#v8wxm

Zawsze byłam nieśmiałym dzieckiem. Kiedy miałam 5 lub 6 lat poszłam z mamą i starszą siostrą do kościoła. Posadziły mnie samą w przedniej ławce, jako że byłam zawsze grzeczna i było mało prawdopodobne, że wywinę jakąś głupotę. Po czym poszły do spowiedzi. Wtedy nie bardzo załapałam, czemu mnie zostawiły i było mi to bardzo nie w smak. 

W pewnym momencie jakaś kobieta podeszła do pustej ławki, na której siedziałam. Nie chciałam siedzieć koło kogoś obcego, jeszcze do tego całkiem sama. W mojej małej główce narodziła się myśl: "co zrobić, żeby sobie poszła?". No jak to co? Pierdnąć! 

Tak też zrobiłam. Przyznam, że pierd wyszedł jak nigdy - długi i głośny, na cały kościół. Poskutkowało. Kobieta, zniesmaczona, szybko znalazła sobie inne miejsce. Byłam z siebie niesamowicie dumna. Pewnie byłabym jeszcze długo, gdyby nie wściekłe spojrzenia siostry i mamy, które właśnie do mnie wróciły.
hayden16 Odpowiedz

że też umiesz pierdnąć na zawołanie!! :O Zawsze to jakiś dodatkowy talent :P

ama1234 Odpowiedz

Mistrz i Geniusz?

Ptysia Odpowiedz

O Boże, wygrałaś życie xD ;D

Julu Odpowiedz

Kocham dzieci i ich pomysły :D <3

S4Luk Odpowiedz

Nie mogłem trafić w plusa ze śmiechu :D

Drojan Odpowiedz

Płacze ze śmiechu

Dodaj anonimowe wyznanie