#wQNh0
No i zdarzyła mi się potrzeba, a tu toalety jak nie było, tak nie ma. Akurat miałam na sobie luźną powiewną spódnicę za kolano, więc wymyśliłam chytry plan. Wjechałam wózkiem na trawnik, rozłożyłam kocyk, położyłam na nim dziecko (że niby pikniczek) i kucnęłam obok. Jednocześnie szeroko rozpostarłam spódnicę, pod nią zsunęłam majtki i tak na kucaka, prawie siedząc tyłkiem na trawie, w bliskim towarzystwie mnóstwa ludzi, dyskretnie się wysikałam. Kałuża sobie szybciutko wsiąkła w trawę, odczekałam jeszcze dwie minuty, wstałam i poszłam dalej.
Z tego sposobu korzystałam jeszcze wielokrotnie. Zawsze widząc kobiety w podobnych luźnych spódnicach, zastanawiam się, czy często mój system jest stosowany przez innych ludzi :)
Trzeba sobie radzić, winne są wyłącznie władze twojego miasta. Na toalety dla mieszkańców nie ma kasy, ale na premię dla burmistrza czy prezydenta zawsze się znajdzie
Wiadomo, facet zawsze posmaruje facetowi a samotne matki cierpią
Podobno w Luwrze robili tak samo - tyle, że tam nie było trawy i nie miało gdzie wsiąknąć 😂
We francuskich zamkach standardem było sranie do kominków. Perfumy, szykowne stroje i stolce w miejscach na palenisko.