#1ifou
#dRq1l
W jaki sposób to robię? Wymyśliłem sobie „zakład”, w którym rzekomo muszę rozebrać się przed jakąś nieznajomą dziewczyną, a ze względu na jego stawkę, bardzo mi na tym zależy. Kilka dziewczyn się na to zgodziło. Zdarza mi się prowokować także inne sytuacje, np. rozbierając całkowicie w sklepowej przymierzalni przy nie do końca zawiniętej zasłonie czy korzystając z męskiej depilacji intymnej. Rozbieranie przed kamerkami internetowymi to u mnie norma. Najbardziej jednak marzy mi się jakiś wieczór panieński, na którym mógłbym pokazać się nago większej grupie kobiet.
Pytanie do dziewczyn – co o tym sądzicie? Czy dla Was jest to dziwne, ciekawe, a może wręcz żałosne? Czy mając okazję skorzystać z takiej sytuacji jaką opisałem, zgodziłybyście się? Czy to co robię to coś złego i powinienem z tym skończyć?
#OyiqC
- Zez (nie szczególnie było to widać, a w okularach to w ogóle, ale ZAWSZE gdy byłem na bilansie u szkolnej pielęgniarki pytała się, czy coś mi kiedyś dolegało, temat zszedł na oczy no i jakoś tak wyszło, a ktoś usłyszał zza drzwi, to i wszystko poszło się przysłowiowo "jebać")
- Daltonizm
- Wada Wymowy z magiczną literką "r"
Pytania typu: "A jaki to kolor?", "A ile widzisz palców?" , "A powiedz rabarbar", były prawie codziennością, a czasem miałem dość i mówiłem "Kolor jaki znam to kolor twojej krwi, jak ci wsadzę ten palec, rękę i ten jeba** rabarbar w dupę". Czasem pomagało ze względu na mój wzrost i dawną wagę, ale niektórzy szli w zaparte.
Długa przerwa, rozmawiam sobie z kumplami i zjawił się on. Był taki jeden, który non stop dźgał mnie w ramię "A weź powiedz to", "Jaki mam kolor bluzy?", no i nawalał jęzorem i mnie kurwiszon dźgał jeszcze w szczepionkę. No i nie wytrzymałem, sprzedałem mu profilaktycznie cios w twarz i mnie trochę potem poniosło. Jako osoba, która była częściowo poniżana, odizolowana od klasy, wyśmiewana, był ze mnie taki mały psychopata, ale taki, który nie był skłonny do przemocy. No ale kiedy leżał na ziemi, ja z pewnym uśmieszkiem na twarzy, niczym Jack Nicholson w w filmie "Lśnienie", powiedziałem mu na ucho "Nie mam, he, he, rabarbaru, ale zgadnij co będziesz miał zaraz w dupie". Zaczął coś krzyczeć, oczywiście leżał trochę otumaniony, więc bez większych problemów obróciłem go na brzuch i zacząłem zdejmować mu spodnie. Oczywiście przyjaciele chwycili mnie, mówili, żebym przestał, a ja w amoku rzucam się krzycząc, że jego dupa będzie moja. Skończyło się na tym, że szmaciarz uciekł z opuszczonymi gaciami, ale szacunek za wyczyn pozostał.
Pozdrawiam Anonimowe i wszystkich z cechami Hard Triku.
#pPTy8
#pGQOG
Przeklinając własną nieuwagę i potykając się o kota, który, jak to koty, nie grzeszy najlepszym wyczuciem czasu, wyskoczyłam z mej bawełnianej zbroi i niecałe pół minuty później, niczym Czarodziejka z Księżyca, stałam już w kompletnym stroju. Torebka w zęby, buty na stopy i wybiegam z mieszkania, modląc się o jakikolwiek środek transportu. Łaskawi bogowie komunikacji najwyraźniej wysłuchali mej prośby, bo po dobiegnięciu na przystanek widzę stojący tramwaj. Rzut oka na tablicę i już wiem, że nic innego nie przyjedzie. Postanawiam więc zaryzykować, myśląc, że najwyżej wysiądę na najbliższym przystanku. Plan doskonały, jedynym mankamentem był fakt, że się... powiódł. Cóż, spóźniony taksówki się chwyta, więc wyciągam telefon, żeby zadzwonić, ale coś mi nie pasuje. Na ekranie wielki napis 10:34, a ja przecież byłam przekonana, że zbliża się 13. Czuję jak oblewa mnie fala ulgi i z bananem na twarzy wychodzę z (resztkami) godności na jakimś, za przeproszeniem, zadupiu. Szkoda tylko, że moja radość nie trwała długo, bo przypomniałam sobie, że rozmowa była przecież... o 9 rano.
W tym momencie mój mózg najwyraźniej skapitulował i dla własnego bezpieczeństwa postanowił mnie obudzić. Tak, obudziłam się we własnym łóżku, zlana zimnym potem, na zegarku jak byk 4:29, a ja trzęsącymi się palcami odpalam kalendarz w telefonie i wpatruję się bite 15 minut w dzień spotkania, które dopiero za kilka dni.
PS Nie zasnęłam już tej nocy.
PPS Przed prawdziwym spotkaniem nastawiam 3 budziki. I to dwie godziny szybciej, niż planowałam. Jeśli to miał być proroczy sen, to szach-mat, losie.
#cJIRx
Miałam wtedy 8 lat i byłam specyficznym dzieckiem, tutaj dla przykładu powiem, że jak niektórzy zbierali karty pokemon, ja kolekcjonowałam kamienie i kości zwierząt, które znalazłam w sąsiednim do posesji moich rodziców lesie. We wsi, w której mieszkaliśmy nie było wtedy dużo domów (chyba mieliśmy dwa sąsiadujące z nami domy), więc nie było też dużo dzieci w okolicy. Zmusiło mnie to do zabawy z starszym ode mnie o 4 lata kolegą, nasi rodzice bardzo szybko się zaprzyjaźnili i do dzisiaj są przyjaciółmi. Od początku wydawał mi się agresywny, jednak udawałam, że tego nie zauważam, bo bałam się stracić jedynego przyjaciela jakiego miałam.
Pewnego razu chcieliśmy się pobawić jak zwykle. On miał królika, którego często karmiłam, ten królik był trzymany w szopie za domem. Zaprosił mnie tam, ale tym razem zamknął szopę od środka, a klucz powiesił na haczyku nad drzwiami. Byłam niższa od niego i nie dosięgałam tam. Okazało się, że królik był już wypuszczony z klatki, więc zaczęłam za nim ganiać. Mój przyjaciel (na potrzeby tego wyznania to będzie A.) powiedział, abym się zatrzymała i z nim porozmawiała. Zapytał mnie, czy wiem co to znaczy „seks”. Miałam 8 lat, nie wiedziałam, co było oczywiste. Kiedy się upewnił, że nie wiem, powiedział, że teraz się „pobawimy w seks”. Byłam podekscytowana, bo myślałam, że to będzie coś typu chowanego. Nagle ktoś zapukał do szopy w dziwny sposób, jakby to był jakiś kod czy coś w tym stylu. A. go wpuścił i okazało się, że to był mój drugi przyjaciel, ten miał akurat 14 lat, czyli był o 6 lat starszy. Od tego momentu niewiele pamiętam. Wiem, że to wszystko bolało i było niesamowicie upokarzające. Płakałam, ale nie krzyczałam, byłam przekonana, że tak właśnie ma być, że to właśnie jest ta zabawa, z której oni biorą przyjemność. Robili to od tyłu i od przodu, kazali lizać. Nie będę umieszczać tu więcej takich informacji, poza tym, jak już mówiłam, nie pamiętam dużo. Po wszystkim obudziłam się naga i miałam krew na udach. Bolało mnie w gardle i tam na dole.
Nikt o tym nie wie, pomijając ich, a od zdarzenia minęło już trochę. Teraz jestem w liceum i chodzę do klasy z dziewczyną A. Kiedy byłam na jej urodzinach, wygadałam jej się pod wpływem alkoholu. Boję się, co teraz będzie ze mną i z nimi. Boję się, czy nie zgłosi tego na policję, a przez to pójdą siedzieć (obaj już mogą). Nie wiem, co teraz zrobić.
#jjEPR
Nie zwróciłabym na nich większej uwagi, gdyby nie fakt, że po jakimś czasie dołączyły do nich kolejne dwie osoby (pan i pani po sześćdziesiątce) i żeby mieli gdzie usiąść, dziewczyna musiała przesunąć się tak, że było widać ją bokiem. Jej spodnie wraz z majtkami były spuszczone do kolan i wyraźnie się zaczerwieniła.
Nietrudno zgadnąć, że para zabawiała się pod stołem. Widać było, że spotkanie nie jest przypadkowe, więc musiało im się mocno chcieć, skoro to ich nie powstrzymało :D Niestety musiałam już iść, ale żałuję, że nie zobaczyłam momentu, w którym dziewczyna musiała w końcu wstać.
#CUK4a
Żeby załatwić sprawę jak przystało na "dorosłego człowieka", postanowiłyśmy napisać podanie do urzędu i tak też zrobiłyśmy. W "podaniu", na kartce wyrwanej z zeszytu, napisałyśmy, że w imieniu wszystkich dzieci z podwórka prosimy o nowe zabawki, co do zabawy mamy na podwórku i wypisałyśmy listę wszystkich dzieci z podwórka. Kopertę i znaczek ogarnęłyśmy za drobne, które normalnie poszłyby na słodycze. Nazwę i adres urzędu znalazłyśmy na którejś klatce, bo żadna z nas nie miała internetu, a rodziców nie chciałyśmy pytać, bo bałyśmy że dostaniemy szlaban.
Zaadresowane zostało na najmłodszą koleżankę, bo jak powiedziała, jej rodzice nawet jak się dowiedzą, to nic jej nie zrobią, ale na samym piśmie podpisane byłyśmy wszystkie. Skrzynka pocztowa była 5 minut drogi od naszego podwórka, więc jak wszystkie poszłyśmy wysłać naszą ciężką pracę rodzice się zaniepokoili, więc powiedziałyśmy, że poszłyśmy na podwórko obok.
Wyobraźcie sobie zdziwienie moje i moich rodziców, gdy miesiąc później na mój adres przyszedł list, że na naszym podwórku zostanie zrobiony mini plac zabaw. Mama była super zaskoczona, powiedziała, że o to występowała jakieś 5 lat wcześniej, więc czemu piszą teraz? Gdy powiedziałam jej jak to się stało stwierdziła, że nasz pomysł był świetny i jesteśmy bardzo dzielne, pomysłowe, i gdybyśmy jej powiedziały, to spróbowała by nam pomóc.
Tydzień po przyjściu pisma, mama musiała coś załatwić w urzędzie. Gdy wróciła opowiadała mi, że jedna z urzędniczek rozpoznała nasze nazwisko jako jednej z autorek niezwykłego podania. Okazało się, że nasze pismo rozbawiło połowę personelu urzędu, a moje nazwisko było jedynym, które udało skojarzyć się z rodzicami, więc pismo zostało przesłane do nas.
Teraz jak to wspominam, myślę że dobrze, iż nie powiedziałyśmy nic rodzicom, bo tak byłoby widać, że dorośli chcą coś zrobić i wynik mógłby być taki sam jak wtedy gdy moja mama próbowała. A tak nam się udało, mimo że czekać musiałyśmy rok.
Do tego gdy w 5 klasie gdy pani na polskim pytała czy ktoś z klasy pisał już jakieś podania byłam jedyna, która miała takie doświadczenie. Wtedy też się dowiedziałam, że podanie powinno wyglądać zupełnie inaczej niż to, które my wyprodukowałyśmy, ale najważniejsze, że swoje zadanie spełniło i nadal jestem z siebie i moich koleżanek dumna, mimo że minęło od tego czasu już prawie 15 lat, a kontakt z obiema dziewczynami straciłam po przeprowadzce.
#FcrdC
Jakiś czas później nasza pani sprzątaczka zasłabła w pracy. Przyjechało pogotowie, zabrało panią Gienię do szpitala. Szef przyszedł do nas nieco zdenerwowany stanem zdrowia pracownicy i w pewnym momencie wyrwało mu się: „Mam nadzieję, że majtki na sobie miała!”.
I wyszedł, chyba zawstydzony swoją frywolnością...