#ybmk6
Pewnego wieczoru, gdy zostałam u Marysi (niani), cały czas przeklinałam i byłam nie do zniesienia. Oczywiście przekleństw nauczyłam się od starszego brata i jego kolegów, którzy grając w piłkę rzucali niecenzuralnym słownictwem. Marysia powiedziała, że jak będę przeklinać to zamienię się w chłopca. KOSZMAR! No ale cóż, nie byłam naiwna, nie wierzyłam, więc dalej robiłam swoje.
Po jakimś czasie zasnęłam, a gdy się obudziłam postanowiłam sprawdzić, czy jestem chłopcem. Dotknęłam swoich kolorowych getrów... i miałam siusiaka! Groźby pani Marysi się spełniły. Rozpłakałam się i przysięgałam jej na wszystko, co się da, że nigdy w życiu nie przeklnę, będę grzeczna, itd. Prosiłam, żeby mnie odczarowała. Marysia powiedziała mi, że jestem grzeczna i skoro mam się zmienić, to zamieni mojego siusiaka w marchewkę. Spojrzałam do swoich getrów i zobaczyłam, że faktycznie mój siusiak zamienił się w marchewkę!
Korzystając z mojego twardego snu, niania włożyła mi do getrów marchewkę i dała mi nauczkę na całe dzieciństwo - po tym incydencie przeklinałam już tylko po cichu...
Pomysłowa niania :P
Chciała dobrze i jej sie prawie udało:-)
Ja bym najpierw zajrzała w majty i sprawdziła jak taki siusiak wygląda u mnie! :D :D
Super niania!!!
moja niania tez miała na imię Marysia :D
1. Getry to nie spodnie.
2. Według mnie to przesada, nikt nie powinien dziecka dotykać w te miejsca, w jakimkolwiek celu. Nawet, jeśli chciała ją czegoś nauczyć - mogła wymyślić cokolwiek innego.
niania miała zapędy do tych miejsc :)
Chciała nauczyć ją, że nie wolno przeklinać, włożyła jej tam tylko marchewkę w pewnym sensie dla nauczki, no, ale to oczywiście ty i tak powiesz, że miała tam zapędy i to zboczona niania no nie?.....