#nGKSC

Pracowałam w restauracji jako kelnerka. Była to moja pierwsza praca na tym stanowisku jak i w ogóle pierwsza w życiu. Głównie zajmowałam się przyjmowaniem zamówień, rozlewaniem soków, itd. 

Pewnego ranka pech chciał, że barmanka poprosiła mnie bym chwilę postała za barem. Był ranek, klienci spokojnie jedli przy swoich stolikach. Tuż obok baru siedziała trójka młodych mężczyzn, którzy próbowali nawiązać ze mną rozmowę, pytali o studia, chłopaka, matury. 

W pewnym momencie jeden podszedł do baru i nawiązała się rozmowa:
- Dwa razy dwadzieścia pięć - powiedział.
- Słucham? - spytałam, myśląc że może źle usłyszałam.
- Dwa razy dwadzieścia pięć - potwórzył.
- Pięćdziesiąt! - odpowiedziałam, pewnym siebie głosem.
- Proszę? - tym razem to on był zdziwiony.
- No dwa razy dwadzieścia pięć to pięćdziesiąt...

Nie wyobrażacie sobie jego spojrzenia. Dobrze, że w tym momencie przyszła barmanka i zaczęła rozlewać wódkę do kieliszków.
Ciastko Odpowiedz

Ja bym się śmiała :D

Asix00

Nie tylko ty :D

Pires Odpowiedz

Dżentelmen nie pije przed 12 :D

grosik1

Gdzieś na świecie była 12 ;)

arrow

bo do 12 trzeźwieje :D

anonim1876 Odpowiedz

I bardzo dobrze, że powiedziałaś 50. Ci debile nawet nie umieli powiedzieć "poproszę". Ty psem jesteś, że ani be ani me ani pocałuj mnie w dupę?

R16 Odpowiedz

Nawet nie wiedziałam, że jest taka pojemność kieliszków. Zawsze mi sie wydawało, że w restauracji/barze mówi się "50 poproszę" albo "100 poproszę". :D

Binse

u nas tylko 20 lub 40 :)

Margaret Odpowiedz

Ha ha ha, kończyłaś mat-fiz? xD

Dodaj anonimowe wyznanie