#v9VL4
Syn mojej siostry akurat zawsze wobec psa zachowywał się bardzo w porządku, głaskał delikatnie i nie robił nic złego. Tego akurat siostra go pilnie uczyła, więc gdy bachor wyszedł na balkon pogłaskać psa, my nie widziałyśmy potrzeby interweniowania. Wręcz przeciwnie, Groszka go bardzo lubiła i nie raz nawet sam trzymał smycz, gdy wychodziliśmy na wspólne spacery czy nawet "zwracał nam uwagę", żebyśmy ciszej rozmawiały, bo pies śpi obok. Jednak tym razem nie było kolorowo. Chwilę po tym, gdy dzieciak wyszedł na balkon, nagle wbiegł z powrotem krzycząc "Nie poleciał! Nie poleciał!". Tak, ten jeb*ny bachor wypchnął mojego psa przez szpary w barierce, bo jak się później tłumaczył "to było śmieszne i w bajce pieski latały". Mieszkam na 9 piętrze.
Od tego wydarzenia po prostu nienawidzę tego dzieciaka i mam uraz do wszelkich bachorów. Wybaczcie, jeśli kogoś to urazi, ale nie spotkało mnie w życiu nic bardziej traumatycznego niż zbieranie z chodnika rozwalonego, spłaszczonego ciała swojego ukochanego psa, który żył ze mną od ponad 10 lat.
Mój durny mąż pozwala dzieciom oglądać takie durnowate bajki, a jak później tłumaczę że w rzeczywistości jest inaczej to twierdzi że przesadzam bo dzieci nie sa głupie. Sorry, są.
Dokładnie. Dzieci naprawdę wierzą w to, co widzą w bajkach, jak widać w wyznaniu. Zdarzają się nawet historie, że to dziecko się rzuca z szafy bo myśli, że poleci jak w bajce. Albo że kotek po uderzeniu młotkiem będzie dalej biegał (patrz Tom i Jerry). Dlatego moje dzieci prawie bajek nie oglądają, a jeśli to Reksia czy innego Misia Uszatka. Może jestem dziwna, ale przynajmniej nie mam głupich i nadpobudliwych dzieci. A bajki w TV nie są dziecku do niczego potrzebne, wręcz przeciwnie, niewłaściwe bajki i do tego w za dużych ilościach szkodzą.
@KotGrazyny To teraz możesz mężowi pokazać to wyznanie i może zrozumie.
Po prostu z dziećmi trzeba rozmawiać i różne rzeczy in tłumaczyć. Ja sobie nie wyobrażam swojego dzieciństwa bez Króla Lwa, Zakochanego Kundla czy Piotrusia Pana i jakoś nigdy nie miałam pomysłu rzucania się z okna żeby polecieć. Nie czytacie/nie pozwalacie czytać tez dzieciom żadnych ksiazek w których jest motyw fantasy bo jeszcze coś dziwnego wymyślą? Wszysyko z umiarem, ale równie dobrze jedno dziecko moze drugiemu powiedzieć, że słyszało, że pies poleci i skutek może być taki sam.
W innym komentarzu piszesz ze jesteś facetem, a niby masz teraz męża? Musisz mieć nasrane nieźle pod kopułą
@EtanolSodu Słyszałeś może kiedyś o czymś takim jak homoseksualizm? Albo chociaż, cholera jasna, pomyłka?
Bajki są dobre, jeśli ogląda się je z dzieckiem, można pytać dziecko, jak rozumie pewne sceny, przedstawiony świat. Wychowywałem się przy mamie, która czytała mi bajki, potem uczyła czytać mnie, więc czytaliśmy razem, dopiero po jakimś czasie przyszedł czas na bajki na kasetach oraz te w telewizorze oraz mama wieczorem podsuwała mi mimo wszystko papierowe, stare komiksy z Kaczorem Donaldem czy bajki dla dzieci typu Plastusiowy Pamiętnik, Kubuś Puchatek, Bambi. Myślę, że jest to dobry start w wychowanie pociechy.
Etanol jestem kobietą, w niektorych komentarzach się wygłupiam że niby jestem "kotem Grażyny".
Tak słyszałem homoseksualizm to ta choroba co od niej siusiak pachnie gownem. Jakie to wszystko sztuczne na tych anonimowych, ta strona padnie i już nie wstanie
@Padmeeamidla dużo zależy jeszcze, o jakim dokładnie wieku rozmawiamy. Moje dzieciaki są jeszcze w wieku przedszkolnym i niestety, ale bajki Disneya nie są skierowane do tej grupy wiekowej, każdy psycholog dziecięcy Ci to powie. Z tej prostej przyczyny, że nie szanują możliwości percepcji dzieci w tym wieku. Dzieje się za dużo na raz, dzieci są później przestymulowane. Ja dzieciom bardzo dużo czytam, półki się wręcz uginają od książek, sporo mamy całych kolekcji, maluchy powoli same czytają. I to jest szansa na rozwój intelektualny, społeczny czy po prostu ćwiczenie wyobraźni. Bajki w TV nie są złe, ale w rozsądnym czasie (kiedy już dziecko się nauczy posługiwać wyobraźnią, a nie tylko dostawać "gotowca" na ekranie) i w odpowiednich ilościach. Dobrą praktyką, jak już ktoś wspomniał, jest też oglądanie z dzieckiem, zwłaszcza pierwszy raz. Ale nie oszukujmy się, większość rodziców traktuje telewizor jak nianię, podobnie z resztą jak tablety, smartfony... A potem lament, bo dziecko nie umie się skupić, jest nadpobudliwe, a w pierwszej klasie szkoły podstawowej nawet nie umie prawidłowo trzymać kredki.
Jako dziecko oglądałam mnóstwo bajek - Reksio, Krecik, Miś Uszatek, jakieś Disneyowskie i takie tam; a jak się nauczyłam to dużo czytałam. Moi rodzice nie byli ze mną non stop i nie tłumaczyli mi, że czegoś takiego się nie robi jak na przykład walenia kota młotkiem, bo Jerry tak robił; czy podrzucania ładunków wybuchowych wszystkim i wszystkiemu, bo one jedynie mogą kogoś osmalić, jak to w filmach animowanych czy kreskówkach pokazują. W sumie to nawet nie pamiętam czy kiedykolwiek dostałam jakieś ostrzeżenie: "Nie rób tego, tego i tego, bo sobie zrobisz krzywdę".
Jakoś nigdy nie zrobiłam jakieś głupoty, która uszła płazem bohaterom filmów.
Nie skakałam z drzewa by polecieć, nie uderzałam młotkiem kogo popadnie, nie wbiegałam na ścianę by wyjść na peron 9 i 3/4, dlaczego? Przecież oglądałam te wszystkie rzeczy i się udawało innym to dlaczego nie mi?
Odpowiedź jest prosta. Jak uderzyłam się zabawką to mnie bolało, dlaczego skok z drzewa miałby mnie nie boleć? Dlaczego, skoro ja się uderzyłam i mnie bolało, kota jak uderzę miałoby nie boleć? Może i byłam dzieckiem, ale myślałam: skoro mnie boli to innych też zaboli.
Może to po prostu ja miałam więcej empatii, kto wie?
Zakładanie, że to filmy/książki są powodem, że ktoś robi komuś krzywdę według mnie jest śmieszne. To brak racjonalnego myślenia robi krzywdę. Może zamiast doszukiwać się winy w takich produkcjach/utworach zastanówmy się dlaczego dziecko uwierzyło, że to jest możliwe i bezbolesne? W jakim otoczeniu ono się wychowuję, że uważa wszystko za niegroźne?
Byłam pozostawiona sobie i miałam okazję zrobić sobie krzywdę i połączyć fakty, może po prostu dzisiejsze dzieci tracą tą zdolność przez dmuchające i chuchające na nie matki?
Co do wyznania:
Naprawdę współczuję autorce, ostatnio pożegnałam dwa swoje psy i nie mogłam pogodzić się z ich śmiercią, mimo że wiedziałam, że ona nadchodzi, a co dopiero stracić ukochane zwierzę tak znienacka.
Obstawiam, że to był Psi Patrol.. w sensie ta bajka, ale jak można dziecko samo zostawiać na balkonie na 9 piętrze?!
Coż, być moze szczeliny były za małe i dziecko nie miało szansy się w nie zmieścić
Przecież dzieci często podskakują albo się wspinają. Nie wyobrażam sobie jak bardzo trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby nie pilnować dziecka na 9piętrze. A jeśli chłopczyk wierzył, że piesek może latać, to co jakby uwierzył, że sam też potrafi?
BFMW: u mnie nabalkonie nic nie stało, może i u niej też tak było.
mój brat ma 2 lata i mieszkamy na 9 piętrze i on od dawna zostaje sam na balkonie, mamy barierki itd, ale generalnie siedzi sam i nawet nie próbowałby sie zbliżyć do samej krawędzi, kwestia wychowania
A któregoś dnia coś będzie nie tak i co wtedy? Wychowanie 2latka? Przecież to jest maleńkie dziecko i nie ma możliwości, żeby rozumiał niebezpieczeństwo. Przeraża mnie nieodpowiedzialność niektórych ludzi. To właśnie to, co pisałam w innym komentarzu. Ludzie myślą, że jak dziecko do tej pory nie wpadło na żaden głupi pomysł, to znaczy że nigdy nie wpadnie. Nie wystarczy sobie zrobić dziecka, a potem kombinować czym by go zająć, żeby mieć spokój. Dziecko trzeba wychowywać i przede wszystkim pilnować. Bo może sobie zrobi krzywdę wszędzie i wszystkim.
Mój chłopak jak był mały, miał 4 lata to prawie wypadł z 10 piętra, bo akurat bawił się na balkonie bardzo niebezpiecznie i dostał solidnie lanie od przestraszonych rodziców, a prawda jest taka, że NIE można dziecka samego zostawić na balkonie tak wysoko, bo co jakby postanowił polatać, jak w bajkach?
Zostawianie dziecka samego na niezabezpieczonym balkonie na 9 piętrze jest nieodpowiedzialne. Psa zresztą też. Skoro psiak umiał zmieścić się między szpary to przecież sam też mógłby wypaść któregoś dnia. Tak samo dziecko może tam skakać, wspinać się itd. To jest takie typowe dla niektórych rodziców i właścicieli zwierząt - uważają, że skoro pies/dziecko zawsze się grzecznie bawił na balkonie i nic mu się nie stało, znaczy że jest mądry i rozumie, że trzeba uważać. Otóż niekoniecznie. Ani dziecko, ani pies nie ma doświadczenia, wyobraźni i zrozumienia świata dorosłej osoby. Warto o tym pomyśleć tak ogólnie, na przyszłość.
Akurat pies potrafi odmierzyć wysokość i uważa, żeby nie spaść.
Zwierzęta bywają naprawdę mądre, do tego mają instynkty i inaczej rozwinięte zmysły, ale wciąż nie mają takiej znajomości i zrozumienia świata jak dorośli ludzie. I w tej sprawie są tylko dwie winne. Autorka, która zostawiła dziecko i psa same na balkonie i rodzice dziecka, którzy pozwalają mu na bezmyślne gapienie się w telewizor i nie tłumaczą jak działają bajki. I (powtórzę się) to, że dziecko czy pies 1000 razy było na balkonie i nie miało głupich pomysłów, nie znaczy że za 1001 coś im nie strzeli do głowy. Albo nie zdarzy się wypadek, bo zabraknie wyobraźni. Nie możemy być pewni zachowania drugiej dorosłej osoby, a co dopiero dziecka lub zwierzaka. Nie bez powodu i jedni i drudzy potrzebują opiekunów.
Gdyby jakiś bachor wypchnął z okna mojego kota, to chyba cudem bym się powstrzymała od tego, żeby dzieciak rowniez nie poleciał na dol. I w dupie mialabym wszelkie "biedne dziecko nie rozumie". A wyznanie straszne. Współczuję.
Jeżeli masz kota, to balkon powinien być zabezpieczony siatką, właśnie po to by kot nie wypadł.
@XX2411 Mam zabezpieczony. A moje stwierdzenie to tylko gdybanie i "co bym zrobila w takiej sytuacji". Serio wziąłeś/wzięłaś to dosłownie?
@DownZpiekla, wiesz różne rzeczy w życiu widziałem. Słyszałem o sytuacji, że koleś mieszkał na 9 piętrze i miał sąsiada z kotem. Kiedyś miał jakąś imprezę i zostawił jedzenie na balkonie (była zima). No i kot sąsiada mu to jedzenie wyżarł (częściowo oczywiście). To ten przyfilował na niego i jak następnym razem kot przeskakiwał z barierki sąsiedniego balkonu na jego balkon, to ten wyskoczył z drzwi balkonowych, kot się przestraszył i spadł (niestety nie na cztery łapy). Dlatego, uważam iż moje stwierdzenie o siatkach było jak najbardziej zasadne.
Może i DownZpiekla nie napisała tego dosłownie, ale szczerze mówiąc, to ja bym chyba tego bachora z balkonu zrzuciła ze złości. Okej, oglądał bajki, uznał, że odzwierciedlają rzeczywistość, ale by mnie to raczej nie obchodziło. Zabił psa to zabił, rozszarpałabym go na strzępy.
Serio zepchnełybyście z 9 piętra dziecko??? Weźcie się lepiej zastanówcie co wy wypisujecie. Stała się straszna tragedia, ale dziecko nie zdawało sobie sprawy tak naprawdę co zrobiło. Chłopak nie był wcześniej agresywny do psa, a naoglądał się bajek gdzie psy latają i myślał, że tak jest w życiu, nie zrobił tego specjalnie! Byłyście kiedyś dziećmi czy urodziłyście się od razu dorosłe z wrodzoną nienawiścią do innych ludzi? Szczególnie dzieci? No i urodziłyście się oczywiście z całą wiedzą świata? W czasach dzieciństwa wiedzialyscie wszystko, nie? Dzieci wierzą tez w świetego Mikołaja, bo wiele rzeczy można im wmówić, wiec tu bajka tak na dziecko podziałała. Prawda jest taka, że zawiniła autorka i jej siostra, bo pozwoliły wyjść na balkon na 9 piętrze dziecku samemu z psem...
Y, przepraszam bardzo, ale co mnie obchodzi czyjś dzieciak? To byłby mój pies, do którego byłabym przywiązana. No tak, ale to typowe dla ludzi, że ostatecznie zwierzęta mają w dupie, bo co z tego, że pies zginie, to tylko dziecko i nie wie, co robi.
Ciekawe, jak wy byście zareagowali w takiej sytuacji i czy byliście tacy spokojni. Oglądałam bajki, ale taka tępa jak ten bachor nie byłam. Tobie też rodzice tłumaczyli, że to, że cegła na ciebie spadnie, to nie wstaniesz potem tak jak postacie z bajek?
Proszę was, litości, bo powoli wkraczamy w erę debilizmu.
Bardzo współczuję. Sama mam psa i nie potrafię wyobrazić sobie, jak bym się poczuła w takiej sytuacji.
To przykre, ale według mnie powinnaś zabezpieczyć balkon. Jeśli były tam szpary, to pies mógłby sam wypaść, biorąc pod uwagę, że chihuahua nie są spore i mogą się wszędzie zmieścić. Poza tym ani psa, ani dziecka nie powinno się zostawiać samych na balkonie, a zwłaszcza na 9 piętrze.
Sama przyznajesz że dziecko jest dobrze wychowane i nie zrobiło tego z premedytacją. Kiedy byłam młodsza, spotkał mnie ten sam los, tylko ofiarą była ukochana papużka. Była bardzo chora, miała niedowład łapek,ale pielęgnowana w odpowiedni sposób powoli dochodziła do siebie... mały chlopiec wypuścił ja na wolność bo nie chcialam się z nim bawić!! Wpadłam w taką histerię że wylądowałam w szpitalu I do dziś na samo wspomnienie mam łzy w oczach.. Ale myślę że jest różnica między perfidnym działaniem a nieuswiadomionym dzieckiem. Małe dziecko wychodzące samo na balkon na 9(!) Piętrze???? To ze pomyślał że piesek poleci jak w bajce sugeruje ze to jeszcze jakis maluch?
Moim zdaniem nie jest ważne czy dziecko było uświadomione, czy nie, bo niesmak zostanie na zawsze
Jak byłam mała, widząc bajkę w której długouchy pies latał dzięki uszom, pomyślałam, że to również działa na królikach więc go podrzuciłam. Finalnie królik niefortunnie upadł głową na kamień, a ja wyrzuty mam do teraz.
Szczerze współczuje
Straszna historia. Na twoim miejscu też bym nie chciała już oglądać na oczy tego dzieciaka