#l4y5D
Wysłał mi takiego mema z Homerem, który mówił o stanach lękowych, skrywaniu depresji i myślach samobójczych. Zapytałam, czy coś się stało. Przestał mi odpisywać, ja mu wysłałam już z milion wiadomości, dzwoniłam i pisałam SMS-y. Napisałam do jego drugiej połówki, czy ma go gdzieś obok i czy coś się stało, dostałam odpowiedź, że ona jest u rodziców, a mój brat na uczelni. Ze łzami w oczach zaczęłam szukać pociągu do miasta, w którym ten mieszka, planując ucieczkę z pracy.
Braciszek do mnie nagle oddzwonił, że przecież przesadzam, a to tylko taki śmieszny mem i oni na roku strasznie się z tego śmieją.
A teraz kontekst:
Mój brat jest po kilku próbach samobójczych. Ja nic nie wiedziałam, bo w tamtym okresie bardzo mnie od siebie odpychał, a dowiedziałam się, bo rodzice zmusili go, by wyznał mi prawdę, gdy go wysyłali z bezsilności w święta do psychiatryka, żebym chociaż wiedziała dlaczego.
Wszyscy byli wtedy z oczywistych względów zaaferowani bratem, ja jednak do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że robił to obok mnie, a ja nic nie zauważyłam i tak zwyczajnie "dałam mu spokój".
W tamtej chwili serce mi niemal stanęło, bałam się, że tym razem ktoś może nie zdążyć, że ja nie zdążę...
Siedziałam w pracy i zaczęłam płakać, nie mogąc się uspokoić, bo ta trauma do mnie w jednym momencie wróciła, a dla mojego tępego braciszka to był przecież tylko żart...
Skomentował, że to było przecież osiem lat temu, tylko że on do tej pory regularnie uczęszcza na terapię.
A jeśli kiedyś to nie będzie żart, a ja tego znów nie zauważę?
No skończony taboret.
Masz rację.
A z drugiej strony, często najbliższych udaje się samobójcom oszukać. Zbyt często
Mocno sie maskujemy. Nic nie wiecie, potem sru i nima nas. My, z depresją. Ale najlepiej "przesadzasz, nic ci nie ma, wyluzuj". Aż do pogrzebu.
Moi najbliżsi, mieszkający ze mną całe życie nie mieli pojęcia przez 4 lata, że miałam depresje i leczyłam się u psychiatry. Nie wiedziała też moja klasa, ani przyjaciele. Zaczęło się gdy miałam 16 lat i u psychiatry nie potrzebowałam obecności nikogo z rodziny. A to, że znikałam czasem z zajęć ze szkoły ( bo szłam na terapię) nie zainteresowało ani rodziny ani nauczycieli. Dowiedzieli się po 4 latach jak sama się przyznałam i część rodziny nie chciało mieć ze mną kontaktu, bo chora, a reszta, że pewnie udaje i powinnam znaleźć sobie zajęcie, co przepłaciłam próbą samobójczą, bo byłam całkowicie bez wsparcia. Dlatego czasem nic dziwnego, że ktoś woli o tym nie mówić, nie każdy reaguje tak jak byśmy chcieli
Jestem po probie samobójczej i tez bawią mnie te memy. Gdyby ktoś się mnie pytał czy coś się stało po wysłaniu czegoś takiego czułabym się zażenowana.
Mam to samo
Dokładnie
To samo. Witajcie w klubie.
Też jestem po próbie samobójczej i aktualnie wyszukuję potencjalnych samobójców. Jak ktoś ma pocięte ręce to po prostu czuję, że muszę się dowiedzieć o co chodzi, nie chcę żeby kolejna osoba się zabijała. Pisałam już z paroma osobami po próbach samobójczych, z depresjami itp. Nawet chyba im pomogłam, przynajmniej odwiodłam, tak przynajmniej mi pisali. Ale wyszli na prostą z tego co wiem :)
Kurde klub samobójców się zrobił xd
Ja też się dołączę, a co :'D
Ale wiesz o tym, że gdyby on naprawdę chciał się zabić, to by to zrobił, i nikt by nie "zdążył"?
Chyba przesadzasz. Może faktycznie Twojego brata i jego kolegów to rozbawiło i dlatego to do Ciebie wysłał? Skąd mógł wiedzieć, że tak spanikujesz przez coś co działo się 8 lat temu? A to, że nie odbierał? Widocznie był zajęty. Radziłabym Ci wizyte u psychologa, bo masz problem z tamtymi wydarzeniami i powinnaś to przepracować.
To nie do konca tak. Mam podobna sytuacje z bratem i to chyba naturalne, ze nawet najmniejszy sygnal jest dla nas alarmujacy. Lepiej dmuchać na zimne niż pluć sobie w brode, ze sie nie zwrocilo na cos uwagi. Postawa brata autorki jest dosc dziwna.
Uważaj żeby w taboret nie kopnął
Rozumiem obsesję, by nie zignorować sygnału. Uważać na każde słowo które powie o złym samopoczuciu, na każdą sugestie o samobójstwie.
Ale to był mem. Więc coś, co znalazł przypadkiem. Nikt nie wyśle błagania o pomoc memem o samobójstwie (może najwyżej o długoterminową pomoc, spamem takich memów przez długi okres, ale to nie ta sytuacja). Nie mógł być błaganiem o pomoc przed samobójstwem, bo gdyby był, znaczyłoby to, że zamiast coś do Ciebie napisać, otworzył google i wyszukiwał memów o tym. Bez sensu. Memy się wysyła, gdy znajdzie się je przypadkiem.
No i musisz wiedzieć, że jakoś tak jest, że ludzi po myślach i próbach samobójczych już zawsze będzie śmieszył tego typu czarny humor.
Zdecydowanie jesteś przewrazliwiona, on nie mógł przewidzieć po tylu latach, że tak zareagujesz. Pewnie mu przykro, ale też trochę głupio, a winy na siebie wprost nie weźmie, bo to zdecydowanie nie jego wina.
Wydaje mi się, że moja reakcja była chyba bardziej spowodowana tym, że mnie wyśmiał kiedy się wystraszyłam. Depresyjne i antyspołeczne śmieszki to u niego norma, ale to o myślach samobójczych to była nowość. Uznanie jednak tego że się niepokoję za powód do robienia sobie ze mnie żartów jest jak dla mnie zwyczajnie chamskie i przez to się popłakałam. A czy mam to przepracowane czy nie to nie wiem. Na codzień wydaje mi się, że tak, jednak czasem wraca. Tak to chyba już zostanie.. Raczej jeszcze nie potrzebuję psychologa, ale dzięki za troskę ;)
Ja się trochę nie dziwię, że Cię wyśmiał, jeśli nagle rzuciłaś się na niego z pretensjami. Co miał zrobić? Jasne, w teorii mógł Cię "przytulić"(chociaż mentalnie) i uspokoić, ale nagle został zaatakowany i nagle spróbowano na niego zrzucić jakąś gigantyczną stertę poczucia winy za cierpienie kogoś bliskiego, któremu przecież nie był winny (wysłał tylko mema podobnego do stek przed nim). Nie dziwię się, że przyjął defensywną postawę.
Znaczy ja nie miałam do niego pretensji. Powiedziałam tylko że ma tak mi nie robić bo strasznie się wystraszyłam ._. Później przyszło poirytowanie na to że mnie wyśmiał i stąd wyznanie. Wiem że trochę przesadziłam ale zwyczajnie się wystraszyłam jak cholera. Zawsze już będę się o niego bać..
Taboret nowym dzbanem
W tym roku to dzban.
Czy twój brat nie szuka atencji w wyjątkowo patologiczny sposób? Mam wrażenie, że zabawil się Tobą wysyłając tego mema, a potem nie dając znaku życia.
W końcu dobry komentarz.
Brat to atencjusz i tyle. Jakby naprawdę chciał się zabić to by to zrobił. A dziwnym trafem zawsze to "planowanie" jest na tyle słabe aby zdążyć uratować jeśli w ogóle do czegoś dojdzie. A wystarczy powiedzieć "idę się kąpać", to daje do godziny spokoju w łazience i robisz co chcesz...
Poprostu jesteś klasycznym normikiem (Nie obraź sie, nic osobistego).