#nGKSC
Pewnego ranka pech chciał, że barmanka poprosiła mnie bym chwilę postała za barem. Był ranek, klienci spokojnie jedli przy swoich stolikach. Tuż obok baru siedziała trójka młodych mężczyzn, którzy próbowali nawiązać ze mną rozmowę, pytali o studia, chłopaka, matury.
W pewnym momencie jeden podszedł do baru i nawiązała się rozmowa:
- Dwa razy dwadzieścia pięć - powiedział.
- Słucham? - spytałam, myśląc że może źle usłyszałam.
- Dwa razy dwadzieścia pięć - potwórzył.
- Pięćdziesiąt! - odpowiedziałam, pewnym siebie głosem.
- Proszę? - tym razem to on był zdziwiony.
- No dwa razy dwadzieścia pięć to pięćdziesiąt...
Nie wyobrażacie sobie jego spojrzenia. Dobrze, że w tym momencie przyszła barmanka i zaczęła rozlewać wódkę do kieliszków.
Ja bym się śmiała :D
Nie tylko ty :D
Dżentelmen nie pije przed 12 :D
Gdzieś na świecie była 12 ;)
bo do 12 trzeźwieje :D
I bardzo dobrze, że powiedziałaś 50. Ci debile nawet nie umieli powiedzieć "poproszę". Ty psem jesteś, że ani be ani me ani pocałuj mnie w dupę?
Nawet nie wiedziałam, że jest taka pojemność kieliszków. Zawsze mi sie wydawało, że w restauracji/barze mówi się "50 poproszę" albo "100 poproszę". :D
u nas tylko 20 lub 40 :)
Ha ha ha, kończyłaś mat-fiz? xD