#qu15g

Opowiem wam historię, jak bardzo przyjaźń potrafi być fałszywa.


Listopad 2015 roku - mam wspaniałego faceta, kocham go ponad wszystko. Jestem mega szczęśliwa. Jestem też dobrym człowiekiem, pomagam wszystkim wokół jak tylko mogę. Mój przyjaciel dostaje mieszkanie socjalne - kupujemy mu telewizor w prezencie. Przyjaciółka nie ma co jeść, ma kłopoty z mieszkaniem - ogólnie problemy finansowe - „pożyczamy” jej 2k z myślą „i tak nigdy się o to nie upomnimy, będzie miała, to odda. Nie - to nic się nie stanie. Jesteśmy przyjaciółmi. Pomagamy sobie”.
Masa takich akcji.

Grudzień 2015. Najczarniejszy miesiąc w moim życiu.

Mojej miłości życia pęka tętniak w głowie i zapada w śpiączkę - zostaję sama z własnościowym mieszkaniem (nie było na szczęście na kredyt). Nie zarabiałam tyle co mój luby. Robi się ciężko. Rozpaczam, ale zakasuję rękawy i zaczynam dosłownie zapierdalać. Napędza mnie myśl, że go kocham, że muszę się wziąć w garść dla niego.

Niestety to trochę zajmuje, więc wyciągam rękę do przyjaciół. Odpłacili się gadaniem za moimi plecami, robieniem ze mnie wariatki (przeżyłam traumę, trafiłam do psychiatry i naprawdę - leki pomogły mi wziąć się w garść).

Aż pewnego dnia moja „przyjaciółka” mówi, że nie ma jak mi pomóc, ale proponuje, że wprowadzi się do mnie. We dwójkę będzie nam łatwiej. Przystaję na to.

I wtedy się zaczyna. Sprowadzanie jakichś obcych facetów pod moją nieobecność, grzebanie w moich rzeczach itd. Aż na koniec dowiaduję się, że ona, mieszkając u mnie, również gada na mnie za plecami. I tak w ogóle to większość negatywnych rzeczy, których dopuścili się moi „przyjaciele” względem mnie, była napędzona przez nią. Robiła to, jednocześnie mieszkając ze mną.
Obróciła wszystkich przeciwko mnie.
Gdy wróciła do domu z pracy - wszystko jej wygarnęłam. I zwyczajnie zapytałam „dlaczego?”. Dostała kiedyś od nas 2 tysiące, pomagaliśmy jej itd. Koleżanka na moje słowa uderzyła w dziki płacz. Zaczęła się na mnie wydzierać, że mnie nie obchodzi, że się nią nie interesuję.

Wiecie jak się wtedy poczułam?
Poczułam się jak facet, który przyłapuje swoją laskę na zdradzie, a ona próbuje go wziąć na litość :D To co do mnie wykrzykiwała było tak absurdalne, że jej tylko parsknęłam w twarz i dałam 2 tygodnie na wyprowadzkę. W międzyczasie wyszło dużo więcej jej kłamstw, których też nie omieszkałam jej wypomnieć.

Po jej wyprowadzce „przyjaciele” już totalnie się ode mnie odwrócili, bo wyrzuciłam biedną dziewczynę z domu (przecież musiała nazmyślać, żeby to wytłumaczyć).
Miesiąc potem przyszedł wielki rachunek za wodę, którego nie zapłaciła.

Za chwilę mina dwa lata. Mój facet wyzdrowiał. Jest na rencie, ale w miarę funkcjonuje. Teraz ja wszystko utrzymuję, ale daję radę. Wiem też, że przyjaciół poznaje się w biedzie.
wolves Odpowiedz

2tyg? Ja bym takiemu fałszywcowi dała 2 minuty i kazała zwrócić wszystkie pieniądze jakie jej pożyczyłam, a nie dałam. Wyznaję zasadę "Traktuj ludzi tak, jak oni traktują ciebie". W tym przypadku bez szacunku.

non00pytana

I niech wypierdala.

boboludek

Właśnie.

UzumakiHimawari Odpowiedz

To smutne. Dobrze, że się wszystko ułożyło, ale wiesz jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą dupe.

kingkong Odpowiedz

Jedyne co się nie zmieniło to fakt, że dalej jesteś dobrym człowiekiem, bo ja bym 2 tygodnie z takim falszywcem nie wytrzymała. Zdrowia dla partnera i nie przejmuj się. Nie będę pisać o karmie, napiszę tylko że chciałbym mieć kiedyś takiego przyjaciela jak Ty. Nie że względów materialnych, ale po prostu po tym co napisałaś jesteś bezinteresowną osobą, a to jest cecha, której często brakuje nawet między członkami rodziny ☺

Arszenik Odpowiedz

To "przyjaciół poznaje się w biedzie" nabiera w tym wyznaniu nowego znaczenia.

PiekielnaAnielica Odpowiedz

Za miękkie serce miałaś i się przejechałaś. Nie ma co ludziom w tyłek włazić, bo potem się przyzwyczajają, że im się wszystko należy, że mogą z kogoś zedrzeć jak najwięcej, nie czują wdzięczności.

bazienka Odpowiedz

bylo jej dac 30 sekund- wyprowadzasz sie jak stoisz, rzeczy wywalam przez okno i nara

nata Odpowiedz

Telewizor w prezencie, pożyczka na 2k - no nieźle żyjecie.

KarmazynowaPiratka Odpowiedz

Znam to, az za dobrze! Stare chińskie przysłowie mówi :" pomóż komuś, a napewno cię zapamięta i odezwie się, gdy znowu będzie potrzebować pomocy".
Nie pomagam. Chcę zrobić coś dobrego, to pomagam zwierzakom...

boboludek Odpowiedz

Jesteś superwoman.

LeonardTwarz Odpowiedz

Ledwo wiąże koniec z końcem, chodzi do psychiatrów i wydaje hajs na placebo

Dodaj anonimowe wyznanie