#Flvjo

W dzieciństwie chciałam czuć się mniej samotna. Wiedziałam, że niektórzy wymyślają sobie przyjaciół. Postanowiłam spróbować - wymyślić sobie przyjaciela albo siostrę - bliźniaczkę. Próbowałam jakiś czas, ale nie pomogło - byłam zbyt rozsądna, aby uwierzyć w istnienie takich osób.

Ciekawe, czy na wahadełko też byłabym odporna.

#oFcIp

Od jakiegoś czasu oglądam "Starożytnych kosmitów" i... wierzę w większość tego, co tam mówią, przede wszystkim w istnienie kosmitów. Po co taka astronautka, Marina Popowicz, miałaby kłamać, że widziała statki kosmiczne? Takich astronautów jest więcej. Znajomi uznaliby mnie za wariatkę.

#lNbJG

Kiedy miałem 13-14 lat, poszedłem z kolegą na dwór. Jak to bajtle, wszędzie nas było pełno. I tego dnia wylądowaliśmy w pobliżu nasypu kolejowego, notabene po drugiej stronie ulicy od naszego osiedla. I tam znalazłem kajdanki, ciężkie i metalowe, ale... niestety bez kluczyków.

Jako dziecko najpierw zrobiłem, a dopiero potem pomyślałem - i tak oto się zapiąłem kajdanki na jedną rękę. Dobrze, że nie na obie, albo co gorsza: że się nie przypiąłem nimi do... czegokolwiek. Wróciłem do domu - była godzina około 14, pora obiadowa. Mama się ucieszyła, że wróciłem, ale moja wina nie była zbyt wyraźna. Spojrzałem na rodzinę i wydukałem, że mam problem. Wydukałem to dobre słowo - bo z jednej strony wiedziałem, że faktycznie mam problem, a z drugiej strony nie umiałem powstrzymać śmiechu. Moja rodzinka tak samo. I co robić dalej? Pojechałem ze szwagrem na komendę - może policyjne... Ale nie - policjant ze stoickim spokojem stwierdził, że to nie ich.
Ja z jedną ręka zapiętą wyglądałem jakbym zwiał z jakiegoś konwoju...

Pojechaliśmy więc w pobliże miejsca, w których je znalazłem. Tam był bowiem parking strzeżony - to może od ochrony? Ale ochroniarz nie dość, że nie pomógł, to jeszcze pogorszył sprawę, bowiem mi je zacisnął jeszcze bardziej. No i tak wylądowaliśmy w remizie Państwowej Straży Pożarnej. Chłopaki zaprowadzili mnie do dyspozytorni - zleciało się ich tam kilku. Każdy po prostu nie umiał powstrzymać śmiechu. I zaczęli kminić, co tu zrobić, żeby chłopaka uwolnić, jednocześnie zostawiając kajdanki na pamiątkę, zatem nożyce odpadały. Powyginali małe śrubokręciki, zorganizowali drucik i... po około 30 minutach moja ręka była wolna. Kajdanki otrzymałem... pewnie jakby ta sytuacja miała miejsce dzisiaj, to najpierw by każdy zrobił sobie fotkę z tej jakże niecodziennej interwencji.

Podziękowaliśmy i... no właśnie: po kilkunastu latach moja siostra spotkała się na kawie ze swoim kolegą - zaczęli rozmawiać o najbardziej komicznych sytuacjach w swojej pracy. Siostra nie umiała się opanować przy jednej z anegdot słyszanych od kolegi. Ten zdziwiony, że aż tak bardzo ją rozbawiła opowieść, wykazał jeszcze większe zdziwienie, gdy całą historię dopowiedziała mu do końca ona...Świat jest mały - ale przynajmniej wiem, że po tylu latach jestem bohaterem opowieści o jednej z najbardziej niekonwencjonalnych interwencji straży pożarnej w moim mieście. A kajdanki: prawdopodobnie były zgubione przez Służbę Ochrony Kolei i są schowane w miejscu, gdzie już nikomu nie zrobią takiej szkody :)

#rfm47

Mam 21 lat, a czuję się, jakbym była znacznie starsza. Mam dużo mniej energii od moich znajomych, nie lubię imprez i boję się wychodzić do ludzi, bo często źle się czuję. Doświadczyłam przemocy psychicznej i nie potrafię się w żaden sposób dowartościować. Mimo że staram się na studiach i dobrze mi idzie, to wciąż widzę w sobie tę głupią i naiwną nastolatkę. Od dziecka zmagam się z OCD. Ta choroba naprawdę utrudnia mi życie – to codzienne bezsensowne wykonywanie czynności. Do tego wykańcza mnie nerwica, przez którą nabawiłam się problemów z układem pokarmowym i schudłam 30 kg, doprowadzając się do skrajnego wyczerpania, ale i tak moi rodzice sądzą, że chciałam po prostu schudnąć, a ja nie mogłam jeść. To miłe, gdy mówią, że wyglądam lepiej, ale ja wolę siebie z dawnych lat, gdy jedzenie było dla mnie przyjemnością.

Wiem, że przede mną całe życie, ale ja nie mam już siły, żeby dalej żyć.

#U1hjv

Byłem z moją dziewczyną przez ponad dwa lata, po półtora roku mieliśmy wpadkę, czego rezultatem jest nasza córeczka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że moja (już była) dziewczyna biła mnie, wyzywała, obrażała i wszystko co tylko możliwe, włączając w to nawet to, że kazała mi znaleźć sobie kogoś innego oraz nakazanie mi, że mam się wyprowadzić.

Wytrzymywałem to przez prawie dwa lata, ale kilka dni temu, gdy wyszedłem ze znajomym i wróciłem po kilku godzinach i setkach obraźliwych SMS-ów, to zobaczyłem moją spakowaną torbę. Wyrzuciła mnie z domu, a gdy zobaczyła jak odchodzę dopiero zdała sobie sprawę co zrobiła i zaczęła się tłumaczyć, że to przez to, że nie miała za dużo miłości w dzieciństwie oraz wychowywała ją babcia. Chciałem zostać, ale już po prostu nie daję z nią rady i teraz boję się o swoją córkę.

Dodam jeszcze tak na koniec, że na początku ciąży stwierdziła, że nie jesteśmy razem, a przez te dwa lata usłyszałem dwa razy, że mnie kocha – raz po dwóch miesiącach związku (ale potem stwierdziła, że kłamała), a drugi raz, jak odchodziłem.

#1xzvg

Zacznijmy od tego, że miałam w tamtym czasie 8 lat. Byłam dzieckiem bardzo rozrywkowym i cały czas przesiadywałam na placu zabaw koło mojego domu. Pewnego pięknego dnia, kiedy to jak zwykle wyszłam na dwór, zobaczyłam jak gimnazjaliści kręcili się na karuzeli. Jako iż lubiłam nawiązywać nowe znajomości, podbiegłam do nich i z bananem na twarzy zapytałam, czy wraz z nimi mogę pokręcić na mojej ulubionej karuzeli. Jak się można było spodziewać, odrzucili moją kuszącą propozycję, lecz ja nie dawałam za wygraną. Po kilku sekundach milczenia wybuchłam płaczem i zaczęłam się tarzać po ziemi. Oni nie chcąc słuchać już dłużej moich lamentów zgodzili się niechętnie. Ja cała uradowana wskoczyłam na karuzelę i oplotłam się wokół jednego ze słupków i podróż się zaczęła. Ta adrenalina sprawiała, że krzyczałam jeszcze głośniej, aby kręcili szybciej.

I tak po kilku minutach ekscytującego i szybkiego kręcenia stało się to, czego nikt by nie przewidział. Siła kręcenia wywaliła mnie z karuzeli zostawiając moje spodnie przywiązane do słupka, a w nich moje majtki. Kiedy podniosłam się po wyrzucie, zobaczyłam co się stało. Oszołomieni gimnazjaliści po kilku minutach wybuchli takim śmiechem, że słychać ich było chyba na całym osiedlu. I tak oto po tym zdarzeniu mama ubierała mi na dwór szelki ;D

#1Cpck

Mam 30 lat i już nie jestem w związku, który był długi i zakończył się tak o po prostu. Seksu zawsze było mało i zawsze mi brakowało takiej cielesnej bliskości, ale ogólnie bliskość była i była ta świadomość drugiej połówki obok. Bardzo mi tego brakuje, seksu czy przytulania. Samotność i abstynencja faktycznie powodują depresję. Teraz jeszcze bieduję bardzo, pracuję, ale i tak nie stać mnie na razie nawet na sensowny pokój w mieście, w którym mieszkam, więc trzeba było zamieszkać po rozstaniu u rodziców. To znowu powoduję niską samoocenę i spadek atrakcyjności. Boję się poznawać kogoś nowego, a nawet jak już na ruski rok się uda poznać kogoś, kto rezonuje jak ja, to okazuje się, że już zajęty. I tyle z tej opowieści. Jest jak jest, trzymajcie się ciepło.

#ez9vC

Zostałem zaproszony na spotkanie rekrutacyjne do jednej z korporacji, która mieściła się w eleganckim biurowcu. Przed spotkaniem poprosiłem o możliwość skorzystania z toalety. Drzwi przytrzymał mi młody pracownik, który wszedł zaraz za mną do małej wnęki, gdzie mieściły się dwa pisuary. „Powitałem” go głośnym beknięciem, cóż, zdarza się, jesteśmy w końcu w toalecie. Niestety rozluźniony oddawaniem moczu zachciałem pierdnąć, próbowałem to powstrzymać, co dało odwrotny efekt, bąk był długi i głośny. Miałem nadzieję, że chociaż nie będzie śmierdzący, myliłem się. Małe pomieszczenie tylko spotęgowało dźwięk i smród. Czym prędzej wyszedłem i udałem się na spotkanie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że za moją rekrutację odpowiada ten sam pracownik. Powitał mnie słowami: „O, my już się widzieliśmy”...

Nie, nie dostałem tej pracy, ale raczej z innych względów. Michał okazał się wyluzowanym człowiekiem i śmialiśmy się z mojego „wyczynu”.
Cóż, w firmie nawet nie pracowałem, a i tak narobiłem smrodu :)

#i1O4f

Amerykanie są najdziwniejszymi ludźmi, jakich spotkałem.

Byłem przez ostatnie 5 miesięcy w Stanach, praca + wakacje dla młodych/studentów. Polecam każdemu, bo warto! Ale do sedna.
Pracowałem w różnych miejscach, ale najczęściej była to praca związana z kuchnią, obsługą gości, dbaniem o zieleń i tym podobne. Sęk w tym, gdzie mieszkałem. Były to duże wielorodzinne domy przeznaczone dla takich pracowników jak ja. Trochę jak w amerykańskim filmie ze studentami.
I się zaczęło...

Drzwi się nie domykają od łazienki – zamek był spoko, ale otwór w futrynie był wygięty do wewnątrz i język zamka go nie łapał. Rozwiązanie? Linka z pętelkami na końcach, jedna na klamce, druga na haku od ręcznika.
Naprawiłem to kombinerkami w 15 sekund, a oni żyli tak już drugi sezon, bo fachowiec zalecił wymianę drzwi i futryny...

Potężna burza nawiedziła nasz „kampus”, kilka kratek ściekowych przy budynku obok naszego było totalnie zapchanych, woda wzbierała i zaczęła się wlewać do piwnicy. Moi koledzy zaczęli ją zbierać i wylewać do WC. Ktoś zadzwonił po straż, ale powiedzieli, że do tego przyjadą na najniższym priorytecie. Opiekunowie zaangażowali wszystkich w wynoszenie wody. Po półgodzinie ktoś nawet zaczął dla nas robić kanapki, bo to taka ciężka praca...
Poszedłem do składu z narzędziami. Wziąłem łom i haczkę ogrodową. Podniosłem kratkę ściekową i wybrałem zalegający syf. Woda spłynęła i po akcji.

Tego typu sytuacji były setki – zero myślenia. Nie potrafią zrobić NIC samemu. Wymiana bezpiecznika, bo się zwyczajnie spalił, pomalowanie czegokolwiek, ruszenie głową i usuwanie przyczyny, a nie skutku tego, że coś jest nie tak. Prozaiczne przykłady – dziura w dachu? Podstawimy wiadro. Co z tego, że dach praktycznie płaski, pokryty papą, która można położyć nawet używając zwykłej opalarki (mała dziura), ale wiadro stało już 3 miesiące i działa, więc nikt tego nie zrobił.
Stępiony nóż od kosiarki? Serwis. Pęknięty sztych od łopaty? Srebrna taśma i... Specjalista od naprawy narzędzi ogrodowych zamówiony, będzie za ok. miesiąc.

Polacy – jesteście/jesteśmy niesamowicie zaradni! To czego nauczył Cię tata, dziadek, mama czy babcia, dla Amerykanów jest wiedzą specjalistyczną. Pierwszy raz byłem dumny z tego, że jestem Polakiem i z dumą opowiadałem, że moi krajanie takie naprawy potrafią zrobić z palcem w nosie.
Polska górą!
Dodaj anonimowe wyznanie