#sg2Jl
Od małego miałem przyjaciela nazwijmy go Matt. Byliśmy praktycznie nierozłączni i wszystko robiliśmy razem. Jako dzieci obiecaliśmy sobie, że zawsze będziemy przyjaciółmi. Przez 19 lat był ze mną zawsze wtedy, kiedy go potrzebowałem. Mogłem zadzwonić do niego o 2 w nocy i powiedzieć, że muszę się wygadać, a on przyjeżdżał bez problemu.
Kiedy byliśmy pełnoletni kupiliśmy sobie motory. Pokochałem to. Potrafiliśmy jeździć całą noc. Raz kiedy pojechaliśmy nad jezioro powiedział mi:
- Chciałbym umrzeć na motorze, bo to jest to, co kocham. Nie chcę leżeć w łóżku i płakać nad swoim losem.
Pewnego wieczoru Matt postanowił, że chce trochę pojeździć, a ja nie mogłem, bo miałem kolację rodzinną, więc pojechał sam. Cały czas się zastanawiam, czy gdybym pojechał z nim, to skończyłoby się inaczej. Po skończonej kolacji zacząłem sprzątać, gdy usłyszałem dzwonek. Poszedłem otworzyć, a tam zobaczyłem zapłakaną matkę mojego przyjaciela. Dowiedziałem się, że zginął. Nie chciałem w to uwierzyć, zacząłem płakać, wrzeszczeć, uderzyłem ojca. To był najgorszy dzień mojego życia.
Od pogrzebu minął już rok, ale ja nie umiem się pozbierać. Od tamtej chwili nie wsiadłem na motor.
Jakiś czas temu miałam drobny wypadek na motocyklu. Skończyło się tylko na zadrapaniach i kilku stłuczeniach ale od tamtej pory też nie wsiadłam na motocykl. Motocykle są piekne ale niebezpieczne.
Motocykle sa piekne i bezpieczne tylko to jak ludzie ich uzywaja jest niebezpieczne.
metr70, nie zgodzę się z Tobą, motocykle są niebezpieczne, i to nawet nie ze względu na prędkość, a ich wywrotność. Człowiek na motocyklu może być ostrożny, a wyjedzie gdzieś nieostrożny samochód zza zakrętu i już lipa. W przypadku zderzenia dwóch aut kierowca ma większą szanse przeżycia niż wywalony kierowca motoru ;)
Sayone tak zapytam- jeździsz na motocyklu? Bo gadasz głupoty. Poza momentem zderzenia motocykl jest dużo bezpieczniejszy od auta- jest zwrotniejszy, ma dużo krótszą drogę hamowania, w razie kiedy ktoś wyjedzie z naprzeciwka nie potrzeba dużo miejsca aby się "schować", w razie potrzeby szybciej przyspiesza.
@Buka85
Motocykl krótszą droge chamowania??? Mam wrażenie, że to jednak Ty nie jeździłeś na motocyklu.
Ale samochodem kieruje czlowiek i jakby byl ostrozny to by nic sie nie stalo.. to tak jakby powiedziec ze noz jest niebezpieczny. Noz nie jest niebezpieczny tylko czlowiek go posiadajacy moze byc niebezpieczny i to co z nim zrobi.
Czarny petrol od 13 lat jeżdzę motocyklem i autem i porównanie mam. Pojęcia nie masz, jeśli uważasz, że motocykl ma dłuższą drogę hamowania, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach motocykl z ABS to norma.
Samochodem jeżdze od roku jednośladami wszelkiego rodzaju odkąd pamiętam i też mam porównanie. Dodatkowo znam sie troche na fizyce klasycznej i jestem w stanie przeliczyć siły działające na pojazd w ruchu. I nawet jeśli uwzględnimy, że samochód ma znacznie większy moment bezwładności, to jednak jego masa, ilość kół i ich szerokość wpływają na to, że w trakcie chamowania wytwarza sie znacznue wieksze tarcie, które jest głównym czynnikiem ułatwiającym chamowanie. ;)
A tak przy okazji to ile właściwie masz lat? Bo sorry, ale nie chce mi sie wierzyć w Twoje doświadczenie kierowcy...
Czarnypetrol mam 31 lat, czyli prawo jazdy kategorii A mogłam zrobić w wieku lat 18, bo kiedyś nie było stopniowanego prawa jazdy na jednoślady. Fizyka fizyką ale zapominasz o najważniejszym- masie pojazdu. Proponuję pooglądać filmy NCAP, ADAC i innych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem i naocznie się przekonać, jaki pojazd ma mniejszą drogę hamowania . Jest rzeczą logiczną, że poruszające się z prędkością np.100km/h 250kg (waga dość sporego motocykla) zahamuje dużo szybciej niż poruszające się z tą samą prędkością 1300kg (auto średnich rozmiarów).
No dobra przepraszam za ten wiek. Ale co do logiczności fizyki i własnych doświadczeń zdania nie zmienię. Przy chamowaniu, jak pisałem wyżej, większa masa wpływa na wyższy moment bezwładności, ale także na wyższe tarcie...
CzarnyPetrol nie gniewam się bo nie mam o co :) co do hamowania, też nie będę się kłócić,bo każdy z nas ma po części rację, a droga hamowania zależy od tak wielu zmiennych, że trzebaby się pobawić w wyższą matematykę aby wyliczyć tą drogę z uwzględnieniem wszystkich warunków :) nie mniej jednak uważam, że motocykl ma większe możliwości manewrowania, małe rozmiary dzięki czemu w awaryjnej sytuacji zmieści się "na trzeciego", stosunkowo mocniejszy silnik więc w razie potrzeby szybciej przyspiesza i przez to jest bezpieczniejszy :)
Tak musiało być i taki był jego los. Gdybyś pojechał z nim być może też zaginąłby tragicznie, bo tak miało być i już. Czasem dzieje się tak, że zapomnisz czegoś z domu i się wrócisz i spóźnisz na autobus, który później miał wypadek, ale uważam, że to również przeznaczenie. Z jednej strony spełniło się jego życzenie, że zmarł na motorze, a Ty zawsze miej go w sercu.
Tak zwany "efekt motyla".
No jasne, zostań zminusowana za FAKT.
Co się dziwisz, to internet, tutaj nie ma normalnych ludzi
Tutaj osoby popierają to co akurat Autor popiera, także ten.
Od kiedy przeznaczenie człowieka jest faktem?
Nie znoszę tego gadania "Tak miało być, taki los...", albo wersja relidżyn: "Bóg tak chciał!" Nie. Nie ma przeznaczenia. Po prostu pech, to wszystko, a jak ktoś wierzy w Boga, powinien wiedzieć, że w żaden sposób nie ingeruje w nasze życie i śmierć.
Nie chodzi mi o to, że przeznaczenie człowieka jest faktem (bo to się wyklucza), tylko o to, że termin "efekt motyla" jest faktem.
olo, dziecko drogie, efekt motyla jest zupełnym przeciwieństwem przeznaczenia i "tak miało być". nie masz minusów za fakt, tylko za głupotę. poczytaj trochę.
Historia jak z 3 metrów nad niebem <3
Też o tym pomyślałam, ale szkoda że akurat ta historia:/ nie chciałabym jej osobiście przeżyć śmierć bliskich jest okropną sprawą
Ten film, to hańba dla motocyklistów. Przez takie głupie filmy postrzegają nas motocyklistów jak idiotów.
@Vstorm czemu jako idiotów? dla mnie osobiście cały film jest naprawde piękny, nie obraża motocyklistów, krótko po jego obejrzeniu marzyłam by znać kogoś takiego. Może to głupie marzenie, no ale każdy jest inny. Gdyby nie twój komentarz bym sie do motocyklistów nie zraziła a jednak ;)
Po pierwsze motocykl, nie motor. Motor to ma się i w samochodzie czyli silnik. Po drugie sam jeżdżę na motocyklu. Właśnie wróciłem z przejażdżki. W zasadzie to nie było Twoją pasją, bo żyje się dalej. Nie trzeba się poddawać. Ja bym nie zrezygnował z motocykla. Przyjaciel Ci przecież nie powiedział, "ej jak zginę to masz nie jeździć" Też to lubił. I wiedział, że Ty też to lubisz. Więc wsiądź na motocykl i jeździj, przyjaciel będzie się cieszył z tego powodu, a nie smucił.
On wciąż żyje w Twoim sercu, pamiętaj, nie chciałby, żebyś się smucił. Życzę dużo siły, żebyś się pozbierał po stracie.
Taaaaa następny motocyklista co jeździ na motorze... Jak już wymyślacie to pamiętajcie- jeździ się motocyklem. Motor a motocykl to ogroooooomna różnica.
Dla niektórych pasją jest sama jazda a nie maszyna więc jest to wciąż prawdopodobna historia. Tak jak kiedy są ludzie którzy lubią oglądać mecze ale nie mają ani ulubionej drużyny, ani ulubionego piłkarza.
Troche dziwne to porównanie ale ja wiem o co chodzi (czyli jednak zrozumiałe ;P )
CzarnyPetrol nie znam żadnego motocyklisty- a trochę ich przez 13 lat poznałam, który mówi, że jeździ na motorze. Jeszcze "moto" to popularne słowo, ale motor nie mówi nikt. Można nie znać budowy motocykla, nazewnictwa poszczególnych części i elementów, ale bez przesady- chyba wiesz jakim rodzajem pojazdu jeździsz, tym bardziej, że wszelkie przepisy,oznakowanie, reklamy branżowe zawsze używają słowa motocykl, nigdy motor.
No, a ja akurat znam wielu początkujących "motocyklistów", którzy mówiąc wprost maja gdzieś to na czym jeżdżą (lub usiłują jeździć), a ważne dla nich jest to ile "dupeczek" uda im sie wyrwać na "motor"
A po co nam informacja, że mieszkasz w Ameryce?
Mogę tylko przypuszczać,co teraz czujesz...Ale pomyśl,czy Twój przyjaciel chciałby,żebyś rozstawał się z tym,co kochasz?Co kochaliście razem?Mam nadzieje,że jak żal ucichnie, zaczniesz jeździć spowrotem.
I myśl o nim,tak,jak gdyby był obok.
Trzymaj się!
*z powrotem.
A nie przyszło ci do głowy, że on się po prostu już boi motocykli? Albo przynajmniej, że jego pasja straciła sens po śmierci przyjaciela?
Bujdaaa! :) żaden fan motocykli nie powie na tę maszynę "motor" :D
Czemu uderzyłeś ojca?