#wqtO4
Po drodze do domu spotkałem dziewczynę, która strasznie mi się podoba, ale nie chciałem się zdradzić z moim maleńkim obsranym pasażerem, więc zrobiłem taką klateczkę z dłoni, żeby go schować, a jak nieco filuternie na mnie spojrzała pytając "co tam masz?" to tak mi się mózg od czaszki odkleił z wrażenia na widok tych zielonkawych mrugających nieziemskich oczu, że zacisnąłem dłonie mało biedaka nie zabijając. Z sekundę się speszyłem, zmieszałem, rzuciłem jakiś najbardziej żenujący tekst jakiego bym się nawet po sobie nie mógł spodziewać i pobiegłem do domu. Malec był cały, sukces. Dziewczyna, no trudno, jeszcze z nią porozmawiam, chociaż wstyd piekł tak, że aż jaja ściskało.
W domu poradziłem się Taty co z ptakiem zrobić i nie chodziło mi o to, że właśnie zaprzepaściłem moją być może jedyną szansę na seks, tylko o tego małego pisklaka. Tata coś tam poradził, resztę doczytałem w internecie i z pomocą telefonicznych porad wujka weterynarza wszystko się udało, ptaszek przeżył, a ja go codziennie karmiłem i się nim opiekowałem. Po dwóch tygodniach malec był już w świetnej formie i ładnie podrośnięty, więc zaczął trenować latanie z niezłymi skutkami, ale tylko u mnie w pokoju. Wyszedłem z nim więc na podwórko, oderwał się od moich palców i poleeeeciał... w dół. Mało nie walnął o glebę, ale z lotu nurkowego przeszedł ostrym zwodem w lot wznoszący, zrobił jedno kółko wokół domu i zamiast polecieć sobie gdzieś na wolność, to postanowił do mnie jeszcze raz wrócić, może żeby mi podziękować, nie wiem. Kiedy był już tak z dwa metry ode mnie i dzieliły go sekundy od dotarcia do mojej wystawionej ręki, zza domu wyskoczył mój pies, dziabnął go w locie do pyska i połknął chyba nawet bez gryzienia.
Całe moje życie tak wygląda, już mi nawet siebie nie żal. x)
Ja to na bank bym się przywiązała do tego ptaka i później byłabym załamana, od samego czytania mi się przykro zrobiło xd Poza tym świetnie napisane wyznanie, fajnie się czyta. :)
Bardzo fajnie opowiedziane :)
Miałam taką samą sytuację. Znalazłam w ogrodzie na trawie malutkiego ptaszka, być może wypadł z gniazda lub coś podobnego. Stwierdziłam, że się nim zaopiekuję dopóki nie zacznie sam latać.. Zrobiłam mu uroczy domek, myślałam nad karmieniem.. Po kilku godzinach wyszłam zobaczyć co u niego.. Wszystko było rozwalone, a ptaszek w strzępach :/ Zaatakował go prawdopodobnie inny ptak. To było przykre uświadomienie, jak natura może być okrutna dla tych słabszych i bezbronnych..
Nie rozumiem, czemu jej nie powiedziałeś o tym, że ratujesz pisklę. Większości dziewczyn by takie coś właśnie zaimponowało, nawet z obsraną ręką ;)
Kiedyś, jakoś pod koniec podstawówki, sąsiad (mój rówieśnik) podwędził koledze z podwórka kurczaka. Fajny był ten kurczak. Nazwaliśmy go Stefan. Opiekowaliśmy się nim, mieszkał w namiocie na podwórku, łapaliśmy mu robale... Bardzo się do nas przywiązał, chyba potrzebował towarzystwa czy opiekuna, bo wszędzie za nami biegał, a kiedy nie mógł nadążyć, to piszczał w niebogłosy :) Bardziej był zadowolony, kiedy mógł jeździć na ramieniu, albo na głowie, tylko trzeba było machać dobrze skrzydłami, żeby trzymać równowagę :) Kiedy siedzieliśmy gdzieś na schodach przed domem, to sam się pchał i próbował się na nas wspinać :) Kiedyś Stefan spróbował zaprzyjaźnić się z psem. I chyba pies go polubił, bo ze Stefana niewiele zostało...
Kiedyś uratowałam jeża bo nie przeżył by zimy jak twierdził weterynarz. Zabił go mój pies. Więc nie tylko ty jesteś przegrywem
Smutne i jak zwykle niedokończone, co z tą dziewczyną? Gadałeś z nią w końcu?
A moze dlatego ze przegladalam glowna, gdzie wyznanie zajmuje troche zbyt duzy obszar miejsca? Natomiast komentarz wyswietlil mi sie jako pierwszy.
To byla odpowiedz do innego, wybaczcie
Czy ten pies się nie wabi T-Rex?
Już myślałem że będziesz robił podryw na ptaka xD