#sA2Tw

Pracuję w poważnej i to niemałej redakcji i redaguję artykuły poważnych dziennikarzy.

Ku*wa, jak mnie szlag trafia z każdym kolejnym tekstem. Jakie oni pie*dolone, za przeproszeniem, błędy robią, jak oni kaleczą język pisany. Każdej innej osobie może bym jakoś starał się wybaczyć, bo generalnie żaden ze mnie grammar-nazi, ale to, co wpada do korekty od prawdziwych, rozpoznawalnych w kraju "profesjonalistów" czasem wymaga godzin pracy, żeby to się nadawało do publikacji czy druku.

Nie mam bladego pojęcia, skąd się to bierze, naprawdę.
Nefcia Odpowiedz

Też pracuję w redakcji. Jak to powiedział mój znajomy redaktor, szef jednego z działów: "Ja to tam nie wiem, na jakie pytania odpowiada biernik czy inny ch... - od tego jest korekta" :P I takie podejście ma wielu redaktorów/dziennikarzy.

Kezia

oj dajcie spokój w tych czasach żaden dziennikarz nie pisze ręcznie, wszystko jest tworzone na komputerze gdzie program poprawi błędy ortograficzne, nie ma co się na tym skupiać ważniejsza jest treść, to na jakie pytanie odpowiada biernik i tak sie nie przyda to tylko sucha teoria i nie jest potrzebna do pisania dobrych tekstów.

PrzezSamoH

Kezia - program poprawia tylko błędy ortograficzne. Nie wyłapuje interpunkcyjnych, składniowych, leksykalnych, fleksyjnych... Jeśli ktoś zawodowo zajmuje się pisaniem to wypada, żeby potrafił posługiwać się językiem polskim. Redaktor ma tylko skorygować artykuł, sprawdzić, czy wszystko jest okej, bo jednak człowiek ma prawo do pomyłki, zwłaszcza gdy ma do napisania kilka tekstów i gonią go terminy.

Kezia

@PrzezSamoH Dlatego też napisałam wyłącznie o błędach ortograficznych, co do reszty chodziło mi o to ze często "nie znając teorii" po prostu stosujemy ją w praktyce, nie analizując dokładnie. Każdy umie złożyć zdanie złożone nie każdy już jednak potrafi je rozłożyć na czynniki pierwsze.
Dlatego też uważam ze jeśli dziennikarz jest w stanie napisać tekst o ciekawej treści dobrej składni który po prostu dobrze sie czyta niewiedząc przy tym co to jest biernik to nie ma w tym nic złego.

PrzezSamoH

Kezia - po części zgodzę się, bo nie trzeba znać perfekcyjnie wszystkich zagadnień gramatyki opisowej języka polskiego, żeby dobrze pisać. Jednak jest pewna niezbędna wiedza, którą trzeba posiadać, inaczej piszemy "na czuja". Edytorzy są pod tym kątem dużo lepiej wykształceni niż dziennikarze.

Komentatorwyznan

Też mi się wydaje że teraz to lenistwo bo przecież jest ktoś kto to poprawi

ProstowOczy Odpowiedz

To fakt, a zobaczcie, jakie błędy robią w artykułach np. na Onecie. Masakra, błąd na błędzie. Albo w nagłówkach w jakiś wiadomościach, gdzie nie ma czasu na korektę. Zawsze się dziwię, jak to jest możliwe, że osoby robiące zatrważające błędy dostają taką pracę, powinien być wcześniej jakiś test ze znajomości zasad ortografii, interpunkcji itd., bo przecież język to ich narzędzie pracy. To tak, jakby przyjąć programistę robiącego co chwilę błędy w kodzie.
Efekt tego jest taki, że ludzie potem czytają taki tekst najeżony błędami i nieświadomie powielają błędną pisownię.

chlebek

*jakichś wiadomościach. :)

Poza tym, zgadzam się w stu procentach z Twoją wypowiedzią.

livanir

W tej branży najważniejsze jest lekkie pióro. Oczywiście ortografie też dobrze by znali, albo po dostaniu pracy doszkolili, jednak nie to jest podstawą ich pracy- od tego są redaktorzy.
Pisząc jakiś artykuł, czy nawet dłuższą wypowiedź, 3 razy zmieniasz zdania/szyk słów itp by wyszło jak najbardziej zrozumiale. Czytasz to, ale jesteś zmęczony i znasz ten tekst. Dlatego są redaktorzy- by to wyłapali.

ProstowOczy

@ chlebek racja, jakichś ;) nie jestem korektorem, ale dlatego ich szanuję, za wyłapywanie najmniejszych błędów ;)
@livanir no niby racja, ale z drugiej strony na Onecie właśnie styl najbardziej kuleje.
Np. przykład z artykułu, który aż wysyłałam znajomym:
"Polska daje tydzień na opuszczenie kraju przez norweską konsul. Polska dała tydzień na opuszczenie Polski norweskiej konsul w naszym kraju. Poinformował o tym IAR wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk." (to tylko 1 akapit. A styl jest okropny i wcale lekko się tego nie czyta).

RickyMP

W portalach internetowych w większości już nie pracują redaktorzy tylko tzw. media workerzy :)
Wiecie jakie tam są stawki? Te wszystkie, pożal się boże, artykuliki są pisane przez copywriterów - najczęściej studentów, którzy chcą dorobić jakieś grosze.

bobylon89 Odpowiedz

Niektóre artykuły wyglądają jakby nie przeszły przez korektę.

RickyMP

Bo nie przechodzą :)

Salondrina Odpowiedz

Pracuję w małych lokalnych mediach. Często dostajemy ze szkół gotowe artykuły z jakiś wydarzeń do wrzucenia na stronę internetową. Jednak w takiej formie, w jakiej są przysyłane, kompletnie nie nadają się do publikacji. Pełno błędów stylistycznych, językowych, nie mówiąc już o niemal nieobecnej interpunkcji. A najlepsze jest to, że teksty podpisane są nazwiskami... polonistek. Jeśli one tak uczą swoich uczniów języka polskiego, to nie dziwne, że tylu analfabetów później mamy.

ToKontoJestAnonimowe

"jakichś"

5amnos5 Odpowiedz

Ludzie po dziennikarstwie nie znają zasad języka polskiego i znacznie gorzej piszą od tych na filologii polskiej - tak powiedziała moja profesor, która uczyła na obu tych kierunkach.
Mnie osobiście smuci to, że zawód korektora lub redaktora jest tak niedoceniany. Laury zbiera dziennikarz (choć nikt nie wie jak wyglądała pierwotna i surowa wersja jego tekstu). A jak coś umnknie korekcie, to nie ma litości i korektor do dupy.

BlackMirror Odpowiedz

Podaj nazwiska!

PurpleLila Odpowiedz

Pracowałam w oddziale jednej z popularnych gazet. Błędy i literówki były na poziomie dziennym, nawet w nagłówkach. Aż żal było na to patrzeć.

ToKontoJestAnonimowe

na "porządku" dziennym

majer Odpowiedz

Mogą sobie pozwolić na szybkie i niechlujne pisanie, bo i tak ci mniej zdolni zajmą się korektą. ;)

ProstowOczy

Czemu zaraz mniej zdolni? To jest przecież zupełnie inny zawód, myślę, że wybierany świadomie przez redaktorów.

majer

Korektorzy często wylewają takie żale, co może świadczyć o niespełnionych ambicjach.

ProstowOczy

@ majer Nie powiedziałabym. Nie jestem co prawda korektorem, ale znam to środowisko - na stanowiska redaktorów/korektorów czy do pracy w wydawnictwach idą ludzie głównie po studiach edytorskich. Jakby chcieli iść na dziennikarstwo, to poszliby na studia dziennikarskie, bo tam progi są dużo niższe, więc na pewno by się dostali. Zakładam więc, że to pewnie był ich świadomy wybór. A to, czy ktoś jest czasem sfrustrowany - pewnie zdarzają się takie przypadki. Jak w każdym zawodzie, co nie oznacza zaraz, że można o takich osobach mówić, że są mniej zdolni. Bo frustracja może wynikać nieraz z niedocenienia, złego traktowania przez kogoś w pracy itd., a nie z tego, że marzyli o tym, by być dziennikarzami...

majer

@ProstowOczy - zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Wcześniejsze komentarze, to jedynie tania złośliwość.

Wilczyca57 Odpowiedz

Bo prawdopodobnie mają porywający styl lub coś innego, a jeśli ktoś nie robi błędów,ale mimo wszystko jego tekst nie jest najchętniej czytany, to trafia do korekty teksów.

JoseLuisDiez Odpowiedz

A najgorsze jest to, że nawet po poprawieniu gramatyki i ortografii wychodzą same głupoty - taki poziom naszej prasy.

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie