#mJ45Z

Staram się być bardzo, bardzo silny, ale już mi nie wychodzi.
Nie mam czasu ani pieniędzy, żeby skorzystać z opieki psychologa.

Mój ojciec zmarł, gdy miałem osiem lat. Słabo go pamiętam - kilka miłych wspomnień. Mnie i moje dwie młodsze siostry wychowywała i utrzymywała mama (plus renta po tacie). Wcześniej dziadkowie pomagali, ale już nie żyją. Mama pielęgniarka, nigdy się nie przelewało, ale dawaliśmy radę.

Jestem na trzecim roku studiów informatycznych, pracuję od kilku miesięcy jako młodszy programista i opiekuję się siostrami. Jedna jest w ostatniej klasie SP, druga w LO.

Od roku mama choruje, a choroba postępuje bardzo szybko. Rak płuc, piersi, od niedawna przerzuty do mózgu i kości. Nigdy nie paliła... Jest po operacjach i chemii, ale to nic nie daje. Lekarz kilka dni temu powiadomił mnie telefonicznie, żebym przygotowywał się na najgorsze. Nie możemy jej odwiedzać, raz dziennie udaje jej się zadzwonić do nas na wideo rozmowę, ale jest tak wykończona, że rozmowa nie trwa więcej niż 10 minut...

Nie byłem przy niej od trzech tygodni, nie wpuszczają do szpitali osób z zewnątrz, żeby nie zaraziły tych najbardziej chorych i osłabionych koronawirusem - rozumiem to, ale wcześniej byłem u niej codziennie, siostry też. A teraz ona odchodzi, a nas przy niej nie ma. Jest sama, gdy potrzebuje nas najbardziej. Nie mogę sobie wyobrazić, jak jest samotna...

Siostry widziały już mamę w złym stanie i myślą, że to przez chemię. Nie potrafię wyprowadzać ich z błędu. Wszyscy siedzimy w domu, uczymy się zdalnie, też pracuję zdalnie. Daję z siebie 100%, żeby nie myśleć o mamie. A gdy dziewczyny idą spać, szukam informacji jak teraz załatwiać sprawy pogrzebowe, jakie formalności trzeba dopełnić, gdy umiera rodzic (siostry są jeszcze nieletnie), jak wygląda dziedziczenie (mieszkanie), zamykanie kont bankowych itp. Rozdziera mnie to od środka normalnie. Nie mogę spać, piszę program i pracę dyplomową po nocach. Już umówiłem się z szefem, że od maja będę na całym etacie, nie idę na magisterskie, mimo iż to było ogromne marzenie mojej mamy.

Myślę, że finansowo sobie poradzimy, gdy będę pracował na cały etat. Zawsze byliśmy zgranym rodzeństwem i odciążaliśmy mamę w pracach domowych, także tu też wszystko ogarniemy. Jednak przeraża mnie to, że wszystko jest na mojej głowie, że jestem odpowiedzialny za wszystko.

Jeszcze rok temu chodziłem na luzie do pracy, żeby się czegoś nowego nauczyć, doszlifować umiejętności. Miałem dziewczynę, umawiałem się z kumplami ze studiów na imprezy. Teraz to wszystko jest jakimś dziwnym wspomnieniem.

Jestem cholernie bezradny i nie mam na nic wpływu. Nie umiem się pogodzić z tym, że zaraz jej nie będzie. Że to koniec. Chce mi się ryczeć, wyć, ale nie mogę pozwolić, żeby siostry nie miały we mnie oparcia... Jestem już tak tym wszystkim zmęczony. Mam dość...
paella Odpowiedz

Masz prawo do takich uczuć, płacz i wyj. Jednocześnie siostry będą zawsze Ci wdzięczne za opiekę.

Mmpp00

Dokładnie, nie powinien się hamować, bo to niezdrowe dla jego psychiki.

bazienka Odpowiedz

jestem z ciebie dumna- z tego, ze jestes odpowiedzialnym czlowiekiem, starasz sie dawac siostrom i mamie z siebie jak najwiecej, opiekujesz sie i orobujesz ogarniac
nie jestem sobie w stanie wyobrazic takiej tragedii, przytloczenia swoimi uczuciami i odpowiedzialnoscia...
nie wstydz sie swoich emocji, masz do nich prawo. placz, jesli potrzebujesz. jesli mozesz wyjsc w jakies odosobnienie, to sobie pokrzycz
bedzie cie czekalo niestety przezycie zaloby, mozesz sobie z tym nie poradzic sam
moze rozwaz skorzystanie choc z telefonu zaufania, z tych propozycji, jaka bezplatnie daja specjalisci w czasie epidemii?
ulzyloby ci chociaz troche
przesylam zyczenia zdrowia i moc przytulen i otuchy
dasz rade :)

bazienka2

Ja jestem w stanie tylko dodać, że istnieją też darmowe porady psychologiczne, choć nie mam pojęcia jak wygląda to w dobie pandemii.

Ostrzenozeinozyczki

Przede wszystkim nawet opieka społeczna nie może ich zostawić samych sobie w takiej sytuacji. Takim ludziom najbardziej jest potrzebna pomoc a nie patologii która ciągle ciągnie socjale.... Są internetowe porady prawne, autorze jesteś silny ale zasługujecie też na jakiekolwiek wsparcie od tego rządu.

Softkitty1

Opieka by mu pomogła gdyby był pijakiem i nie pracował. Teraz jest zbyt zaradny i zbyt mu dobrze.

bazienka

bazik, istnieje terapia na nfz, ale coz tam to ze 2 lata czekania
chyba ze powiesz, ze tu i teraz masz mysli samobojcze, nie wiem co wtedy
istnieje interwencja kryzysowa
istnieje telefon zaufania
jak rowniez teraz wielu psychologiw oferuje swoje uslugi przez tel czy skype w ramach wsparcia w pandemii, bezplatnie, na lokalnych grupach w wiekszych miastach mozna znalezc telefon, jak trzeba to ze swojej wezme i tu podrzuce

Whiteknight

Ostrzeinozyczki, z mojego doświadczenia opieka społeczna tu niestety nie pomoże. Rodzeństwo pewnie dostanie rentę po rodzicach, a autor zarabia, więc to się jakoś powinno ułożyć. Tylko ciężko mieć na barkach całą rodzinę i jednocześnie przeżywać żałobę.

Ostrzenozeinozyczki

Niestety Whiteknight... Pisząc ten komentarz sam do końca nie wierzyłem w to co chciałem powiedzieć. To był taki żałosny protest z mojej strony, że ludzie którzy próbują cokolwiek wywalczyć dla własnego dobra (pomimo swoich problemów). zostają bez żadnej pomocy ze strony tego kraju.

Canadienne Odpowiedz

W zeszłym roku zmarła moja ukochana babcia, jedyna osoba, która akceptowała mnie i kochała bezgranicznie. Praktycznie mnie wychowała. Zrezygnowałam z pracy, byłam przy niej cały czas. Przyleciałam i byłam z nią aż do śmierci. Widziałam jak choroba ja wyniszcza. Może to strasznie brzmi, ale smierć była ukojeniem. Płacz, okazuj swoje uczucia, rozmawiaj z siostrami. Kiedyś będą miały Ci za złe, ze nie mówiłeś im prawdy o stanie zdrowia mamy.

Ostrzenozeinozyczki

Mnie też babcia jako jedyna kochała z całej rodziny bo rodziców nie miałem, i próbowała mnie wychować na ludzi. Nie zdążyła, bo też zabrała się jak jeszcze byłem dzieciakiem. Ale wiem, że jeszcze spotkamy się kiedyś po tamtej stronie. Tak samo jak Ty ze swoją babcią 😊 zdrowi, spokojni i szczęśliwi ♥️

milka90 Odpowiedz

Wypłacz się i wykrzycz. Daj sobie prawo do takich uczuć. A potem wstań, otrzep kolana i walcz o siostry. Dasz radę. Wierzę w Ciebie

Pisowskipeowiec12365 Odpowiedz

Itak jesteś twardy. . Myślę że uda ci się to ogarnąć . Musisz być dzielny stary.

metr152 Odpowiedz

Drogi autorze, żadne słowa nie ukoją teraz Twojego bólu i bezsilności. Jest mi strasznie przykro i mam nadzieje, że dasz sobie radę, będziesz ostoją dla sióstr, mimo tego, że sam jesteś jeszcze młodym człowiekiem. Nikt nie jest gotowy na smierć najbliższych, w obecnej sytuacji jest to jeszcze trudniejsze. Ściskam mocno i proszę, informuj nas anonimowych od czasu do czasu co u Ciebie, sióstr. Mam nadzieje, że może mamie uda się wygrać walkę z tą straszną chorobą.

palebomusze

To prawda, daj nam znać Autorze bo nasza społeczność anonimowa bardzo Cię w tym wspiera.

anonimowyautor Odpowiedz

Od autora - nie myślałem, że założę tu konto. Chcę Wam podziękowania. Czytając komentarze płakałem, łzy same leciały. Nie mam nikogo, kto poklepałby po ramienia, powiedział, że będzie dobrze, że ogarnę. I dziękuję że wy mi daliście coś, co było mi tak potrzebne.

Odkąd dziadkowie zmarli byliśmy sami a z jakąś dalszą rodziną mama nie utrzymywała kontaktów, więc jestem tylko ja. Teraz załatwiam pogrzeb i papierkologię, która podczas tej całej izolacji jest trudna, wszystko się przedłuża, nie odbierają telefonów, wymagają dokumentów, które przyjdą nie wiadomo kiedy pocztą. Od księdza na przykład dowiedziałem się, że siostry nie mogą przyjść na pogrzeb, bo tak stanowi prawo, wg niego niepełnoletni tylko pod opieką prawnego opiekuna, którym jeszcze nie jestem. I tak cokolwiek chcę załatwić musi być pod górkę, z nerwów cały czas boli mnie głowa, wiem, że sytuacja na świecie jest trudna, że urzędy, sądy działają jak tylko mogą... ale mimo wszystko to odwlekanie, dzwonienie po 50 razy już męczy, dobija.

Jest ciężko, wszytko to jest jakieś nierealnie, nieprawdziwe. Myślenie o tym co teraz i przyszłości przytłacza. Na szczęście siostry mają zapewnioną pomoc psychologów ze szkół, dzwoniły do nich wychowawczynie. Dziewczyny są dzielniejsze niż myślałem.

Jakoś daję radę i dzięki jeszcze raz.

Czaroit

Ksiądz się myli. Twoje siostry jak najbardziej mogą przyjść na pogrzeb.
Proszę, tu jest strona RZĄDOWA, gdzie jest wyraźnie napisane, że muszą być pod opieką rodzica, opiekuna prawnego LUB KOGOŚ DOROSŁEGO.

https://www.gov.pl/web/koronawirus/kolejne-kroki

Aryavarta

Autorze,jesteś super!
Pamiętaj ,że Twoje siostry Cię potrzebują, musisz być silny przede wszystkim dla nich! Nie możesz się poddać! Na pewno jest Ci bardzo ciężko, ale wierzę w Ciebie !
Jeśli chciałbyś pogadać, napisz do mnie na GG 4402165. Trzymaj się !

Oretyrety

Jesteś bohaterem. Brak mi słów by wyrazić uznanie dla tego co robisz.
A życie się powoli ułoży, będzie wam trudniej, ale z Tobą u steru dacie radę. Myślę, że nawet magisterkę zrobisz, może za rok, może za kilka lat. Teraz musisz przetrwać, ale zobaczysz, że wszystko powoli zacznie się układać. Jeszcze będziesz szczęśliwy. A twoja mama to niesamowita kobieta, wychowała naprawdę fajnego faceta. Trzymaj się.

anonimowyautor

Dziękuję wam. Po rozmowie sprawdziłem stronę govu i siostry oczywiście pójdą.

BoskaYennefer Odpowiedz

Łzy nie sprawiają, że przestajesz być silny

Czaroit

Doskonale powiedziane!

Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Piąteczka stary ✊. Nie poddajesz się i dbasz o swoją rodzinę. Jesteś silnym i odpowiedzialnym facetem. A kiedy poczujesz taką potrzebę to się wykrzycz ile się da. Samemu. Wierzę w Ciebie !

guslo666

Polać mu, dobrze gada! "SAMEMU"

Ostrzenozeinozyczki

Każdemu czasem pęka psychika. Lepiej iść w pojedynkę do lasu albo na jakieś odludzie i wtedy się wypłakać, wykrzyczeć, potłuc butelki, gałęzie cokolwiek, pokopać w drzewa ale wrócić do ludzi na spuszczonym ciśnieniu bo najgorzej kiedy psychika puści w środku towarzystwa... A najbardziej polecam każdemu zainwestować w worek treningowy. Cudowny sposób żeby się wyżyć, zamiast kręcić awantury swoim bliskim. Życzę wszystkim aby potrafili się uporać z własnymi nerwami bez kosztu innych ludzi.
Bless

@guslo666 dziękuję ale nie piję od dłuższego czasu 😉

guslo666

Nic, a nic? Nawet wody? :) Szalejesz

@Ostrzenozeinozyczki dobrze radzi z tym workiem, lecz gdybyś miał okazję to warto poćwiczyć technikę od okiem jakiegoś trenera, bo szkoda byłoby się uszkodzić, czy nabyć jakiś kontuzji.

Waniliowabeza

Nożycoręki. Moja mama tak zawsze mówiła. Jak masz beczeć to becz tylko nie przy ludziach. I tak mi zostało do dziś, schować się i wybeczeć. Dla mnie to też w pewnym sensie pokazywanie swojej słabości (tak wiem jak to brzmi) a ja jej nie znoszę pokazywać

Ostrzenozeinozyczki

Waniliowa Bezo. Nie chodziło mi o pokazywanie słabości jakby to było jakimś wstydem, tylko o to by nie wyrządzić krzywdy innym ludziom w momencie kiedy nerwy biorą górę nad nami. Czasem lepiej odejść i wyżyć się samemu niż zrobić albo powiedzieć coś czego będzie się żałować.
A tak na marginesie guslo, jak mawiał mój kumpel "woda to jest do mycia się, nie do picia" 😉

xhasztagx Odpowiedz

Wyobrażam sobie co czujesz, bo musiałam sie postawić w podobnej sytuacji. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
Gdybyś potrzebował porady, pomocy lub po prostu kumpelskiej, zwykłej rozmowy to napisz hej.to.ja@opoczta.pl

Zobacz więcej komentarzy (34)
Dodaj anonimowe wyznanie