Parę lat temu miałem zabieg wyrwania paznokcia u nogi że względu na jego wrastanie. Ci, którzy to przeżyli, wiedzą, jak wygląda zmienianie opatrunku. Z gołej rany trzeba zerwać gazę. Ból niesamowity. W dodatku nikt nie chciał zrobić tego "na raz" za mnie. Więc milimetr po milimetrze, cierpiąc okropne katusze, odrywałem gazę od palca. Płacz i zgrzytanie zębów.
Gdy w końcu po wielu godzinach udało mi się oderwać gazę, pobiegłem cały szczęśliwy do mamy, by się pochwalić moim życiowym osiągnięciem. Mama, niezwykle uradowana (bo widziała jak się męczyłem) podeszła, żeby mnie przytulić. Zapamiętałem ten moment na zawsze, bo podchodząc do mnie, mocno nadepnęła na mój palec...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ałć musiało zaboleć :/
Aż mnie ciarki przeszły. Współczuję bardzo.
Kilka lat temu mając 16 lat miałem operację kolana. Jak wiadomo albo i nie, do operacji idzie (a raczej jedzie na łóżku) jak nas Pan Bóg stworzył czyli nago. W dzień operacji rano dostałem jakieś 2 tabletki - na uspokojenie i coś jeszcze, miałem je połknąć, się rozebrać i leżeć w łóżku i czekać, aż po mnie przyjadą.
Po pewnym czasie tabletki zaczęły działać i muszę przyznać, że miałem dość dobrą "fazę" - zero strachu, zero problemów i w ogóle super.
Dobra, po pewnym czasie po mnie przyszły dwie pielęgniarki i dwie piękne stażystki z pobliskiej Akademii Medycznej (Gdańsk). Podczas jazdy łóżkiem po korytarzu na skutek oddziaływania tabletek oraz uroków stażystek dostałem wzwodu... Przed wjazdem na salę operacyjna miałem się przenieść z łóżka szpitalnego na takie na którym miałem leżeć podczas operacji. Niewiele myśląc i będąc pod wpływem tych dziwnych tabletek zrzuciłem z siebie kołdrę, nie wstydząc się pielęgniarek i pięknych stażystek przeskoczyłem z jednego łóżka na drugie i po chwili przykryłem się tym zielonym prześwitującym czymś mając pięknie "rozbity namiot"...
Pamiętam, że któraś z osób płci pięknej tam obecnych powiedziała wtedy "ooo chłop jak dąb" i wszystkie zaczęły się śmiać...
Następnego dnia będąc cały obolały po operacji przyszły te 2 stażystki witając mnie słowami "oo witamy, jak się miewa nasz ulubiony pacjent?"
Chwilę porozmawialiśmy chciały wychodzić, gdy jedna się odwróciła i wpadła na pomysł, by "wysłać mi całusa" zrobiła to z gracją, lecz potem jak się znowu obróciła to wpadła barkiem na futrynę drzwi. Każdego dnia do mnie wpadały i zawsze wychodząc jedna z nich na coś wpadała...
Dopiero po kilku dniach jak sobie wszystko przypomniałem to zrozumiałem co się stało i domyśliłem się, czemu jestem ich ulubieńcem....
Ogólnie pobyt w szpitalu i operację wspominam dość wesoło. :)
Ja w wieku 4-5 lat miałam wyrwany panokiec w lewym wskazującym i za każdym razem gdy rodzice zmieniali mi opatrunek plakakam jak widzialam wode utleniona wbuteleczce. Wiec wlewali wode utleniania do kieliszka i mowili ze to woda z kranu xd uwierzyłam bo jak wkladalam palec do kieliszka to nic nie pieklo haha
A ja miałam wycinany w wieku 11 lat xd dali mi tzw " tabletkę głupiego jasia" , narkoza, wzieli na sale i kazali liczyc do 10, a ja pamietam tylko jasne swiatla i ze policzyłam do 5 obudzilam sie z placzem juz po wszystkim i lekarz mi powiedzial "na sali spiewalas a teraz placzesz" ja takie gały O.O bo nie pamietalam zebym cokolwiek śpiewała i zmiana opatrunków nie bolała ani troche, bo mialam zalozony stary paznokiec i szwy do niego ktore zostaly zdjete po tygodniu lub dwóch a gdy nowy paznokiec urósł to stary po prostu odpadł xd
Aż mnie palec zabolał.
Ooo rany xD! Tylko współczuć. Przynajmniej przytulasem od razu pocieszyła :3
Moj brat tez mial wyrywanego paznokcia. Nigdy nie zapomne jak z usmiechem na twarzy podszedl do mnie i wcisnal mi do reki chusteczke. A w niej ten paznokiec....
Nie wiem czy się śmiać czy współczuć :D
tak na marginesie (mam nadzieję że nikomu nie przyda się ta wiedza), jeśli opatrunek przykleja się do rany, trzeba obficie polać ją środkiem odkażającym, np.Rivanolem lub Octenisemtem i poczekać chwilkę aż wszytko odmoknie i delikatnie zdjąć opatrunek. I wtedy nie jest to torturą i nie ma się traumy na całe życie. :)