#xZS41
Wracałam z koleżanką samochodem z długiej podróży. Kilka godzin za kółkiem z krótką przerwą na rozprostowanie nóg. Do domu zostało jeszcze jakieś 100 km i chciałam jak najprędzej dojechać. Prosta droga, dookoła same drzewa. Prędkość największa dopuszczalna, patrzę tępo przed siebie i prowadzę. Cisza w samochodzie, jedynie szum drzew wokół. Nagle z lasu wybiega jakaś dziewczyna, tuż przed maską samochodu. Wciskam gaz, gwałtowne hamowanie. Koleżanka przestraszona, pyta, co się stało. Ja wybiegam z samochodu, patrzę dookoła, po dziewczynie ani śladu. Mówię, że przecież ktoś wbiegał pod maskę, a koleżanka mówi, że przecież spokój, pusta droga, nikogo nie było.
No cóż, na pewno jej nie przejechałam, bo bym poczuła uderzenie. Wokół ani żywego ducha. Pomyślałam nawet, że może przysnęłam i stąd mi się tak przedstawiło przed oczami.
Z powrotem wsiadamy do samochodu, jedziemy. Teraz dużo trochę wolniej. Zaledwie 500 metrów dalej deja vu. Jakaś dziewczyna wbiega tuż przed maskę, ale bez problemu zahamowałam, jako że jechałam ok. 50 km. Dziewczyna roztrzęsiona, krzyczy, rozdarta bluzka, wpadła do mojego samochodu i krzyczy żeby jej pomóc, żeby szybko odjechać. Kątem oka zobaczyłyśmy dobrze zbudowanego mężczyznę, który jak zobaczył samochód, spłoszył się i wbiegł w głąb lasu. Dziewczyna cały czas płakała, dowiedziałyśmy się jedynie, że wracała na stopa, zatrzymał się jakiś mężczyzna, oferując pomoc. Ale w trakcie jazdy skręcił do lasu i próbował z**ałcić dziewczynę, która jakimś cudem mu się wyrwała.
Nie potrafię wyjaśnić tego, jak to możliwe, że całą sytuację z wybiegającą dziewczyną widziałam kilkaset metrów prędzej. Pewnie gdybym się wtedy na chwilę nie zatrzymała, to przejechałabym zanim dziewczyna wybiega z lasu. Tamta droga nie jest często uczęszczana, gdyby nie trafiła akurat na moje jadące auto, ten mężczyzna by ją pewnie dorwał.
Dobrze, że dziewczyna na was trafiła.
Skąd to przewidzenie sytuacji? Wyjaśnień może być mnóstwo:
- można wierzyć, że była to ingerencja istoty wyższej
- można próbować tłumaczyć wystąpieniem zjawiska telepatii lub widzenia przyszłości
- można być sceptykiem w sprawie powyższych i stwierdzić, że 500 m to na tyle mało, że już wcześniej podświadomie zarejestrowałaś dziewczynę uciekającą przed facetem w stronę drogi, ale świadomie nie zarejestrowałaś odległości - zmęczenie i stan umysłu podobny do zasypiania temu sprzyjają.
Wątpię, by dało się definitywnie udowodnić lub obalić którąkolwiek z tych możliwości.
można też nie wierzyć we wszystko co sie czyta na anonimowych ale co ja tam wiem
Definitywnie obalam trzecią teorię. Astygmatyzm astygmatyzmem, ale pół kilometra? Jaaasne.
Mogło to być mniej lub więcej niż pół kilometra
@UpadlyKociak standardowa zbadana rozdzielczość ludzkiego oka, czyli ok. minuty kątowej, nawet na dystansie 500 m odpowiada kilkunastu centymetrom, czyli nie ma problemu, żeby zobaczyć człowieka z takiej odległości. Dystans też nie jest znany z dobrą dokładnością. Obalenie nieudane.
"Wciskam gaz, gwałtowne hamowanie" - nie żeby coś, ale ja bym oddała auto do warsztatu... Skoro wciskasz gaz, a samochód hamuje, to nie jest dobry znak ;)
"Teraz dużo trochę wolniej." albo to :D
O mój Boże xD Przepraszam bardzo za błędy, nawet nie wiem jak to skomentować XD
Jedynie mogę to wytłumaczyć tym, że ilekroć przypomnę sobie tą sytuację, to aż mi się gorąco robi i wywołuje duże emocje.
Ale co jak co, wasze komentarze poprawiły mi humor
Już się bałem, że jak drugi raz ją zobaczyłaś to pomyślisz że ci się znowu przywodziło i ją potracisz..
Mam nadzieję, że to zgłosiła.
Obawiam się, że nie. Dałyśmy dziewczynie swoje numery, żeby w razie czego potwierdzić jej wersję i zeznawać, ale do tej pory nikt się w tej sprawie nie odezwał, a minęło już kilka miesięcy.
Może dziewczyna była duchem i dałyście numery duchowi?
Czy było gorąco? Rozgrzany asfalt może powodować zjawisko mirażu (tzw. fatamorganę). Promienie światła się zakrzywiają i daleki obraz może być widoczny dużo bliżej. Na wiki jest spoko opis.
Może to być racjonalne wytłumaczenie sytuacji :)
Mam dreszcze
Widzenie od jej aniola stróża.
Arya nie istnieje:-P
Jak dobrze, że na was trafiła. Nie wyjaśnię tego bo nie wiem co to mogło być. Jednak dobrze, że udało się jej uciec i nikt jej krzywdy nie zrobił.
Brzmi bardzo klimatycznie i niepokojąco, ale mój sceptycyzm raczej nie pozwala mi uwierzyć w jakiegoś ducha czy coś, jeśli nie ma na to żadnych dowodów. Być może był to bardzo nietypowy zbieg okoliczności, miałaś jakieś przewidzenie, może faktycznie przysnęłaś, zmęczenie zrobiło swoje, a potem po prostu przydarzyła się taka sytuacja. Ja też często miewam takie przywidzenia, jestem fanatyczką spacerowania po lasach i jeżdżenia po leśnych drogach i niejednokrotnie zdawało mi się, że kogoś lub coś widzę. Szczególnie o późnych porach, gdzie ciężko z widocznością albo po prostu jestem zmęczona. A w samochodzie, w ruchu, gdzie nie da się przyjrzeć, to już totalnie "widuje" mnóstwo dziwnych postaci wokół.
Fiksacja z przemęczenia. Często jak jest się mocno zmęczonym i skupionym to widzi się różne rzeczy. Począwszy od krzaków (na środku drogi), przez zwierzęta, aż po ludzi których można rozpoznać nawet twarze. Dużo ludzi tak ma i nie jest to żadne niezwykłe zjawisko. Tobie złożyło się akurat szczęśliwie co sprawia wrażenie czegoś paranormalnego.