#vlw1I
W dodatku jest osobą bardzo chytrą i interesowną. Potrafi wyzywać kogoś za jego plecami, a przy najbliższej nadającej się okazji wykorzystać go, głównie w kwestii finansowej. Tak jak wspomniałam, mnie miał zawsze gdzieś, ja byłam smarkulą i nawet, gdy miałam 16 lat czasem zwracał się do mnie jak do czterolatki. Teraz mam poukładane życie, mam narzeczonego i dziecko, a dziadek już jakiś czas temu przekroczył dziewięćdziesiątkę. Nie chcę kontaktu z tym człowiekiem, nie wniósł do mojego życia nic dobrego, a wręcz gdy pojawiał się na krótki czas to tylko je zatruwał.
Jednak on im starszy, tym coraz bardziej boi się śmierci i tym samym ostatnio postanowił sobie, że nadrobi te wszystkie lata. Zaczęło się od pogrzebu mojej babci (jego pierwszej żony), gdzie próbował wybadać, czym zajmuje się mój narzeczony, ile zarabia itp. Od tamtej pory nagle stara się być kochanym dziadziusiem, wraz z obecną żoną kupuje prezenty dla mojego dziecka. Może i bym się na to nabrała, gdyby nie to, że widzę, jak wiele w nim tej nienawiści i pogardy, jak traktuje swoją żonę, jakie ma podejście do kobiet i ogólnie do życia. Całe szczęście mój narzeczony też to widzi i rozumie, dlaczego nie chcę dziadka w swoim życiu. On jednak wciąż do mnie wydzwania, a to, że ma prezent, a to, że telefon mu się psuje i może narzeczony by mu pomógł.
W końcu przestałam odbierać telefony. Oboje pracujemy, mamy małe dziecko, nie mamy czasu stale zajmować się usterkami w telefonie dziadka. Moja rodzina jednak potępia moje zachowanie. Ciągle słyszę "oj odbierz ten telefon, dziadek jest stary". Zupełnie jakby chodziło o małe dziecko, któremu się ustępuje. Kiedy ludzie zrozumieją, że na to, jak jesteśmy postrzegani pracujemy całe życie, a nie tylko przez ostatnie lata?
#Yq1TM
Wiem, że coś jest nie tak. Perfidnie nadal przy mnie pisze z jakąś inną, zerkając, czy aby na pewno ja nie widzę. Boję się odejść, jestem mocno przywiązana. Planowałam dość daleką przyszłość z nim, a czar prysł w najmniej spodziewanym momencie i wiecie co? Mogłoby się wydawać, że po awanturze przestanie pisać, ale nie. Właśnie siedzi wygodnie w fotelu naprzeciwko i znów z kimś koresponduje. Nie mieszkamy razem, przyjechał dziś, żeby spędzić ze mną czas. Naprawdę, chłopie... Lepszego spędzania czasu nie umiałam sobie wyobrazić, jesteś cudowny, dziękuję.
#Q2JvG
#MdhOj
#KsVcM
Od tamtej chwili postanowiłam rzucić palenie i skupić się na byciu dobrą matką dla swojego dziecka. I nie zapaliłam już od 5 lat ani jednego.
Wierzę, że każdy może zmienić swoje złe nawyki i zacząć żyć lepiej. Chcę być lepszą osobą i matką i postanowiłam, że nigdy więcej nie wrócę do palenia.
#iinH8
Podczas rozmowy w samochodzie zauważyłem, że przez ten cały czas patrzą się na mnie dwie dziewczyny siedzące na murku z 20 m od samochodu. Znajomi już poszli, to postanowiłem przed odjazdem jeszcze sobie zapalić i w tym momencie podbiły do mnie te dziewczyny. Jedna to typowa solaris z blok ekipy, a druga wyglądała na normalną dziewczynę. Jedna zapytała mnie o fajkę, oczywiście poczęstowałem ją i zaczęła się gadka, skąd mam taki samochód, gdzie pracuję itp.
Pogadaliśmy ponad pół godziny i do "solaris" zadzwonił telefon, powiedziała, że musi coś załatwić i że wróci za 30 minut. Zapytała czy poczekam razem z jej koleżanką. Zgodziłem się bo i tak nigdzie mi się nie śpieszyło. Jej koleżanka była trochę nieśmiała, ale mimo wszystko również spoko się z nią gadało. Po prawie godzinie zadzwoniła do niej "solaris" i powiedziała, że niestety nie przyjdzie bo coś tam coś tam... Zaproponowałem Ani (imię zmienione) małą przejażdżkę po okolicy, jeździliśmy sobie i całkiem sympatycznie się rozmawiało. Wyjechaliśmy z miasta i udaliśmy się nad jezioro. Gadka szmatka, jezioro, zachód słońca, siedzimy na tylnej kanapie no i stało się... Na urodziny dostałem nowy portfel, ale przez moje zapominalstwo zapomniałem przełożyć do niego gumek, ale to nieistotne, poszło bez... Po wszystkim wróciliśmy do miasta, odwiozłem ją pod sklep, przed którym się poznaliśmy, podałem jej swój numer telefonu i wróciłem do siebie do domu. Czekałem na jej telefon dzień, dwa, trzy, no i pomyślałem, że po prostu potraktowała mnie jak jednorazowe tournée. I tyle. Po dwóch tygodniach się przeprowadziłem do nowego miasta, a żadnej wiadomości nadal od niej nie dostałem.
4 lata później...
Mieszkałem i pracowałem w UK, na dwa tygodnie przyjechałem do Polski, żeby odwiedzić rodzinę. Po kilku dniach pobytu u rodziców, pojechałem do miasta gdzie mieszkałem na początku, żeby odwiedzić babcię i dziadka, pojechałem do nich na noc. Przy rozpakowywaniu rzeczy zauważyłem, że nie wziąłem ze sobą żadnych środków do higieny osobistej (żelu pod prysznic, szamponu, szczoteczki do zębów, pasty...), więc udałem się do najbliższego sklepu osiedlowego. Skleroza nie boli, ale trzeba się nachodzić. Zrobiłem zakupy, zapłaciłem, wychodzę i po wyjściu ze sklepu dosłownie mnie zamurowało. Zobaczyłem Anię z małym chłopcem. W tym momencie jeszcze nie ogarnąłem wszystkiego. Pogadaliśmy i wyszło, że przez przypadek podałem 8 cyfrowy nr tel albo ona źle zapisała... Łzy w oczach podczas rozmowy, TAK mam syna.
Żebym nie zapomniał spakować żelu pod prysznic itp. to bym pewnie nadal żył w nieświadomości.
#JAVxb
#Vw6cO
W momencie gdy skończył nam się przygotowany wcześniej asortyment stwierdziłyśmy, że w takim niedobitym stanie nie ma co wracać do mieszkania. Więc decyzja była prosta i jednomyślna: "Idziemy dalej!". Trafiłyśmy do kolejnego z lokali i tutaj już na wstępie naszą uwagę przyciągnęła bardzo kusząca promocja. Można domyślić się że na piwie się nie skończyło.
Weszłyśmy do środka, zamówiłyśmy co miałyśmy zamówić i czas płynął dalej. Po jakiś trzydziestu minutach jak na zawołanie obie poczułyśmy nagłą potrzebę udania się do toalety - wiadomo... kobiety same nie chodzą. Największe trudności pojawiły się w momencie szukania tego pomieszczenia. Po jakże szalonych poszukiwaniach jest! W końcu jest! Ucieszone przyspieszyłyśmy kroku, kiedy zorientowałyśmy się, że stoimy przed toaletą męską, a damskiej ani widu ani słychu. Oburzone zaczęłyśmy komentować co to za lokal, posiadający aż trzy męskie toalety, a damskiej ani jednej.
W pewnym momencie zauważyłam dwie dziewczyny na przeciwko nas o tak samo zdezorientowanych i zniesmaczonych minach jak nasze. Moja koleżanka widocznie widziała to samo, gdyż patrzyła się w tym samym kierunku. W tym samym momencie zaświtał nam pomysł poproszenia o pomoc. Skoro nie we dwie to może w cztery znajdziemy tą toaletę? Bez namysłu szeptem powiedziałam do koleżanki "Ej, może te laski nam pomogą?". Po tych słowach moja koleżanka zwróciła się do dziewczyn: "Ej, sorry nie wiecie może gdzie jest damski? Trzy męskie to przesada". Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu nie padła żadna odpowiedź, stały tam dalej, rozchichotane, z minami jakby były niepełnosprytne i głuche.
I wtedy w tych dwóch osobach rozpoznałam siebie i moją koleżankę stojące przed ogromnym lustrem. Nie wiadomo było czy śmiać się, czy płakać. Dodatkowe lustro było ustawione pod takim kątem, że sprawiało wrażenie ciągnącego się dalej w głąb korytarza z dwiema dodatkowymi toaletami męskimi. Zrezygnowane i nie dające po sobie poznać, że rozmawiałyśmy ze swoim odbiciem udałyśmy się do baru prosząc o pomoc. Ubikacja damska okazała się być tuż za nami, a miny barmanek mówiły samo przez siebie. Prędko tam nie wrócimy...
#6tZEQ
Mój dziadek zmarł nagle, nie wiadomo z jakiej przyczyny. Był zdrowym i aktywnym mężczyzną, ale jakby z dnia na dzień stracił siły. Nie mogłam uwierzyć, że już go nie ma. Był dla mnie ojcem, którego nigdy nie miałam. Zawsze między nami była wielka więź, rozmawialiśmy o wszystkim i wspieraliśmy się nawzajem. A potem, tylko miesiąc po śmierci dziadka, zmarła moja babcia. Nie mogła wytrzymać tej straty, przestała jeść i pić. Patrzyłam, jak traci siły i umiera przed moimi oczami. Nie mogłam nic zrobić, tylko patrzeć, jak umiera moja ukochana babcia.
Teraz jestem sama, bez nikogo, kto mógłby mnie zrozumieć i wesprzeć. Czuję się jakby ktoś wyrwał mi serce z piersi i zostawił mnie samą w tej pustce. Nie wiem, jak dalej żyć bez nich. Czuję się tak bardzo samotna i smutna. Chciałabym, żeby to był tylko koszmar, ale niestety, to rzeczywistość. Nigdy już nie zobaczę ich uśmiechu, nie usłyszę ich głosu, nie poczuję ich ciepła. To boli tak bardzo, że czasami nie wiem, czy dam radę dalej żyć.