#pu40a
Nikt nie wie, że od wielu lat cierpię na zaburzenia odżywiania. Tylko mój mąż mnie wspiera i kontroluje, żebym jadła cokolwiek. Oprócz tego morderczo trenuję w obawie, że zbyt duża ilość kalorii spowoduje tycie i będę tłustą świnią. Tak naprawdę zjadam niecałe 1000 kalorii dziennie. Nie jestem głodna.
Zdaję sobie sprawę z absurdalności moich najgłębszych przekonań, ale nie potrafię ich zmienić. Co ciekawe, to co jem jest bardzo dobrze zbilansowane i dbam o zdrową dietę mojej rodziny. Produkty pełnoziarniste, nisko przetworzone, owsianka na śniadanie itp. Jem po prostu bardzo mało i nie potrafię się przełamać.
Czy zbyt niska kaloryczność może mieć wplyw na dziecko, będąc w ciąży?
Tak, w ciąży nie wolno odchudzać się i ograniczać spożywane kalorie, tak samo jak nie można żreć na potęge za dwóch :) Tylko to nie znaczy, że dziecko nie ma możliwości urodzić się zdrowe.
Owszem, przy takiej diecie dziecko ma szansę urodzić się zdrowę, ale wyłącznie kosztem wyniszczenia organizmu matki.
A gdzie macie wprost napisane, że podczas ciąży jadła 1000 kcal?
Z tekstu może wynikać również, że teraz, po ciąży tyle je, a w ciąży pilnował ją mąż.
A w ciąży raczej morderczo nie trenowała.
Na dwoje babka wróżyła, jeśli w ciąży jadła w miarę normalnie na przymus męża, to ani jej, ani dziecku nie rozwaliło by to zdrowia w trybie natychmiastowym.
Matka dla dziecka jest w stanie wiele znieść i wiele zrobić, nawet jeśli później miałaby siebie zagłodzić, żeby wrócić do "formy".
I nie odstawiła chorobę na bok, tylko zmusiła się dla dobra rodziny.
Ależ wy pieprzycie bzdury. Ja również nie wierzę że cokolwiek takiego miało miejsce i szczerze wątpię w całą historię. Moja mama urodziła 5, w tym bliźniaki i nie dbając o siebie wystarczająco (jedząc mało) po drugiej ciąży straciła cześć zębów. Szczerze wątpię żeby nawet mąż mógł osobę przez tyle lat zaburzoną zmusić do normalnego jedzenia, albo żeby osoba z takimi problemami sama to zrobiła. Jesteście tacy naiwni...
To jeden z powodow dla ktorego nigdy nie zostane (biologiczna) matka. Jako eks anorektyczka wiem ze przy naglym wzroscie kg podczas ciazy pierwszym instynktem bedzie glodowka a nie zdrowie dziecka. A po ciazy nawet nie wyobrazam sobie swojego stanu psychicznego.
Hah :D są laski które o wiele lepiej wyglądają po ciąży niż przed :D. Te chude mają mega małą szanse, że będą wielkie ale ! Stan psychiczny rozumiem. Nie każda chce być inkubatorem dla małego kosmity :) .
Może się nie znam ale to by chyba znaczyło że nie jesteś eks anorektyczka i może warto by było jednak przepracowac sprawę do konca? No chyba że to Ci lekarz powiedział byś nigdy nie zachodzila w ciążę.
anoreksja to jedna z tych chorób, z których nigdy się nie wychodzi, więc może być eks, ale jej obawa jest słuszna
A tak z ciekawości, karmisz piersią, masz pokarm? Nie oceniam tylko pytam.
Proponuję wizytę u dietetyka sportowego który dostosuje dietę do ilości wysiłku fizycznego razem z mikro i makro elementami. Kiedyś sam cierpiałem na zaburzenia żywienia (facet 25 lat, 177 cm wzrostu i waga 60 kilo) po tym jak odchudzilem się w półtorej roku 40 kilo. Teraz cieszę się zdrowiem i siłą ( mam 90 kilo zatluszczenie 15% I 45 kilo masy mięśniowej). Pozdrawiam i naprawdę serdecznie pozdrawiam mojego dietetyka (zbawcę)
Chyba lepiej zaproponuj psychiatrę. Zaburzenie odżywiania to choroba, a nie widzimisię. Trzeba się leczyć, bo może to doprowadzić nawet do śmierci. Wizyta u dietetyka takiej osobie nie pomoże. To jest problem psychiczny, on siedzi w głowie, a nie że ktoś po prostu nie umie sobie dobrać posiłków. Miło słyszeć że Tobie się udało z tym poradzić, niemniej jednak nie zmienia to faktu, że powinno się zachęcać osoby chore do szukania specjalistycznej pomocy.
@czesciczolem Lecz dietetyk może pomóc także psychicznie, wzbudzi jej zaufanie dzięki czemu będzie pewna że za dużo nie będzie musiała jeść.
Przy spożyciu dziennym poniżej 1000 kalorii, to nawet lekka praca umysłowa siedząca i krótki spacer do pobliskiego warzywniaka mogą być zbyt wyczerpujące, a co dopiero zajmowanie się gromadą dzieciaków i ciężkie treningi. Przykładowe wyliczenie z pierwszej lepszej stronki: szczupła kobieta 30 lat, 50 kg 165 cm wzrostu, przy bardzo małej aktywności fizycznej minimalne dzienne zapotrzebowanie na kalorie to 1300 - 1500 kcal żeby utrzymać w miejscu wagę. Może pora wybrać do specjalisty bo przy takim postępowaniu szybko wykonczysz się zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Female. No właśnie nawrót choroby. Zdrowy organizm jednak potrzebuje trochę tej energii z czegos pozyskać. A nawet jeśli organizm się przystosuje do przyjmowania glodowych porcji jedzenia to jak będzie wyglądał w długofalowej perspektywie. Nie 2-3 lata ale np. 10-15. Jaki będzie ten organizm wyeksploatowany? Ile będzie wynosił jego wiek biologiczny?
Kiedy juz jestes wychudzony to tak zwykle spacerki sa meczace ale kiedy jest sie na poczatku albo w trakcie choroby, jestes w granicach normalnej lub z lekka niedowaga to da rade. Ja przez 4 miesiacy zylam o 600-800 kaloriach +chodakowska 6 dni w tygodniu i wf w szkole. Najlepsze jest to ze nie mialam zadnych niedoborow witamin ale dlatego ze byl to moj hmm "oryginalny" nawrot, po prostu moj pierwszy epizod tej choroby w zyciu. A teraz zeby ktos sie nie zainspirowal tym (duzo tutaj jest nastolatek wiec wole byc pewna). Nie probuje w zaden sposob zachwalac tej choroby. 3 lata zostaly mi wyjete z zycia bezpowrotnie, w pozniejszym okresie rowniez anemia i osteopenia (wczesniejszy stan ostoeoporozy o ile sie nie myle). Kazdy nawrot jest trudniejszy bo za kazdym razem organizm jest slabszy. Organizm z czasem sie przyzwyczaja do mniejszej ilosci kalorii, metabolizm staje sie wolniejszy. Dlatego kobiety traca okres (rowniez z powodu braku witamin itp.) i wypadaja im wlosy. Organizm woli utrzymywac cie przy zyciu niz dbac o stan twoich wlosow, paznkoci czy skory. Zreszta w takich momentach kieruje toba niesamowita determinacja. Choc w tamtych chwilach chodzilam jak zombie to dodatkowy spacer zamiast jazda autem byla kolejnym sposobem na spalanie kalorii. Nie zycze tego nikomu. Codziennie dziekuje ze nie zyje juz w tym horrorze.
Tayla, bardzo mądrze napisane pozdrawiam
FemaleCenobite może czujesz się ok, ale spalasz mięśnie, wszystko się psuje, wzrok, zęby, włosy, paznokcie. Organizm musi im „zabierać”, żeby mieć sile na podstawowe procesy. Nie wiem czy chciałabyś chodzić w protezie i z wrzodami ale za to chuda.
To tak jak z grubasami (wiem coś o tym) że nie jedzą bo są głodni, lecz jedzą by zapełnić pustkę emocjonalną. Te 'ssanie' nie pochodzi z żołądka lecz z pustki i braku odrzucenia. Jest tak podobnie jak z anoreksją, tylko jedzenie jest u nas rodzajem 'wypełnienia', przyjemnością, więc schudnąć nie jest łatwo tak jak zmuszanie się do jedzenia przez anorektyków.
Rozumiem.
*braku akceptacji
Anoreksja nie bierze się znikąd. Zazwyczaj jest to skutek wychowania lub niezdrowych relacji w rodzinie.
U mnie sytuacja wyglądała podobnie. Zanim zaszłam w ciążę, przez kilka ładnych lat, moim głównym pożywieniem były napoje energetyczne, papierosy i jakaś pizza czy inny McDonald raz dziennie, a zdrową dietę trzymałam może przez tydzień, raz do roku. Organizm miałam tak wybrakowany, że przez pierwsze cztery miesiące ciąży nie miałam siły się podnieść, bo wszystko szło na podtrzymanie płodu. Jadłam tylko wtedy, kiedy partner zrobił mi jedzenie i praktycznie mnie nakarmił. Przez całą ciążę przytyłam 25 kg, w ponad 3 miesiące po porodzie zeszło ze mnie 10 kg, a w tym momencie, 6 miesięcy po porodzie, wg BMI mam prawidłową wagę, ale głodzę się, bo nie jestem w stanie znieść tego jak wygląda teraz moje ciało, przyzwyczajona do swojej wychudzonej wersji.
Ja miesiąc po porodzie wróciłam do mojej wagi z przed ciąży, bez diet, bez ćwiczeń.
Ale wiesz, że im mniej kalorii tym organizm będzie gromadził zapasy właśnie w boczkach i jest o wiele trudniej schudnąć? A dietetyk może by pomógł? Wspólna siłownia ze znajomymi. Popatrz się na zdjęcia jak wyglądałaś kiedyś z 4 lata temu. Teraźniejszość najczęściej widzimy w czarnych barwach a dopiero po jakimś czasie przychodzi świadomość, że wcale nie było tak źle a nawet jest zajebiście.
Polecam pic szejki proteinowe, 250ml ma mega dużo minerałów i witamin i do tego 500kcl, dwa takie dziennie i zbilansowana dieta.