Najstraszniejsza, a zarazem najśmieszniejsza sytuacja wspominana od lat w naszej rodzinie? Mój tata przy wymianie okna przez nie wypadł.
Na szczęście nic mu się nie stało, nisko było, ale z mamą w tamtej chwili zamiast biec do niego i zobaczyć, czy nic się nie stało, umierałyśmy że śmiechu :D
Nie wiem co w tym śmiesznego. Kolega z klasy w szkole średniej spadł z taboretu (50 cm wysokości) tak niefortunnie że skręcił sobie kark. Trup na miejscu.
Także raczej idiotyzm z waszej strony śmiać się przed sprawdzeniem czy nic się nie stało....
On by umarł przez upadek, a Wy ze śmiechu. Trzy trupy przy jednej wymianie okna.
U made my day :)
Trzy trupy i niewymienione okno.
Nie wiem co w tym śmiesznego. Kolega z klasy w szkole średniej spadł z taboretu (50 cm wysokości) tak niefortunnie że skręcił sobie kark. Trup na miejscu.
Także raczej idiotyzm z waszej strony śmiać się przed sprawdzeniem czy nic się nie stało....
Czuję się jak potwór, lajkując te wyznanie xd