Postanowiłam opisać jeden z zabawniejszych aspektów mojego życia. Moja mama jest pielęgniarką, a ja posiadam kilka chorób, przez które muszę co jakiś czas robić badania, między innymi badać krew. Zamiast jeździć po laboratoriach, mama pobiera mi krew w domu i po drodze do pracy podrzuca ją w odpowiednie miejsce. Sprawa wygląda tak, że budzi mnie o 6 rano, pobiera krew i wychodzi do pracy. Po tylu latach mam na to na tyle wyrąbane, że po prostu przekręcam się na bok, udostępniam jej rękę i śpię dalej, a mama robi co trzeba. Czasem nawet nie pamiętam, że tą krew mi pobrała.
PS. Koleżanki dziwią się, że z takim podejściem po świecie nie chodzą jeszcze moje klony.
Dodaj anonimowe wyznanie
Kto by chciał klonować schorowanych ludzi?
Ktoś z duża piwnica i zapędami sado-maso?
Dlaczego mi implikujesz że chciałbym klonować schorowanych ludzi?
Ja... Wymienie na lepszy model...
Żeby mutować ich geny i tworzyć bez chorób.
Pachnie tutaj Hitlerem... O kurde, sorki. Spaliłam ten żart.
Dość smutne, że to jeden z zabawniejszych aspektów twojego życia...
Może jestem dziwna, ale ni cholery nie widzę tu nic zabawnego...
Ja tak samo.
A to miało być zabawne?
@Okladkatowszystko no Autorka twierdzi w pierwszym zdaniu, że to jeden z zabawniejszych aspektów jej życia
Nie wiem dlaczego użalacie się nad dziewczyną, która sama nie widzi do tego żadnych powodów. Owszem, chorując przewlekle do pewnych rzeczy człowiek się przyzwyczaja. I często ludzie z ustabilizowaną chorobą przewlekłą żyją lepiej i wbrew pozorom są zdrowsi, bo o siebie dbają i regularnie się badają.
To nawet nie jest zabawne. Przykro mi, że chorujesz
No patrz też tak miałam i jakoś nie widzę w tym nic zabawnego. Fajnie, nie musiałam jeździć nigdzie i stać w kolejkach, ale w żaden sposób nie kumam co w tym śmiesznego, ale może matka razem z krwią zabrała mi także optymizm.;)
A ja - mając mamę pielęgniarkę ona sie boi mi krew pobierać, musi praktycznie zawsze zrobić to kto inny, bo jej sie za bardzo ręce trzęsą 😂
Kiedyś też byłam bardzo chora, miałam wszystkie objawy dłuższy czas, ale zanim do niej dotarło, że TO MAM, to praktycznie umarłam, także tak. Oni nie dopuszczają do siebie złych myśli :)
Mam tak samo ;) Tyle ze mnie najczesciej pobiera na snie ;)
Kiedyś miałam straszliwy lęk przed igłami.Od razu robiłam się cała blada i byłam na skraju omdlenia.Po kilku latach okazało się że podobnie jak ty mam kilka chorób i co za tym idzie? "Kochane" regularne badania krwi. Stały się one tak częste że po prostu do nich przywykłam.Po lęku nie ma ani śladu :D Nawet nie czuję ukłucia xD
Mam dokładnie IDENTYCZNĄ sytuację 😂😂
Nie rozumiem wgl dlaczego takie podejście miałoby spowodować, że po świecie chodziłoby Twoje klony..
I tak jak wyżej, ktoś napisał, smutne to jest, że to jest jeden z najzabawniejszych aspektów Twojego życia. "Heh."