Razem z mamą postanowiliśmy adoptować psa – Barneya. Bokser, praktycznie jeszcze szczeniak, a trafił do schroniska, bo okazał się nieodpowiednim kompanem dla starszego małżeństwa, które nieposłuszeństwo karali laską. Tata był przeciwny, zapierał się rękami i nogami, byle nie brać żadnego psa do domu. Odkąd tylko pojawił się Barney (nazwany na cześć Barneya z „How I met your mother”), tata wprowadził dla niego rygorystyczne zasady. Żadnego spania w łóżku, żadnego siadania na kanapie, żadnego ludzkiego jedzenia.
Koniec końców, tata i Bar to najlepsi przyjaciele, codziennie razem biegają, śpią też razem, oglądają mecze piłki nożnej i uwielbiają jeść kurczaka z rożna.
A mówią, że to kobieta zmienną jest.
Opowiem wam moją historię, która w sumie wciąż trwa.
Zaczęło się parę lat temu. Praca, wyprowadzka na swoje. Jako młody mężczyzna byłem wniebowzięty – imprezy, zioło... Żyć nie umierać. Ale z czasem zacząłem się zatracać. Powrót z pracy, zioło, zjeść byle tylko „zapchać kichę”, granie, spanie i znowu praca. I tak w kółko. Zacząłem się izolować od znajomych i rodziny. Widywałem się z nimi tylko z okazji jakichś imprez (urodziny, chrzciny itp.), a i tak wpadałem tylko na chwilę, zawsze miałem jakąś wymówkę, żeby zbyt długo nie siedzieć. Trwało to kilka lat. Kontakt ograniczał się tylko do krótkich rozmów przez telefon lub wiadomości. Aż pewnego dnia stanąłem przed lustrem i zobaczyłem, co się ze mną dzieje. Skóra i kości, zapadnięte policzki, wielkie cienie pod oczami... Sam się przeraziłem. Stwierdziłem, że nie mogę dalej tak żyć.
Zacząłem od pracy – dogadałem się z szefem i od tamtej pory pracuję tylko na nocną zmianę. Jest to dla mnie dobre, bo ograniczyłem palenie zioła. Zacząłem ćwiczyć – w piwnicy zrobiłem sobie siłownię. Gotowanie jest na porządku dziennym. Świeży, ciepły posiłek każdego dnia. Remont mieszkania, zaadoptowałem nawet psa ze schroniska, żeby nie siedzieć w domu samemu i mieć pretekst do wyjścia na zewnątrz.
Od tego czasu minęło półtora roku. Przytyłem 15 kg, zioło zniknęło z mojego życia na dobre, gotowanie stało się moją pasją, a siłownię w piwnicy zamieniłem na profesjonalną siłownię, na której poznałem kilku ciekawych ludzi. Odnowiłem kontakt z rodziną. Jestem częstym gościem, coraz lepiej się z nimi dogaduję. Ze znajomymi jest niestety gorzej – trochę czasu minęło, ale staram się odnowić kontakt. W międzyczasie poznałem dziewczynę. I chociaż nam nie wyszło i nie skończyło się to zbyt dobrze, to nie złamałem się, chociaż było ciężko i mało brakowało, a wróciłbym do starych nawyków.
Czasem czuję się samotny i za ten stan mogę winić tylko siebie, utraconego czasu nikt mi nie zwróci. Wierzę, że wszystko się ułoży.
Tak jak pisałem na początku – moja historia wciąż trwa, wciąż się pisze. I choć mam wzloty i upadki, nie poddaję się. Wy też się nie poddawajcie.
Moja córka przyprowadziła swojego chłopaka do domu.
Teraz już wiem, dlaczego mówiła, że boi się, że go nie zaakceptuję.
Kolesia w ogóle bardzo lubię, problem w tym, że zdawaliśmy razem maturę.
Będzie krótko: lubię dłubać w nosie i zjadać, co wygrzebuję.
Nie mam 9 lat.
W pracy sprawdzam, gdzie są kamery monitoringu, żeby ustawić się tak, aby ochrona nic nie widziała... Nie panuję nad tym.
Tak że smacznego wszystkim dłubaczom :)
Ukochaną zabawką mojego kota jest kawałek parówki, którą gania po całym domu przez godzinę, by potem w nagrodę ją zjeść :-D Czasami ta parówka wpadnie mu w jakąś szparę, za szafkę albo do buta i wtedy nie może jej wyjąć. Jak moja mama widzi taką sytuację, zawsze go pyta „No i gdzie masz paróweczkę?”.
Ostatnio zapadła decyzja o kastracji kotka, żeby nie zaczął oznaczać terenu, czemu ostro sprzeciwiała się moja siostra. Ale stało się.
Kilka dni po fakcie kot znowu gdzieś zgubił parówkę. Mama przechodzi, pyta: „No i gdzie masz paróweczkę?”.
A grobowy głos z pokoju siostry mówi: „Ucięli!”.
Mój mąż od trzech lat odmawia mi seksu. Najpierw była ciąża – no OK. Lekarz powiedział, że można, ale męża to nie przekonało. Uznał, że to obrzydliwe. Po narodzinach naszego dziecka stwierdził, że to ja muszę odpocząć, bo przecież sama ciąża, poród, a później pierwsze tygodnie opieki nad dzieckiem mogą mnie męczyć. A co się okazało? On się brzydzi mojego ciała, bo za bardzo się zmieniłam. Bo uważał, że po urodzeniu dziecka w maksymalnie miesiąc wrócę do formy sprzed ciąży, a moje ciało nadal będzie wyglądać ponętnie, kusząco. Tak, wynikały z tego kłótnie, nieporozumienia. Wspominałam o terapii dla par, psychologu – usłyszałam, że skoro jestem psychiczna, to mam się sama leczyć, a jego w to nie angażować. A jeśli pójdę do specjalisty, to dam mu świetne dowody na to, że nie nadaję się na matkę i żonę i bez problemu wygra w sądzie walkę o syna oraz to ja będę płaciła alimenty, a nie on.
Nie chciałabym rozwodu z tak błahego powodu, chcę, aby dziecko miało ojca na każdym kroku, a nie na weekendy. I jestem w stanie się sama utrzymać oraz dziecko również. Wróciłam do pracy dość szybko, najpierw połowa etatu, niedawno na cały. Nie chcę alimentów, nie chcę przechodzić przez sprawę rozwodową. Podejrzewam, że mąż mnie zdradza, znika na całe weekendy. Ja również nie jestem święta. Mam romans z kolegą ze studiów. Przypadkiem się spotkaliśmy, wymieniliśmy się numerami telefonów, po kilku spotkaniach poszliśmy do łóżka. Mój mąż nadal twierdzi, że jestem dla niego wręcz aseksualna, a kolega ma zgoła odmienne zdanie. Nie mam w planach związku z kolegą ani on mnie do tego nie namawia. Rozumie moją sytuację i wie, że jest jako odskocznia, nic poza tym.
Chciałabym ratować małżeństwo, ale nie jestem w stanie, gdyż nie mam oparcia ani w swoich rodzicach, ani w teściach. Wszyscy trzymają stronę męża i uważają, że wydziwiam.
Słowem wstępu: moja mama jest nauczycielką w liceum.
A teraz słuchajcie, wy wszyscy wspaniali rodzice i wy jeszcze wspanialsze ich dzieci.
Wycieczki szkolne. Niestety najczęściej równa się to alkohol. Tak było i tym razem. Wycieczka do Hiszpanii, wszyscy szczęśliwi, że oderwą się na chwilę od zimna. Tydzień bez większych problemów. Mama wiedziała, że uczniowie popijają, ale pełna kultura, nie robili hałasu, obsługa nie widziała ani jednej butelki. Uczniowie stwierdzili jednak, że noc ostatnia to czas zrobienia wielkiego melanżu. Procenty polały się w ogromnych ilościach. Była tam pewna debiutantka melanżu, co pierwszy raz spróbowała magicznego napoju i zniosła to bardzo źle. Nie zaczęła wymiotować, nie zaczęła dziko tańczyć. Wpadła w histerię. Zaczęła krzyczeć. Nie że jakiejś konkretne słowa, tylko po prostu wrzask i płacz. Mama wraz z resztą nauczycieli wpada do pokoju opanować sytuację. Po próbach uspokojenia jej słowami mama postanowiła zrobić to co każdy podręcznik każde w obliczu osoby ogarniętej paniką/histerią. Dała pannie z liścia w twarz. Dziewczyna się opanowała, po czym zarzygała dywan. Mama i inna nauczycielka potem to posprzątać, żeby reszta pokoju mogła spać w normalnych warunkach.
O całym zajściu natychmiast poinformowani zostali rodzice dziewczyny, jak i reszty uczniów.
Powrót do Polski. Autokar zajeżdża pod szkołę, a tam stoi policja. Mama została oskarżona o upijanie nieletnich i dodatkowo pobicie i gnębienie dziewczyny. Moja mama dostała wyrok w zawiasach. Jak do tego doszło?
Matka dziewczęcia to bogata kobieta. Stać ją było na to, żeby wszystkim nauczycielom i pozostałym rodzicom dać w rączkę. Dodatkowo ufundowała remont sali gimnastycznej. No, cud nie kobieta. Całe te działania skłoniły wszystkich do utrzymania wersji, że moja mama kupowała dzieciakom alkohol, żeby mieć spokój nocami na wycieczce, a dzielna dziewczyna w końcu się zbuntowała, to dostała po ryju.
Mama aktualnie jest już długi czas bez pracy, bo kto weźmie do pracy w szkole nauczycielkę z wyrokiem?
Wiecie co jest najlepsze? Mama przygotowywała tę dziewczynę do olimpiady. Dziewczyna przychodziła do naszego domu wielokrotnie, czasami na parę godzin. Ostatecznie została laureatką.
Tak więc słuchajcie, wspaniali rodzice i ich jeszcze wspanialsze dzieci.
Ja wiem, że rodzic zawsze będzie bronił swojego dziecka. Wiem, że w tym kraju nauczyciele nigdy nie uzyskają takiego szacunku, jaki im się należy. Ale pomyślcie o tej sytuacji następnym razem, kiedy będziecie zbyt przerażeni przyjąć konsekwencje na swoje barki. Tym wszystkim ludziom ze szkoły mamy tego zabrakło. Dzieciaki dostałyby od szkoły najwyżej naganę. Zamiast tego wybrali kłamstwa, przez co moja mama nie ma pracy i nie będzie mogła jej już mieć w ukochanym zawodzie.
Mam 30 lat i od 5 lat jestem żonaty. Odkąd nasza córka się urodziła, prawie w ogóle nie kochamy się z żoną. W tym roku robiliśmy to trzy razy, a ostatni raz w kwietniu. Tak jest prawie od 3 lat… Rozmawiałem z nią wiele razy o tym i za każdym razem słyszałem, że to ja nie chcę. Tylko że zawsze jest jakaś wymówka z jej strony, więc wreszcie odpuściłem i od kwietnia nawet nie było zbliżenia. Nie wiem już co robić, bo temat był poruszany wiele razy. Dodatkowo pracuję w bardzo dużej firmie na wysokim stanowisku. Na większości imprez firmowych jak dziewczyny zdobędą większą odwagę, próbują mnie podrywać. Oczywiście nic z tego nie robiłem.
Ostatnio na imprezie jedna z koleżanek zaczęła się przystawiać. I wtedy pierwszy raz w życiu zacząłem analizować wszystkie za i wszystkie przeciw. Do niczego nie doszło, ale jedynym argumentem przeciw było to, że mógłbym mieć problemów pracy :(
Źle się z tym czuję, boję się, że oddalamy się z żoną i wreszcie kiedyś pójdę tam, gdzie nie powinienem :(
Jestem osobą z niepełnosprawnością. Ściślej mówiąc, mam problemy z poruszaniem się. Wszystko to sprawiło, że odkąd pamiętam miałam problem w nawiązywaniu bliskich relacji z mężczyznami. Wiadomo jak to jest: różne reakcje społeczeństwa + kompleksy z powodu nieco innej fizyczności = niskie poczucie własnej wartości.
Okres gimnazjum nie był wcale najgorszy, dopiero w liceum zaczęłam widzieć różnice między mną a moimi koleżankami. Potem przyszedł czas na studia, które miały być nowym etapem w moim życiu. Nowe miasto, nowi znajomi, nowa ja. Przyznam szczerze – wbrew pozorom wcale nie było łatwo wygonić demony przeszłości. Ale w końcu się udało. Zaczęłam wierzyć w siebie i swoje możliwości, sama zobaczyłam, że jestem fajną dziewczyną. W sprawach uczuciowych także nastąpił przełom. Poznałam Bartka. Trochę czasu minęło, zanim zgodziłam się pójść na randkę, ale on był cierpliwy, czym mnie niebywale ujął. Zostaliśmy parą. To z Bartkiem poznałam smak pierwszego pocałunku. Czułam się przy nim naprawdę wyjątkowo.
Niestety, każda bajka się kiedyś kończy. Moja skończyła się po trzecim razie, po którym mój książę wyznał, że tak naprawdę... chciał zobaczyć, jak się to robi z osobą niepełnosprawną.
Wyobraźcie sobie szczęśliwą rodzinę. Ja – żona przystojnego męża i matka uroczego synka. Wyobraźcie sobie dom z ogrodem gdzieś w małej wiosce graniczącej z dużym miastem. Wiejska sielanka, którą dzieli parę chwil jazdy samochodem od zatłoczonego centrum miejskiego. Synek nie sprawia kłopotów wychowawczych. Mąż też nie. Nikt nie pije, nie pali, nie zażywa podejrzanych substancji. Staramy się dbać o ekologię i odżywiać zdrowo. Nasze pożycie małżeńskie jeszcze do wczoraj uważałam za udane. Co prawda zawsze irytowało mnie, gdy czasem przyłapywałam męża na korzystaniu z pornografii i onanizowaniu się do aktorek, bo to tak jak ja bym mu nie wystarczała, ale ponieważ nie zaniedbywał mnie łóżkowo ani nie zdradzał, więc przymykałam oko na tę jego słabość. Nikt nie jest doskonały.
Wczoraj świat zawalił mi się na głowę, gdy zupełnym przypadkiem, szukając urzędowego druku, który zapisałam gdzieś na komputerze, natknęłam się na dokument zatytułowany XXX TOR. Po nazwie od razu zorientowałam się, że może chodzić o przeglądarkę internetową TOR, którąż mąż używa właśnie do oglądania porno. Mąż zajmuje ważne stanowisko i bardzo dba o swoją anonimowość szczególnie przy korzystaniu z TAKICH stron. Coś mnie tknęło, by otworzyć dokument. Rzeczywiście był zapisany setkami linków. Jeden z nich wkleiłam do przeglądarki. Jakież było moje osłupienie, gdy uruchomił się film porno z udziałem bardzo młodziutkiej dziewczynki. Pozostałe linki prowadziły do podobnych filmów. Ohyda. Poczułam mdłości na widok tych wszystkich młodziutkich osób robiących różne wyuzdane rzeczy.
Po powrocie męża z pracy wprost zapytałam, co to wszystko ma kurwa znaczyć. A on nieco zaskoczony i chyba trochę przestraszony wzruszył tylko ramionami i odpowiedział, że nic. Że to tylko filmiki. Pytam – po ile lat mają te dziewczynki? A on, że nie wie, ale skoro rosną im już piersi i mają włosy między nogami, więc są nastolatkami, a nastolatka to już nie dziecko, więc mam przestać patrzeć na niego jak na pedofila. Pytam dalej, czy ma świadomość, że takie filmy są nielegalne. O dziwo zgodził się ze mną i dodał, że właśnie dlatego nigdy ich nie ściągał na dysk twardy. Że jemu wystarczy spis linków, bo samo przeglądanie sieci, bez względu na odwiedzane strony, nie jest karalne. Karalne jest tylko ściąganie i posiadanie. A on nie ściąga i nie posiada, więc przepisów prawa nie łamie.
Może i nie łamie, ale ja jestem zdruzgotana. Mam wrażenie, że świat zawalił mi się nagle na głowę. Jednego dnia szczęśliwa rodzina, a drugiego masakra. Najgorsze, że mąż, którego nadal kocham, nie widzi w tym nic złego. Nawet gdy mu wskazuję na bardzo młody wiek „aktorek”, to śmieje się, że Zbyszkowi z Bogdańca spodobała się 12-letnia Danusia i jakoś nikt nie robił mu wymówek.
Ręce opadają.
Dodaj anonimowe wyznanie