#nbmgV
Ostatnio ponownie spotkała mnie taka sytuacja. Sprzedawczyni powiedziała do mnie: "Będę winna dwa grosze" i zajęła się następnym klientem. Następnego dnia, ponownie byłam w tym sklepie. Kupiłam kilka rzeczy, gdy sprzedawczyni wydała mi resztę, zapytałam niewinnie: "A te dwa grosiki ze wczoraj to mogłaby mi pani oddać?". Sprzedawczyni spojrzała na mnie wilkiem, ignorując pytanie.
Na nic moja próba odzyskania majątku - sprzedawczyni twardo się postawiła. Dałam sobie spokój. A sprzedawczyni po kilku dniach ponownie przywłaszczyła sobie mojego grosika. Byłam wściekła, no ale co.
Po jakimś czasie ponownie zrobiłam zakupy w tym sklepie. Zapłaciłam ileś tam złotych i 9 groszy. A raczej miałam zapłacić. Sprzedawczyni, mój arcywróg, zapytała się:
- Ma pani może 9 groszy?
Spojrzałam do portfela i odparłam:
- Nie, nie mam.
Ona na to:
- No trudno, proszę dać 10 groszy, będę winna grosika.
Z wściekłością zgarnęłam swoje zakupy i schowałam portfel do torebki. Odchodząc od kasy, rzuciłam:
- Nie, to ja będę winna 9 grosików.
Tak ją zatkało, że nawet nie zaprotestowała. A ja się cieszę, że w końcu jej się postawiłam :)
Tak to jest, ona może być winna grodzka ale tobie nie podaruje. Słyszałem taką sytuację, dziecko chciało coś kupić w sklepie brakowało mu grosza albo dwóch i "przemiła" kasjerka nie sprzedała bo nie ma groziła i hajs się nie będzie zgadzał. :(
Ja tak miałam z 10 lat temu. Powiedziałam, że zaraz przyniosę, to było 20 groszy. Usłyszałam NIE a kobieta od razu zgarnela mi towar, który wcześniej położyła na lądzie :p
Ladzie *
Dziwisz się? Niech dziesięć osób dziennie nie przyniesie. I tak przez cały miesiąc. To wyjdzie jakieś 100 zł. Kasjerka będzie dokładać.
Jeżeli to jest prywatny sklep, to sprawa właściciela. Ale jeżeli jest to sieciówka to odpowiada przed kierownikiem a ten przed swoim przełożonym itd
Nie dziwię się, no i w porządku, ale mogła to powiedzieć innym tonem, ja byłam tylko dzieckiem, nie zrobiłam tego z wyrachowania... Ta kobieta znała mnie i rodziców bo mieszkaliśmy obok... Za co te minusy?
@kozaczekk częściej to kasjerzy są winni nam tego grosika niż my im. Ja żółte pieniądze zbieram i wymieniam potem paniom w sklepie po 1 zł, 2 zł. Cieszą się i jak mam do zapłaty np. 11,54 to wydają mi 0,50 gr:)
@kozaczekk też racja, ale jak codziennie robimy zakupy w jednym sklepie i robią to także inni to właśnie nam przez miesiąc ubędzie 100zł, a sklep się wzbogaci...
Pracowałam sobie przez 3 miesiące jako kasjerka. CODZIENNIE dostałam rano pustą kasetkę. Ani jednej jednogroszówki, ani jednej dwugroszówki... Ale jakoś potrafiłam sobie zorganizować drobne od klientów w ten sposób że za kilka minut miałam już pełno żółciaków i pod koniec zmiany oddawałam pełną kasetkę, a następnego dnia znowu to samo.
Ale w gruncie rzeczy "nie mam wydać grosika" powiedziałam w tym czasie może ze 2 razy albo 3. Także nie użalajcie się wszyscy nad tymi biednymi kasjerkami, bo najzwyczajniej w świecie są one na tyle nieogarnięte (w większości przypadków), że nie potrafią sobie zorganizować drobnych.
Naamah 2000 klientów dziennie wtf?
nie wiem jak jest w sklepach prywatnych, ale w sieciówkach, w których pracowałam, a było ich 3, mógł mi się nie zgadzać dzienny bilans o 1 zł. zarówno na plus jak i na minus. więc czasem byłam winna grosika, czasem tego grosika darowałam. nie wiem w jakim sklepie pracowała jedna z komentujących, ja w każdym dostawałam kasetkę drobnych. a z wyciąganiem drobnych od klientów to gratuluję, że na takich trafiałaś, mi niejednokrotnie trafiało się pod rząd kilkanaście osób, które za drobne zakupy płaciły całą stówką. może i jestem nieogarnięta, nie wiem, ale często te drobne schodziły szybko i o nowe było trudno, chociaż się starałam
Pracowałam w Rossmannie. Mogłam mieć manko w kasie do 5 zł bez żadnych konsekwencji.
Nie wiem, może po prostu miałam talent to wyciągania od ludzi drobnych, nawet po 10 kiedy wszyscy nagle mieli same setki i dwusetki.
Jestem kasjerką również w małym sklepie rzadko ale też zdarza mi nie mieć tych groszy więc jestem winna grosz . Ale gdy klientowi zabraknie paru groszy to przymykam oko bo kiedyś może ja mu będę winna grosik ? .
To zeleży w jakim sklepie robisz zakupy. W dużych marketach kasjerowi nie wolno nie mieć wydać (nawet grosza). Wiem ponieważ sama pracowałam w 2 różnych. Jak nie ma się z czego wydawać to nadzorujący Ciebie mają obowiązek rozmienić Ci kasę.
Co do sytuacji kiedy chcesz odzyskać swojego grosza to powiem tak. Ja o grosza nie robiłabym problemu siedząc na kasie :p
U mnie w biedrze czasami nie oddają grosza a czasami mi darują. ? Raz kupując bilet na pociąg miałam 2,51 bilet kosztuje 2,52 ale babka mi darowała tego grosza tak bym musiała 11 km pieszo iść. ? Zauważyłam też, że zawsze w biedro nie jest problem z drobnymi. W lidlu zawsze mają jak wydać i nie chodzi mi nawet o grosze tylko o grubszy hajs też.
chodzę do pobliskiej biedronki od kilku miesięcy- taka zwykła, osiedlowa biedra - większość kasjerek mnie już kojarzy, bo jestem tam prawie codziennie, a czasami to i po kilka razy na dzień ;) Czasem nie mają wydać, a kiedyś miałam do zapłaty ok. 7 zł i 11 gr. Daje 7, 50 zł, a pani na kasie do mnie, że nie ma jak wydać i te 11 groszy to kiedyś, przy okazji. innym razem dostałam reklamówkę za darmo, bo też nie miały panie na wydawanie; donosiłam następnego dnia. Także zależy kto na tych kasach pracuje, u mnie większość to przemiłe babeczki, uśmiechamy się do siebie jak mijam je na sklepie itp :) Jedna mieszka u mnie w bloku. Z taką obsługą to żyć nie umierać :)
Ja robię inaczej:
-Mogę być winna grosika?
-Tak, tylko niech Pani nie wyda na głupoty :D
Prawo zezwala na nie wydanie grosza jeżeli kasjer nie ma. Jednak obowiązkiem kierownika powinno być zapewnienie możliwości wydania reszty. Z czystej uczciwości
A jacket slyszalam ze nie wydanie grosika to jest przestępstwo, a jak się na to zgadzasz to jestes wspolwinny przestępstwu :P
Ja * ah te słowniki
@Milucha @kozaczekk Polskie prawo mówi,że TO KLIENT ma mieć przygotowaną odpowiednią kwotę, a sprzedawca wydaje resztę ze swojej dobrej woli (a tak naprawdę dlatego, że jakby odmówił wydania reszty to klient by zabrał d..ę w troki i poszedł do innego sklepu).
Pracuje w saloniku prasowym, czesto jest tak, ze około 16/17 brakuje grosików- pytam wtedy czy może być bez tego grosza a jeśli nie to proszę o jednogroszówkę od Klienta i wydaje mu wtedy 2 gr :) nie mogę nikomu wydawać więcej bo pod koniec dnia, gdy brakuje jakiejś kwoty muszę ja dokładać z własnej kieszeni, a największy plus jaki miałam z jednogroszówek to UWAGA 7 gr!!! Także wzbogacić sie nikt nie wzbogaci:)€
Sama pracuje w sklepie i niestety bardzo często brakuje nam 1gr i 2 gr ... Nie wzbogacisz się o tego grosza i sklep też nie. A mnie wrecz wkur... Jak ktos czeka na tego grosika jak by miał nim zbawić świat . Większa część klientów podziela moje zdanie.
Ciekawe których. Moim zdaniem kasjer musi wydać grosika i mnie gówno obchodzi, czy on ma, czy nie. Nie raz na różnych sklepach okradano mnie z grosików, a gdy mi brakował jeden grosik raz na ruski rok to nie. Nie to nie. :)
A z resztą, skoro się nie wzbogacicie, to zamiast nie wydawać grosika, możecie wydać dwa grosiki bez rozmieniania. Bo przecież to tylko grosz w tę i we w tę. :)
Naprawdę większość :) Wiele moich klientów nigdy nie brało reszty, jeśli wynosiła do 10 gr. Jak ktoś kiedyś stał i czekał na tego nieszczęsnego grosika, to ktoś z kolejki go opierdzielił i rzucił mu 20 groszy, mówiąc, że ma na zapas :P
@Abby, problem w tym, że to KLIENT musi mieć zgodne pieniądze, więc to kasjera/kę gówno obchodzi, że nie masz zgodnej kwoty. Według prawa, bo rzeczywistość ma się inaczej - kasjer musi wydać, bo jak nie to klient pójdzie do konkurencji. Inna sprawa, że kasjer odpowiada przed szefem i nawet za małe manko można dostać opierdol, więc nie, nie można Ci wydać dwóch grosików. Ty tracisz grosz, a wyobraź sobie, że taka kasjerka ma wielu klientów i niech każdemu wyda dwa grosze zamiast jednego... Ale to trzeba spojrzeć trochę dalej niż czubek własnego nochala. Gdybym spotkała Cię w sklepie, jak czekasz na tego nieszczęsnego grosza, rzuciłabym Ci i 50gr, miej na zapas.
nooo sklepowi napewno to roznicy nie robi. Jak jest w sklepie dziennie 100 klientow to juz zlotowka a za rok to 365 zl wieccc...
Dodam jeszcze, że jeśli klientowi brakuje do 5 gr to sama odpuszczam ;) a mam też klientow ktorzy jesli mają do zapłacenia 18 zł a daje 20 zł to to 2 zł ktore musze mu wydać oddaje mi do ręki i nie chce reszty . A jeśli Ty się wzbogacisz groszem to pozdrawiam . Mi żółte w portfelu np są zbędne i nie potrzebne ;)
Zalosni jesteście z takim podejściem
Prawidłowo! Ostatnio nawet się nie pytają, czy mogą być coś winne :/ a jeśli mają problem to niech zlikwidują te "atrakcyjne" ceny w stylu 1.99 to nie będzie problemu :-)
Atrakcje ceny to czysty marketing. Człowiek prędzej kupi coś za 29.99zl niż za 30zl.
I to nie sprzedawca ustala ceny a biuro.
Co racja to racja :-D ale w takim przypadku powinni się wywiązywać z wydawania reszty, bo w praktyce prawie każdy oddaje im tego grosika. Zadziwiające jest to, że nigdy nie działa to w drugą stronę. Nikt nie podaruje ci grosika bo wyjdzie manko na kasie -,- Ale jak widać od przybytku główa nie boli ;-)
Widzę, że autorka nigdy nie pracowała na kasie/jako sprzedawca :) To, że kasjerka jest winna grosika nigdy nie jest jej winą - to sklep/kierownik odpowiada za stan bilonu przy rozpoczęciu pracy jak i za ceny. Aczkolwiek zgadzam się z tym, że gdyby ceny kończyły się tylko na dziesiątkach (gr) i kierownicy nie robili afery z powodu malutkiego manka, wszystko działałoby idealnie. Ja zawsze wolałam dać 2 grosze, kiedy byłam winna grosika, ale wiem, że są sklepy gdzie kasjerkom nie wolno sprzedać towaru, nawet kiedy brakuje właśnie takiej wartości. Ale ja pracowałam w malutkim osiedlowym sklepiku i jak ktoś był winny pieniądze, to ZAWSZE przynosił (nawet pijaczki i to duże kwoty), na dodatek klienci byli bardzo wyrozumiali i często przynosili drobniaki specjalnie dla mnie, nawet kiedy nie potrzebowałam :) Na kasie w hipermarkecie jest o wiele gorzej, dlatego bądźcie wyrozumiali dla kasjerek - tak samo jest z pytaniem w czym pomóc, jak i polecaniem jakiegoś produktu. Nic mnie tak nie wkurza, jak polecanie mi jakichś śmieci, ale wiem, że mają taki obowiązek i jakby trafił się ktoś z kontroli, to mieliby duże kłopoty.
@egoistka Często też zdarza się, że kasjerka mówi "nie mam grosika" a jak chcesz im przynieść i wymienić symboliczne 1, 2 zł to one nie potrzebują bo mają.