#umbO9
Taki jest tok myślenia dużej ilości osób. I zawsze gdy to słyszę, muszę się kontrolować, żeby nie zatłuc osoby szerzącej tego typu poglądy.
Mam dość specyficzną aparycję. Podnoszenie ciężarów przez wiele lat, wzrost oraz broda sprawia, że na pierwszy rzut oka wyglądam jak germański barbarzyńca, który odkrył sterydy anaboliczne. W związku z aparycją ludzie uważają, że na pewno muszę mieć silną, ekstrawertyczną osobowość.
A jednak nie. Nie licząc ukochanej, nie potrafię nikomu zaufać. Nie mam żadnych przyjaciół, a kolegów trzymam na dystans. Dlaczego?
Trzeba się cofnąć do lat, gdy chodziłem do pierwszej klasy gimnazjum (2005 r). Nowa klasa, nowe twarze. Warto zaznaczyć w tym momencie, że jako trzynastolatek byłem mikrusem - najniższy z chłopców. Byłem do tego bardzo nieśmiały, nie potrafiłem rozmawiać z dziewczynami. Zaprzyjaźniłem się z jednym chłopcem, nazwijmy go Paweł. Szybko złapaliśmy wspólny język - ja zaczynałem interesować się siłownią, a on miał sporą kolekcję pism kulturystycznych, które zostawił mu jego starszy brat. Jak to w gimnazjum też bywa - w klasie miałem kilku kozaków, którzy z racji tego, że byłem najmniejszy, znaleźli we mnie ofiarę do gnębienia. Mimo że wzrostem nie grzeszyłem, zawsze byłem pyskaty i nie dałem sobie w kaszę dmuchać.
Zemściło się to na mnie po lekcji WF-u. "Kozaki" postanowiły dać mi nauczkę w okrutny sposób. W szatni rzucili się na mnie i ku uciesze zebranych, zdjęli mi majtki. Następnie, trzymając mnie w kilku, zawołali dziewczyny, które stały na korytarzu, aby dołączyły. Weszły do szatni, zobaczyły mnie, część z nich wyszła, kilka zostało. Dalej pamiętam, że jedna z nich brudnym butem dotykała mnie po członku, reszta się śmiała i mnie wyzywała, jeden z "kozaków" bił mnie po twarzy moimi majtkami. Pewna osoba nagrywała telefonem całe zajście. Ku uciesze gawiedzi, ze stresu dostałem erekcji, przez co usłyszałem jeszcze więcej darcia się i wyzwisk. Całe zajście trwało tylko kilka minut, które dla mnie były niczym godziny.
"Impreza" skończyła się, bo dziewczyny, które wyszły, poszły po nauczyciela WF-u.
A kto był "kamerzystą"? Mój "przyjaciel" Paweł. Nagrywał całe zajście, śmiejąc się mi w twarz.
Sprawa oczywiście doszła do dyrekcji i moich rodziców. Dyrekcja zabrała Pawłowi telefon, zobaczyli nagranie i podeszli z pełną surowością do tego. Parę osób skończyło z kuratorem, nagannym zachowaniem, itp. Ja natomiast zostałem wyrzutkiem i konfidentem. Nie brakowało też głosów, że skoro dostałem erekcji, to musiało mi się podobać. Z czasem fizycznie przerosłem "kozaków" i miałem spokój, zwłaszcza jak jeden z nich skończył ze złamanym nosem.
Dla mnie za późno, nigdy nikomu naprawdę nie zaufam. Potraktujcie moją historię jako przestrogę.
Bardzo Ci współczuję. Ciężko jest uwierzyć, że ludzie są w stanie tak bez powodu upodlić drugiego człowieka. Brak słów na takie zachowanie
Brawo dla dziewczyn, które poszły po nauczyciela. Zareagowały prawidłowo.
A Pawełkowi kijek w oko.
Nawet nie tylko w oko.
Te dziewczyny to jedyna normalna część tej historii...
Też gdy słyszę takie bzdury to mam ochotę takiej osobie przywalić. Oczywiście takie głupoty to gadają ludzie, którzy nie doświadczyli tego.
Tak jak padły kiedyś słowa "Jak można zgwałcić prostytutkę?"
Każdego można zgwałcić, każdy może paść ofiarą napastowania / molestowania. Nie jest to zarezerwowane dla jakiejś konkretnej grupy kobiet (tak, bo tylko przecież można konkretną grupę kobiet zgwałcić, tylko takie mogą paść ofiarą molestowania).
Współczuję Ci. Bo to naprawdę straszne, zostałeś zdradzony, tak, zostałeś zdradzony przez kogoś, kogo uważałeś za przyjaciela.
Tylko jestem ciekawa, czy faktycznie Paweł nagrywał z własnej woli, bo też uważał to za naprawdę śmieszne, fajne, czy jednak chciał się przypodobać grupie, żeby się nie wyłamać, żeby też nie stać się wyrzutkiem.
Jeśli jednak to drugie, to jemu też współczuję - bo musiał być cholernie słabą osobą, że nie umiał się postawić. Fakt, w takim momencie jest ciężko coś zrobić.
Oczywiście, że nagrywał z własnej woli. Mógł zrobić cokolwiek, wybrał najgorsze.
Bardzo dobrze zrobił. Przez niego były niezbite dowody i można było ukarać każdego z tych bachorów, a nagranie się nie rozniosło między nikogo.
Mnie zawsze fascynuje przy takich wyznaniach, jak to jest, że ofiara obrywa, wszyscy się śmieją, że jej się podobało, że się podnieciła itd, a nikt się nie śmieje z ludzi, którzy ją dotykali. Przecież im też można powiedzieć "Lol, dotykaliście go, więc się wam podobało (tu wstaw wyzwiska)".
Skoro są na tyle durni by to zrobić, to nie wystarczy im inteligencji by pomyśleć co oni do cholery wyrabiają. Jak można domyślić się do tego, by kogoś rozebrać i dotykać bez jego zgody.
Czytałem taki artykuł, gość w USA na party przegiął z alko i urwał mu się film; został wykorzystany przez jedną z lasek na imprezie. Odeszła od niego narzeczona bo nie mogła uwierzyć w to że tego nie zainicjował (ani w to że facetowi potrafi stanąć kiedy śpi pod wpływem używek) , bujał się po sądach które uniewinniły tamtą przez "niską szkodliwość społeczną czynu" i generalnie miał potem traumę przez lata. Głównie dlatego, że prawie nikt nie mógł zrozumieć CZEMU SIĘ TAK CISKA, PRZECIEŻ TO BYŁA DLA NIEGO NAGRODA!
"Parę osób skończyło z kuratorem, nagannym zachowaniem, itp" - Boże, z tych żałosnych kar to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.
Straszne co człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi. Przykro mi. Tak po ludzku mi przykro.
Ludzie mają nienawiść we krwi i jest mnóstwo powodów przez które tak jest. Przykro mi i mam nadzieję, że z czasem będziesz ufał większej ilości ludzi.
Zacznijmy od tego, że to nie był nigdy Twój przyjaciel, tylko tępy i chamski nastolatek. Czasami jak jesteśmy dziećmi albo dorastamy ciężko określić kto jest przyjacielem, a kto tylko kumplem, bo dużo jest fałszerstwa w zachowaniu nastolatkow, a potrafią też być okrutne. Mam nadzieje, że on to przeczyta i będzie miał duże wyrzuty sumienia. Myśle, że przyłączył się do oprawców w myśl, żeby nie skończyć tak samo jak Ty. Fajnie też, że konsekwencje zostały wyciągnięte, że szkoła nie zbagatelizowała sprawy. A Ty może jednak pomyśl nad terapią? Nie wszyscy ludzie są tacy jak ten Twój "przyjaciel".