#xBnlc
To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.
PS Misja się powiodła - gacie zostały czyste :D
Bo po co pójść do tego szkolnego, załatwić się i szybko iść. Lepiej nasrać na chodnik (y) XD
i można by sb umilić czas przy okazji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
"Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między posladkami" 😂😂😂 najlepszy moment 😂😂 skisłam
-A co pan robi ?
-A sram, jak pani pies !
Tak się skojarzyło ;d
Ah ten Dzień Świra! :D
"Kupuję... u tych gupków, tę ich taniochę uciskową. Iii ciach! Żyletką gumki. I skarpetka bezuciskowa, zdrowa. Bezuciskowe skarpetki, zdrowe, bezuciskowe" - chyba najlepsza wypowiedź postaci pobocznej (tu sąsiada) w Dniu Świra. :D
"zakupić [...] zapiekankę"
Myślałem, że to nowy tekst o robieniu kupy.
Ostatnie zdanie najlepsze :D
pośladki ci obiję ( ͡° ͜ʖ ͡°)
How about NO.
To chyba jedyne wyznanie tego typu, które mnie rozbawiło :D
Nie przepadam za tego typu historiami, ale ta mnie rozśmieszyła :D
No i git !
Brakuje mi puenty " Ta kobieta jest teraz moją teściową" :D
Przypomniała mi się akcja tez z gimnazjum. Koleżanka miała alergie i dość niefortunnie kichneła na lekcji (to była chyba muzyka). Kaliber naładowany aż po uszy, ale szczęściem złapała- czytaj przytkała dłoń do nosa. I problem- brak Chusteczki. NIKT w całej klasie nie miał jak jej poratować. To sama sobie pomogła kartką z zeszytu 😂 pierwszy raz w życiu zostałam wtedy wyproszona z lekcji. Ale widok podcierającej nos kartką papieru koleżanki Niezapomniany! 😆