#4ZSIc

Parę dni temu przeczytałam serię książek, która składała się z czterech części. Pierwszą część kupiłam na aukcji na allegro za parę złotych, a po jakimś czasie kupiłam drugą. Jest to seria fantasy niższych lotów, bardziej dla nastolatków, ale zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pobrałam z neta kolejne części w formie e-booka, bo nie mogłam się doczekać zakończenia.

Po przeczytaniu wszystkiego czuję się okropnie przygnębiona i nie potrafię przestać myśleć o niczym innym niż o tej serii. Zakończyła się ona szczęśliwie, a mimo to cały czas chce mi się płakać i nie mam na nic siły. Może zdałam sobie sprawę, że moje życie i związek nie są takie jak w tych książkach. Główny bohater bardzo kocha swoją dziewczynę i mówi do niej niesamowitym określeniem i tak czule, że mogę jedynie o tym pomarzyć.

Mój facet mnie nie szanue i mamy dwoje małych dzieci, które cały dzień krzyczą i wszystko psują. Najchętniej spędziłabym cały dzień bez nich leżąc w łóżku śpiąc, plącząc albo czytając, ale nie jestem w stanie wziąć innej książki do ręki. Cały dzień sprzątam gotuję i mam tego serdecznie dość. Nigdzie nie wychodzę i bez pracy oraz prawka czuję się jak śmieć. Zawsze się tak czułam tylko, że po lekturze wszystko się nasiliło. Kupowałam sobie książki w tajemnicy, bo mój facet mówi że są ważniejsze wydatki. Remontujemy dom, dzieci i wszystko jest drogie. I tak się to wydało gdy kurier zostawił paczkę na koszu na śmieci, a ja tego nie zauważyłam. Była straszna awantura.

Cały czas myślę o tych książkach w każdej chwili w ciągu dnia. Szukałam co mi dolega, ale nic nie znalazłam. Nie mam siły na zajmowaniem się dziećmi i domem. Chce mi się tylko płakać i spać. Mam wszystkiego dość.

#FS1Z2

Leżymy sobie wczoraj z grupką znajomych nad brzegiem naszego pięknego morza. Godzina późno popołudniowa, mewy nisko latają, pogoda lada moment ma się pogorszyć. Część plażowiczów już się zwinęła z plaży lub właśnie się zwija.

Niedaleko nas na leżaku opala się młode dziewczę korzystając ostatnich promieni słońca. Nagle pierwsze krople z nieba lecą. Dziewczę poderwało się, patrzy w niebo, potem na nas. Kumpel już mocno zmęczony całodniowym wylegiwaniem się na słońcu i chłodzeniem się napojem niskoalkoholowym wypala do niej niewiele myśląc:
- Co, mewa nasrała?
Zanim skończyliśmy się śmiać z błyskotliwego podrywu kumpla, dziewczyna już uciekła.
Normalnie podryw roku.

#YnceU

Jakoś od 2 lat, nie wiem co się ze mną dzieje, myśli samobójcze, brak energii, itp, z tego co widziałem na necie to objawy depresji mam wszystkie, mogę myśleć o samobójstwie cały czas, ale nie potrafię tego zrobić, nie mam psychiki aby się zabić.
W głowie przeżywam piekło, ciężko jest mi myśleć, przy znajomych udaję, że wszystko ok, ale naprawdę to mam już wszystkiego dość.
Myślę codziennie o koledze, bo jest taki ładny i ma dziewczynę, a ja się w nim chyba zabujałem. Chciałbym mu to wyznać, ale boję się, że wszyscy się dowiedzą, że jestem homo.

#iIv9w

Kilka lat temu na chodniku potrącił mnie samochód. Od tamtej pory jestem przykuta do wózka inwalidzkiego, a moje życie i pasje legły w gruzach. Sama siebie nienawidziłam za to, że jestem niesprawna, bo kiedyś uwielbiałam jeździć na rowerze, po lesie, po dołach i hopach, zawsze sprawiało mi to wiele frajdy. Po wypadku mogłam co najwyżej pokręcić się na wózku w kółko i odtwarzać w głowie moje ulubione trasy zjazdowe.

Pewnego razu poprosiłam znajomych, żeby zawieźli mnie pod las i wrócili, kiedy do nich zadzwonię. Z wielkim trudem dokulałam się wózkiem w okolice jednej z moich tras. Zobaczyłam zjeżdżających chłopaków i wybuchłam płaczem. Byłam tak roztrzęsiona, że nie byłam nawet w stanie wrócić, co spowodowało, że jeszcze bardziej się załamałam i wpadłam w spazmy. Po kilku chwilach zobaczyłam jednego z tych chłopaków. Okazało się, że mnie zauważył i wrócił się. Pomógł bardziej niż ktokolwiek inny. Usiadł obok mnie, uspokoił, na moje bzdurne marudzenie o własnej bezużyteczności w ogóle nie zwrócił uwagi, powiedział tylko "Ty normalna jesteś? Wjechałaś tutaj na wózku, myślałem, że jesteś jakimś wyczynowcem! Wróciłem się, żeby wziąć jakiś autograf czy coś, spytać o rady, motywacje, dowiedzieć się skąd bierzesz siłę, spytać, czy masz jakiś kanał na jutubie, itd. Ja to szanuję, a ty mówisz, że jestem od ciebie lepszy, bo jeżdżę na rowerze? Come on... ".
Znowu się rozpłakałam mówiąc, że przecież nie umiem nawet wrócić. Odłożył rower i powiedział, że mi pomoże.
- A rower? Przecież ktoś ci go może ukraść.
Wtedy powiedział coś, czego nie zapomnę do końca życia.
- Rower kupię w każdym sklepie, a na drugiego takiego tytana może już nigdy nie trafię.

Long story short: bardzo mi pomógł, przede wszystkim psychicznie. Po jakimś czasie zostaliśmy parą, ja z jego pomocą zaczęłam uprawiać jazdę sportową na wózku, a jemu ukradli rower. Powiedział po tym tylko "warto było" :)

#Og5eG

Nie lubię wychodzić z domu. Od jakiegoś czasu mam ten problem, że naprawdę nie lubię wychodzić i... To nie jest przez stres, jego nie ma (albo jest, ale już nie taki jak kiedyś). Ja po prostu nie widzę sensu. Ale teraz naprawdę chcę nauczyć się pływać, ponieważ ta umiejętność przyda się w zawodzie, który chcę wykonywać.
Moja siostra chciała mnie wziąć na basen, ale koniec końców się nie zgodziłam. Wymówką było brak stroju, wcześniej okres.
A ja naprawdę chciałabym jechać, jednak jest coś, co mnie trzyma z daleka, od reszty... ludzi.
Nie wiem, czy ma to z tym jakiś związek, ale w najbliższy tygodniu będę miała badania pod kątem autyzmu (?)
Dodam, że mam 16 lat.

#lLAgr

Mam 20 lat i przez całe dzieciństwo mieszkałem z rodzicami alkoholikami i byłem bity przez ojca za prawie każde najmniejsze przewinienie.
Powód do bicia zawsze się znalazł - czy to niedorobione lekcje, nieposprzątany pokój, nie wyprowadzony na spacer pies, można by mnożyć i mnożyć.
Dostawałem po prostu zawsze pasem po gołym tyłku, na co nikt nie reagował, nawet nauczyciele w szkole jak pewnego razu wuefista widział moje czerwone pręgi na tyłku nic nie powiedział.
Ogólnie gnębili mnie też koledzy w szkole, jeden nawet na mnie napluł kiedyś i wszyscy mieli z tego bekę.
Raz też jak byliśmy na kąpielisku, to schowali mi buty i musiałem w skarpetkach wracać pieszo albo jeden z kolegów kazał mi wystawić ręce i trzymać w nich pokrzywy.

#xbJrI

Szykowałam się na swoją pierwszą randkę.

Dziesięć minut przed spotkaniem, kiedy szłam przez park, gołąb zrobił na mnie kupę. To w tym dniu dowiedziałam się jak bardzo cuchnie gówno gołębia... Nie powiedziałam chłopakowi co się stało ale mimo, że wytarłam kupę chusteczką, to cały czas strasznie ode mnie śmierdziało.

Raczej nie zrobiłam miłego pierwszego wrażenia...
Dodaj anonimowe wyznanie