#meytU

Na początku pandemii zostałam zgwałcona. Nie powiedziałam tego dla nikogo i stwierdziłam, że sama sobie z tym poradzę. Zachowywałam się jakby nic się nie stało i dopiero we wrześniu tego roku trauma dała o sobie znać i nie daję sobie rady z tym, co się stało. Zawsze byłam ambitna, teraz mam problem z wstaniem z łóżka i wszystkie moje marzenia stały się nieosiągalne.

To wyznanie piszę, aby wszystkie osoby, które kiedyś doświadczyły tragedii, nie czekały na nic i szły do specjalisty, bo to żaden wstyd i nigdy nie wiecie, kiedy trauma da o sobie znać. Trzymajcie się cieplutko!

#dr35W

Rozstałem się z dziewczyną, a ta kazała mi z dnia na dzień wynieść się z mieszkania. Planowałem pomieszkać chwilę w rodzinnym domu, ale moi rodzice powiedzieli mi, że w moim dawnym pokoju jest teraz mały magazyn połączony z "suszarnią" prania i nie widzą dla mnie miejsca. Nawet nie zgodzili się, żebym przenocował przez kilka dni na kanapie w salonie.

#n1ElY

Część z was pewnie zarejestrowała, że w polskich szkołach odbył się "Kolorowy piątek". Strasznie mnie ta akcja irytuje, nie dlatego, że jestem nietolerancyjna czy coś. Po prostu irytuję mnie ta ogromna obłuda i hipokryzja, bo temat jest medialny. "Nasza szkoła jest przyjazna wszystkim uczniom i uczennicom" - ten slogan irytuje mnie chyba najbardziej.

Cały czas mam w głowie historię mojej koleżanki, którą poznałam na terapii, chciała się zabić, bo uczniowie się nad nią znęcali, a nauczyciele udawali, że nie widzą. Mam w głowie te wszystkie historie z anonimowych, gdzie użytkownicy pisali ile zła ich spotkało ze strony uczniów i nauczycieli i że nikt nie chciał im pomóc. Mam w głowie swoje własne przeżycia, ja tak naprawdę żyję tylko dlatego, że jestem tchórzem i boję się śmierci. Wciąż nienawidzę swojego życia, mimo że już jestem dorosła i nikt się nade mną nie znęca. Cały czas wspomnienia ze szkoły są żywe, nie potrafię zapomnieć o tym, że przez kilka lat wmawiano mi, że jestem śmieciem.


W każdej klasie jest jakiś kozioł ofiarny, jednak nikt z tym nic nie robi. Niektórzy są silni i sobie z tym radzą, niektórzy cudem przez to przejdą i są wrakiem, inni popełnią samobójstwo, a mimo to takie rzeczy się wciąż dzieją. Tak było w szkołach moich rodziców, w moich szkołach, a teraz i w szkole mojego młodszego brata. Nikt z tym nic nie robi, jedynie w serialach można zobaczyć takie cudowne historie, gdzie oprawcy są karani, a życie ofiary wraca do normy. To jednak nie pomaga, dobija tylko bardziej, bo życie to nie Trudne Sprawy, takie sytuacje w rzeczywistości się właściwie nie zdarzają.
Za każdym razem, jak widzę akcje typu "Kolorowy piątek", mam ochotę pod tymi wszystkimi plakatami dopisać:
"Nie jestem lesbijką, nie jestem czarna, nie jestem obcokrajowcem, nie wyznaję innej religii. Nie jestem nikim ciekawym, nikogo nie obchodzi to, że nad takimi jak ja ktoś regularnie się znęca. Że wiele takich jak ja planuje lub popełniło samobójstwo. Nikt nie robi dla nas takich akcji, nikogo nie obchodzimy, nad nami można się znęcać".

#NxJ4b

Miałam kiedyś chłopaka, którego bardzo kochałam. W sumie to całkiem niedawno, bo jeszcze rok temu, chodziliśmy za ręce. Byłam gotowa zrobić dla niego wszystko. Szybko z nim zamieszkałam, dawałam więcej na mieszkanie, praktycznie usługiwałam mu w domu, ale on tego nie doceniał. Prosiłam, by spędzał ze mną więcej czasu, ale on zamiast tego latał za innymi laskami i nieustannie ze wszystkimi flirtował. Nieraz mnie zdradził – wiem, bo pytałam, a on się przyznawał. Przynajmniej nie kłamał. Tkwiłam w takim związku z nadzieją, że kiedyś w końcu stanę się dla niego tak ważna jak on dla mnie. Jak się domyślacie, tak się jednak nie stało.

Któregoś dnia stwierdził ni stąd, ni zowąd, że zostawia mnie dla innej. Powiedział prawdę – że się zakochał i nie będzie mnie oszukiwać ani dawać więcej złudnej nadziei. Płakałam za nim, cierpiałam niemiłosiernie, ale ostatecznie stare, dobre przysłowie - czas leczy rany – sprawdziło się również w moim przypadku. Z pomocą przyjaciółki i mamy jakoś to przeżyłam i ułożyłam sobie swoje życie na nowo. Dziś mija 13 miesięcy od naszego rozstania. Mieszkam w wynajmowanej kawalerce, spotykam się z pewnym, miłym chłopakiem, ale nie rzucamy się na głęboką wodę, tylko małymi kroczkami budujemy nasz związek i wzajemne zaufanie. Mogę powiedzieć, że jest mi dobrze.

I właśnie dzisiaj dostałam od SMS-a od byłego. Zdziwiło mnie to, bo nie odzywał się do mnie przez cały rok. Napisał mi, że jego dziewczyna go zdradziła, zaszła w ciążę z innym i zostawiła go na lodzie. Podobno znalazła sobie bogatego, starszego faceta. Mój eks przeprosił mnie za wszystkie krzywdy, które mi wyrządził i przyznał, że byłam jedyną wartościową osobą w jego życiu oraz że żałuje, że mnie nie doceniał.

Niby tylko wiadomość, a nie macie pojęcia jak cieszy i jaką daje satysfakcję. Karma jest nieubłagana. Nie odpisałam, ale życzę mu wszystkiego dobrego.

#V7ReL

Jestem wielkim fanem idei olimpizmu, zapoczątkowanej przez Pierr'a de Coubertina. Od igrzysk w Turynie (miałem wtedy 8 lat) oglądałem każdą ceremonię otwarcia i zamknięcia. Każde igrzyska są dla mnie świętem. Zawsze wtedy wspominam co robiłem podczas ostatnich igrzysk i wyobrażam sobie siebie za kolejne 2 lata.

Podczas niedawnej ceremonii otwarcia popłakałem się, gdy wchodziła połączona reprezentacja obu Korei. Jak za igrzysk greckich, kiedy zawieszano wojny specjalnie na ten czas, łączenie ponad podziałami. Mimo że zawodników z Północy pilnują strażnicy, a polityka Kimów pewnie się nie zmieni, to jest jakaś nadzieja na ocieplenie relacji, a w przyszłości na coś więcej.
Piękna chwila.

#4iZXG

Jestem seksuologiem i będąc nieskromną muszę przyznać, że mam naprawdę dużą wiedzę w temacie. Wszystko dzięki temu, że już będąc nastolatką zaczęłam się interesować seksem, parafiliami, dysfunkcjami i ogólnie ludzkim ciałem. Zbierałam różne książki na ten temat (i oczywiście je czytałam), rozmawiałam z bardziej doświadczonymi ludźmi, czytałam różne historie i uczyłam się bardzo, bardzo dużo i często. Do ostatniej klasy liceum to była dla mnie najciekawsza rzecz. Inni chodzili na imprezy, ja się uczyłam. Ale, żeby nie było, zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem nieomylna. Wiem, że w każdej chwili coś mnie może zaskoczyć i naprawdę umiem przyznać się do błędu, przeprosić i doszkolić się.

Niestety nie mogę tego wszystkiego powiedzieć o niektórych mężczyznach. I nawet nie chodzi tylko o innych seksuologów. Czasami taki kolega męża (dentysta) potrafi popisywać się wiedzą i śmiać się, bo co tam to, że po mojej stronie stoją lata nauki, doświadczenia. Po jego stronie stoi niezachwiana męska pewność siebie... Tak wspaniała, że nawet znalezione w internecie i książkach obrazki nie potrafiły go przekonać, że cewka moczowa i pochwa nie są tym samym.
Innym razem dorosłemu facetowi (kolejny znajomy) tłumaczyłam, czym w ogóle jest fetysz i że powinien trochę poczekać ze stwierdzaniem, że jego fetyszem jest bycie karmionym przez partnerkę. Dodam, że karmiła go PIERWSZY RAZ i to DZIEŃ PRZED rozmową.
Zdarzają się też irytujące kobiety, ale one albo się obrażają po kilku minutach, albo ucinają rozmowę. Jak na razie tylko panowie zawzięcie walczą ze mną i próbują obalić nawet definicje, badania i wszelkie statystyki.

#jBre6

Kilka lat temu wyszła gra Sims 3, w którą zaczęła śmigać moja kilkuletnia wówczas siostra. W grze chodzi o założenie rodziny i dbanie o dom, taka zabawa w rodzinę na PC. Owe ludziki, którymi można sterować, wydają dźwięki typu: "łabadabaduu", "ambi brokola" itp. To wymyślone przez autorów okrzyki - wydaje mi się, że chcieli uniknąć w ten sposób dodatkowych plików dźwiękowych i uprościć grę - słychać w tych dźwiękach bowiem emocje.
Ale o co chodzi?
Moja siostra myślała, że to angielski. Ja nie dość, że z błędu jej nie wyprowadziłem, to jeszcze "tłumaczylem" jej jako dobry, starszy brat, co oni mówią. Trwało to prawie całe wakacje i uzbrojona w taką "wiedzę" poszła do szkoły.

Najlepsze (albo najgorsze) jest to, że nie zdążyłem - w sumie zapomniałem - jej powiedzieć, że to nie angielski.
Nie odzywała się do potem do mnie ponad miesiąc i do teraz ma mi to za złe. Jak chcę jej w czymś pomóc, to uszczypliwie rzuca: "Jak z angielskim?" :D
Dodaj anonimowe wyznanie