#y8NGj
Po trzech latach związku odszedłem od mojej byłej dziewczyny. Nie dlatego, że znalazłem sobie inną. Również nie dlatego, że przestałem kochać Werę. Powód był całkowicie durny – zacząłem się nudzić. Idiotyzm, ale taka jest prawda.
Mieszkaliśmy ze sobą od ponad roku i codzienna rutyna zaczęła mnie męczyć. Dawały mi w kość obowiązki, które moja dziewczyna mi narzuciła. Nudziły mnie wspólne obiady, spokojne wieczory i rozmowy o tym, co trzeba kupić na zakupach. Chciałem odmiany, rozrywki, jakiejś adrenaliny. Myślałem, że jak będę sam, to będzie mi wygodniej, że nie będę musiał już słuchać gadania o zepsutej pralce, a zamiast tego zdobędę lepsze życie jako singiel – będę imprezować, ciekawie spędzać czas, podróżować. Nie mam pojęcia co miałem wtedy w głowie, przysięgam. I pukam się w czoło po dziś dzień.
Prawda jest taka, że „ciekawie” było może przez tydzień.
Tak, zrobiłem jedną imprezę. Imprezę, która skończyła się tym, że miałem zarzygane mieszkanie przez obce laski, których w najmniejszym stopniu nie chciałem zatrzymywać w domu. Użerałem się z nimi, by się ich pozbyć. I żałowałem, że w ogóle zaprosiłem jakieś obce dziewuchy. Pomyślałem, że po stokroć wolałbym spędzić zwykłą, spokojną noc z Weroniką.
Tak, miałem nowe mieszkanie, której jakoś urządziłem. „Jakoś” bo przecież nie mam takiego poczucia estetyki jak Wera. To ona dbała o nasze mieszkanie, wciąż je aranżowała, to dzięki temu nasz dom miał duszę. A ja skończyłem w pustej kawalerce, samotny jak palec. Przypominałem sobie jak jeździliśmy wspólnie do durnej Ikei - i choć było to spędzanie czasu w mało wyszukany sposób, to kiedy wracaliśmy z nowymi roślinami do wspólnej sypialni, w której się następnie kochaliśmy, byłem najszczęśliwszy na świecie.
Tak, pojechałem na jeden weekend za miasto. I tylko jeden, bo zwyczajnie nie miałem z kim podróżować. Szybko okazało się, że większość kumpli nie jest dyspozycyjna tak, jak mi się wydawało. Nikt nie będzie jeździł ze mną co miesiąc do domku w górach – każdy ma swoje życie, dziewczynę, rodzinę. Uświadomiłem sobie, że wiele bym dał, żeby Wera pojechała ze mną.
Dlaczego nie mogłeś jeździć w te góry i chodzić na/urządzać imprezy z Werą? Może spróbujcie znaleźć kompromis.
Dokładnie tak. Nie musieli siedzieć każdego dnia w domu, nie musieli też organizować imprez co tydzień i wyjazdów co dwa tygodnie. Przecież wystarczyło porozmawiać, jak piszesz, pójść na kompromis, raz jakaś imprezka, raz romantyczny wieczór przy filmie, raz na jakiś czas wyjazd, chociażby w te ważniejsze dla nich dni, jak rocznica, urodziny itp. Chyba że dziewczyna nie miałaby ochoty na żaden kompromis i oczekiwałaby od autora tego, że dla niej zrezygnuje z każdej formy wspólnej rozrywki, no wtedy byłby problem, bo nie można tak tłamsić człowieka i oczekiwać, że zawsze będzie postępował i robił to, co my chcemy...
Mi się wydaje, że mu się wolności zachciało i imprezując z Wera, czy jeżdżąc z nią na wycieczki nie mógłby się wybawić, jakby chciał, bo musiałby wciąż liczyć się jednak z nią. A samemu nie ma zahamowań, nie musi się aż tak ograniczać. Ciężko to wyjaśnić ale coś w te mańke.
Albo czasem iść samemu. Co złego jest w imprezowaniu raz na jakiś czas bez drugiej połówki? Wiem, że są takie dziewczyny które trzymają faceta na smyczy, ale zawsze można próbować...
livanir - w związku zawsze musisz się liczyć z uczuciami, zdaniem drugiej osoby. Bez względu, czy jest przy Tobie. Autorowi zwyczajnie zachciało się typowo singielskiego życia - robię, co chcę i nikomu nic do tego.
Asasyka albo chcial sie "wyszalec" pod wzgledem seksow z kims innym... ja po 6 latach uslyszalam, ze sie chlop "nie wyszalal"
bazienka - jest to mało dojrzałe, ale każdy ma prawo do swoich decyzji i szczęscia. Widocznie dla Twojego faceta było jeszcze za wcześnie na stały związek (co nie znaczy, że w przyszłości nie stworzy czegoś trwałego) i dobrze, że w takiej sytuacji uczciwie zerwał a nie zaliczał panienki na boku.
Jedyną różnicą byłoby to, że nie może podrywać i sypiać z innymi. "Wyszaleć" i "ciekawie spędzać czas", dobre sobie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, bo można czasem chodzić na imprezy osobno - zaufanie to fundament związku, można wyjechać gdzieś z kumplami na męski wypad, nie ciągle tylko we 2 z dziewczyną. Do dogadania, a różnica polega tylko na tym, że się ma jedną, a nie kilka. Więc jeszcze raz, darujmy sobie ubieranie w ładne słowa: "wyszaleć"...
No a do Wery nie poszedles z kwiatami i przeprosinami bo?
Może czeka, aż przeczyta wyznanie na ich ulubionej stronie :)
Bo Wera jest pluszakiem
Bo to by było za proste...
zeby miec o czym pojeczec
Bo jak widać, proces mózgowy ma nieco opóźniony i musi jeszcze trochę minąć by i o tym pomyślał
Obstawiam, że złamał jej serce, odrzucił ją i porzucił, zapewne przepłakała kilka nocy po tym jak z nią zerwał z tekstem, że „się nudzi” albo, że chciałby się „wyszaleć”...Jak widać po wyznaniu, trochę czasu minęło, więc może teraz już inny docenia Werę.
Dzizas niech do niej nie idzie, jeszcze biedna dziewczyna do niego wróci, straci miesiące, może lata, a jemu coś nowego odbije, koleś jest niestabilny emocjonalnie, nie rokuje.
Jak jest się nudnym facetem to ma się nudny związek.
Dokładnie tak, przecież mogłeś powiedzieć Werze że trochę ci się nudzi abyście oboje postarali się włożyć w związek trochę adrenaliny, jakieś iskry. Naprawdę byłeś głupi bo możliwość życia blisko ukochanej osoby i stabilizacja to prawdziwy dar.
Boże, Majer, dzięki ci.
Ludzie, po prostu rozmawiajcie otwarcie, jezu.
Z nudną kobietą też nie jest za ciekawie. Obie osoby powinny się starać :)
Nie kochałes jej, gdyby tak było nie odszedł byś z takiego powodu. A tęsknisz za nią, bo się okazało, że bez niej jesteś samotny, bezradny i zagubiony. Samo to, że jej później nie odzyskałes świadczy o Tobie żeś pipa, nic dziwnego, że nie możesz sobie poradzić..
@HowDeepIsYourLove dokładnie
Popieram
A wystarczyło zrobić dziewczynie prezent i zabrać ją na skok spadochronem czy naukę jazdy konnej, kajaki itp itd. Świat jest zbyt różnorodny żeby się nudzić. Nawet jak się nie ma kasy to można spakować namiot i śpiwór i zrobić sobie wspólnie survival w lesie.
Myślę, że to nawet nie muszą być aż tak emocjonujące rozrywki... Według autora ciągle robili to samo - obiad, zakupy i wspólny, nudny wieczór. Może wystarczyło ruszyć cztery litery na nieplanowany spacer po mieście, spontaniczne rolki w parku, zwiedzanie jakiejś lokalnej atrakcji albo niewiele oddalonej, kolację w knajpie, pograć w jakieś gry ze znajomymi, postawić wieczorem na zupelnie inny gatunek filmu niż zwykle i wspólnie potem taki film przedyskutować... To niby nic, a jednak dużo, jeśli chodzi o zabijanie rutyny, która, jakby nie było, zmiotła autora już po roku wspólnego mieszkania...
Skoro przyczyna zerwania nie byla "inna", tylko twoja głupota - kwiaty i na kolanach błagać o wybaczenie.
Ja po prostu obstawiam, że Wera już sobie kogoś znalazła i w nosie ma dupka, który się z nią nudził i ją zostawił przez monotonię... Wałcz chłopie jak zrozumiałeś! mNa tym życie polega, że wykonuje się codzienne obowiązki itp a s między czasie cieszy się sobą...
A to nie można było się wykazywać inicjatywą i proponować rzeczy, które urozmaicalyby Wasz związek?
... chyba, że proponowałeś, a Ona nie chciała- wtedy dobrze zrobiłeś
Ale jesteś głupi i niedojrzały. Chłopiec a nie facet.
Czemu do niej nie pójdziesz, nie powiesz tego? Jeśli kochasz to walcz o nią, postaraj się ją odzyskać.