#ndPQd

Pod koniec pierwszej klasy gimnazjum pojechaliśmy na wycieczkę w Góry Świętokrzyskie. U nas ''ananasów'' w szkole nie brakowało, więc podczas pobytu mieliśmy zapewnioną wódeczkę. Pamiętam, że starsi uczniowie zadbali o to, by towar przelany był w termos do herbaty i potem jak nauczycielka powiedziała, że w razie jakichkolwiek podejrzeń będzie sprawdzać walizki, to wielce wybitne dzieciaki wylały towar do kosza na podpaski, który znajdował się w każdej łazience w pensjonacie. Pamiętam te chwile jak kucaliśmy przy tym kuble ze słomkami w buzi i delektowaliśmy się wspaniałym trunkiem.

To była moja pierwsza popijawa, więc można powiedzieć, że szybko się upiłam, ale na szczęście było to już po 22, więc żaden nauczyciel nie wpadł niespodziewanie do pokoi. Całą noc dręczyły mnie wymioty mimo, że byłam zupełnie świadoma. Trzymała mnie migrena. To był taki silny ból głowy, że nie mogłam normalnie chodzić, bo wszystko kręciło się w moim móżdżku niczym kolejka górska w Energylandii. Mieliśmy już wychodzić na śniadanie, a tu nagle na samą myśl o jedzeniu dopadła mnie okropna biegunka.

Okazało się, że z całej wycieczki nie byłam pierwszą rzygającą i sra**cą, więc oczywiście wpadliśmy na pomysł, żeby w razie czego powiedzieć iż zatruliśmy się kanapkami z kiełbasą. Informacja o złym stanie zdrowia dotarła do nauczycielek. Jedna podejrzewała nas o picie, więc wszyscy wylewali do sedesu wódkę z kosza i jeszcze wycierali go mydłem jak tylko mogli, by nie było czuć charakterystycznego zapachu. Byłam już w takim stanie, że temperatura dochodziła mi do 40 stopni. Pani wychowawczyni uznała, że musi sprawdzić to, czy nie spożywaliśmy zakazanych napoi, więc no cóż...trafiliśmy pod kontrolę alkomacika. I co się stało? U nikogo nie wykazało procentów, mimo, że podobno prawie każdy pił. Przebadali też starszych i również nie było śladów po naszym melanżu.

Okazało się, że trzecie klasy zrobiły z nas jaja i zamiast wódki wlali uwaga...wodę smakową z lekami przeczyszczającymi. Było czuć jabłkowy posmak, ale wrobili nas, że to wódka smakowa. Teraz mam już prawie 30 lat i bardziej przeraża mnie fakt naszej niewiedzy dotyczącej alkoholu niż czyn, który popełniła starsza gimbaza. Oni podobno nic nie pili tylko, aby robili z siebie kozaków przed nami. Nauczycielka przeszukiwała nasze rzeczy i w jednej z kieszeni od kurtki znalazła te środki. To były jeszcze te czasy, w których nauczyciel bił linijką po łapach, więc doskonale pamiętam poszarpane uszy, wyzwiska ''wy najgorsi gówniarze'' i obniżone oceny ze sprawowania + okropne lanie od rodziców. Tak, przynajmniej będzie co wspominać na stare lata.
pacynkazeszmatek Odpowiedz

A juz myślałam, iż winowajcą jest brudny kosz

Kuudere Odpowiedz

Od początku coś mi tu nie pasowało... czysta pita przez słomkę?

Serwatka31

Przy pierwszych kontaktach z alkoholem (swoją drogą dość późno, bo przed pełnoletnością nie czułam potrzeby) byłam w stanie pić czystą wódkę bez zbytniego skrzywienia się (ale z drobną trudnością) normalnie np. z kielicha (zamiast wlewać sobie kieliszkami do gardła jak większość ludzi) i nawet wolę już tak (jeśli miałbym pić czystą, bo jednak wolę delikatniejsze alhohole) bo wlewanie na szybko do gardła zwyczajnie mnie odrzuca, kojarzy się z brakiem kontroli.

Także spokojnie byłabym w stanie uwierzyć, że ktoś robi to przez słomkę.

Weronikel

Dla chcącego nic trudnego

Jestemparowa Odpowiedz

Fuuuuuu!
Mogliście się czymś zarazić. Kosz na podpaski.
Fuuuuuu
U mnie w gimnazjum nie było ani bicia linijkami, ani wyzwisk.

Nalli Odpowiedz

Jestem w podobnym wieku, do 30 brakuje mi już niewiele, gdy chodziłam do szkoły czasy bicia linijką dawno odeszły w zapomnienie. Więc coś przesadziles

Nikt88 Odpowiedz

Też mam 30 lat i jakoś nie przypominam sobie żeby to były czasy bicia uczniów.

jankostanko Odpowiedz

Jestem pierwszym rocznikiem, który poszedł do gimnazjum i żadnych kar cielesnych już wtedy nie stosowano. Ściema straszna i tyle.

honestly

W ogóle o karach cielesnych w szkole słyszałam tylko od dziadka. Do szkoły chodził przed wojną.

Ziziztop Odpowiedz

Znaczy się, że sam początek powstania gimnazjum... nie wtedy już nauczyciele nie bili po łapkach :)

Kit i tyle.

bazienka Odpowiedz

serio gimbaza i bicie linijka po lapach? jakos mi sie to nie sklada, jestem z czasow przed gimnazjum i zadnego bicia nigdy ne bylo

Buka1976 Odpowiedz

Ja bym wam nic nie mówił. Zapamiętałybyście "smak wódki" i przynajmniej do trzydziestki nie tknęłybyście ani kropelki.

zurawinka Odpowiedz

Też mam prawie 30 lat i muszę Ci powiedzieć, że w I gimnazjum byłam znacznie mądrzejsza, choć to był czas, gdy zaczynałam pić alkohol...

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie