#ysRxd

Przez większość mojego dzieciństwa wychowywałam z rodzicami na obrzeżach aglomeracji, którą śmiało można by nazwać zadupiem. Miało to swoje plusy i minusy, no ale mniejsza o to. Miałam wtedy jakieś czternaście lat. Zima tego roku była wyjątkowo mroźna i sroga.
Pewnej nocy obudził mnie dźwięk z salonu na dole. Wyraźnie słyszałam szuranie, jakby ktoś chodził. Mało tego - towarzyszył temu bełkot, jakiś dziwny potok zdań, cichych pokrzykiwań, a nawet śmiechu.
Początkowo myślałam, że to jeszcze jakieś resztki snu, które trzymały się moich powiek, ale nie! Zapaliła światło, przyłożyłam ucho do drzwi. Trzask! Te ktoś tam był i własnie wpadł z łomotem na stół zrzucając z niego wazon. Serce mi stanęło. Tymczasem hałas obudził moich rodziców...

Co się okazało? Na dole był człowiek. Mężczyzna, koło 50-tki. Wszedł drzwiami, których moja mama zapomniała zamknąć, gdy wracała z pracy. Rzadko jej się to zdarza, ale tym razem akurat stało się. Człowiek był w szoku, miał odmrożenia, a pół jego twarzy wyglądało jak mięso siekane.
Kiedy czekaliśmy na karetkę, tata dowiedział się, że nasz gość miał wypadek, paręnaście kilometrów dalej, na jakimś absolutnym odludziu - drodze, którą zimą praktycznie nikt nie jeździ. Później okazało się, że mężczyzna ten parę godzin przeleżał we wraku, nieprzytomny, w towarzystwie swojego martwego kumpla, wkomponowanego w kokpit.
Paradoksalnie - trzaskający mróz spowolnił wykrwawienia się z okrutnie pokiereszowanej twarzy i kilku innych poważnych ran. Szybka akcja sanitariuszy, którzy dowieźli tego człowieka do szpitala, uratowała mu życie.
Nazywa się Krzysiek i teraz jest dobrym kumplem mojego ojca, z którym jak się okazało - chodził do tej samej klasy w podstawówce!
SzczurzyPomiot Odpowiedz

I tym sposobem, twoja mama nieświadomie uratowała Krzyśkowi życie :D

Zirytacji Odpowiedz

Ratownicy*, nie sanitariusze

NiebieskaSzafa

To było dawno temu, wtedy jeszcze mogli jeździć sanitariusze w karetkach.

Zirytacji

@NiebieskaSzafa a, to przepraszam za poprawianie

TylkoRaz Odpowiedz

Koszmar...gdy czytam takie historie to od razu przechodzi mnie dreszcz na myśl, że na miejscu tego człowieka mógłby być na przykład mój tato. Całe szczęście, że w tym wypadku udało się uratować chociaż jedną osobę, ale podejrzewam, że konsekwencje fizyczne i psychiczne będą go prześladować do końca życia.

nata Odpowiedz

Myślałam, że okaże się, że twoi rodzice uprawiają głośno seks.

pocokomunick Odpowiedz

ciekawa historia. troche hardkor dla tego goscia.

balove Odpowiedz

A mnie zastanawia kogo autorka zrazem z rodzicami wychowywała :)

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Bóg czuwał

Abq3002

@GrazynaPiczkas mylisz się, to Zeus pokierował tymi wydarzeniami

ZapomnianeHaslo

Nie, to latający potwór spaghetti

nata Odpowiedz

Ratownicy medyczni a nie sanitariusze!

Zupkazchinczyka Odpowiedz

What a story, Mark

Jj4k Odpowiedz

Efekt motyla

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie