#rFdnB

Nie potrafiłem w tym roku pokazać matce i ojcu, że znów spędzam sylwestra sam w pokoju. O dwudziestej wsiadłem do samochodu i pojechałem na miasto, zaparkowałem w cichym miejscu i czekałem, aż będzie co najmniej pierwsza w nocy. Wypiłem w tym czasie ponad pół butelki wódki z własnymi myślami, popłakałem sobie i wróciłem na piechotę do domu. Rano poopowiadałem rodzicom trochę wymyślonych historii z sylwestra, że dobrze się bawiłem itp.

Czuję się jak nieudacznik, taki życiowy nikt i zero. Mój wygląd determinuje życie, nie pozwala nikogo poznać, znaleźć dobrej pracy, niszczy życie towarzyskie, jakie mają normalni ludzie. 26 lat życia, brak dziewczyny, brak mieszkania, brak pieniędzy, brak znajomych, brak choćby kogokolwiek, żeby mnie wysłuchał. Nie rozumiem dlaczego to akurat mnie musi spotykać? Dlaczego to ja muszę być tym, z którego się śmieją, którego nie szanują, który nie może znaleźć dziewczyny? Chciałbym się urodzić w innym ciele.
SzaraDama Odpowiedz

Nie wiem jak wyglądasz, ale z wyznania bije tak bardzo negatywną energią, że mógłbyś wyglądać jak młody bóg i nadal nie chciało by mi się z Tobą gadać. To co o Tobie świadczy to nie wygląd a charakter. Wyglądu nie zmienisz łatwo, ale nad charakterem mógłbyś popracować...

An0n

Gdyby tak wyglądał to nie byłoby tej negatywnej energii. W moim przypadku podobnie bo gdybym miał "wzrost prawdziwego mężczyzny" czyli 180 cm to też bym nie był takim frustratem. Ale brakuje mi 10 cm do "wzrostu prawdziwego mężczyzny" i już mam końcowy wzrost.

Anon ma rację. Jak tutaj zmienic nastawienie na pozytywne kiedy wszystko wokół mowi mi ile jestem warty?

Gosik

Ej, ej, ej. Wiesz kiedy ostatnio widziałam, że ktoś się śmieje z czyjegoś wyglądu? W podstawówce a jestem po 30. Jeśli jesteś w otoczeniu takich troglodytów to jedynie zmiana otoczenia pomoże. Jakakolwiek inna praca. I naprawdę jak słyszę o tym "wzroście prawdziwego mężczyzny" to czuję się jakbym żyła w innym uniwersum. Jeszcze kurczę mieć kompleksy przez 170... Za dużo internetów i tępych stronek. W normalnym świecie, w pracach po za jakimiś budowami i magazynami, gdzie ludzie są ledwo piśmienni, Wasz wzrost nie ma ŻADNEGO znaczenia jeśli chodzi o społeczny odbiór. Nie mówię, że kobiety mają się do Was w kolejkach ustawiać, ale naprawdę jak ktoś nie jest mocno zdeformowany to może wpaść totalnie normalne życie.

hyde989

Bo to wszystko siedzi w głowie, nie ma to nic wspólnego z wyglądem. Miałam kumpla, a właściwie byłego chłopaka, wyglądał jak młody bóg, śliczny uśmiech, piękna karnacja, przepiękne oczy. Tak mi się spodobał jak go zobaczyłam, że postanowiłam go poderwać, udało się, przez jakiś tydzień było fajnie ale później miałam tak serdecznie dość jego narzekania na wszystko, marudzenia jaki to on jest niby beznadziejny, że uciekłam przy pierwszej wymówce. Nie dało się z nim wytrzymać.

Velasco Odpowiedz

Na początek znajdź sobie jakąkolwiek pracę, zarobioną kasę zainwestuj w wygląd, może poznasz tam jakiś kolegów, czy kogoś z kim mógłbyś pogadać.
Sama uroda nic nie znaczy, znam ludzi wyglądających jak górski troll, którzy mają znajomych i normalne rodziny. Chyba to nie tu jest problem.

Ja wszystko rozumiem. Ale rady dawać jest łatwo, zmień fryzurę, idz na siłkę, zmień pracę na lepszą. Jestem lysiejącym niskim facetem w okularach o wadze ledwo przekraczającej 60 kg i twarzą na której jest wyryte "uderz mnie" . Co mam w sobie zmienić? Fryzurę? Chyba tylko ogolić się całkowicie na łyso i wyglądać całkowicie jak gnom. Wzrost? Nóg sobie nie wydłużę, a wiadomo jak ważny jest wzrost u faceta. Twarzy nie zoperuje. Od dzieciństwa jestem poniżany, wyśmiewany, traktowany jak nikt. Jaka ma być moja pewność siebie po 26 latach czucia się nikim i przekonywania mnie że jestem nikim i na nic w życiu nie zasługuje poza nędzną bezpotomną wegetacja? Mój wygląd naprawdę niszczy mi zycie. Próbowałem zmienić pracę. Ale co z tego, jak wszędzie mi oferuja minimalną, albo prawie minimalna. Nie do każdej pracy się nadaje, szczegolnie do takiej gdzie trzeba wyjść do klienta, albo ciężko pracować fizycznie. Siłka? Próbowałem kiedyś. Zrezygnowałem po kilku tygodniach, bo jak zawsze zaczely się zaczepki i podsmiechujki. Spokój był tylko kiedy chodziłem z byłym kolegą, bo jego akurat się bali. Wydałem tylko niepotrzebne pieniądze na karnet i odżywki. Naprawdę chciałbym być kimś innym, ale swoich możliwości nie przeskoczę. Dlatego, wmawianie komuś, że może być kim chce jest jak kopanie leżącego. Nie możesz być kim chcesz. Swoich uwarunkowań i możliwości nie przeskoczę. Nie będę milionerem bo tak chce, nie podniosę na klate nigdy 150 kg, bo tak chce. Chocbym nie wiem jak trenował. Najgorzej jest wmawiać komuś, że może być kim chce.

dewitalizacja

Dawno temu udzielałam się na forum dla mało urodziwych ludzi, którzy czuli się pokrzywdzeni tym, że przegrali na loterii genetycznej. Niestety forum od kilku lat zdechło, a szkoda, bo można tam było podyskutować bez tabu o wielu kwestiach, jakie dotykają takie osoby, jak Ty, autorze, bez bycia obwinianym o to, że nic się z tym nie robi.

TrzyPingwiny

Co tam wygląd. Wystarczyło inwestować w siebie, tzn w swoją wiedzę. Informatycy często wyglądają jak trolle, a jakoś są w stanie zarabiać dobry hajs. Można być prawnikiem (radcą prawnym) zatrudnionym w urzędzie. Oni raczej nie mają kontaktu z klientem. Zresztą, nawet nie trzeba być po aplikacji, by wylądowac w jakimś dziale prawnym. Są też różne korpo, w których nie ma bezpośredniego kontaktu z klientem
Tylko właśnie, do wielu dobrze płatnych zawodów, trzeba mieć odpowiednie wykształcenie i wiedzę. Lekarz nie musi być przystojny, by dobrze leczyć.

No ale łatwiej wszystko zrzucić na nędzny wygląd.

dewitalizacja

"Lekarz nie musi być przystojny, by dobrze leczyć."

Dlatego postawiłam na wykształcenie i szłam w medycynę, żeby pomagać innym zamiast skupiać się na swoich niedoskonałościach. Było dobrze, dopóki nie wpie*dolili się covidianie i ich preparaty.

Alinkalinka

Autorze! Twoim największym problemem są wymówki, nie wygląd. Ja osobiście uważam niskich łysych facetów za atrakcyjnych. I wyszłam za mąż za niskiego faceta. Łysy nie jest, ale pewnie to kwestia czasu 😅 nie wiem skąd w Tobie przekonanie, że jeśli odbiegasz wyglądem od facetów z okładek to nigdy się z nikim nie zwiążesz. Rozejrzyj się wkoło siebie. Wszyscy ludzie są idealni? Nie ma w Twoim otoczeniu mniej atrakcyjnych ludzi w związkach?
Co innego z podejściem. Jestem skłonna uwierzyć, że ludzi to od Ciebie odpycha, szczególnie kobiety. Znasz swoje słabe strony i masz wymówkę na wszystko, żeby nic z tym nie zrobić. Skoro i tak twierdzisz, że nie masz nic i nic na Ciebie nie czeka, to co Ci szkodzi postawić wszystko na jedną kartę i wziąć się za siebie? Przecież, w Twoim rozumieniu, gorzej już nie będzie. Możesz tylko coś ugrać.

Dragomir

Tobie eliksir zaszkodził od razu. Masie ludzi zaszkodzi po pewnym czasie. Czy komukolwiek pomógł? Zważywszy na zachorowalność w krajach o wysokim stopniu zakeczupowania, nie sądzę. Gdyby chorowali tylko ludzie o "czystej krwi", kowidianie by się zesrali ze szczęścia. Wielu już się przekręciło po tym eliksirze, no ale to na pewno były jakieś ukryte choroby albo niefortunna koincydencja czasowa. Zaraz przyjdzie tu jakiś naukowiec i wszystko wyjaśni.

dewitalizacja

Nie od razu, Drago. 1,5 miesiąca po, tak żeby nie wliczało się to do efektów ubocznych, które były liczone w statystykach tylko do miesiąca.

Dragomir

@Dewi, dobrze wiedzieli co i po co podają. Dlatego podpisujesz papierek, że nie będziesz miała roszczeń gdyby coś. I nikt nie jest odpowiedzialny - producent nie, politycy którzy to nakazali nie, władze uczelni też nie, pracodawcy nie, lekarze-naganiacze nie, celebryci ze spotów reklamowych nie. Nikt kurva za nic nie odpowiada.

Dragomir

@Alinka, są ludzie którzy po prostu lubią się nad sobą użalać. Jakby był chadem megainteligentnym, to by chlał albo coś, bo byłby samotny, że z nikim nie ma tematów bo każdy jest tak przyziemny, a te laski co zagadują to pewnie lecą na kasę albo wygląd, a on marzy o miłości...a tak, mogą sobie z innymi takimi samymi przegrywami pobiadolić, który to ma gorzej zamiast pomyśleć, co mógłbym zrobić by było inaczej, z rzeczy na które mam wpływ a przestać się dobijać tym, co jest już z góry przesądzone.

Mają sprawność, zdrowie pewnie jako takie, mają jeszcze młodość. Ilu ludzi może im zazdrościć, tych chorych, opuszczonych, żyjących w ubóstwie, oszpeconych, kalekich...nie, trzeba wyrzygiwać swoje żale.

Zaraz przyjdzie ktoś współczujący i powie, że każdy ma jakiś problem i nie można porównywać z innymi, na przykład z kimś kto się urodził bez nóg albo bez rąk, bo to taki sam problem dla tego kogoś. Ale pewnie by się nie zamienił. Każdy ma swój krzyż do niesienia, ale nie ich wygląd jest żałosny a to, kim są w swoich własnych głowach sami dla siebie.

dewitalizacja

Głupia byłam, że to wzięłam, bardziej dbałam o to, żeby móc w przyszłości pomagać innym niż chronić własny tyłek przed skutkami ubocznymi preparatu, za które przecież wiedziałam, że nikt nie weźmie odpowiedzialności. Teraz mam problem na resztę życia jak sobie poradzę w tym ciele z pracą, bo przecież nikt mnie nie będzie sponsorował w ramach rekompensaty za to, że preparat mnie okaleczył.

Jest dokładnie tak, jak piszesz. Wszystko na własną odpowiedzialność.

Frog Odpowiedz

"Chciałbym się urodzić w innym ciele."

No to teraz opiszę siebie w Twoim wieku.
Spory przodozgryz (a' la Jacek Gmoch na przykład, jeśli ktoś pamięta), krzywe zęby, w wieku 20 lat około 40 kg nadwagi, mieszkanie z rodzicami do 28 roku życia, sylwestry i wszystkie inne imprezy (jakie inne, przecież nie było żadnych innych) - no więc, każdy wolny czas spędzany z książkami i z "dobrym jedzeniem" (stąd te 40 kg).

Kiedyś namówiono mnie na wyprawę w góry. Było piekielnie ciężko, ale podobało mi się. Kolejne wyprawy, kolejne stracone kilogramy, kolejni znajomi, mnóstwo znajomych. "Nocne Polaków rozmowy", świetne spotkania, kino, teatr, wycieczki. Wyprawy nie za tysiące, na jakieś Malediwy czy Seszele - ale za darmo, piechotą, gdziekolwiek, byle wyrwać się z domu (jeszcze u rodziców), byle nie myśleć o kolejnym tygodniu pracy.

Pierwsze wypłaty poszły na aparat ortodontyczny. Ortodontka uczyła mnie, jak "dla ludzi" funkcjonować z cofniętą brodą. Nowo poznani znajomi uczyli gry na gitarze, przerabiania za dużych już ciuchów, pokazywali coraz to nowe rzeczy i cuda tego świata, a przede wszystkim nauczyli mnie, że nic nie zrobi się samo.

PuszystaAlpaka

Szacuneczek za chęci, działanie i powodzenia w życiu :)

Frog

@PuszystaAlpaka
Dziękuję bardzo za wsparcie i miłe słowa :)

Od tamtych czasów i zdarzeń sporo się zmieniło, jednak ciągle pamiętam tekst jednego z dawnych znajomych: "Umiesz liczyć?... Licz na siebie."
Praca nad sobą i swoim życiem to najtrudniejsza ze wszystkich orka - ale jakaż dzika satysfakcja, gdy zaczynasz widzieć sensowne, pozytywne zmiany :)

Bellezza

Jestem pod wrażeniem! Wielkie gratulacje ❤

PuszystaAlpaka

Frog, nie ma sprawy, zawsze doceniam ludzi, którzy przynajmniej się starają :)

PoraNaPiwo Odpowiedz

A Ty dalej jęczysz, zamiast się wziąc za siebie? Gdybyś od ostatniego wyznania zaczął ćwiczyć, wdrożył diete i zaczął co dziennie uczyć się czegoś nowego, to byłbyś dziś w zupełnie innym miejscu. Jak masz prawo jazdy, to możesz zostać kurierem lub kierowcą, to już dostaniesz inne pieniądze, niż jako pomocnik operatora. Może poszukaj jakiejś dodatkowej pracy po godzinach, lub w soboty, np przy przeprowadzkach, sprzątaniu itd. Niestety nic samo się nie zrobi. A ludzie na kilometr wyczuwają takie jęczybuły i nie chcą mieć z nimi nic do czynienia.

Frog

"Niestety nic samo się nie zrobi."
O właśnie - też mi się tak napisało.

"A ludzie na kilometr wyczuwają takie jęczybuły i nie chcą mieć z nimi nic do czynienia."
Dokładnie tak. I nie ma to nic wspólnego z postrzeganiem osobnika jako "brzydkiego".

Przypominam, że ja też mogę udzielać mnóstwa porad w internecie że ktoś może coś że sobą zrobić. Dodając do tego, że tego co się nagromadziło we mnie przez całe dzieciństwo i dorosłe życie nie usunę w przeciągu tygodnia zostając kurierem, CV roznoszę i jeżeli dochodzi do rozmów to nie ma odzewu, albo jest to najniższą krajowa, albo idać na siłownię na ktorej byłem i wydałem tylko niepotrzebne pieniądze, bo bardzo szybko zaczęły się że mnie podsmiechujki i dokuczanie.

PoraNaPiwo

To znaczy, że coś w Twoim zachowaniu jest nie tak. Dla większości pracodawców liczą się kompetencje, a nie wygląd.
A ćwiczyć można w domu, jak nie chcesz chodzić na siłownie.

Dragomir

Znałem kiedyś chłopaka, od urodzenia miał niedowład jednej strony. W sumie to dwóch takich znałem. Obaj byli fajni i szczerze ich lubiłem, i choć intelektualnie byli bardzo wysoko, co najmniej norma, i mieli gorsze dni to jednak nie jęczeli jak Ty.

TrzyPingwiny

Pracodawcy nie patrzą na wygląd mężczyzn, o ile oni się myją. Kobiety mają trudniej, bo są postrzegane przez pryzmat urody. U mężczyzn liczą się kompetencje. Masz łatwiej niż kobiety.

Hvafaen Odpowiedz

Ale jak to nie rozumiesz? Nie zdobyłeś potrzebnych umiejętności lub wykształcenia by lepiej zarabiać, więc dobrze nie zarabiasz. Czego tu nie rozumieć? Nie masz dosłownie nic do zaoferowania, więc która dziewczyna chciałaby cię niańczyć, płacić za ciebie i jeszcze dealować z twoimi kompleksami?
Nie piszę tego by cię obrazić, ale przejrzyj na oczy. Czego tu nie rozumieć? Pracuj nad sobą. Wygląd to twoje najmniejsze zmartwienie.

SokoliWzrok

Musisz uważać kobiety za strasznie puste istoty.

Hvafaen

Nie, kobiety to NORMALNE istoty. Jeżeli ktoś nie ma znajomych, ma 26 lat i nie zapowiada się na to, że wyprowadzi od rodziców, ma gównianą prace, to o czym z taką osobą rozmawiać? Facet cały czas żali się, że jest i będzie nikim i nie chce niczego w sobie zmienić. Chodzi na prostytutki. To nie jest puste wymagać by twój partner coś od siebie dawał, każda relacja to wymiana. Z nim nigdzie nie wyjdziesz, bo nie ma pieniędzy i musisz za niego płacić. Nie kupicie sobie prezentów na święta, bo on nie może ci nic kupić, a głupio, gdy tylko jedna osoba kupuje prezenty. Muszą się spotykać u JEGO RODZICÓW, uprawiać seks po cichutku jak nastolatkowie, albo u niej. Będzie zazdrosny o nią, bo osiągnęła więcej niż on i masz możliwości, a on nie. Ma straszne kompleksy.
W polskim społeczeństwie przyjeło się by kobiety przyjmowały nieudaczników (wybacz autorze) i na nich pracowały, wychowywały ich dzieci, a oni jeszcze będą robić sceny zazdrości i rościć prawo do bycia facetem w domu. Zobacz ile rodzin tak wychowuje dzieci. Partnerzy muszą być na mniej więcej równym poziomie i etapie w życiu lub jeden z nich do tego dążyć. Jeżeli znajdzie dziewczyne bez wykształcenia, dobrej pracy, mieszkania to proszę bardzo. Ale nie dziwcie się jeżeli ktoś z dobrym życiem nie chce kuli u nogi.

SokoliWzrok

Jeśli gościu ma stałą pracę i prawo jazdy, to jest to w porządku. A mieszkania się często dziedziczy albo ludzie żyjący we dwoje, biorą na nie kredyt. Taki 26 latek, miał sobie np. podczas studiów ogarnąć pół miliona na mieszkanie, z oszczędności za pracę dorywczą?
Normalnym jest, żeby patrzeć się na mężczyznę jak na człowieka, a nie kurek z pieniędzmi. I budować coś RAZEM, a nie przyjść na gotowe.

Hvafaen

Gdyby studiował to miałby normalną prace, a on pisze, że nie ma pieniędzy. No właśnie! Budować coś RAZEM! W jego przypadku to albo nic nie zbudują, bo dziewczyna będzie pracowała za grosze jak on lub ona sama będzie musiała wszystko zbudować. Nikt nie chce kogoś kto ciągnie cię w dół. I nie zaczynaj z jakimś gold diggingiem, bo tu nie o tym mowa. Facet nie tylko nadal nic nie ma (nawet dobrej pracy), ale i nie zapowiada się, że coś się zmieni. Cały czas pisze, że nic się nie zmieni. Napisał wprost, że nie rozumie dlaczego nie ma pieniędzy. Jak to nie rozumie? Osoba mająca coś do zaoferowania- hobby, wiedze, humor wie rozumie co się wokół niej dzieje. Facet wprost pisze, że nic się nie zmieni, a zarobki i inne niepowodzenia to wina brzydoty, więc czego ty oczekujesz od kobiet? Ani facet ani kobiety nie będą nikogo ciągneli za sobą, gdy ta osoba próbuje z całych sił iść na dno.

@hvafaen. Ja przejrzałem na oczy i wiem, że jestem skazany na bycie nikim przez resztę życia. Rozumiem to, bo to co piszesz to prawda, im jestem starszy, tym bardziej ludzie i życie mnie w tym utwierdza. Znam swoje możliwości zarówno umysłowe jak i zdobycia kobiety i wiem jakie jesteście interesowne i wiem, że ja nie mam nic do zaoferowania. Ja to wszystko wiem. Ale nie mogę przeboleć dlaczego mnie to spotkało. Dlaczego nie mam łatwości w przyswajaniu wiedzy? Dlaczego wyglądam jak wyglądam i nie mam innego zestawu genów? Dlaczego jak gdzieś idę i patrzy na mnie obcy facet z którym prowadzę dialog (np rozmowa o prace) , to traktuje mnie z góry? Życie jest podłe i jednym daje wszystko, a drugim tylko cierpienie i łzy.

Dora

To nie chodzi o to, że jesteśmy interesowne. Chodzi o to, że ty nic ze sobą nie robisz tylko ciągle jojczysz. Szczerze? Jeśli robisz to przez cały czas nawet w realu to ja się nie dziwię, że nie masz znajomych.
A co do studiów, to niestety ale one akurat niczego nie gwarantują. Skończyłam licencjat i magisterkę, zrobiłam podyplomówkę a pracuję na kasie za najniższą krajową, także... Tylko ja akurat potrafię odkładać pieniądze i nie żyję z miesiąca na miesiąc.

Domandatiwa

JestemIbedeNikim, znam to z autopsji - ludzie traktują z góry tych, którzy nauczyli się od dziecka przyjmować niższą pozycję. Jakoś tak podświadomie wyczuwamy, kto jest kim. Osobowością, sposobem myślenia, wpływamy na naszą postawę ciała (napięcia w mięśniach są często efektem strachu lub tłumionego gniewu), sposób poruszania się i mówienia. A to nawet bardziej niż budowa kośćca i odcienie skóry i włosów wpływa na to, czy j esteśmy postrzegani jako atrakcyjni

Frog

@Domandatiwa "Osobowością, sposobem myślenia, wpływamy na naszą postawę ciała (napięcia w mięśniach są często efektem strachu lub tłumionego gniewu), sposób poruszania się i mówienia."

To jeden z ważniejszych fragmentów dzisiejszej / tutejszej dyskusji.
Tak zwana mowa ciała, wyrażająca pogardę dla siebie samego oraz strach przed kolejnym odrzuceniem - taki obraz autora wyłania mi się z jego wypowiedzi.

Postac Odpowiedz

"Imprezy" sylwestrowe, na które wychodziłam, wyglądały tak, że nawet partner nie chciał ze mną chodzić. Poszedł raz, sporo przed północą dyskretnie mnie zapytał, czy obraziłabym się, jakby wrócił do domu i spędził sylwestra przy kompie. Nie miałam nic przeciwko i to była nasze jedyne wspólne sylwestrowe wyjście. A od kilku lat siedzimy w domu i nie różni się to niczym od zwykłego wieczoru.

rampek Odpowiedz

Myślę, że to nie wygląd jest problemem. Znam sporo osób, które wyglądem nie porywają, jednak nadrabiają poczuciem humoru, charakterem. Mają "to coś". Potrafią żartować ze swoich wad, albo chociaż mieć do nich dystans. To sprawia, że inni nie zwracają aż takiej uwagi na te gorsze cechy. Popracowałabym nad samooceną, poczuciem własnej wartości i pewnością siebie - ciężki proces do przejścia, a jakże wartościowy

TrzyPingwiny

Burzysz tym świat inceli. Łatwiej zyebac wszystko na brzydka paszcze, wymoczkowy wzrost i inne takie cechy wyglądu, zamiast się przyznać, że problem leży w charakterze, bo nad charakterem można pracować, a incele nie chcą tego robić, oni chcą by kobiety ich brały takimi, jakimi są, a są żałosnymi wypierdkami, nic niewartymi odpadami.

Kto normalny chciałby się wiązać z czymś tak nieciekawym jak incel? Po co kobiecie coś takiego? Przecież to balast, a nie partner.

Autor jeszcze jeczy, że jest za głupi, by zdobyć wykształcenie, czyli mamy męczącego brzydala z nieciekawym charakterem (taki wampir energetyczny), który w dodatku jest tępy i niezaradny. No po prostu idealny kandydat na partnera, o ile laska chce spieprzyc sobie życie i marzy o tym by ciągnąć za sobą taki balast.

Dragomir

To trochę stereotyp chyba, nie ma takich ludzi o jakich piszesz @Pingwinko. Ale pojechałaś nieźle :)

TrzyPingwiny

No przecież autor tego wysrywu właśnie się prezentuje w ten sposób. Brzydki i tępy, a w dodatku nietowarzyski.

Dragomir

To trochę nie tak. On szoruje po dnie poczucia własnej wartości. Czuje się jak gówno i totalnie nie wierzy w siebie. Nie jest głupi, jest tylko zrozpaczony. Być może niestabilny emocjonalnie, takie osoby niekiedy nie działają racjonalnie a do tego strach zjada go od środka.

Frog

@Dragomir
"To trochę nie tak. On szoruje po dnie poczucia własnej wartości. Czuje się jak gówno i totalnie nie wierzy w siebie."
Bardzo trafny zapis.
Ale....
No i co z tego, że my o tym wiemy, że on o tym wie, skoro w zasadzie nic się nie zmienia. Widzę autora jako dzikie zwierzę, zamknięte w klatce i krążące od ściany do ściany - on, zamknięty w klatce swoich (prawdziwych bądź wyimaginowanych) niemożności, tak samo wydeptuje ciągle te same ścieżki, które prowadzą donikąd.

Dragomir

Jasna sprawa, trudno robić tysięczny raz to samo (lub tysięczny raz nic nie robić) i oczekiwać innego rezultatu, niż tysiąc poprzednich. Nie popieram użalania się na swoim losem a jednocześnie nic nierobienia z niczym, bo i tak nie ma po co się starać...

Cystof Odpowiedz

Miałem podczas studiów pewną znajomą. Z figury, zupełnie przeciętna, z twarzy... Oj... Jak sama o sobie mówiła "nieślubne dziecko trolla i baby Jagi". No brzydka była, no... :/

Teraz ma własną firmę, męża i dwoje dzieci. Tyle że ona nigdy się nad sobą nie użalała, nigdy nikogo nie udawała, poza radiową urodą miała też niesamowicie miły charakter i była pomocna jak mało kto. Choć potrafiła dowalić jak ktoś Jej zalazł za skórę.

Teraz, gdy czasem wracam wspomnieniami do lat studenckich to w związku z nią wspominam rozmowy przy piwie a nie to jakiej urody była.

Wygląd owszem, utrudniał jej życie ale ona nie pozwoliła by je determinował.

Frog

"Radiowa uroda" - genialne określenie ;)

"Wygląd owszem, utrudniał jej życie ale ona nie pozwoliła by je determinował."
Właśnie tak!

muszkawa Odpowiedz

Wszystko co Ci ktoś napisze to źle. Jakbym Ci napisała, że są kobiety, którym wzrost nie robi znaczenia? Bo są, choćby ja. Jak zaprzeczasz to powiem Ci, że są, tak samo jak mężczyźni którym nie przeszkadza mały biust, a pół dorosłego życia żyłam z tym kompleksem. Jak czubek, co myśli, że ludzie myślą tylko przez pryzmat wyglądu.
Ludzie piszą, że to może być charakter. Pewnie jest, bo jak człowiek ma kompleksy to odrzuca innych sam bojąc się odrzucenia.
Siedzenie w miejscu i narzekanie to najprostsze rozwiązanie, bo nie wychodzimy wtedy ze swojej strefy komfortu. Chyba, że chorujesz na depresję czy inne to wtedy specjalista, co nie jest prostą decyzją, ale jest możliwe. Ludzie się leczą.
Chodzę na siłownię i są tam różni ludzie i uwierz mi, że poza tymi co podejdą, żeby pomóc, to nikt się nie interesuje tym co robisz.

Walkorbowy Odpowiedz

Jeżeli oczekujesz słów otuchy to wyżal się na innej stronie. Jesteś facetem, więc spotka Cię tutaj głównie krytyka. Wiem co piszę, przechodziłem i w zasadzie po części dalej przechodzę trudny okres w życiu i spotkalem sie tutaj nie z kompletnym brakiem zrozumienia problemu i zarzutach, że to wszystko moja wina, że jest jak jest.

Wątpię żebyś miał gorzej niż ja.

Walkorbowy

Wychowałem się w biednej rodzinie, bywały sytuacje kiedy nie było co jeść. Byłem prześladowany w szkole tak bardzo, że w pewnym momencie zacząłem się jąkać. Jąkanie towarzyszyło mi bardzo długo. Mieszkałem na wypizdowie w rozpadającym się domu i sluchalem jak rodzice kłócą się o brak pieniędzy. Mialem jednego kolegę który odnosił się do mnie z wątpliwym szacunkiem. Moja pierwsza dziewczyna w ktorej byłem bezgranicznie zakochany rzuciła mnie po dwóch latach kiedy nie udał mi się biznes i popadlem w dlugi. Cale dzieciństwo az do mniej więcej 22 roku życia czułem się gorszy od innych. Dopiero w wieku 22 lat zdałem sobie sprawę, że wcale nie jestem gorszy. Około trzydziestki stanowilem najlepsza wersję siebie, siłka, sporty walki, dieta i suple zrobiły z mojego ciała greckiego Boga. Dobrze zarabiałem, kupiłem mieszkanie. Moja pewność siebie była ogromna. Zacząłem ostro randkować, mniewać mnóstwo niezobowiązujących przygód. Pozniej kupiłem dom i poznałem moja żonę. Spełnienie marzeń, prawda? Za pięknie było. Najpierw nawalił mi kręgosłup i jedyne co mogę to chodzić. Nawet nie mogę biegać. Dom musiałem sprzedać, bo nie było mnie stać na jego utrzymanie i kredyt, a żona mnie nienawidzi i jawnie mną gardzi, a nie mogę jej zostawic, bo mamy dziecko. Wyszła za mnie za mąż jedynie dla korzysci materialnych. Do tego zaczalem mieć inne problemy ze zdrowiem, spowodowanymi duzym stresem 24/h i brakiem snu. Marzę o samotności i spokoju. Myślisz, że masz gorzej?

Też bylem prześladowany w szkole. Kopali mnie, kopali mi plecak, niszczyli rzeczy. Balem się chodzić do szkoły i uciekałem z lekcji. Robili wokół mnie kółko, śmiali sie i bili. Zawsze chodziłem sam na przerwach, nigdy nikt mnie nie chciał w pracach grupowych. Na w-fie zawsze byłem wybierany ostatni do drużyny. Cały czas robili mi ,kawały" których sobie nie życzyłem, typu ściąganie spodni przy połowie szkoly, oddawanie moczu na gąbkę do tablicy kiedy byłem dyżurnym, zabieranie okularów, albo oddawanie stolca do mojego plecaka. Jaką radę otrzymywałem od nauczycieli? Żebym nie zwracał na to uwagi, to się znudzą i sobie darują. Nie darowali. Nabawiłem się jakiegos PTSD i czuję nieopisany lęk i zaczynają drżeć mi ręce kiedy muszę wejść w jakąkolwiek, choćby wzrokową interakcje z którymś z prześladowców. Nikt mnie nigdy nigdzie nie zapraszał, inni imprezowali, ja siedziałem w domu, bo nawet jakby mnie zaprosili to bałbym się iść żeby nie zostać tam poniżonym, ani pobitym. Po szkole staralem się wychodzic do ludzi i znaleźć sobie dziewczyne której szukam do dziś, a mam 26 lat. Zostalem kilka razy finansowo wykorzystany, nie wiem ile nawet razy zlany, wyśmiany, obrażony, a nawet straszony policją. Zarabiam prawie najniższą krajową i nie mam perspektyw, ani zdolności do wyższych zarobków, w pracy przez to jak wygladam, drwią ze mnie i choćbym nie wiem jak się starał i jak znał swoje stanowisko pracy nie awansuje, bo nikt nie widzi we mnie cech na operatora, ale jedynie kolesia z którego można się pośmiać i tak od 7 lat jestem pomocnikiem na lini produkcyjnej. Nie mogę znaleźć pracy za większe pieniądze, mieszkam z rodzicami w pokoju 3x4 metry, dokladam się im do życia, tankuje samochód, płacę kilka rat i zostaje mi tyle żeby nie umrzeć z głodu, a jeżeli cokolwiek uda mi się odłożyć, to akurat zepsuje się samochód, albo zaboli ząb. Nie jeżdżę na wakacje, bo nie mam z czego i nie mam z kim. Mój pierwszy raz był z prostytutką. Ty przynajmniej trochę pożyleś i masz pieniądze.

An0n

JestemIbedeNikim i jak było z tą prostytutką? Bo ja zamierzam wspólnie z ziomkiem pójść do burdelu jak skończę 18 lat i wielu użytkowników na tej stronie mi tego odradza bo twierdzą, że skorzystanie z usług prostytutki mi zaszkodzi.TrzyPingwiny cały czas pisze, że niby prostytutka będzie mieć traumę i że mam się z kolegą ruchać, ale komentarze tego trolla są ciula warte.

Zawiodłem się na prostytutce. Oczekiwałem łał, czegoś super i wyjątkowego, bo to interakcja z żywą kobietą i zapłaciłem dodatkowo za przytulanie. Wszystko było z jej strony tak jakby od niechcenia. Widziała że jestem speszony i za bardzo nie wiem co robić, to mnie pokierowała. Szybko doszedłem i nie było to nic wyjątkowego. Później zaczęła mnie drapać, przytulać i to było o wiele bardziej przyjemne. Po wszystkim ogarnął mnie straszny smutek. Smutek, że musiałem zapłacić prostytutce 400 zł, za dotyk kobiecego ciała i nie stać mnie na poznanie i pieszczoty z normalna kobietą. Ogarnął mnie smutek, że ten orgazm z kobietą nie był jakiś magiczny, a później naszła mnie mysl, że mógłby być magiczny gdyby to była moja kobieta, gdyby to nie było tak mechaniczne, tylko płynęło z uczucia. Nie pójdę nigdy więcej na prostytutki.

An0n

JestemIbedeNikim szkoda, że wizyta w burdelu nie może się sprawdzić jako lekarstwo na frustrację. Mój ziomek, który ze mną pójdzie ma prawie 2 metry, ale i tak jeszcze nie zaruchał. Tylko on pójdzie do burdelu tak po prostu, a nie tak, że potrzebuje leku na swoją frustrację jak ja. On też nie ma kontaktu z dziewczynami, z jedną miał kontakt, przelizał się z nią po pijaku i już nie ma z nią kontaktu bo się obraziła na niego. Ale i tak mu zazdroszczę bo ten prawie nigdy nie czuje się beznadziejnie, a jak już się czuje beznadziejnie to wypije jabola i już mu przechodzi.

Tez się kolegowałem z ziomkiem który miał prawie 2 metry, tylko mój koleś był Chadem i ruchał na potęgę, a ja na jego tle wyglądałem jakbym był jego paziem do czyszczenia butów i w pewnym momencie zrozumiałem że muszę urwać kontakt, bo wpadam przez to w jeszcze gorszą depresję.

An0n

JestemIbedeNikim jeden z moich kolegów spoza szkoły też rucha na potęgę, na obozie w Bułgarii gdzie mogli cały czas chodzić do klubów właśnie zachędożył 4 razy. Znamy się od najmłodszych lat i pod namiotami w wakacje mi opowiadał o tym. Później się kłócił z dziewczyną przez telefon i jak się rozłączył to zaczyna swój wywód:
"Ona chyba nie rozumie, że ja nie jestem kimś tam skoro pisze, że jest z kimś tam. Ja jestem takim posuwaczem, że wyruchałem 3 Bułgarki i jedną Polkę na tym obozie. Mógłbym mieć znacznie lepszą dupę od niej, a ona tego nie docenia".

Następnego dnia jakoś mu powiedziałem o swoich planach związanych z burdelem i mi powiedział:
"Dziwki mają zbyt luźne cipy, tylu chłopów każdą ruchało. Może pójdź kiedyś do klubu i ci się uda zaruchać tak jak mi wiele razy się udało. Po pijaku wszystkie są łatwiejsze."

Faktycznie, życie jest piękne wnioskując po jego wypowiedziach, ale jego, a nie moje.

Domandatiwa

Ludzie często myślą, że to powiedzenie ludziom, jak mają czuć i myśleć, oraz dodanie do tego osądu tych ludzi, jest ważniejsze niż wyrazy otuchy, i prędzej pomogą człowiekowi w kryzysie stanąć na nogi.

Co tu dużo mówić, życie bywa cholernie okrutne. Może już nie ma tak dużego prawdopodobieństwa, jak kiedyś, że doświadczy się fizycznych tortur lub śmierci głodowej, ale nadal jesteśmy w tym samym świecie i życie boli. Są momenty, w których nie dajemy rady.

Nie powiem, że wszystko będzie dobrze. Ale mamy szanse doświadczyć jeszcze wielu momentów małych i większych radości. Znaleźć odpowiednie osoby, które pomogą nam amatorsko i fachowo. Znaleźć siebie i pomóc sobie.

Sama już kolejny rok próbuję się wyczołgać z dołu, problemy ze zdrowiem mocno mi to utrudniają. Ale w czasie tej walki jest wiele momentów wartych tego, żeby pożyć jeszcze kolejne miesiące, a może także lata i dekady, kto wie. Powodzenia!

Eureenergie

Co to za inceliada? xD

Zobacz więcej odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie