#n5Efj

Jestem pewna siebie, umiem stawiać granice, mam dystans do siebie, odpowiednie poczucie własnej wartości, kocham i akceptuję samą siebie, mam poczucie humoru. Wydaje się, że taka osoba powinna być ogólnie lubiana i mieć dużo znajomych. Nie mam. Zazwyczaj gdy próbuję poznać kogoś nowego, to albo ma już swoją paczkę znajomych, albo nie odpowiada mu charakter (pewnie często to, że nie pozwalam sobie na przekraczanie moich granic). Jednakże gdy już mi się uda zakumplować z jakąś dziewczyną, to często są zazdrosne o mój wygląd (jestem uważana za atrakcyjną 17-latkę) i widzę to po ich zachowaniu, np. często próbują mi „dosrać” jakimś komentarzem na temat mojego wyglądu lub myślą, że będę próbowała odbić im chłopaków (podczas gdy nawet z nimi nie rozmawiam), ogólnie traktują mnie jako konkurencję. Z kolei chłopacy, gdy już się ze mną zakumplują, to w dużej ilości przypadków proponują mi związek. Mam dość bycia postrzegana tylko ze względu na wygląd. Czemu nie może mnie ktoś polubić za charakter?
Hirex Odpowiedz

Jak jesteś wartościowa to wiadomo że inne kobiety będą ciebie nienawidzić. Z drugiej strony też musisz zrozumieć że one nie wiedzą co ty masz w głowie i obawiają się że odbijesz im chłopaka. Z kolei chłopacy po prostu chcą z tobą być... bo jesteś atrakcyjna. Zresztą nie wiesz czy tylko z powodu wyglądu, pewnie że podoba im się twój charakter.

NAUS Odpowiedz

Z mojego punktu widzenia jest to dość proste.
Kobiety - tak jak mówisz, traktują Cię jako konkurencję. Jeśli jesteś naprawdę atrakcyjna, to na Twoim tle wypadają gorzej, a więc nie czują się w Twoim towarzystwie dobrze.

Z kolei jeśli chodzi o facetów, jestem wyznawcą kontrowersyjnego poglądu, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Albo mi się ktoś podoba i będę chciał z nim czegoś więcej, albo mi się nie podoba, więc nie jest dla mnie interesujący, czyli nie ma powodu, bym poświęcał mu uwagę lub czas. W "przyjaźni damsko-męskiej" zawsze ktoś jest orbiterem, planem B lub darmowym doładowaniem ego.

Charakter jest ważny i to świetnie, że masz wymienione cechy, ale jednak punktem wyjścia niemal zawsze jest wygląd.
I tak na marginesie, jesteś pewna, że to stawianie granic nie jest posunięte w Twoim wypadku za daleko? Może jesteś zbyt zaborcza, otaczasz się zbyt wysokimi murami i strzelasz do kogokolwiek, kto choćby się do tego muru zbliży?
To, że wszystkie wymienione przez Ciebie zalety odnoszą się do wewnątrz sugeruje mi delikatnie, dlaczego tak trudno nawiązać Ci relacje zewnętrzne.
Jesteś pewna siebie. Stawiasz granice. Masz poczucie własnej wartości. Masz dystans do siebie. Kochasz i akceptujesz siebie.
Pytanie: co ktokolwiek zyskuje wchodząc w relację z Tobą?

Inaczej by to wyglądało, gdybyś była na przykład empatyczna, czuła na emocje i przeżycia innych osób. Albo gdybyś do tego pakietu dorzuciła zwyczajną umiejętność zaoferowania wsparcia.
Wówczas byłoby lepiej, ale wciąż musiałabyś znaleźć osoby, które potrafiłyby to w Tobie docenić, a nie to z Ciebie wyciskać, a to też nie jest takie proste.

Powodzenia.

anonimowe6692

"Albo mi się ktoś podoba i będę chciał z nim czegoś więcej, albo mi się nie podoba, więc nie jest dla mnie interesujący, czyli nie ma powodu, bym poświęcał mu uwagę lub czas." - do facetów też tak podchodzisz? Czy to po prostu wynika z tego, że zakładasz, że jeśli po Twojej stronie nie ma zainteresowania, a znajomość się jakoś rozwija, to po drugiej stronie musi być zainteresowanie?
Z racji wykonywania mocno zdominowanego przez mężczyzn zawodu, mam sporo kumpli, głównie z byłej pracy, z którymi utrzymuję dalej kontakt, nigdy żadnego napięcia nie było, zdarzały się nawet spotkania z partnerami obu stron. Z niektórymi z nich jestem bardzo blisko, jednemu się nawet zwierzalam po rozstaniu z byłym, bez żadnych intencji po żadnej stronie. Może to kwestia środowiska, nie wiem

NAUS

Kolega z pracy wysłuchuje Twoich żali o rozstaniu z byłym i uważasz, że robi to zupełnie altruistycznie, bo tak bardzo interesuje go Twoje życie emocjonalne? Naprawdę, naprawdę w to wierzysz? Nie musisz mi odpowiadać, odpowiedz samej sobie. Zaproponuj mu seks i zobacz co odpowie. :D

Relacje między facetami rządzą się trochę innymi zasadami, przynajmniej w przypadku osób hetero, więc nie, nie podchodzę do nich tak, jak do relacji damsko-męskich. Ale to też nie do końca kwestia mojego wyboru lub świadomości, to zwyczajna biologia.

anonimowe6692

Kolega z pracy jednorazowo wysłuchał mojej sytuacji życiowej, bo tak się złożyło, że zapytał o tego chłopaka (na zasadzie co tam u niego, jak ten wspólny wyjazd, bo wcześniej pytał czy spodziewam się oświadczyn na wyjeździe po tylu latach), powiedzialam mu o rozstaniu i sobie trochę pogadaliśmy. Dużo żaenia się w tym nie było, nie wchodziliśmy w szczegóły, ale przyznałam mu się wtedy do założenia tindera, a on to pochwalił i opowiedział mi o parze, którą znał a która się rozwiodła i on zaczął wychodzić do ludzi i szukać i ułożył sobie życie ponownie, a ona się zamknęła w sobie i została sama. Pochwalił więc to, że coś robię w tym kierunku, żeby sobie kogoś znaleźć. Obecnie kontaktu bezpośredniego nie mieliśmy od ponad trzech lat, ale wymienialiśmy przez ten czas memy, a teraz znowu pracujemy w jednym zespole, ale zdalnie, więc się nie widujemy dalej. Ja mam męża, on przez cały ten czas miał i dalej żonę i trójkę dzieci i nigdy nie było tam grama napięcia między nami. Było na tyle zaufania, żeby sobie pogadać na takim poziomie jak opisany wyżej. Jak sobie czasem dywagujemy że wypadałoby się spotkać na jakieś piwo, to zawsze to są plany z współmałżonkami. A takich dyskusji o różnych życiowych czy emocjonalnych kwestiach mieliśmy dużo, wymieniania się doświadczeniami czy przemyśleniami, z innymi kolegami zresztą też. Ja do relacji z facetami podchodzę tak samo jak do relacji z kobietami, może częściej w tych relacjach jest wspólne żartobliwe obrażanie się i z większością kolegów nigdy nie miałam żadnych dwuznacznych sytuacji, ale obie strony chętnie podtrzymywały kontakt. Co do niektórych jestem pewna, że nie postrzegali mnie w ogóle jako atrakcyjną, ja ich też, a mimo to byliśmy dość blisko. Nie wiem czy nazwałabym to aż przyjaźnią, ale na pewno bliskim koleżeństwem

Kabeka Odpowiedz

Może dlatego, że poza wyglądem nie masz nic innego do zaoferowania?
Uważasz, że powinnaś być lubiana i to właśnie świadczy, że nie masz odpowiedniego poczucia własnej wartości, ale wygórowane. A skoro jesteś uznawana za konkurencje, to może właśnie tak się zachowujesz.
A poczucie humoru nie jest identyczne dla każdego, znajdź grupę która będzie mieć podobne. A granice czasem warto przemyśleć czy nie stały się wielkim murem, warto też chodzić na kompromisy.

wyzwoIonaa Odpowiedz

Mnie tez wszyscy faceci chcą tylko przelecieć ale na szczęście mi to nie przeszkadza, bo też to lubię więc nieraz nawet się zgadzam nawet jak mi się nie podobają. Szczególnie kręcą mnie kolesie po ZK

Dodaj anonimowe wyznanie