#sJz82
Wyszłam na poszukiwanie swojego pierwszego papierosa. Przyjrzałam się krzewowi, który miał wiele cienkich gałązek. Voila! Znalazłam niekończące się źródło "fajek". Zerwałam jedną gałązkę, wzięłam do ust, udawałam, że ją podpaliłam i proszę bardzo! Zapaliłam moją pierwszą fajeczkę. Na jednej się nie skończyło, o nie. Wpadłam w nałóg "palenia" mojego własnego wyrobu. Robiłam to w ukryciu, nie chciałam, żeby mama się dowiedziała, jakich okropnych czynów dokonuję. Przez długi czas bardzo dobrze się z tym ukrywałam. Pozbywałam się dowodów zbrodni, czyli po wszystkim rzucałam na ziemię, przydeptywałam i wyrzucałam do kosza.
Pewnego dnia jednak gdy paliłam w swoim tajnym miejscu na dworze przyłapała mnie mama. Nie zorientowałam się, że idzie, więc ujrzała mnie opartą o budynek, zaciągającą się kawałkiem gałązki. Wpadłam w panikę, rzuciłam gałązkę na ziemię, przydeptałam ją dwa razy i uciekłam.
Mama do dziś wypomina mi mój nałóg, całej rodzinie też opowiedziała. I nie, nie palę już gałązek, a prawdziwych papierosów nigdy nie tknęłam :)
Wyobrażam sobie mine mamy która przylapuje córke na ssanie gałazek w ukryciu xD
Zrób mi tak
REGALISTA, masz gałązkę? XD
mój tata odkąd pamiętam jest nałogowym palaczem. i odkąd pamiętam toczę z nim bój o palenie (a raczej nie palenie) papierosów z domu. dzięki temu mam straszny wstręt do fajek :P
moi rodzice dawno temu palili - w domu. Najgorzej jak się da. Tyle razy ich prosiłam, by robili to na dworze, że tata aż rzucił palenie. Mama raz rzuca, raz wraca i tak w kółko, tata dzielnie trzyma się i nie pali od 12 lat.
Niestety, sama zaczęłam palić. Chyba jestem tak beznadziejnym przypadkiem jak mama, raz rzucam, raz wracam... :(
CukierPuder jakbym czytała o sobie.. I znowu robię postanowienie, że to ostatnia paczka! Oby tym razem się udało.. U mnie w domu tylko tata palił, mama nie znosi papierosów.. Mi w rzuceniu bardzo przeszkadza fakt, że mąż pali i nie ma zamiaru rzucić, więc jak jestem na etapie "rzucania" i widzę męża z fajką to niestety łamię się :(
O to u mnie narzeczony nie pali, jedynie na imprezie wypalił ze mną kilka papierosów, ale to tyle :) Narzeka, że palę, ale strasznie ciężko jest rzucić. Dokładnie, ostatnia paczka! Ciągle to jest ta "ostatnia" :D Dziś akurat wypaliłam ostatniego papierosa i na razie dzielnie się trzymam, zobaczymy ile :)
Powodzenia Ci życzę i wytrwałości jeśli już zdecydujesz się rzucić :)
CukierPuder ja Tobie również życzę wytrwałości ;) no zostało mi w paczce 5 fajek, a męża obecnie nie ma to może się uda :D
Moi rodzice palili w domu. Teraz nie sa razem, mama pali elektroniczne, a jak raz na 2-3 lata ojca odwiedziłam, to po 15 min u niego w mieszkaniu, miałam ochotę opuścić te popielniczkę. Fu! Śmierdzi dziadostwo, kosztuje majątek, zdrowie zatruwa. Jestem grzeczna dziewuszka i nie pale.
ech, do dupy, znów kupiłam fajki :(
Mój tata tak samo, przez dobre pięć lat toczyłam z nim wojny o palenie w domu, niestety bez skutecznie. Teraz robiąc mi na złość, gdy mnie nie ma w domu, a dla niego jest za zimno wyjść na balkon pali przez okno w moim pokoju ?
Mały palacz ;)
Kiedy jeszcze byliśmy dziećmi, to razem z braćmi "paliliśmy" paluszki i piliśmy colę, udając że jest koniakiem XD Do dzisiaj zastanawiam się, co mieliśmy w głowie.
Albo woda z zakrętki jako wódka ;)
Bardzo dobrze, że nie przejęłaś złych nawyków mamy ;)
Ja niestety, trochę później, podpatrując rodziców zaczęłam palić prawdziwe papierosy. Zostało mi tak do dziś...
U nas zawsze były gumy rozpuszczalne w kształcie papierosa. Ależ miałam zaciesz gdy takowego "paliłam" :D
Na wycieczce w Warszawie były gumy w postaci papierosa. Wychowawczyni.. wyjęła prawdziwego..