Ostatnich kilka lat spędziłam na studiach we Francji. W trakcie zachorowałam na schizofrenię, zorientowała się moja współlokatorka, która jest psychiatrą. Moja rodzina nic o tym nie wie. Właśnie piszę ze szpitala, w którym jestem po raz drugi, bo objawy wróciły. Czujność przyjaciółki pomaga mi przynajmniej próbować uwierzyć, że to, co się dzieje, nie jest prawdziwe - choć czuję inaczej. Moi rodzice w Polsce nic nie wiedzą. Nie umiem im powiedzieć, boję się ich reakcji. Telefony są krótkie, bo martwię się, że czymś się zdradzę. Wciąż słyszą, że mam dużo pracy na studiach i wszystko jest w porządku.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jakie miałaś objawy?
A w czym ci pomoże ich niewiedza?
Pewnie pomoże w braku obelg i niechęci, traktowania jak wariatki albo upośledzonej.
zxzxzx wspóczuję ci takich rodziców.
Miałam na myśli twoich rodziców. Z takimi korzeniami to nic dziwnego, że nie załapałaś.
A może, tak na prawdę jesteś w psychiatryku za granicą od początku, tylko wkrecila sb że tam studiujesz?
Mój ojciec ma schizofrenię paranoidalną, głównie polega to na tym że jest przekonany że ktoś chce go zabić (nie wie kto, ale jest przekonany). Słyszy też głosy i robi dziwne połączenia między wydarzeniami (szuka ,,znaków", to taki typowy objaw powiedzmy). On wie że ma schizofrenię ale też tylko do pewnego stopnia potrafi na to spojrzeć ,,obiektywnie", no wiadomo, bo dla niego to się wszystko dzieje naprawdę. Tak że trochę wiem jak to jest (przynajmniej z zewnątrz)
PS. Po lekach to szukanie znaków prawie ustąpiło, przynajmniej na tyle że już się panicznie nie boi jak zobaczy jakiś ,,omen". Niestety szpital psychiatryczny poza tym nie pomógł w ogóle. Psychoterapia w takim szpitalu (przynajmniej u nas) to jest jakiś żart
Ale zdajesz sobie sprawę, że szpital nie pomoże, bo schizofrenia jest nieuleczalną? W sensie... musisz całe życie brać tabletki, by się nie pogorszyła, oraz by móc normalnie żyć...
A może współlokatorka ci wmówiła tą chorobę, żeby się ciebie pozbyć z mieszkania.
Lekarzom w szpitalu też wmówiła?
Jak jej koleżanka była psychiatrą, to czemu nie.
Hahaha no tak, bo chorobę można komuś od tak wmówić, szczególnie tak ciężką z dość konkretnymi objawami. Mam kolegę, który to ma i serio, on sam wie, co się złego z nim dzieje i mi opowiadał jak to u niego wygląda. Co jakiś czas jest też w szpitalu.
Schizofrenii nie da się komuś wmówić
A wiesz, że ten lęk przed ich odrzuceniem to może być tylko w twojej głowie. Studiujesz za granicą, radzisz sobie w obcym kraju, sama dbasz o siebie. To są sukcesy, a może nawet jak im powiesz to poznasz źródło swojej choroby. Może ktoś też chorował?
Czy aby na pewno masz współlokatorkę? Sorry, wiem że chamski żart, ale musiałem. Jak to w ogóle wygląda?
Fajna historia. I prawie prawdziwa. P ile objawy schizofrenii pojawiają się po 20 r.ż. o tyle we Francji obowiązuje środowiskowy model opieki psychiatrycznej. Bardzo rzadko ląduje się tam w szpitalu. Trafiłabyś tam do poradni, zespół kryzysowy odwiedzałby cię w domu. Nie ma bata żebyś trafiła do szpitala i to drugi raz.
Nie da się w trakcie zachorować na schizofrenię ,doucz się zanim zaczniesz wymyślać
W trakcie czego?
@dzieckonestle
Oczywiście, że się da. Stres, niedobór dopaminy, traumatyczne przeżycia, narkotyki, powikłania po chorobach zakaźnych, uraz okołoporodowy to tylko niektóre z czynników mogących powodować schozofrenię. To nie jest tylko dziedziczna choroba. A pierwszy epizod schizofreniczny pojawia się zazwyczaj w wieku 20-40 lat. Więc student - ok 21 lat - całkowicie normalny wiek na rozwiniecie schizofrenii. Posłużę się więc Twoimi słowami: „Doucz się, zanim zaczniesz coś wymyślać” :)
http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,schizofrenia---objawy--przyczyny-i-leczenie-choroby,artykul,1647421.html
https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/78549,schizofrenia
W trakcie studiów we Francji, oczywiście.
Jeśli ktoś ma genetyczne predyspozycje to podczas studiów albo służby wojskowej często dochodzi do pierwszego epizodu.