#xzv19
...i wiecie co? Spanikowałam, po prostu spanikowałam. Jedyną rzeczą jaką potrafiłam wtedy zrobić, było złapanie go za tą ohydną łapę i odepchnięcie jej. Nie odpyskowałam, nic nikomu nie powiedziałam, nie zgłosiłam tego na policję - nic. Riposta i "trzeźwy osąd" przyszły dopiero, gdy już wysiadłam z tramwaju.
Historia jakich wiele? NO WŁAŚNIE! Nic wielkiego się nie stało? Pewnie wiele osób tak powie... a ja byłam wtedy naprawdę przerażona. Miałam 16 lat, myślałam, że jestem "odważna" i wygadana, że potrafię poradzić sobie w każdej sytuacji... a najzwyczajniej w świecie stchórzyłam... Nie zrobiłam NIC, pozwoliłam mu odejść i dałam sposobność do zrobienia tego ponownie...
Do dziś czuję ten dotyk i zastanawiam się czy jeśli kiedyś dojdzie do podobnej sytuacji, będę potrafiła zareagować...
Nie tchórzostwo a szok. W chwili zaskoczenia ludzie nie wiedzą jak się zachować i dopiero po analizie sytuacji zaczynają "gdybać"... Miałam też podobne sytuacje. Pierwszy raz byłam w takim szoku że bez żadnej reakcji po prostu poszłam w swoją stronę jakby nigdy nic. Drugi raz dopiero zareagowałam poprawnie według "planu" po pierwszym razie. Trzeci raz już bym nie chciała bo poziom odwagi i doświadczenia chyba by go zabił :D
Nie byłaś bierna! Może i głośno nie zaprotestowałaś, nie krzyknęłaś, nie wygarnęłaś, ale ZAREAGOWAŁAŚ! A to w tej chwili jest najważniejsze. Odepchnęłaś go na tyle stanowczo na ile pozwoliła Ci tamta sytuacja w tamtej chwili / momencie. Miałaś 16 lat i wbrew pozorom bardzo dużo zrobiłaś jak na swój wiek - pokazałaś, że nie chcesz. Odmówiłaś na swój sposób.
Mogę Ci tego pogratulować. :)
Nie nazwałabym tego tchórzostwem, po prostu niektórzy tak reagują i to wcale nie zależy od ich woli w tym momencie. Właściwie miałam trzy takie sytuacje, w każdej moją reakcją był brak reakcji, tłumaczę się tylko tym, że byłam wtedy również młoda i to dlatego. Każda z tych sytuacji była w tramwaju pełnym ludzi. Za tym pierwszym razem miałam jakieś 13-14 lat...
Niedawno miałam pewną sytuację w metrze. Jak to w metrze o 8 rano pełno ludzi, ścisk.. wsiadł jakiś facet i stanął obok mnie. Z czasem przysuwał się coraz mocniej, w pewnym momenie miałam wrażenie że niemal na mnie leży, czułam sie bardzo niekomfortowo, ale nie zrobiłam nic. Wydawało mi się że obok jest trochę miejsca i wcale nie musi się tak na mnie kłaść. Ale nie powiedziałam nic, do teraz mi niedobrze jak o tym pomyślę.. czułam jak dotyka mnie kolanem.. miałam kurtkę ale czułam jego rękę (którą niby trzymał plecak) blisko swojej piersi.. czuję się okropnie :/
Są pewne sytuacje, które przerosną każdego. Sama pewnie zrobiłabym to samo. A jeśli się martwisz, że to się znowu stanie, może spróbuj w jakiś sposób się zabezpieczyć? Gaz pieprzowy nie byłby może najlepszym rozwiązaniem w podobnej sytuacji (autobus, tramwaj itp) ale wtedy przecież też nie spodziewałaś się, że to mogłoby się wydarzyć.
Dziękuję za komentarze, nie będę na nie wszystkie odpisywać, ale doceniam. Pozdrawiam:)
Ja też myślałam, że nic nie jest mi straszne, że potrafię poradzić sobie ze wszystkim... Do momentu, w którym nie obudziłam się lekko pijana we własnym łóżku, z moim współlokatorem obok przyciskającym mnie do ściany i próbującym włożyć rękę do moich majtek. Uratował mnie przypadek, a ja do końca wspólnego mieszkania nie zrobiłam nic poza zamykaniem drzwi na klucz na noc. Miałaś prawo być w szoku i miałaś prawo się wstydzić. Na drugi raz zareagujesz odpowiednio, jestem pewna.
Miałam identyczną sytuację... ojciec mojej matki zaczął się ze mnie śmiać przy niej dotykal mniee po piersiach a ja ktora wczesni3j tylko czekalam zeby mu wygarnac nie potrafilam nic powiedziec i jedynie sie przesiadlam... bylam zla sama na siebie... matka nic nie zrobila tylko stwierdzila ze sie wstydze...
Ojcu i siostrze nic nie powiedzialam bo byla by moja wina ze jestem taka "wyszczekana" a nic z tym nie zrobilam... a ja po prostu stchorzylam...
Trzymaj sie autorko...
Szkoda że nie zapamietalas jak wygląda, takie coś trzeba tepic.. Ale i tak dobrze sobie poradzilas!
Obyś już nigdy nie miała okazji sprawdzać po raz kolejny swojej reakcji ;) Powodzenia w życiu i już nie zadręczaj się tą sytuacją :)