Smuci mnie to, że moja mama lepiej traktuje mojego psa niż mnie.
Codziennie go przytula, mówi nawet "ale ty fajny jesteś".
A ja codziennie słyszę: "jesteś do niczego".
Ludzie, ja wiem, że dobry żarcik kosmonaucik nie jest zły, ale może powinniście wykazać sie chociaż odrobiną empatii lub nie pisac nic zamiast dołowac autorkę jeszcze bardziej.
Serio, ludzie? Dla mnie przykre, że autor tak wyraźnie widzi, że matka go nie akceptuje. I chcę tu zaznaczyć, że to na pewno NIE JEST WINA DZIECKA, jeśli słyszy takie teksty. Co innego jest powiedzieć "nie podoba mi się, co zrobiłeś" i w ten sposób skrytykować zachowanie, a co innego "jesteś do niczego". Tutaj nie ma odniesienia do zachowania, z tego tekstu wypływa po prostu pogarda i niechęć do osoby. A jeśli ktoś mówi tak do swojego dziecka, to powinien się zastanowić, co z nim jest nie tak, a nie z dzieckiem.
Także, autorze - szkoda mi Ciebie, że tak wyraźnie odczuwasz niechęć ze strony swojej matki. Jeśli ona tak mówi do Ciebie na co dzień, to jest po prostu przemoc psychiczna. Zasługujesz na to, by być kochany, akceptowany, doceniany - każdy z nas na to zasługuje. Niestety, widocznie matka nie jest w stanie Ci tego dać. Mam nadzieję, że znajdziesz osobę, która prawdziwie Cię pokocha. Bo na to zasługujesz. KAŻDY na to zasługuje.
Moja mama miala swoją ukochaną sunie, Asti słuchała sie tylko jej, nie można bylo nawet głośniej odezwac sie do mamy, bo od razu atakowała (szczekala i nawet zdazalo sie ze ciagnela za spodnie). Nie zapomne jak kiedyś w sobote, wchodze rano do kuchni a mama mowi “skarbie co chcesz dzis na obiadek? " odparlam ze mam smaka na żurek. Uslyszalam, ze pyatala Astusie. No ale ostatecznie byl zur, jak w kazda sobote
Nigdy nie zrozumiem jak można jakiegokolwiek sierściucha traktować lepiej niż drugiego człowieka. A już lepiej niż swoje własne dziecko to w ogóle trzeba mieć nierówno pod sufitem.
Naucz się aportować i podawać łapę.
I saneczkować obsraną dupą po podłodze.
Mam takich samych rodziców.
Ludzie, ja wiem, że dobry żarcik kosmonaucik nie jest zły, ale może powinniście wykazać sie chociaż odrobiną empatii lub nie pisac nic zamiast dołowac autorkę jeszcze bardziej.
Serio, ludzie? Dla mnie przykre, że autor tak wyraźnie widzi, że matka go nie akceptuje. I chcę tu zaznaczyć, że to na pewno NIE JEST WINA DZIECKA, jeśli słyszy takie teksty. Co innego jest powiedzieć "nie podoba mi się, co zrobiłeś" i w ten sposób skrytykować zachowanie, a co innego "jesteś do niczego". Tutaj nie ma odniesienia do zachowania, z tego tekstu wypływa po prostu pogarda i niechęć do osoby. A jeśli ktoś mówi tak do swojego dziecka, to powinien się zastanowić, co z nim jest nie tak, a nie z dzieckiem.
Także, autorze - szkoda mi Ciebie, że tak wyraźnie odczuwasz niechęć ze strony swojej matki. Jeśli ona tak mówi do Ciebie na co dzień, to jest po prostu przemoc psychiczna. Zasługujesz na to, by być kochany, akceptowany, doceniany - każdy z nas na to zasługuje. Niestety, widocznie matka nie jest w stanie Ci tego dać. Mam nadzieję, że znajdziesz osobę, która prawdziwie Cię pokocha. Bo na to zasługujesz. KAŻDY na to zasługuje.
Buhahaha
Poziom empatii komentujących: Dno i metr mułu.
No ale co począć skoro nie było w historii zdrady i porzuconej przez partnera kobiety....
Moja mama miala swoją ukochaną sunie, Asti słuchała sie tylko jej, nie można bylo nawet głośniej odezwac sie do mamy, bo od razu atakowała (szczekala i nawet zdazalo sie ze ciagnela za spodnie). Nie zapomne jak kiedyś w sobote, wchodze rano do kuchni a mama mowi “skarbie co chcesz dzis na obiadek? " odparlam ze mam smaka na żurek. Uslyszalam, ze pyatala Astusie. No ale ostatecznie byl zur, jak w kazda sobote
Mama mi powiedziała, że szybciej by nazwała by mnie kundlem niż naszego psa:')
Nigdy nie zrozumiem jak można jakiegokolwiek sierściucha traktować lepiej niż drugiego człowieka. A już lepiej niż swoje własne dziecko to w ogóle trzeba mieć nierówno pod sufitem.
mam to samo z ojcem
tzn mialam
psow nie lubie
Może pies jest bardziej pożyteczny niż ty