#JsUWu

Przez ostatnich 5 lat miałem brodę i długie włosy. Niedawno jednak dostałem awans w pracy i zostało mi zasugerowane, że powinienem coś zrobić ze swoim wyglądem, aby zacząć wyglądać jak ktoś poważny.

W ostatni czwartek wziąłem sobie wolne i zgoliłem wtedy całą brodę. Jak zmiany to na całego, więc potem poszedłem jeszcze do fryzjera i ściąłem włosy na krótko. Wróciłem do domu i niedługo potem, akurat jak siedziałem w klopie, z pracy przyszła moja dziewczyna. Skończyłem sprawę i gdy wyszedłem zobaczyłem ją w pokoju. Siedziała na fotelu, tyłem do mnie i drapała naszego owczarka niemieckiego, Arnolda. Podszedłem i nachyliłem się, aby pocałować ją w szyję. Często tak robię, ale nie wziąłem pod uwagę, że brak brody robi wielką różnicę.

Ona przestraszona odskoczyła z krzykiem. Arnold wyczuwając strach u swojej pani wszedł w tryb obronny, jednak widząc tylko mnie zgłupiał i nie wiedział przeciwko komu ma jej bronić. Stał więc przed fotelem jak krowa, a ona próbując uciec potknęła się o niego i upadła na podłogę. Od razu podbiegłem zaniepokojony czy nic się jej nie stało i wyciągnąłem ręce ze słowami “Kochanie, spokojnie wszystko w porządku!”.

To był moment w którym dowiedziałem się, jaki bojowy duch drzemie w mojej dziewczynie. Leżąc na plecach zdołała wyprowadzić imponującego kopa wprost w moje krocze. Poleciałem w dół jak ścięte drzewo. Dopiero wtedy mnie rozpoznała, wijącego się na podłodze. Jednak zamiast okazać troskę i współczucie zaczęła się śmiać histerycznie, mówiąc, że wyglądam teraz jak jakiś dzieciak.

#tUVnK

Jedną głupią decyzją zniszczyłam swoje życie, zdrowie, a przede wszystkim relacje. Zostałam przyłapana na kradzieży, kradłam w tamtym sklepie już jakiś czas i czułam się bezkarna, nie wiem co mnie podkusiło, żeby to robić. Nie będę mówić jaka to jestem biedna, że nie miałam pieniędzy – miałam i mogłam to wszystko spokojnie kupić, ale tego nie zrobiłam. Szczęście w nieszczęściu, że kwota skradzionych rzeczy wynosiła mniej niż 500 zł, to jednakże nic nie zmienia. Chyba już cała rodzina wie, w tym mój kuzyn policjant, któremu złamałam serce. Chłopak nie wie co będzie dalej z naszą relacją, a przyjaciółki mimo iż mi wybaczyły, zachowują w stosunku do mnie chłodną neutralność. Nienawidzę siebie za to co robiłam i jak zrujnowałam wszystko na co pracowałam, nie wiem co ze mną będzie. Jeżeli ktoś z czytających zna się na prawie, niech napisze co może grozić 17-latce za kradzież poniżej 500 zł, może choć trochę mi pomoże.

Zanim postanowicie coś ukraść, pomyślcie o swoich bliskich, czy te kradzione rzeczy są warte straconego zaufania. Modlę się o najłagodniejszy wymiar kary, ale największą karą jest stracenie chłopaka, którego kochałam. Kieruję to wyznanie do wszystkich moich rówieśników, którym wydaje się, że oszukają system. Nie oszukacie, karma i tak was dopadnie.

#MPu09

Mam 26 lat, ostatni rok studiów, po których od razu planuję iść do roboty, co wiązać się będzie z opuszczeniem domu, mieszkam w dużym mieście, w którym jest mój uniwersytet, więc opłacało mi się finansowo zostać w domu do końca studiów. Moi rodzicie się niedawno rozwiedli, a mama została sama. Wiąże się z tym poważny problem. Moja mama nie ogarnia finansów i płatności. Na wiosnę musiałem jej rozliczyć PIT, bo nie umiała tego sama zrobić. Teraz zaś zablokowała sobie aplikacje bankową i prosi mnie, żebym ją jej naprawił, bo za parę dni ma zapłacić rachunki. Inna historia jest taka, że często zapomina PIN-ów albo dokonuje źle płatności, przez co raz spółdzielnia wysłała jej pismo. Boję się, że jak opuszczę w końcu dom i wyjadę do innego miasta, to sobie już totalnie nie poradzi i narobi długów. Próbowałem jej tłumaczyć, co powinna i jak robić, ale gdy już się wydawało, że udało mi się ją czegoś nauczyć, to znowu za jakiś czas pakuje się w następną tego typu kabałę, gdzie nie wie co zrobić. Często związane jest to z tym, że znów musi zapłacić jakiś rachunek, którego nie ma jak zapłacić, bo albo zgubiła numer, albo zablokowała sobie do czegoś dostęp (nie liczę, ile razy musiałem jej odblokowywać adres e-mail albo hasło do czegoś, bo sama nie umiała).

Jestem załamany. Może wy macie jakieś pomysły jak ją nauczyć/uzmysłowić, bo ja już psychicznie przy tak ponawiających się akcjach wysiadam.
Jak coś, to mama ma 46 lat.

#aEc9T

Moja współlokatorka miała okropny zwyczaj podjadania moich rzeczy, szczególnie moich ciastek. Wiedziała, że to są moje ulubione ciastka, po które jeździłam specjalnie do sklepu, który nie jest mi po drodze, ale i tak mi je regularnie zjada. Jednego dnia gdy wróciłam do mieszkania odkryłam, że po raz kolejny moje ciastka znikły. Poważnie się wkurzyłam. Poszłam do jej pokoju, może jakieś jednak zostało? Niestety nie. Znalazłam za to butelkę wódki. Wspominała, że się wybiera tego wieczora do kogoś na imprezę. Ha! Pomyślałam, że jej odpłacę.

Otworzyłam butelkę, ostrożnie rozcinając banderolę. Przelałam wódkę do pustej butelki po wodzie mineralnej, a potem zastąpiłam ją wodą z kranu. Starannie zakręciłam butelkę i byłam bardzo zadowolona z efektu. Jak ktoś się nie będzie specjalnie przyglądał, to nic nie zauważy. Aż się zaśmiałam wyobrażając sobie jej rozczarowaną twarz na imprezie.

Przyszedł wieczór i faktycznie poszła na imprezę. Czekałam, aż zadzwoni mnie opieprzyć, ale nie zadzwoniła. Następnego dnia gdy się zobaczyłyśmy to spytałam, jak tam jej minął wieczór. Odpowiedziała, że super, ale mieli dziwną przygodę z wódką “Gdy się napiliśmy, okazało się, że to była woda”. Ledwo powstrzymywałam śmiech, ale spytałam co zrobili. “Cóż, pojechaliśmy do marketu, gdzie ją kupiłam i po wielkiej awanturze wymienili w końcu ją na nową”.

Ech…

#NDKNn

Czasem w życiu trzeba impulsu do zmian na lepsze.

Wychowałem się w kiepskiej dzielni, bez ojca, bez kasy i to w zasadzie powodowało, że mimo twardego tyłka i tak znajdowałem się prawie na końcu łańcucha pokarmowego w czasach szkolnych. W średniej wyprzystojniałem, ale brak kasy i problemy z poczuciem wartości odbierały szanse na korzystanie z ukrytego potencjału. Po szkole zacząłem pracować, po kilku robotach, w których albo mnie wykorzystywano (jako tanią siłę roboczą znaczy się), albo gnębiono, w końcu znalazłem lepsze miejsce i zacząłem zarabiać jakieś pieniądze. Oczywiście połowa szła na matkę, z reszty balowanie. Trochę dziewczyn poznałem, ale wydawały mi się poza zasięgiem, zawsze zresztą znalazł się gość z furą i mieszkaniem od rodziców, z którym nie było jak rywalizować. Jednak było parę momentów, kiedy zawróciłem dziewczynom w głowie. Co z tego, skoro potem niepewność odbierała mi siły do dalszych starań.

Imprezy i marni koledzy stali się głównym tematem życia, dużo piłem, zmieniałem prace, aż wylądowałem jako cieć na jednym osiedlu w stolicy. Znajomi matki mieli firmę, która je obsługiwała i mnie wzięli dorywczo, kiedy szukałem roboty, a w końcu zostałem. Praca, siłka, picie z kumplami, kino itd. Aż w końcu jednego razu na osiedlu zobaczyła mnie jedna piękność z przeszłości. Szła z chłopakiem, ale kiedy wszedł do klatki, ona wróciła się, weszła do osiedlowego śmietnika, którego myłem mopem i ze zdziwieniem i wkurzeniem spytała: „Co ty tu robisz, przecież ty jesteś inteligentniejszy od większości ludzi, których znam, czemu sprzątasz tu śmietniki?”. Próbowałem się tłumaczyć, ale ona zlała moje słowa i jeszcze raz zapytała, co ja tu robię.

To mnie uderzyło tak mocno, że za tydzień pracowałem już w korpo – na kiepskim stanowisku co prawda, ale zacząłem się uczyć z kursów online, poszedłem też na angielski. Po roku inna firma, lepsze stanowisko, po 5 latach rzuciłem firmę i założyłem swoją. Teraz pracuję zdalnie dla różnych firm na świecie. Jestem wdzięczny tej dziewczynie, że się cofnęła, żebym ja mógł iść do przodu. Oczywiście praca i kasa to nie sukces sam w sobie, ale wygranie z samym sobą, korzystanie ze swojego potencjału, bardziej celowe życie to moja wygrana.

Piszę to, bo ciągle spotykam gdzieś ludzi, którzy pałętają się bez celu i sił. Może trzeba z nimi pogadać, spytać co oni robią?

#lnPAX

Robienie kupy w pracy zyskało nowy, ekscytujący wymiar, odkąd kupiłem sobie smartfona. Co kiedyś załatwiałem w parę minut, teraz zamieniło się w okazję do 20-30 minut relaksu na Facebooku, czy czytając głupoty w sieci.

Do czasu aż zdarzyła mi się wpadka. Kilka nocy pod rząd spałem po 3-4 godziny, gdyż odkryłem serial “Gra o tron” (tak wiem, późno). Tego dnia pod koniec pracy udałem się jak zwykle spędzić miłe chwile w kiblu z moim smartfonem. Niestety w trakcie sesji zmorzyło mnie zmęczenie i zasnąłem. Na moim piętrze pracowało wtedy mało osób, więc ta łazienka była mało uczęszczana. Jak się obudziłem w kiblu było ciemno, a zegarek w smartfonie pokazywał godzinę 19:50, czyli spałem dwie i pół godziny. Firma już była zamknięta, a ja uwięziony w klopie. Nie mogłem wyjść, bo na korytarzu są czujki ruchu, podłączone do alarmu.

Wstyd jak cholera, ale musiałem zadzwonić do szefa, wyjaśnić sytuację i poprosić o uwolnienie. Od tamtego czasu niestety muszę się już ograniczać z siedzeniem w klopie w pracy.

#R4VgO

Miałam z moim chłopakiem i przyjaciółmi świętować urodziny. Co roku moje urodziny są beznadziejne, dlatego w tym roku nie chciałam ich obchodzić, ale dałam się namówić, bo „w tym roku zrobimy ci super urodziny”. Tak obiecywał mój chłopak.
Mieliśmy iść z przyjaciółmi i chłopakiem do escape roomu, a potem do restauracji, do której chciałam iść od paru lat, a na koniec mieć super wieczór, bo dziecko miało być u cioci.

Dostałam ataku choroby. Zwijam się cały dzień z bólu. Nie pojechaliśmy do escape roomu. Nie pójdziemy do restauracji. Dziecko musiało zostać w domu, bo wujek złapał COVID. Siedzę i zajmuję się dzieckiem, zwijając się z bólu, a mój chłopak poszedł melanżować ze swoim kuzynem. Ryczę od godziny. Nie chcę nigdy więcej żadnych urodzin.

#ceaZS

To zdarzyło się pół godziny temu. Jestem w pracy. Zrobiłem sobie przerwę i siedziałem na Facebooku czytając te wasze anonimowe wyznania. Zwykle najwyżej się cicho zaśmieję pod nosem. Ale jedno mnie zupełnie rozwaliło, nie mogłem się jednak śmiać bo siedzę na sali z kilkunastoma osobami (w tym z przełożonym) i ciężko by mi było to wytłumaczyć. Za wszelką cenę tłumiłem śmiech, momentalnie cały czerwony i spocony. Kilka parsknięć które mi się wymsknęły próbowałem zamaskować jako kaszel.

Niestety koleżanka siedząca kawałek dalej słysząc te odgłosy i widząc moją czerwoną twarz uznała, że się czymś zakrztusiłem i się duszę. Z werwą ruszyła do mnie. Jestem raczej drobno zbudowany, a z niej kawał baby. Zerwała mnie z krzesła jak szmacianą lalkę, objęła mnie wpół niedźwiedzim uściskiem i zaczęła mnie “ratować”, podczas gdy ja sapałem i stękałem. Zrobiło się zamieszanie i ludzie się zbiegli gapić się jak mną miota. Wstyd na maxa.

Z drugiej strony podczas “ratowania” kilka razy wcisnęła moją twarz w swój obfity biust, co w sumie mi się podobało. Był więc i plus ;)

#zUzfC

Mam poważny problem z porównywaniem się do innych. Zazdroszczę ludziom i większości nie życzę dobrze. Nigdy nie myślałam o tym, że jestem osobna zawistną, a czuję, że jednak taka jestem i mnie to martwi. Nie mam złego życia, jestem w stałym, dobrym związku, mam dobrą pracę, może jeszcze dużo nie zarabiam, ale jest dobra perspektywa i jasna ścieżka rozwoju. Jednak patrzę na koleżanki, które są z bogatych rodzin i jestem wściekła, że one dostają mieszkania/domy za darmo, gdzie ja jeszcze zbieram na wkład własny. Jak widzę znajomych, którzy nie muszą pracować, a żyją, realizując swoje pasje, to jestem zazdrosna. Jak widzę swojego byłego, który był totalnie toksyczny, to jestem wściekła, że układa sobie życie. Przez to, że zrobił mi wielką krzywdę (manipulował mną, odseparował od rodziny i przyjaciół i bił), uważam, że nie powinien sobie nigdy życia ułożyć, a najlepiej umrzeć.  Wiem, że jest to chore, ponieważ nawet on mógł się zmienić. Nawet jak moja siostra dostała lepszą pracę i wszyscy ja chwalą, to ja nie potrafię się cieszyć.

Nie wiem skąd u mnie te emocje, skąd we mnie ta zazdrość wobec wszystkich ani jak to zwalczyć. Tak jak napisałam, mam dobre życie, powoli sobie wszystko układam. Chcę żyć normalnie i nie patrzeć się na życie innych.

#I29uV

Około trzy miesiące temu, mój chłopak zaprosił mnie do siebie na noc, bo jego rodziców miało nie być w domu. Mieliśmy w planach spędzić miło wieczór, obejrzeć jakiś film, i wiadomo... ;)

Gdy zaczęliśmy oglądać, jego rodzice jeszcze byli, ale niebawem wyszli. Wtedy mój chłopak powiedział, że skoczy tylko do sklepu kupić dla nas jakieś piwka. Zamknęłam za nim drzwi na klucz. Miałam na dzisiejszy wieczór przygotowaną sexy bieliznę i pończochy, żeby zrobić mu niespodziankę. Pomyślałam, że skoro na chwilę wyszedł, jest to dobry moment by to na siebie założyć i przywitać go tak, gdy wróci.

Czekałam sobie na niego leżąc, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerwałam się uradowana by mu otworzyć i pokazać się mu w moim sexy wdzianku. Otworzyłam i powiedziałam „Część mój kociaku”, po czym zobaczyłam, że za nim stoi jego mama... Okazało się że zapomniała z domu jakiejś ważnej rzeczy i musiała po nią wrócić. Myślałam, że spalę się ze wstydu, nie mówiąc już o minie mojego chłopaka, który normalnie byłby zadowolony z tej sytuacji, a wtedy również było mu głupio. Powiedziała, że zabiera tylko to co musi i wychodzi.

Teraz zawsze czuję się dziwnie rozmawiając z nią. Nigdy o tym nie wspomina, ale wiem, że już zawsze będzie pamiętać.
Dodaj anonimowe wyznanie