#yiEig

Historia o planowaniu rodziny. Drodzy Anonimowi, w życiu bywa różnie. Czasem się dziecko planuje, innym razem ono pojawia się nagle. Samo życie. Nasz (tj. mój i mojego męża) przypadek należy do tego pierwszego.

Jesteśmy po ślubie i zaplanowaliśmy sobie, że dziecko nie pojawi się u nas od razu. Chcemy się sobą nacieszyć, nie spieszymy się. Zwyczajna decyzja, którą myślałam, że wszyscy zaakceptują... Duży błąd z mojej strony. O ile moja część rodziny powiedziała ''spoko'', rodzina męża miała inne zdanie. I tak po ślubie chwila ciszy i zaczyna się. ''Kiedy potomek?''. ''Zmajstrowaliście już coś?'' itp. Z początku śmiechy chichy, my tłumaczymy nasze plany, jednak nic z tego, ataki dosłownie się nasiliły. Wszyscy zaczęli nad nami pracę jak nad jakimś programem rozmnożenia pandy wielkiej. Każdy niedzielny obiadek u teściowej musiał być okraszony kilkoma docinkami w tym temacie, często już niesmacznymi. Nawet dalsi członkowie rodziny, których widziałam z jeden raz pytali się męża ''czy już coś ustrzelił'', we mnie się gotowało. Nie zrozumcie mnie źle, w jakimś stopniu muszę lubić dzieci, skoro się do mnie garną i potrafię się z nimi bawić godzinami. Jednak nie chcę wymuszanego posiadania dziecka. Chcę, żeby było wyczekiwane i miało jak najlepsze warunki jakie będziemy mogli mu stworzyć.

Tymczasem takie docinki nie pomagały, a wręcz odstręczały od macierzyństwa. Nie chciałam takiej awersji. I teraz opis sytuacji. Kolejny obiad, teściowa z resztą rodziny męża, w tym jego rodzeństwo posiadające już kilkoro potomków. Temat zaczyna się kręcić wokół mojego ulubionego zagadnienia... padło już w naszym kierunku parę perełek o prokreacji. Jedna z wypowiedzi - szwagier do mojego męża: ''I co tam, Tomek, jeszcze nic nie macie przychówku? Co ty, ślepakami strzelasz?;'. Mój mąż już nie reaguje (ćwiczy wtedy oddychanie i życie w harmonii z Kosmosem). Znów śmiechy i chichy, osądy, ja jednak nie wytrzymałam, o kant d**y szły nasze tłumaczenia, więc wypaliłam po chamsku. Zwracając się do wszystkich zapytałam otwarcie - wiecie co jest najfajniejszego w dzieciach? Odpowiedziałam od razu - to jak się je robi. Efekt: cisza, czerwona teściowa, bulwers zgromadzonych matek i potakująca mina szwagra, który wcześniej zadał pytanie. Od tego czasu częstotliwość tych pytań spadła o jakieś 90%. Za moją wypowiedź zostałam potępiona przez rodzinę męża. Gdy piszę to wyznanie plotki o mej bezduszności przekraczają już pewnie terytorium RP (niesione połączeniami telefonicznymi w rodzinie mego lubego), jednak taka ''kometa'' była potrzebna dla naszego spokoju. Dziecko lub dzieci nadal mamy w planach, jednak gdy nasza ''panda'' pojawi się na tym świecie będzie wyczekiwana i kochana jak na to zasługuje i nikt poza nami nie ma tu nic do gadania :)
Morału jako takiego nie mam, czasami zwyczajnie trzeba się bronić, nawet jeśli jest to cios poniżej pasa :)
BellaIza Odpowiedz

I to był ten "cios poniżej pasa"? To ich tak zbulwersowało? :| No proszę Cię...
Czyli sami żartują = jest ok, a jak Ty zażartujesz = chamstwo, och, ach, fuj...

Accio

Hipokryzja.

Serwatka31

Słowo "hipokryzja" często bywa nadużywane. Tutaj nie do końca pasuje. Owszem, to może być hipokryzja, ale nie musi.
Autorka żrtowała o seksie, oni o płodzeniu dzieci. To obiektywnie podobny kaliber nietaktu ale nie koniecznie dla nich. Jeśli ich żarty o stosunkach płciowych niesmaczą dużo bardziej, to nie hipokryzja tylko zwyczajnie, dziwne poglądy.

Lodzik123

A czemu Serwatka dostała minusy?

Serwatka31

Podbijam pytanie. Znaczy... Nie zależy mu na plusach ale poważnie, chciała bym wiedzieć. Bo to trochę dziwne. Wiem kiedy piszę coś kontrowersyjnego albo niepolularnego i zostanę za to zminusowana, tutaj zaś mnie to zastanawia.

KatarzynaKatarzyna

@Serwatka31 - nie wiesz, jak to tutaj działa? Owczy pęd za jednym minusem.

BellaIza

Ja na przykład dałam Ci minusa za błędy, które popełniłaś w tym krótkim komentarzu :| Zresztą - drugi dostał minusa z tego samego powodu.
Więc naprawdę, zanim zaczniesz kogoś poprawiać - może zacznij od siebie...

Serwatka31

@Bellalza, dzięki, nawet nie zauważyłam tych literówek. Jestem typem który myśli co chce powiedzieć zanim to powie, potem już tylko pisze całość i wysyła. Muszę zacząć myśleć też pomiędzy napisaniem i wysłaniem żeby wyłapywać literówki;p

MichaelClifford

@Serwatka31 A żart szwagra o strzelaniu ślepakami nie był związany z seksem przypadkiem?

Halfling

Naprawdę ludzka hipokryzja aż tak Cię dziwi?

KatarzynaKatarzyna Odpowiedz

Czasami się zastanawiam, jak tępym i bezmyślnym człowiekiem trzeba być, żeby sądzić, że małżeństwo służy tylko do wydania na świat potomstwa.

Serwatka31

Myślę, że wystarczy patrzeć gospodarczo-politycznie.

Małżeństwo to zło konieczne. Owszem, szkodzi władzy zaciśniając więzi pomiędzy skłóconymi (o co czy lepszy lew czy tygrys) barankami prowadzonymi na rzeź ale niestety, trzeba je tolerować bo inaczej poziom przyrostu naturalnego był by istną tragedią!
Nie było na świecie ani jednego systemu politycznego, niezależnie jak złego i okrutnego, w którym nie było by małżeństw. Owszem, dzieci rodzą się też w jakiś, często śladowych ilościach poza nimi ale społeczeństwo nie jest w stanie przrtrwać bez małżeńst właśnie dlatego, że z punktu widzenia gospodarczo-politycznego, małżeństwa tworzą do generowania nowych płatników podatków.

KatarzynaKatarzyna

Ja wiem, czy instytucja małżeństwa ma aż taki związek z gospodarką albo polityką? Może w dalszej perspektywie. W tej bliższej sądzę, że to jest uwarunkowane kulturowo. Trzeba też braki pod uwagę, jakie funkcje socjologia przypisuje rodzinie. W przeszłości małżeństwo było jedynym takim obszarem ludzkich zachowań, gdzie w zasadzie głównie religia dopuszczała seks. Jak rodzina, to nieodłącznym elementem były dzieci.

Wnioskuję, że rodzina z wyznania żyje takim właśnie wzorcem rodziny i stąd to nieporozumienie, wciąż dla mnie chore, bo co jak co, ale czasy się zmieniają.

rysiekxDD

Mialam kiedys na religi poruszony ten temat i moj katecheta mowil ze pewien proboszcz odmowil udzielenia slubu pewnej parze tylko dlatego ze mezczyzna byl inwalida i poruszal sie na wozku i nie mogli miec dzieci
Przez kosciol i panstwo dwoje ludzie ktorzy sie pobieraja sa traktowani jak maszyna do robienia dzieci
Ze niby kobieta ma tylko rodzic dzieci i je wychowywac razem z mezem
I to jest w tych czasach najgorsze...
Po tym co uslyszalam od katechety stracilam wiare w niektorych ksiezy ktorzy tak uwazaja...mazenstwo jest po to by dwoje ludzi ktorzy sie kochaja mogli sie pobrac i zyc w jednosci z Bogiem a nie po to zeby robic dzieci...
Wedlug mnie kosciol zle zinterpretowal slowa Boga "idzcie i rozmnazajcie sie" (jesli napisalam zle to wybaczcie ale nie pamietam dokladnie)
Przeciez my mamy wolna wole
Nikt nie ma prawa nam nakazac posiadania czy nieposiadania dzieci
Kosciol zinterpretowal to tak ze kazdy kto sie zeni musi wydac potomstwo a to nie prawda

KatarzynaKatarzyna

@rysiekxDD - Kościół wiele rzeczy zinterpretował, inne wziął zbyt dosłownie i powstało coś takie coś magiczno-totemiczno-szamanistyczne. Wolna wola to w ogóle inna sprawa. Ona nie jest do pogodzenia z wszechwiedzą Boga i jest osobny spór filozoficzny o to, bardzo ciekawy zresztą, polecam, bo warto się zapoznać.

Serwatka31

Popełniłam błąd w komentarzu i chciałam za to przeprosić i poprawić.

Napisałam "Nie było na świecie ani jednego systemu politycznego, niezależnie jak złego i okrutnego, w którym nie było by małżeństw. ".

Właśnie dokopałam się do informacji, że Trocki (przywódca ZSRR na chwilę przed Leninem) chciał zniszczyć instytucję rodziny w imię Marksizmu.

KatarzynaKatarzyna

Nie zauważyłam tego w twojej poprzedniej wypowiedzi, ale to się zgadza z ich pojęciem komunizmu. Wszystko wspólne, mężczyźni, kobiety i dzieci. Swoją drogą, Hitler miał w planach to samo przez tworzenie takich jakby "domów rozpłodowych" dla żołnierzy, w których kobiety rodziłyby czyste rasowo dzieci dla Rzeszy bez związków między ludźmi.

KwasSolny01

Według Pani od religii która mnie uczy małżeństwo jest po to żeby mieć dzieci. Mi i mojej koleżance powiedziała że jak małżeństwo nie chce mieć dzieci to po co są małżeństwem, zrozumiałam to tak że nie chcesz mieć dzieci to nie wychodź za mąż najlepiej idź do klasztoru a mężczyzna niech księdzem zostanie albo do izolatki się niech zamkną. 😧

MMH Odpowiedz

Moja kuzynka była w bardzo podobnej sytuacji. Łagodne ignorowanie i tłumaczenia nie pomagały, a wręcz nasilaly komentarze. W końcu przy okazji jakiegos rodzinnego obiadu nie wytrzymała kolejnego pytania i zrobiła scenę z płaczem i krzykiem że nie mogą mieć dzieci i wyszła. Od tego czasu cisza. Młodzi spokojnie planują sobie potomka i nawet im trochę głupio, że musieli posunąć się do kłamstwa, ale spokoj ducha jest bezcenny.

Irka

U mnie w rodzinie było podobnie -z tą różnicą że młoda para faktycznie nie mogła mueć dzieci.Każde pytanie o potomka było dla nich bolesne a potem to tłumaczenie. Ja nikogo o takie rzeczy nie pytam bo to po prostu nie moja sprawa.

MMH

Moze młodzi powinni komuś to powiedzieć. Taka wiadomość drogą pantoflowa dotarlaby do reszty i oszczedzila im przykrości przy każdym spotkaniu.

joshspookyjim Odpowiedz

Czy coś ze mną nie tak? Bo mnie nie bulwersuje ta wypowiedz i nie widzę w tym nic tak mocnego...

SansaStark Odpowiedz

A jak juz urodzisz pierwsze, to przy każdej okazji "a kiedy drugie", "fajnie jakby byla parka", "chyba nie chcecie zeby maly sam zostal jak umrzecie", " najlepiej jedno za drugim"...

partycjja

Według niektórych to najlepiej płodzić dzieci od razu po dwudziestce a potem lecieć na kredytach bo mieszkania i kariery brak...

SweetChildOMine

taa
"kiedy dzieci?"
"kiedy mały będzie miał braciszka?"
"O, Kaśka to już trzecie rodzi, a wy na dwóch się zatrzymacie?"
"Ale się rozmnażacie, chyba już wam tych dzieci wystarczy, co?"

zjemcikota Odpowiedz

Pięknie! Najgorzej kiedy najbliżsi wpieprzają się po chamsku z buciorami w tak intymne sprawy... Ja bym tak długo nie wytrzymała.

Rudowlosa Odpowiedz

Ta rodzina musi być bardzo wstydliwa, chorobliwie wręcz, skoro ich zbulwersował tak niewinny tekst...

Silas Odpowiedz

Niby szwagier się was czepiał o te dzieci, ale gdy odpaliłaś swoją "bombę", to tak naprawdę tylko on się z Tobą zgodził. :)

brzydal Odpowiedz

U nas sytuacja taka - zaplanowaliśmy ciążę, udało się, noszę pod sercem syna. Zdecydowaliśmy wspólnie, że raczej nie chcemy więcej dzieci, choć jak się trafi to nic złego się nie stanie, ale na razie skupimy się na tym. Był to jakiś 10, może 12 tydzień, gdy od rodziny męża usłyszałam (choć decyzja była wspólna, to pretensje i skargi do mnie), że jedno dziecko to kaleka, dwójka to minimum a optymalnie to trójka dzieci i to rok po roku, więc jak tylko wiosną urodze, to mamy się starać o kolejne...

Maxe

Cóż sama uważam, że lepiej mieć rodzeństwo (mniejsze szanse rozpieszczenia i utrzymania w przekonaniu, że wszystko mu się należy, większa samodzielność dzieci, rodzeństwo to fajna sprawa, itp., itd.) ale zmuszanie i narzucanie to przesada. Zresztą nie zgadzam się z tym, że rok po roku to znowu tak dobrze bo weź na przykład wytrzymaj w domu z noworodkiem, rocznym dzieckiem i dwulatkiem to już podchodzi pod śmiertelne kombo.

mordimer0madderdin

moja ciocia ma piątkę, rok po roku, sami faceci (najstarszy 5 lat), jakiś czas temu zajmowałam się całą piątką przez cały dzień, mam dość dzieci na najbliższe 10 lat :P

brzydal

Maxe to zależy od wychowania, a nie tego, czy ma sie rodzeństwo. Znam wielu pomocnych jedynaków i równie wielu egoistycznych osób z rodzeństwem. Poza tym my mamy kilka argumentów, dla których podjęliśmy taką decyzję, zaś oni ani jednego na poparcie swoich.

Calgon Odpowiedz

Ciesze się ze mąż jest po twojej stronie ! :)
Rodzina męża to jakaś paranoja :/ 😡

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie