#l6F0Y

Chciałem podzielić się z Wami moją krótką, acz emocjonalną historią.

Miałem ukochaną dziewczynę, z którą spędziłem 5 udanych lat w związku. Gdy nadeszła 5 rocznica, czułem, że to najwyższy czas, by się oświadczyć. Wiedziałem, że Ola bardzo tego chce, wciąż wspominała o koleżankach, które już dawno nosiły na palcu pierścionki zaręczynowe. Sam zapewne bym na to nie wpadł, ale skoro moja dziewczyna tego chciała – a była to kobieta z którą chciałem spędzić resztę życia – to bez większego zastanawiania spełniłem jej oczekiwania. Poprosiłem jej siostrę o pomoc i kupiłem pierścionek, a tydzień później klęczałem przed moją ukochaną. Myślałem, że to przyniesie nam kolejne szczęśliwe lata, tymczasem stało się całkowicie inaczej.

Przede wszystkim, wydawało mi się, że od klęknięcia do ślubu jeszcze długa droga. Myślałem, że po oświadczynach będziemy dalej mieszkać, żyć ze sobą, tak jak teraz, na luzie i na spokojnie, a ślub odbędzie się w przyszłości – za jakieś 5-10 lat. Moja Ola miała inne zdanie i zaczęła szukać sali na wesele. Kiedy pewnego dnia powiedziała, że jedzie z siostrą kupić suknię ślubną, zaświeciła mi się czerwona lampka. Wystraszyłem się tego całego ślubu, w efekcie zaczęliśmy się kłócić.

Chciałem to wstrzymać, bałem się, że po ślubie wszystko się zepsuje. Nasza relacja psuła się, Ola nie mogła zrozumieć po co oświadczyłem się jej, skoro nie chciałem jeszcze ślubu. A to nie tak, że nie chciałem, po prostu się bałem i myślałem, że mamy jeszcze na to czas, bez pośpiechu. Skończyło się na tym, że Ola wyprowadziła się do swoich rodziców. Był nawet czas, gdy wcale ze sobą nie rozmawialiśmy.

I wtedy dowiedziałem się od znajomego, że widział Olę z jakimś chłopakiem na spacerze nad Wisłą. Serce podeszło mi do gardła na samą myśl, że moja ukochana dziewczyna mogłaby spotykać się z kimś innym. Pojechałem do niej, zrobiłem jej awanturę przy rodzicach (z czego nie jestem dumny, ale niestety, targały mną silne emocje) i dowiedziałem się, że… to był tylko jej kuzyn, który przyjechał do nich w odwiedziny.

Zrobiłem z siebie narwańca i było mi strasznie głupio, ale ostatecznie bardzo cieszę się, że doszło do takiej sytuacji. Czemu? To uświadomiło mi, że w życiu nie przeżyłbym utraty Oli. Chciałem i chcę z nią być do końca moich lat, bo to po prostu kobieta mojego życia. Tak więc przeprosiłem ją za wszystko i ubłagałem, żeby wróciła do domu.

Dziś, pisząc to, jesteśmy z Olą po 2 rocznicy ślubu. I powiem Wam tak: nic się nie zmieniło poza tym, że mamy papierek i była fajna impreza nad jeziorem. Jak ją kochałem, tak kocham i kochać będę do końca świata. Niepotrzebnie się obawiałem. Piszę to, by dodać odwagi tym, którzy być może są w podobnej sytuacji jak ja kiedyś. W życiu warto być odważnym!
Airavandrel Odpowiedz

Niezły z ciebie idiota. Oświadczyć się, a potem się przestraszyć, że zaraz ślub xD

BlueBlood

I to po 5 latach... Powinien wiedzieć, czy tego chce, czy nie. A nie, że pyta kobietę, czy zostanie jego żoną, a potem przerażony, że kobieta ślub planuje. Trochę jakby chciał być wiecznym chłopcem bez zobowiązań. Może kiedyś, może za 10 lat...

xxporzeczka Odpowiedz

Dla mnie jak ktoś się oświadcza to znak, że będzie chciał wziąć ślub w ciągu najbliższych 2 lat a nie 10. Nie dziwię się, że dziewczyna się wkurzyła

Rroszla

Jego błąd - powinien dopytać ile czasu oznacza dla jego partnerki znak oświadczyn.

AlexMa

Mnie smuci, że nie mogli otwarcie porozmawiać o swoich oczekiwaniach. Mój oświadczył mi się po 4 latach związku, ale o tym rozmawialiśmy od samego początku i oboje wiemy, że jest czas, a sam pierścionek to dodatek, nie deklaracja

Aswq

Góra 2 lata bo jeśli dłużej to po co ten pierścionek? Żeby trudniej było zerwać ? :D Pierścionek zaręczynowy to właśnie taki wstęp do ślubu to tego "papierka" jak niektórzy tłumaczą. A nie daje bo dziewczyna chcę.. Bo tyle lat to już wypada ale trwajmy dalej w niebycie. Koleżanka po 4 latach zaręczona i ponad 5 w zaręczynach a o ślubie nawet nie gadają ale ważne żeby było się pochwalić i zmienić statut na f.. porażka

bazienka

rroszla ale t chyba logiczne, ze jak sie oswiadcz akomus to chce sie z nim wziax slub
chce sie tego. na chwile obecna. moze nie jutro, ale tez nie "za 5 moze 10 lat"
to konkretna deklaracja do w maire szybckiego spelnienia, wlasnie w ok rok- 2 lata a nie krucze czekanie deadami az sie ksiaze zdecyduje

Rroszla

@bazienka wszystko zależy od poziomu komunikacji i rozmowy o oczekiwaniach.
No cóż, ja uważam za dziwne, że dziewczyna pewnego dnia oznajmia że idzie po kiecke ślubną. Serio? Nie rozmawiali o terminie, o liście gości etc.

No ale cóż, MOIM zdaniem hajtanie się i rozmnażanie dla niektórych ludzi są sukcesami życiowymi

Winnygronlisc Odpowiedz

Twoja Ola myślała tak ja znaczna część społeczeństwa - jak ktoś się oświadcza to po to, żeby w najbliższej przyszłości (nie za 5-10 lat!) wziąć ślub. Bo po co deklaracja o chęci bycia mężem jeżeli nie chce się nim być przez najbliższą dekadę?
Jak ja bym wprost usłyszała od mojego narzeczonego, że dla niego ślub to odległa przyszłość to też bym stwierdziła, że jego oświadczyny to pusta deklaracja. Myślałabym, że może on wcale nie chce się żenić.

PrawoLudzi Odpowiedz

Powiedzialo sie "A" to trzeba powiedziec "B". Oswiadczyny to jasny sygnal dla drugiej osoby, ze jestes gotowy na slub - nawet na nastepny dzien - i takie przedluzanie ze moze za 5-10 lat to troche niepowazne jest - chya ze uzgodnione wczesniej z druga osoba.

Nalli Odpowiedz

Nie rozumiem mężczyzn, którzy się oświadczają licząc, że ślub będzie za 5-10 lat. Nie jesteś gotowy na ślub? Nie oświadczaj się.

Cozabrednie Odpowiedz

Typowy facet, oświadcza się po dziewczyna chce pierścionka, ale jak już ma dojść do ślubu to no way 😂

Anon19900508 Odpowiedz

Ludzie skaczą w ognień by ratować innych, Samotnie zapuszczają się w głuszę na wiele miesięcy, giną za ojczyznę... a Ty herosie ożeniłeś się ze swoją narzeczoną, no niesamowity objaw odwagi.

ItsLeviOsa Odpowiedz

Nie ma to jak oświadczyć się i myśleć że ślub za 5-10 lat xD. I jeszcze się dziwi, że partnerka zła i zawiedziona

skrollok Odpowiedz

Ale swoją drogą- kto normalny po oświadczynach, bez ustalonego terminu ślubu itp. jedzie kupować sukienkę ślubną? Skąd pewność że np. za rok będzie pasować? To, że się chłopak oświadczył, nie znaczy, że będą się hajtać za miesiąc.

Kkaamm

Dokładnie, brak komunikacji w związku. Przecież slub i wesele to coś, co tyczy się dwoje ludzi, a nie tylko jej. Trzeba RAZEM wybrać termin, miejsce, pomyśleć o kosztach i wspólnych oczekiwaniach...

Flossia

W wielu salonach można zrobić tak że wybiera się model i sukienka jest szyta na miarę by idealnie leżeć na pannie młodej i takie sukienki kupuje się przynajmniej pół roku wcześniej i mają jeszcze poprawki więc kupienie dużo wcześniej sukienki to nie jest problem to wręcz zdrowy rozsądek by później nie iść w byle czym

Orava Odpowiedz

Nigdy nie bawiłam się w przelotne związki, więc jak już z kimś byłam, to staż liczony był w latach. Pewnie też z racji długości związków - trzech takich idiotów mi się oświadczyło w życiu (choć wcale na to nie naciskałam).
Po pierwszym przypadku, każdemu następnemu mówiłam, że dla mnie oświadczyny to poważna deklaracja i oznacza, że odrazu zaczynamy planować co i jak.
Drugi jak po roku od oświadczyn nadal wstydził się przyznać rodzicom, że się oświadczył, to go zostawiłam.
Trzeci po wstępnych planach i już mieszkaniu przez 3 lata razem, nagle stwierdził, że on za te pieniądze wolałby otworzyć swój biznes (pal licho, że ponad połowa na ten biznes miałaby być z mojego portfela). Zrezygnowałam ku jego wielkiej rozpaczy i zaskoczeniu.

Jeden z nich się przyznał, że nie chce się jeszcze żenić, ale chciał mnie jakoś naznaczyć, by mnie nikt nie ukradł... Co to w ogóle za logika?

Dopiero czwarte oświadczyny były faktycznie na serio i po pół roku byliśmy już po ślubie.

Odwagi, to trzeba by się oświadczyć (w końcu nigdy w 100% nie można być pewnym odpowiedzi), ale by trzęść portkami przed ślubem, który się samemu zaproponowało, to już trzeba być niesamowitym tchórzem lub bezmózgiem.

bazienka

3 nie rozumiem, mi tez byloby szkoda hajsu na wesele, zreszta ja nie lubie wesel
tez olalabym wydac te pieniadze np. na nie wiem przyjemnosci, wycieczke ( znajomi byli an Bali), meble, remont, biznes... mysle,z e facet mogl nie miec nic zlego na mysli
ale podejscie twoje jak najbardziej popiram

Orava

Bazienka, nie miałam jako takiego wesela, po cywilnym poszliśmy z najbliższymi na obiad do restauracji, a potem do nas do domu na ciasto i piwo. Nie o to więc tu w tym 3cim chodziło. Gość wpierw mówił jak sobie to wszystko wyobraża i ileż to on musi zaprosić ludzi, bo to nie wypada inaczej, człowiek się namęczył by znaleźć rzeczy co by pasowały do JEGO wizji, robi nadgodziny dla jego zachcianek, a potem nagle robi zwrot o 180 stopni i mówi, że nie chce się żenić wcale na ten moment. Znalazł super pomysł na interes, ale że nie wie jak szybko się zwróci, to przez następne conajmniej 5 lat będziemy oboje zapierdzielać w tym jego interesie bez wolnego, a każde pieniądze dalej inwestować w biznes, a potem się POMYŚLI o ślubie i moooże za kolejne 5 lat dziecko. Umawialiśmy się inaczej. Mi na wielkiej imprezie nie zależało, tylko na przysiędze. Do tego czekanie z ewentualnymi próbami spłodzenia potomstwa do takiego wieku, gdy szanse już widocznie spadają...
Po prostu nasze wizje życia się w tym momencie za bardzo rozminęły, nie bardzo jednak rozumiem dlaczego ten fakt trzymał tak długo w tajemnicy.

bazienka

jesli tak, to ajsne, ze WON
wyorbazenie maja byc spojne
i zadnych zmian w umowie po czasie, chyab ze obie srtony zgadzaja sie na zmiane
tez bym sie wkurzyla strata czasu na takiego typa

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie