#tBM2h

W tym roku przygotowuję się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. W związku z tym uczestniczę w różnych spotkaniach, zaliczam odpowiedzi ustne na określone pytania itd...

Pewnego razu, gdy ksiądz zadał mi pytanie: „Od jakiego momentu stajemy się człowiekiem?”, odpowiedziałam mu, że według mnie, kiedy zaczyna nam bić serce (czyli ok. 22 dni od zapłodnienia). Proboszcz w jednej sekundzie zrobił się czerwony ze złości i zaczął na mnie krzyczeć, że rozsiewam jakąś propagandę i że pewnie dodatkowo jestem za aborcją i że ludźmi jesteśmy od poczęcia. Za tą odpowiedź wpisał mi 2, lecz tylko wzruszyłam ramionami i uznałam, że nie ma sensu się z nim kłócić.
Innym razem, na spotkaniu z moimi rówieśnikami, ksiądz zaczął mówić o tym, że homoseksualizm to choroba, jest to wynaturzenie, nie można tego akceptować. Podniosłam rękę i zapytałam, dlaczego mamy traktować w ten sposób homoseksualistów, skoro nasza religia mówi o tym, że powinniśmy miłować wszystkich ludzi?
Zostałam wyproszona z sali.

Po tym, jak spotkałam proboszcza w bibliotece, nastąpił punkt kulminacyjny naszych „starć”. Zobaczył mnie, jak wypożyczam książkę o teorii ewolucji Darwina. Nie odezwał się ani słowem i wyszedł. Następnego dnia moi rodzice odbyli ze mną poważną rozmowę. Okazało się, że ksiądz dzwonił do nich, powiedział, że ze mną nie jest do końca dobrze, możliwe, że przynależę do jakiejś sekty i przez moje zachowanie nie jest pewien, czy zostanę dopuszczona do bierzmowania. Z racji tego, że moi rodzice są bardzo wierzący, przejęli się całą sprawą i kazali mi pójść przeprosić.

Ale tego nie zrobię. Dlaczego mam przepraszać za to, że moje zdania na niektóre tematy za rozbieżne ze zdaniem Kościoła? Przecież to, że myślę inaczej, nikogo nie rani, a uważam, że wiara jest kwestią indywidualną dla każdego człowieka. Być może nie dopuszczą mnie do bierzmowania. Lecz jest to sakrament dojrzałości religijnej, a jak mam ją osiągnąć, skoro nikt nie tłumaczy mi, dlaczego dane stwierdzenie jest negowane przez Kościół, tylko reagują na to krzykiem i brakiem zrozumienia?
HansVanDanz Odpowiedz

Byłam w bibliotece, a tam akurat ksiądz, a ja z jakże popularnym wydawnictwem o teorii ewolucji.
Nie kuźwa, nie gra mi to 😉

Diddl Odpowiedz

Katolicyzm ma mało wspólnego z miłością do bliźniego (oczywiście są normalni księża i ogólnie katolicy, którzy przestrzegają najważniejszego przykazania)? Nowe, znałam. Zadawania pytań Kościół nie lubi. Oni chcą żebyś być posłuszną owieczką łykającą każdą bzdurę jaką ci wcisną, nieważne jak bardzo nie ma sensu. Przykre że rodzice pewnie nawet nie zapytali ciebie jak wyglądała sytuacja, tylko od razu kazali ci iść przeprosić księdza, bo pewnie dla nich słowo księdza jest święte. Ktoś swoją drogą powinien powiedzieć księdzu, że Kościół Katolicki nie jest przeciwny teorii ewolucji (na którą zresztą są dowody). Oczywiście nadal uznaje stworzenie świata przez Boga, ale nie wyklucza ewolucji. Bo to się w żaden sposób nie wyklucza. Wiadomo że stworzenie świata w sześć dni (bo siódmego Bóg odpoczywał) to metafora i skoro Bóg jest wszechmogący, do głupotą byłoby twierdzić, że nie mógł tego zrobić za pomocą Wielkiego Wybuchu, życia za pomocą ewolucji. Po prostu tworząc pierwszy prymitywny organizm i dając mu ewoluować. Kościół po prostu traktuje teorię ewolucji jako naukowy opis rozwoju życia, o ile nie wyklucza Boga. Już Pius XII (czyli papież przedsoborowy) czy Jan Paweł II uznawali, że ewolucja nie stoi w sprzeczności z wiarą, pod warunkiem, że dusza ludzka jest uznawana za bezpośrednie stworzenie przez Boga, a nie produkt czysto materialny. Pius XII jako pierwszy papież uznał po części teorię ewolucji w encyklice Humani generis. Zaakceptował w niej badania ewolucji, pod warunkiem pod warunkiem, że nie będzie ona traktowana jako pewna doktryna i nie będzie negowała bezpośredniego stworzenia duszy ludzkiej przez Boga i odrzucił poligemizm, czyli teorię, że ludzkość nie pochodzi od Adama i Ewy. JPII w 1996 rozwinął ten dialog między wiarą o nauką, określając ewolucję jako „coś więcej niż hipotezę”.

Trala4258 Odpowiedz

Skąd wy bierzecie takich księży? Też miałem bierzmowanie i jedynie co na nim mieliśmy, to spotkania dotyczące przybliżenia do meritum religii i Pisma Świętego, a pytania jakie mieliśmy, to były jedno z 250, które mieliśmy się nauczyć, a ich nauka nie była jakoś szczególnie ciężka, to były pytania typu "skąd się wzięła nazwa bierzmowanie", "wymówić skład apostolski" czy wymienić jedni z ośmiu błogosławieństw lub pewne informacje z historii Papieża Polaka i to było tyle, a potem przygotowanie do samej uroczystości, coś jak próba na jasełka. Wszystko było z góry ustalone i wystarczyło uczestniczyć. Albo wyznanie ma wywołać burze, albo serio miałem szczęście, że nie trafiłem na jakichś większych oszołomów

imaohw Odpowiedz

Spytaj się biologów kiedy zaczyna się życie człowieka. Jest tylko jedna odpowiedź: w momencie zapłodnienia gdy powstaje nowe DNA. Biologia nie zna innego momentu.

"Zobaczył mnie, jak wypożyczam książkę o teorii ewolucji Darwina" - tu już bajki opowiadasz. Gdybyś to była prawdziwa historia to pojawiłby się tu tytuł owej książki

Dodaj anonimowe wyznanie