Późne popołudnie. Jak co tydzień wracałam z korepetycji z matematyki. Z racji tego, iż moja korepetytorka mieszka w bloku na ostatnim piętrze, schodząc zauważyłam przy drzwiach trzech tak zwanych "dresiarzy". Głośno o czymś dyskutowali (oczywiście co drugie słowo było na k. i ch.).Trzymając w ręku smartfona byłam pewna, że mnie zaczepią, pobiją, a nawet myślałam o najgorszym, że mnie zaciągną do piwnicy.. Ku mojemu zdziwieniu oni tylko się uśmiechnęli, otworzyli mi drzwi i jeden z nich powiedział; "Proszę bardzo madame". Ładnie podziękowałam i wracając do domu pomyślałam, że nie każdy "dresiarz" jest jaki jest, a w moim mieście można spotkać "kulturalnych dresiarzy".
Dodaj anonimowe wyznanie
może przytoczę sławne tu już powiedzenie: nie oceniaj dresa po dresie ;P
No miałem to napisać :< ale okejke dam :)
Nie każdy dres to od razu: cham, morderca, patol, gwałciciel etc. Wkurza mnie, że są tak oceniani przez typowych Sebków z piwem pod blokiem, którzy biją swoje matki, kradną i klną co drugie słowo.
Ale zauważ, że autorka napisała, że "co drugie słowo było na k. i ch.", więc nie było to tak do końca ocenianie 'po dresie'.
I co w związku z tym? Ja przeklinam bardzo dużo ale kiedy trzeba to zachowuję się kulturalnie. Czy to znaczy, że mam bić przechodniów i kraść telefony?
@PannaK większość ludzi dużo przeklina. Nawet Ja, mimo, że jestem kobietą. Więc idąc tym tokiem myślenia, gdybym ubrała dres to byłabym typowym dresem - patolem? ? Bez sensu.
E tam, Sebek przeklina... To nic! Ostatnio otworzyłam okno, żeby kulturalnie sobie zapalić fajeczkę - na skwerku przed blokiem siedziało sobie dwóch chłopców i dziewczynka, ok 11letni. Słucham sobie ich rozmowy, a tam co drugie słowo to kur... pier... chu... itp. No zdębiałam. Przeklinali wszyscy, dziewczynka też. No nie powiem, wkurzyłam się i ryknęłam na całe gardło: DZIECI OPANUJCIE JĘZYK!!
Dzieci się rozejrzały... I wróciły do przeklinania. :/
Niestety, też to zauważyłam. Wg nich im więcej przekleństw się zna (a niektóre z nich słyszałam pierwszy raz od dzieci!) tym się jest "doroślejszym".
I najbardziej z Twojego komentarza na początku rzuciło mi się w oczy "zapalić fajkę".. Od wczoraj staram się nie palić i teraz wszędzie widzę jak ktoś pali albo o tym czytam:P
Bo rozmawiałyśmy pod innym wyznaniem o tym, wtedy Ci odpisałam, że znów kupiłam papierosy... Rzucanie jeszcze nie jest dla mnie :P
Stereotypyty. Ubierają się, bo tak jest wygodnie. Często jest tak, że "dres" jest fajnym, wartościowym chłopakiem, a facet w garniaku w domu znęca się nad rodziną.
Dokładnie, mój mąż uwielbia chodzić w dresach i na dodatek goli głowę na łyso, bo uważa. że w dłuższych mu nie ładnie :P
Mój chłopak jest jednym z tych z tzw. 'dresiarzy', a ja do typowych Mariolek raczej nie należę ;p nie powiem, że nie przeklina, nie pije piwa z kumplami. mimo to jest naprawdę wartościowym, kulturalnym chłopakiem. Wcześniej byłam z podobno poukladanym chłopakiem, który mnie zdradził, a z tym 'dresem' jestem juz 2 lata, układa nam się świetnie i wiem, żezawsze mogę na niego liczyć. LUDZIE, PROSZE, NIE MYSLCIE STEROTYPAMI!
U mnie w Łodzi jest podobnie, niby Bałuty, niby 'drechy' pod blokiem, a zawsze mi drzwi otwierają i witają mówiąc "Witamy szanowną sąsiadkę" (po czym niestety wracają do używania swojego żargonu). Fajne chłopaki!
Dres poliglota ;)
Dresiarz od razu zabójca, ćpun i gwałciciel. Niektórych stereotypów naprawdę warto się wyzbyć.
czasem taki dres, który co drugie słowo rzuca przekleństwem jest normalniejszy, niż ugrzeczniony chłoptaś w koszuli z kołnierzykiem :). Bo po takim, to trudno wiedzieć, co on tam knuje - i tak nie okazuje uczuć ani emocji.
Mój sąsiad to straszny degenerat, chyba nie skończył szkoły i nigdy nie podjął pracy. Całe lata buja się po okolicznych bramach, a jak widzi mnie z córeczką to zawsze mówi "witam serdecznie, dzień dobry paniom"