#pvGqA
Wygląd dla wielu osób może dyskusyjny, ale dla mnie super. Do rzeczy. Nie mieszkamy razem. Wynika to z tego, o czym zaraz napiszę. Kłóciliśmy się i nastąpiło rozstanie. Teraz jesteśmy razem, ale tak na dochodne.
Kłóciliśmy się w sumie o jedno: że nie poświęca mi czasu. I nie mówię, że na co dzień. Jak jest w pracy, ja jej pisze miłego dnia, nie ma czasu odpisać. Jak u znajomych, nie ma czasu. Jak z córką odrabia lekcje, przez cały wieczór nie ma czasu.
Prośba z mojej strony grzeczna, poświęć mi odrobinę uwagi - odpisz na dzień dobry, powoduje agresję. Na zasadzie, wk... mnie. Właśnie spędziła u przyjaciółki trzy dni, pomoc przy chrzcinach.
Poświęciła mi dwa sms-y na zasadzie, nie mam czasu, nie nakręcaj się. Ja tylko chciałem odrobiny uczucia, gdzie na żywo nie zawaha się powiedzieć mi, że mnie kocha. Jestem uczuciowy i po prostu potrzebuje tego, żeby zamienić tylko kilka zdań. Nie wiem co ja mam zrobić.
Tu jest mnóstwo mądrych osób, jestem ciekawy opinii. Piszę chaotycznie, przepraszam, ale jak to się mówi - emocje...
Przestań się tak narzucać i daj jej chwilę oddechu.
Sama się nie narzucaj z takimi komentarzami, jak jest się w związku to ma się zobowiązania względem tej drugiej osoby. Co za problem wysłać osobie która się kocha parę smsów dziennie, to zajmuje mniej niż minutę.
No właśnie, to nie kumpel tylko... partner xD - osoba, z którą powinniśmy chcieć rozmawiać. Chcieć wiedzieć co u niego, czy wszystko w porządku itd. Jak minął dzień. Czy żyje xD
No więc skoro ona nie chce z nim rozmawiać to nie powinni być razem. Proste.
Kobieta nie poświęca czasu mężczyźnie - nie narzucaj się i daj jej chwilę oddechu
Mężczyzna nie poświęca czasu kobiecie - przestałaś mu się podobać, pewnie rucha jakąś pannę na boku, nie jest ciebie wart
A to zależy co rozumiesz przez "jestem uczuciowy". Bo wiesz, jak ktoś jest w pracy, to na ogół jest zajęty i nie ma czasu siedzieć na telefonie i odpisywać na smsy. Lekcje z dzieckiem to samo, to samo ważne uroczystości typu chrzciny. Są ludzie, którzy non stop wymienialiby wiadomości i telefony. Chłopak mojej znajomej popłakał się, bo mu nie odpisywała przez 2 godziny, bo uwaga, była w pracy i miała zajob. A ten se wkręcił, że coś jej się stało. Stale przychodził do niej do roboty, zawracał jej wszystko i wszystkich wkurzał. Jedna, dwie wiadomości dziennie (zwłaszcza, jeśli ktoś nie leży i pachnie, tylko pracuje), i spotkanie np wieczorem lub rozmowa po pracy, ok. Wydzwanianie w kółko, pisanie smsów, domaganie się odpowiedzi i fochy, jeśli tej odpowiedzi nie ma już teraz nie jest ok. Nawet kota można zagłaskać.
Gwoli jasności doprecyzuje. Nie wymagam, żeby siedziała non stop na telefonie. Uprzejme dzień dobry napisać, lub dobranoc. Czasem może nawet z własnej inicjatywy? Czy ja coś źle kombinuje, że jeśli się o kimś myśli, ma się ochotę czasem usłyszeć tą osobę? Zwłaszcza, że właśnie staram się jej w pracy nie przeszkadzać. A jak ktoś wcześniej napisał, poświęcić kilkanaście sekund, żeby drugiej osobie nie było przykro, to chyba nie tak wiele....
Speedycucumber niestety, w takim razie jesteś dla niej gościem z doskoku. Jeśli chcesz czegoś więcej, to raczej poszukaj kogoś innego, bo najwyraźniej ta dziewczyna chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Być z kimś, ale nie zmieniać kompletnie swojego życia, a tak się nie da.
Speedycucumber
Idealnie dobrałeś swój nick :D
Speedycucumber
A ona w ogóle wie, że jesteście w związku?
Raczej nie kocha Ciebie, tylko dla niej to znajomość dla seksu bez zobowiązań. Albo to zaakceptuj albo szukaj szczęścia gdzie indziej.
Też tak myślę. Nie wiem, co musisz robić, żeby nie znaleźć trzydziestu sekund na odpowiedź
Jak tu wszyscy przez pryzmat swoich doświadczeń mówią. Ja powiem inaczej - to bardzo proste. Taka jest Twoja potrzeba. Masz prawo ją mieć i komunikować, a partnerka ma prawo powiedzieć, że nie chce tej twojej potrzeby zaspokajać. Teraz możesz albo to zaakceptować, albo nie. Jeśli nie umiesz tego zaakceptować - rozstań się i jak dojdziesz do siebie, to poszukaj kogoś, kto będzie tę twoją potrzebę zaspokajał. Jeśli umiesz to zaakceptować - super. Problem rozwiązany.
Chłopie, nie przeszkadza się w pracy.
Nie każ jej stawiać się przed córka. Nie każ jej wypełniać każda wolną chwilę sobą bo w końcu się przejesz. Daj jej żyć, Jezusie. Każdy potrzebuje przestrzeni a jeśli Ty musisz być kleją i cały zaś być zapewniony o uczucia to może warto popracować nad swoim poczuciem wartości. A jak nie to zmieni partnerkę bo wyraźnie jesteście niedopasowani pod tym względem.
2 smsy na dzień to zapełnianie sobą całego wolnego czasu?
Hm, to ja napisze z drugiej strony, może to coś pomoże zrozumieć?
Nienawidzę siedzieć na telefonie. Jak jestem w domu to zostawiam na innym pietrze i sprawdzam raz na dzien.
Pracuje wyjeżdżając często i przeważnie dzwonię do męża raz na 2-3 dni.
Kochamy się, spędzamy ze sobą czas, ale budowanie i „zapewnianie” sie o uczuciu codziennie czy kilka razy dziennie po prostu nie ma sensu, nie dodaje nic do relacji, nie buduje jej. A zabiera czas z rzeczywistości która masz przed sobą - siostry i jej dzieci, fajnego kraju w którym jesteś na wyjeździe itd (i dokładnie tak samo jak jest odwrotnie - jak jestem w domu z mężem to nie siedzę na telefonie z przyjaciółka. Jak chce z nią spędzić czas to się umawiamy i spotykamy).
Mam podobnie - telefon jest dla mnie czymś, co pozwala mi się z kimś skontaktować w ważnej sprawie, a nie środkiem do pogłębiania jakiejkolwiek więzi. Jeśli ktoś chce ze mną dłużej porozmawiać w sprawie innej niż "do natychmiastowego omówienia", to mnie tylko irytuje i zraża do siebie, bo zawsze można się z kimś spotkać twarzą w twarz, a nie głupio paplać do słuchawki (wyjątkiem są rozmowy z osobami, pomiędzy którymi dzieli mnie bardzo duży dystans, przez co częste spotkania nie są możliwe). Przez krótki moment"kręciłam" z jednym facetem, trochę po 30., który stale musiał coś do mnie wypisywać. Jak raz zmęczona wyciszyłam wieczorem telefon i poszłam spać, to rano miałam kilkadziesiąt nieodebranych połączeń i wiadomości, bo przez 12 h nie miał ze mną kontaktu i wpadł w panikę. Dobrze, że nie wiedział gdzie mieszkam, bo miał do mnie jechać i sprawdzić, co ze mną się dzieje. Szybko zakończyłam znajomość, to stałe osaczanie mnie wykańczało.
Moze kobieta jest jak wy ale autor ma inne oczekiwania więc jak,dla mm nie obydwoje sie męczą w tym związku
Brzmisz jak strasznie męcząca jęczybuła. Wygląda na to że dziewczyna ma dość ciągłego głaskania Cię po pupci, zaczęło jej to przeszkadzać i w ten sposób to okazuje. Z doświadczenia - jak non-stop zalewasz kogoś miodem, to ta osoba może mieć dość, zwłaszcza jeżeli wymagasz odpowiedzi równie słodkiej. Długo nie wytrzymasz z kimś słodkopierdzącym. Po za tym sygnalizuje to (kobiecie z dzieckiem!) że nie jesteś samowystarczalny, i że jesteś kolejnym dzieciakiem który ona musiałby się opiekować. Sorry, jeśli mój ton wydaje się zbyt ostry, myślę za jakoś przeżyjesz ;7
Owszem, odrobinę zbyt ostry. Wyjaśniłem w komentarzu, gdybyś łaskawie przeczytał, że nie zalewam jej słodkim spamem. Potrafię się również opiekować kimś.
Ludzie często wyolbrzymiają, także często zdarza się, że coś małego, z czasem, potrafi stać się olbrzymim problemem. Specjalnie wyolbrzymiałem w poście, żeby po pierwsze ostro skłonić do autorefleksji pod tym kątem, po drugie pokazać skrajny sposób jak można odebrać Twój post (oczywiście dopowiadając sobie). Generalnie miał to być pisany kopniak na rozpęd ;) Mam nadzieję, że ogarniesz sytuację, trzymam kciuki.
A może ona po prostu nie jest z tych osób, które piszą słodkie smsy i tracą czas w pracy na takie rzeczy.
A, ze tak sie spytam, probowales z nia zwyczajnie porozmawiac, ze potrzebujesz tego esemesa rano, czy wieczorem?
Chodzi mi o to, ze macie ponad 40 lat (zakladam, ze ona jest w twoim wieku), wiec jestescie ciagle mlodzi, ale tez zyliscie w czasach, kiedy telefony nie byly tak popularne jak teraz. Moze ona po prostu na codzien nie mysli o tym, zeby sie z toba skontakowac, tylko dla zwyklego 'dzien dobry', skoro jak sie spotkacie mozecie porozmawiac o wszystkim.
Zwlaszcza, ze wspominasz tylko o klotniach, a nic o zwyklej rozmowie, podczas ktorej przedstawilbys swoj punkt widzenia.
Napiszę to jeszcze raz dla osób, którym nie chciało się przeczytać całego wątku. Nie przesadzam z częstotliwością prób kontaktu. Z zasady nie piszę nic jak jest w pracy. Jestem w stanie poczekać. Już mi się nawet nie chce nad tym rozpisywać... Po prostu rozsądnie podchodząc, stwierdzam, że dwa, trzy smsy w dzień, kiedy się nie możemy spotkać, to nie jakaś masakra.
Napiszę jeszcze tu. Czytałem uważnie. Po prostu często drobnostki potrafią urosnąć do niewyobrażalnych rozmiarów, zwłaszcza jeżeli ktoś ma gorszy dzień, albo się głupot naslucha
Zresztą, widzę dwie opcję. Albo uważa Cię za ciut męczącego, albo ma Ciebie dość. Jeżeli jest 3, to jej nie widzę. Wnioski wyciągnij sam, więcej wiesz. A, jeżeli jej wypominasz że nie odpisuje, to to też jest męczące, wtedy zamiast się cieszyć z wiadomości człowiek ma myśl "cholera, trzeba odpisać". Podobnie jak wysyłasz smsy typu "co tam?" ( nie zawsze ma się ochotę popisać) albo "myślę o Tobie kochanie" ( bo to zalewanie miodem).
@Speedycucumber A próbowałeś konkretnych? Typu - Na kolację zrobić owoce morza, czy zamówimy pizzę?
Podałeś za mało danych, żeby to oceniać.
Jesteście razem dwa lata. Od kiedy jest ten problem? Macie jakieś wspólne plany np mieszkaniowe? Na jakim etapie jest wasz związek?
Każdy człowiek jest inny i trzeba znaleźć złoty środek. Jestem dużo bardziej uczuciowa niż mój mąż i jeśli chcę, żeby on sam wyszedł z jakąś inicjatywą to po prostu daję mu przestrzeń i czekam. Kłótnie o takie rzeczy przynoszą odwrotny skutek - tylko zniechęcają drugą stronę.
Nie pisz do niej to zobaczysz, czy i kiedy ona się skontaktuje.
Dwa, trzy smsy jeśli akurat masz myśli zaprzątnięte czym innym, to bardzo dużo. Kontakt raz dziennie w takiej sytuacji jest bardziej niż wystarczający, i wcale nie oznacza braku uczucia.