#yr6J7
Mieliśmy w gimnazjum nauczycielkę biologii, w miarę miłą, aczkolwiek specyficzną. Nie raz kogoś przyłapała na ściąganiu, co kończyło się jedynką i obowiązkiem poprawy poprzez napisanie trudniejszej wersji, ale tym razem nie o tym...
W klasie mojej siostry dała zadanie, z którego teoretycznie można było szybko i łatwo załapać dobrą ocenę - zrobić prezentację multimedialną na temat wybranego parku narodowego - do wyboru cały świat, nie tylko Polska. Oczywiście ze zwróceniem szczególnej uwagi na faunę i florę w tym parku. Czepiała się dokładności i rzetelności informacji, ogólnikowe prezentacje były oceniane na 3. Jednym z kryteriów była bibliografia.
Jedna z dziewczyn - nie moja siostra - wybrała jakiś afrykański park narodowy. Bardzo ładnie i dokładnie wszystko opisała oraz przedstawiła przed całą klasą. Był tylko jeden zgrzyt - w bibliografii przepiękne zdjęcia podpisała swoim imieniem i nazwiskiem. Komentarz: "Jak można być tak bezczelnym i głupim, żeby podpisywać się pod czyimiś zdjęciami?! Troja!!! Bo prezentacja ładna, ale bibliografia - przegięcie!".
Jednak autorka się nie poddała i upierała się, że to jej zdjęcia. - Udowodnij! - A zrobię to!
Na następny dzień przyniosła więcej zdjęć, na których z całą rodziną jest na safari w opisywanym parku narodowym. Czemu nie dała do prezentacji zdjęć, na których jest ona i jej rodzina? "Bo to nie prezentacja o mnie, tylko o parku i zwierzętach! Nie chciałam się przechwalać przed całą klasą".
Pani z łaski zmieniła jej ocenę na 4, bo jednak prezentacja wcale nie była taka dobra - mało źródeł w bibliografii. Skąd dziewczyna wzięła większość informacji? Od doktora nauk przyrodniczych pracującego w tym parku, który ich "oprowadzał", jednak to nie było satysfakcjonujące...
Tak to jest jak się nauczyciel nie umie przyznać do błędu.
No właśnie! To takie wkur... Ale najgorsze jest, kiedy trzeba z takim PRACOWAĆ. Uczeń jeszcze może się pożalić innym uczniom, a Ty - koleżanko!? Zagryź zęby i rób dobrą minę do złej gry, bo inaczej cię taki do szefostwa podpier... z każdą pierdołą.
Ja w liceum na biologie zawsze robilam sciagi na etykiecie wody mineralnej. Babka nigdy sie nie polapala, nawet jak przy odpowiedzi bawilam sie butelką ;)
Jak pójdziesz na studia to się dowiesz co to porządna bibliografia.
Ale w pewnym sensie rozumiem oburzenie autorki. Skoro dziewczyna ma w głowie wiedzę z rzetelnego źródła, to po co ma ślęczeć dodatkowo w bibliotece nad wyszukiwaniem drugi raz tych samych informacji, żeby sobie tylko wpisać w porządną bibliografię? To jest wszystko bez sensu. Ja jak na studiach piszę pracę na temat, który dobrze znam, to wyszukuję książki na ten temat i wpisuję je w bibliografię, chociaż nawet do nich nie zajrzałam i wtedy wykładowcy są zadowoleni. Ale bibliografia porządna, no oczywiście. Zresztą, nie przesadzaj. Byle prezentacji na biolę w szkole się nie porównuje z referatami na studiach...
To co to za uczelnia, gdzie wykładowcy nie cenią indywidualnych przemyśleń studenta, a studenci sądzą, że WSZYSTKO wiedzą?
To jest strasznie kretyńskie. Nie liczy się Twoja kreatywność, tylko spisanie informacji od jak największej liczby autorów, no ale fajna bibliografia jest.
DrTrenma: no właśnie! Dlatego zastanawiam się, co to za uczelnia? U mnie było tak, że każdy plagiat był karany, a prace bez własnych przemyśleń bardzo nisko ocenianw. Sam mój promotor prosił studentów, by swojej pracy nie opierali tylko i wyłącznie na literaturze. Powiedział, że takie prace są zwyczajnie nudne i kiedy ma po raz setny czytać jedno i to samo, to musi walczyć z sobą, by nie zasnąć.
To w takim razie zazdroszczę promotora, szkoda że większość tak nie podchodzi do tematu.
Niestety dużo jest takich nauczycieli. :/
Mój ćwiczeniowiec ostatnio na zajęciach powiedział że ściąganie ze swoich własnych notatek to plagiat. ;D
Franca
U mnie w branży (pracuję w szpitalu psychiatrycznym) jest takie powiedzenie, że nauczyciel to rozpoznanie, a nie zawód :)
U mnie za ściąganie była jedynka bez możliwości poprawy, a nie z koniecznością. O.o
a mnie zastanawia dlaczego nauczycielka od biologii zleca prezentację o parkach... a to na geografii przypadkiem??
chodziło o przedstawienie fauny i flory
Akcja z wczoraj.Córka przyszła do domu zasmarkana i zapłakana,i juz od progu oznajmia mi że jutro nie będzie sie kurować tylko idzie do dyrektora ,ma dość babsztyla z chowu zwierząt.Pisała z koleżanka poprawe sprawdzianu w październiku, wykuta na blache poprawa trudniejsza niż pierwotny sprawdzian, a sorka oznajmia ,że pala(po prawie 2 miesiącach).Na pytania dlaczego? bo źle.
-To prosze nam pokazać te sprawdziany skoro źle
- Nie mam zgubiłam, ale wy pewnie nic nie napisałyście bo za mądre nie jesteście.
W klasie córki jest ok 60% uczni z Ukrainy (tępi na maxa) ale jakim prawem mierzy baba wszystkich jedną miarą !.Ciekawa jestem jak to sie skończy bo z 4 moje dziecko zejdzie na 3, tylko dlatego że profesorka ma jakieś widzi mi się .
Co do jednego - poprawa nie ma obowiązku być łatwiejsza. Nauczyciel może dać cokolwiek co jest zgodne z programem nauczania.
SpacMiSieChce tu nie chodzi czy łatwiejsza, ona pisała tą poprawe bo jej w szkole nie bylo na sprawdzianie.Tu chodzi o to jak podchodzi nauczyciel do uczniów, bo jak 60% ma pały to ty tez pewnie tak masz ... i na bank baba zgubiła te klasówki i wstawiło to co wszystkim czyli pały .Córka i 5 innych dobrych uczniów została potraktowana jak reszta uchodźców którym zwisa nauka
Raczej nie zgubiła - nauczyciel musi trzymać te sprawdziany jakis czas (rodzic tez może poprosić o wglad). Po prostu nie chcialo jej się sprawdzić. Mój nauczyciel rzucał na biurko - te co na ziemi to 3,te co na biurku 4. Losował też kilka 5.
Nauczyciek ma obowiązek pokazać sprawdziany, kłóćcie się o to.
A to wiedzma...