#oKyOs
Jedną z form naszej "aktywności" było podszywanie się pod tajemnicze wielbicielki kolegów. Cały proceder ułatwiała akcja jednej z sieci komórkowych, oferujących darmowe karty SIM - "wielbicielka" miała swój numer telefonu i puszczała obiektowi swoich westchnień "głuchacze" o różnych dziwnych porach. Zostawiała też liściki w kieszeniach kurtki w szatni, wysyłała wiadomości itp.
Jednak pewnego razu przeszliśmy samych siebie. W słoneczne popołudnie, przechodząc przez pobliski osiedlowy bazarek, na jednym ze straganów zauważyliśmy wyprzedaż damskiej bielizny, po 1-2 zł za sztukę. W oczy rzuciły nam się ogromne koronkowe majtasy, rozmiaru tak dużego, że zmieściłyby się w nie co najmniej 2 osoby (po 2 nogi w każdą nogawkę).
Akurat byliśmy w trakcie "adorowania" jednego z kolegów z klasy, dajmy na to Mateusza, więc nie mogliśmy zmarnować znalezienia takiej "zdobyczy". Zakupiliśmy owe majtki i po drodze wypsikaliśmy je ogromną ilością najbardziej ohydnego odświeżacza do WC z Biedronki i sprayu na komary, wsadziliśmy do zaadresowanej do kolegi koperty i dołączyliśmy romantyczny liścik o tym, jak bardzo go owa wielbicielka pożąda i przesyłając jej używaną bieliznę spryskaną ulubionymi perfumami.
Wywołany anonimowymi wiadomościami lekki uśmieszek, goszczący na twarzy kolegi od kilku dni, niestety zamienił się wkrótce na totalne przerażenie i grozę i jeszcze przez kilka tygodni nie mógł przestać ciągle oglądać się za siebie.
PS Mateusz, jeśli to czytasz, możesz wreszcie odetchnąć z ulgą - Twoja "wielbicielka" nigdy nie istniała.
Pewnie mu się to do dzisiaj śni po nocach ;)
I mu nie powiedzieliście? a co jak nadal się "jej" boi :))
Jej, byliście okrutni! :D
Grania na czyich uczuciach jest chamskie.
Tak, na pewno Mateusz to przeczyta..
zauwazylem ze ostatnio gdy jakas osoba w klasie wejdzie na anonimowych to od razu przynosi swoich kolegow z klasy wiec
Macieksto nie kazdy uzytkownik chodzi do szkoly? autor moze miec roznie dobrze 20-30 lat