#utDxs

Mam 30 lat i od 5 lat jestem żonaty. Odkąd nasza córka się urodziła, prawie w ogóle nie kochamy się z żoną. W tym roku robiliśmy to trzy razy, a ostatni raz w kwietniu. Tak jest prawie od 3 lat… Rozmawiałem z nią wiele razy o tym i za każdym razem słyszałem, że to ja nie chcę. Tylko że zawsze jest jakaś wymówka z jej strony, więc wreszcie odpuściłem i od kwietnia nawet nie było zbliżenia. Nie wiem już co robić, bo temat był poruszany wiele razy. Dodatkowo pracuję w bardzo dużej firmie na wysokim stanowisku. Na większości imprez firmowych jak dziewczyny zdobędą większą odwagę, próbują mnie podrywać. Oczywiście nic z tego nie robiłem.
Ostatnio na imprezie jedna z koleżanek zaczęła się przystawiać. I wtedy pierwszy raz w życiu zacząłem analizować wszystkie za i wszystkie przeciw. Do niczego nie doszło, ale jedynym argumentem przeciw było to, że mógłbym mieć problemów pracy :(
Źle się z tym czuję, boję się, że oddalamy się z żoną i wreszcie kiedyś pójdę tam, gdzie nie powinienem :(

#hs9rL

Jestem osobą z niepełnosprawnością. Ściślej mówiąc, mam problemy z poruszaniem się. Wszystko to sprawiło, że odkąd pamiętam miałam problem w nawiązywaniu bliskich relacji z mężczyznami. Wiadomo jak to jest: różne reakcje społeczeństwa + kompleksy z powodu nieco innej fizyczności = niskie poczucie własnej wartości.

Okres gimnazjum nie był wcale najgorszy, dopiero w liceum zaczęłam widzieć różnice między mną a moimi koleżankami. Potem przyszedł czas na studia, które miały być nowym etapem w moim życiu. Nowe miasto, nowi znajomi, nowa ja. Przyznam szczerze – wbrew pozorom wcale nie było łatwo wygonić demony przeszłości. Ale w końcu się udało. Zaczęłam wierzyć w siebie i swoje możliwości, sama zobaczyłam, że jestem fajną dziewczyną. W sprawach uczuciowych także nastąpił przełom. Poznałam Bartka. Trochę czasu minęło, zanim zgodziłam się pójść na randkę, ale on był cierpliwy, czym mnie niebywale ujął. Zostaliśmy parą. To z Bartkiem poznałam smak pierwszego pocałunku. Czułam się przy nim naprawdę wyjątkowo.

Niestety, każda bajka się kiedyś kończy. Moja skończyła się po trzecim razie, po którym mój książę wyznał, że tak naprawdę... chciał zobaczyć, jak się to robi z osobą niepełnosprawną.

#n08xV

Wyobraźcie sobie szczęśliwą rodzinę. Ja – żona przystojnego męża i matka uroczego synka. Wyobraźcie sobie dom z ogrodem gdzieś w małej wiosce graniczącej z dużym miastem. Wiejska sielanka, którą dzieli parę chwil jazdy samochodem od zatłoczonego centrum miejskiego. Synek nie sprawia kłopotów wychowawczych. Mąż też nie. Nikt nie pije, nie pali, nie zażywa podejrzanych substancji. Staramy się dbać o ekologię i odżywiać zdrowo. Nasze pożycie małżeńskie jeszcze do wczoraj uważałam za udane. Co prawda zawsze irytowało mnie, gdy czasem przyłapywałam męża na korzystaniu z pornografii i onanizowaniu się do aktorek, bo to tak jak ja bym mu nie wystarczała, ale ponieważ nie zaniedbywał mnie łóżkowo ani nie zdradzał, więc przymykałam oko na tę jego słabość. Nikt nie jest doskonały.

Wczoraj świat zawalił mi się na głowę, gdy zupełnym przypadkiem, szukając urzędowego druku, który zapisałam gdzieś na komputerze, natknęłam się na dokument zatytułowany XXX TOR. Po nazwie od razu zorientowałam się, że może chodzić o przeglądarkę internetową TOR, którąż mąż używa właśnie do oglądania porno. Mąż zajmuje ważne stanowisko i bardzo dba o swoją anonimowość szczególnie przy korzystaniu z TAKICH stron. Coś mnie tknęło, by otworzyć dokument. Rzeczywiście był zapisany setkami linków. Jeden z nich wkleiłam do przeglądarki. Jakież było moje osłupienie, gdy uruchomił się film porno z udziałem bardzo młodziutkiej dziewczynki. Pozostałe linki prowadziły do podobnych filmów. Ohyda. Poczułam mdłości na widok tych wszystkich młodziutkich osób robiących różne wyuzdane rzeczy.

Po powrocie męża z pracy wprost zapytałam, co to wszystko ma kurwa znaczyć. A on nieco zaskoczony i chyba trochę przestraszony wzruszył tylko ramionami i odpowiedział, że nic. Że to tylko filmiki. Pytam – po ile lat mają te dziewczynki? A on, że nie wie, ale skoro rosną im już piersi i mają włosy między nogami, więc są nastolatkami, a nastolatka to już nie dziecko, więc mam przestać patrzeć na niego jak na pedofila. Pytam dalej, czy ma świadomość, że takie filmy są nielegalne. O dziwo zgodził się ze mną i dodał, że właśnie dlatego nigdy ich nie ściągał na dysk twardy. Że jemu wystarczy spis linków, bo samo przeglądanie sieci, bez względu na odwiedzane strony, nie jest karalne. Karalne jest tylko ściąganie i posiadanie. A on nie ściąga i nie posiada, więc przepisów prawa nie łamie.

Może i nie łamie, ale ja jestem zdruzgotana. Mam wrażenie, że świat zawalił mi się nagle na głowę. Jednego dnia szczęśliwa rodzina, a drugiego masakra. Najgorsze, że mąż, którego nadal kocham, nie widzi w tym nic złego. Nawet gdy mu wskazuję na bardzo młody wiek „aktorek”, to śmieje się, że Zbyszkowi z Bogdańca spodobała się 12-letnia Danusia i jakoś nikt nie robił mu wymówek.
Ręce opadają.

#VP0Iw

Podczas gry w piłkę doznałem małego uszczerbku na zdrowiu i trafiłem na szpitalny stół. Nigdy wcześniej nie byłem operowany, więc trochę się bałem. Poinformowałem o tym lekarza, kiedy ten przygotowywał zastrzyk, który na parę godzin miał mnie uśpić.
Doktorek pstryknął dwa razy w strzykawkę, a następnie wbiwszy się w moją żyłę spokojnym głosem rzekł: „Bez przesady, ta operacja to nowoczesna, praktycznie nieinwazyjna i bezpieczna metoda...”. Ulżyło mi. Cała zawartość strzykawki jeszcze nie zniknęła w moich żyłach, a ja już czułem błogi zjazd. Tymczasem lekarz dokończył swoją myśl: „...Jeśli mam być szczery, to nieporównywalnie większą szansę ma pan na zgon w wyniku przyjęcia tego zastrzyku niż z powodu samej operacji”. Resztka mojej świadomości zapragnęła wpaść w panikę, ale nie zdążyła. Zasnąłem przekonany, że już się nie obudzę.
Na szczęście wróciłem do życia cały i zdrowy. Wychodząc ze szpitala pogratulowałem doktorkowi czarnego humoru i idealnego wyczucia momentu.

#Qst2W

Jako pięcioletnie, niezwykle nieśmiałe i strachliwe dziecko, bałam się wielu rzeczy. Poza szczepionkami i ciemnością, bałam się... spać na plecach. Zawsze wyobrażałam sobie, że gdy rano mama do mnie przyjdzie i zobaczy mnie, gdy tak śpię, pomyśli, że umarłam i zrobi mi pogrzeb. Bardzo nie chciałam do tego dopuścić, bo nie podobała mi się perspektywa spędzenia reszty życia w grobie. Spałam więc leżąc na boku, dumna z mojej niezwykłej błyskotliwości i kreatywności.

Nie wiem, co wtedy myślałam i chyba nie chcę wiedzieć.

#njvpW

Z serii jak poznali się moi rodzice.

Mama razem z koleżankami okłamały rodziców, że jadą na biwak do dziadków, a tak naprawdę pojechały na imprezę. Telefonów nie było, więc rodzice mieli raczej małą kontrolę nad nimi. Tam poznała pewnego chłopaka. Na pierwszy rzut oka miły i dobrze wychowany. Niestety po godzinie zabawy zaczął się dobierać do mamy, ale na ratunek wyskoczył jej prawie dwumetrowy kark, który pogonił chłopaczka i zaproponował odwózkę zapłakanej mamie. Ta jednak bała się wrócić do domu w środku nocy, więc koniec końców chłopak zaproponował, żeby przespała się u niego. Dał jej swoje ubrania i kiedy leżeli razem na łóżku niczym Halina i Ferdynand Kiepscy, nagle spytała:
- Pewno spodziewasz się czegoś w zamian za to, co?
- A pierwszy raz masz już za sobą?
- Nie.
- To czekaj na tego jedynego. A teraz śpij.
Po czym przytulił ją i poszli spać.

Po kilku miesiącach on został tym jedynym i do tej pory jej wypomina jak głupia była, że wtedy pojechała spać do obcego faceta.

#719rb

Mojego ojca nie ma praktycznie przez całe moje życie. Znaczy, jest, mieszka z nami, je z nami obiad, czasem gdzieś zawozi. Chodzi mi o relację, bo takowej brak. I wątpię, aby kiedykolwiek była.

Jest nieobecny w moim życiu jak i mojego rodzeństwa. Ciągle jest coś ważniejszego, wiecznie go nie ma w domu, a jak już był to miał w nas wywalone, oglądał telewizję albo szedł spać. Na początku, kiedy byłam bardziej świadoma, tłumaczyłam to jego pracą, przecież on jako jedyny przynosił pieniądze do domu. Jednak z czasem zaczęłam dostrzegać, jak bardzo mija się to z prawdą. Owszem, był zmęczony, jednak czy to możliwe, aby aż do nocy nie miał czasu ani siły, aby cokolwiek z nami zrobić? Co ciekawe - jeżeli jakiś kolega go o coś poprosił, to potrafił od razu do niego lecieć, nie zważając na zmęczenie i potrafił siedzieć kilka godzin poza domem, a chodziło o zwykłe przeniesienie kanapy. Jednak gdy o coś się go prosiło w domu, to od razu jest wrzask, że on jest zmęczony, że on nie jest robotem i kiedy to w końcu zrozumiemy.

Wrzask. Tylko tak potrafi się z nami komunikować. Każda drobnostka potrafi doprowadzić do tego, aby podniósł głos i zaczął nas obwiniać. Nienawidzę, kiedy krzyczy, bo wtedy nie umiem się bronić. Kiedy staram się coś wytłumaczyć, on nie daje mi dojść do słowa, krzyczy i krzyczy, sprawiając, że czuje się winna. Nie przyjmuje do wiadomości tego, że może się mylić. On przecież wszystko robi dobrze.

Nigdy nie wyjeżdżamy na żadne wypady rodzinne, a jak takowe się zdarzają, to uważam za cud. Choć i tak on znajdzie powód do narzekania.

Zawsze żałuje pieniędzy, choć dobrze nam się przelewa w życiu, zawsze na wszystko starcza, a nawet zostaje. Jednak on zawsze na nas krzyczy, że zdzieramy z niego i tylko byśmy wydawali jego pieniądze.

Potrafi się obrazić o byle pierdołę i nie odzywać się przez cały dzień, a powiedziało się tylko prawdę.

W ludziach gra idealnego tatusia, co to nie on, najlepszy i najukochańszy. Podczas gdy w domu urządza istny terror a jego dzieci przez niego płaczą w pokojach i dostają stanów lękowych.

Nie pamiętam, by mój ojciec kiedykolwiek ze mną porozmawiał tak szczerze, od serca. Zwraca na mnie uwagę dopiero, gdy może się mną pochwalić przy ludziach lub gdy mnie opieprza i na mnie wrzeszczy bez powodu.

Mam młodszego brata 13 lat i młodszą siostrę 2 lata. Robię im za drugiego rodzica, którego nie mają, a zwłaszcza dla tej drugiej. Robię przy niej praktycznie wszystko to, co on powinien. Na palcu jednej ręki mogę policzyć, ile razy ją przewijał karmił usypiał czy kąpał. Te wszystkie czynności wykonane przez niego zmieszczą się na jednej ręce podczas gdy dla mnie to codzienność.

Mam 16 lat, a umysł co najmniej po trzydziestce. Jestem zmęczona życiem, choć w ogóle go jeszcze nie zaczęłam. A to wszystko przez kochanego tatusia, który daje mi powody, by nie żyć.

#wPzbW

PRZEMOC DOMOWA I USTAWA ANTYPRZEMOCOWA.

Chciałam się podzielić historią jak zmieniło się na lepsze prawo w Polsce odnośnie przemocy domowej. Mam 25 lat, mój chłopak 28, razem wynajmujemy mieszkanie od 3 miesięcy. Niestety ostatnio się mocno pokłóciliśmy, ja mu kazałam posprzątać gdy on od kilku godzin siedział przy komputerze tylko w skarpetkach i grał, a ja zasuwałam. Zrobiła się awantura i on zaczął mnie popychać na ścianę, aż w końcu mnie opluł... Wkurzyłam się, otworzyłam drzwi i kazałam mu wyjść. On mi pokazał środkowy palec i chciał wrócić do grania, ale zaczęłam go wypychać z mieszkania. Dzięki temu, że miał skarpetki i się ślizgał po podłodze udało mi się to. Zamknęłam drzwi na klucz i zostawiłam go na korytarzu.

Pierwszy odruch: dzwonić na policję. Ale zaczęłam się zastanawiać. Wyrzuciłam go w samych skarpetkach (tak, samych - bez majtek, bo nie miał założonych) - czy będę mieć sama kłopoty z tego powodu? Nie mam żadnych śladów za bardzo - czy mi uwierzą? A co jeśli każą mi go wpuścić i zostanę z nim w domu? Myślałam nad innym sposobem, ale wiedziałam, że wpuścić go nie mogę bo jeszcze bardziej mnie pobije. Zdecydowałam zatem, że dzwonię... I tutaj szok.

Opowiedziałam co się stało i policjant mnie poinformował, że w żadnym wypadku mam nie otwierać drzwi, i że zgarną go spod drzwi tak jak stoi, patrol, który przyjedzie go zabierze, a dopiero następny przyjedzie do mnie spisać zeznanie (najpierw izolacja sprawcy). I tak też się stało. Przyjechało 4 policjantów, zgarnęli go, ja nawet nie musiałam otwierać drzwi. Kajdanek nie dali bo się nie stawiał, poinstruowali go tylko jak ma się zasłaniać, że jedna ręka na siurze, druga na dupie i tak ma iść do radiowozu, podobno takie procedury są na wypadek osób postronnych. Takie aresztowanie bezdotykowe - nie dotknęli go nawet, wszystkie polecenia wykonał sam, nawet sam wsiadł do radiowozu.

Przy następnym patrolu złożyłam zeznania i dowiedziałam się, że dostaje 14 dni zakazu wstępu do mieszkania. Nie może nawet wrócić po swoje rzeczy, musi się umówić na ich odbiór przez dzielnicowego i z nim przyjść odebrać, przy czym to ja mam podać dogodny termin. Zapytałam też czy muszę mu przywozić jakieś rzeczy na komisariat tam gdzie go zabrali bo tylko w skarpetkach jest. Policjant powiedział, że nie muszę. Na komisariacie dostanie jakiś mundurek, ale niestety przy zwolnieniu będzie musiał go oddać, gdyż zatrzymanych wypuszcza się tak jak się ich zatrzymało: w jego przypadku w skarpetkach. Zapytałam więc czy pozwolą mu tak latać nago to odpowiedział, że dopóki nie będzie zgłoszenia na niego, to ich nie interesuje jak sobie będzie radził. Ale zalecają pomykanie ukradkiem po krzakach xD

Tak więc jest to pouczająca historia jak zmieniło się prawo antyprzemocowe w Polsce. I o tym jak mój przemocowy chłopak dosłownie został z gołą dupą XD

#VoM8w

Posiadam niewielką działkę, którą uwielbiam uprawiać, na jesieni, jak wszyscy wiedzą, są zbiory. Żyję sama, więc ziemniaków, papryki i innych warzyw i owoców, które wyhoduję, nie jestem w stanie sama przejeść i aby się nie zmarnowało, rozdaję za darmo sąsiadom, jest tego sporo, i tak od kilkunastu lat.

Jesienią w pracy koleżanka powiedziała mi o jadłodajni dla ubogich i ich problemach, dlatego zdecydowałam, że moje zbiory oddam do tej jadłodajni. Tyle podziękowań co dostałam i mnóstwo miłych słów sprawiają, że jak teraz o tym myślę, to dalej się rumienię. A sąsiedzi wielkie fochy, bo jak to, jak śmiałam z nimi tego nie konsultować? Dodam, że nigdy nikt nie zaproponował mi pomocy w choćby zerwaniu śliwek, które od mnie później dostawali.

Zwyczajnie było mi przykro, to tak jakbym miała obowiązek za darmo oddawać im owoce mojej pracy.

#P0hlY

Zostałem zwyzywany przez byłą dziewczynę i jej znajomych. Tylko dlatego, że w końcu się od niej uwolniłem i powiedziałem, że się nią brzydzę, bo molestowała mnie przez kilka miesięcy, a nikt nie chciał mi w to uwierzyć.

W nagrodę za wyjście z toksycznego związku, oprócz wyzwisk, dostałem również rozpowszechnienie moich nagich zdjęć.
Dodaj anonimowe wyznanie