#nIYiA
Mieszkam w bloku. Mam murowany garaż. Zabraliśmy się z żoną do remontowania go. W trakcie poczułem, że muszę szybko pobiec do toalety. Żona kazała mi przynieść miarkę, skoro tam idę, a raczej biegnę.
No to pędzę po schodach, czuję, że zaraz nie wytrzymam. W myślach powtarzam sobie: "przynieś miarkę, przynieś miarkę, przynieś miarkę...", żeby nie zapomnieć. Na drugim półpiętrze spotykam sąsiada, z którym ostatnio mam dość chłodne relacje. Nie zatrzymuję się. On do mnie mówi: "dzień dobry". Ja rzucam w biegu... "przynieś miarkę".
Zorientowałem się, co odstawiłem, dopiero siedząc na kibelku.
Żeby historia nie była niedokończona, to dodam, że przyniosłem miarkę. Sąsiad też.
Fajnego masz sąsiada :D
Takie wyznania o kupie lubię najbardziej :)
Dokończone?
Dzięki Bogu wyznanie o kupie, bo już rzygam społecznym niedostosowaniem i autobusami
Ja ponadto wyznaniami z cyklu #metoo
Często tak jest, że jak o czymś konkretnym tak mocno myślisz, powiesz to, gdy się nie zastanowisz, a np. ktoś coś do ciebie powie. Miałem taką sytuację ostatnio. Mama zapytała się mnie "Co chcesz na kolację?", a ja przejęty zadaniem, zamiast jej odpowiedzieć coś stosownego, powiedziałem: "Where"...
Spoko gościu z sąsiada
Już się zapowiadało, że się wypróżnisz na klatce schodowej 😂
Ale sąsiada masz fajnego. :D
Kiedyś w radiu leciała piosenka "Dzień dobry, kocham Cię". Wysiadajac z busa zamiast powiedzieć "dziękuję, do widzenia" powiedziałem "dzień dobry" :D
Skoro Wy wzięliście miarki, to żona przyniosła flaszkę?
IBS? :P