#zrVcr
Jest osobą wstrętną z natury. Wszędzie węszy spisek. Wszytko musi być ułożone pod nią. Obraża się o wszystko jak i również o wszystko potrafi zrobić awanturę. Nie ma przez nią dnia spokoju. Właściwie oduczyła się już normalnie mówić. Od razu krzyczy, wrzeszczy i wyzywa. Nie idzie z nią dojść do porozumienia.
Mam 30 lat. Nawet z dala od niej ciągle daje mi o sobie znać, dzwoniąc i wszczynając awantury przez telefon.
Nie podoba jej się moje mieszkanie. Według niej powinnam powiększyć łazienkę kosztem jednego pokoju. Obraziła się, gdy odmówiłam.
Mam fajną pracę w miłym zespole, normalną, choć ze słabą możliwością awansu. Co chwilę podtyka mi oferty innej roboty. Odmawiam. Wyzywa mnie.
Nie podoba jej się moje hobby, fryzura (normalna ludzka fryzura, ale ona by wolała krócej), ubiór, apolityczność... wszystko skomentuje, zwyzywa.
Wielokrotnie poniżała mnie przy moich koleżankach. W podstawówce przyszła jedna kumpela w odwiedziny, a matka przy niej zaczęła sprawdzać porządek w moich szafkach, po czym wszystko wyrzuciła na środek pokoju, bo sweter był źle złożony, a większa książka leżała na mniejszej. W efekcie nikt już mnie nie odwiedzał...
Biła mnie. Nie do krwi, ale siniaki miałam często. W przedszkolu nawet mówiła mi, że nie jestem jej córką, bo jej córka byłaby grzeczna (naniosłam piasek na zabawce do pokoju, gdzie poodkurzała).
Potrafi się odezwać do mnie słowami, ze jestem poj*bana, durna, pieprznięta, że jestem piz*ą...
Obgaduje mnie ze swoją przyjaciółką. Mam jej hasło na FB, stąd wiem. Wiele się o sobie naczytałam, ale sporo było też kłamstw, chyba w celu ubarwienia opowieści.
Myślicie, że patologiczna rodzina? I tak, i nie. Nie ma u nas alkoholizmu, wszyscy pracują, dobrze zarabiają. Z zewnątrz idealna rodzina. Tylko matka jest wampirem energetycznym. Tata olewa. Zamyka się w swoim pokoju i trwa. Ona jest niszczycielem szczęścia.
Niby normalne wyznanie, wiele osób ma okropną matkę. Ale ja... ja codziennie mam nadzieję, że ona umrze szybciej, że już... gdy zbyt długo się nie odzywa, pojawia się iskierka nadziei, że coś jej się stało i nie żyje...
To JEST patologiczna rodzina, bo patologia to po prostu odchylenie od normy. Moja matka nie była lepsza. Podwójne standardy to u niej norma. Jak dowiedziała się,że spotykam się z mechanikiem samochodowym, to powiedziała mi,że jestem zwykłą k... i że gdyby wiedziała, że taka będę, to by mi łeb zaraz po urodzeniu ukrecila. Ale gdy kuzynka wyszła za mechanika, to była wniebowzięta, że Martusi taka dobra partia się trafiła. O rozwodnikach mówi jak najgorzej, a sama za rozwodnika wyszła. Takich historii u mnie wiele. Paradoksalnie nigdy nie chciałam się zabić z tego powodu ani nie stałam się nienormalna. Jestem niesamowicie silna psychicznie i nikt nie jest w stanie mnie obrazić...
To po co ją zapraszasz do swojego mieszkania?
Uciekaj od tej wariatki
Skoro tak Cię traktuje, Ty masz nadzieję, że ona jak najszybciej zejdzie, to po co z nią utrzymujesz kontakt? Jeżeli ojciec jest spoko i masz ochotę się z nim spotkać, to to zrób, a ją olej. Po ci Ci to?
Serio nie mam nic przeciwko wyznaniom o nienormalnych sytuacjach życiowych, o ile ktoś coś z nimi robi. Takie jak tutaj to zwykłe żalenie się.
zerwij z nią kontakt i tyle po co się męczyć. niech sobie gada co chce a ty ŻYJ.
Nie daj się więcej matce zastraszać. Odżyjesz, jak się od niej uwolnisz. Nie mieszkasz już z nią i masz 30 lat. Jak chce z tobą rozmawiać, to niech Cię najpierw zacznie szanować. Czas na swoim postawić i to stanowczo.
Skoro życzysz matce śmierci, to już jest nienawiść na takim poziomie, że lepiej by było zerwać kontakt, odciąć się od niej. Jeżeli krzykiem, prośbą itd., nie jesteś w stanie dojść z nią do porozumienia, jeżeli ona Cię obraża i opowiada o Tobie kłamstwa, to jaki sens psucia sobie krwi? Ja wiem, że to się łatwo mówi, ale możesz to zrobić! Ja tak odciełam się od nienormalnej przyjaciółki, w końcu zerwałem toksyczną relację! Czasem się robi przykro, ale to była dobra decyzja. Możesz tez napisać list do matki, napisać jej co o niej myślisz, jak Cię skrzywdziła, dlaczego nie chcesz z nią trzymać kontaktu i to, że wiesz co o Tobie na około opowiada...Życie jest za krotkie, by się męczyć, zrób coś!
Kiedyś myślałam, że idiotyczne seriale typu ukryta prawda czy dlaczego ja to tylko beznadziejna parodia bo nikt nie jest tak głupi, anonimowe udowadniają prawdziwość istnienia dziwnej podróbki homo sapiens, czyżby istniał drugi bóg w wersji chińskiej co tworzy hurtowo ludzkie podróbki? Wiele z osób niszczy sobie życie, samoocenę czy związki z powodu własnej głupoty. Tak samo jak autorka wyznania...dorosła kobieta a nie potrafi odciąć od raka społecznego.
Nie rozumiem tylko co daje Ci kontakt z nią.. tylko Cię niszczy..