Najgorsze uczucie na świecie? Kiedy poznajecie jakiegoś faceta i trafia Was od razu piorun miłości, wiesz, że to jest to! Wiesz także, że nic z tego nie będzie, bo facet jest przystojny, a Ty brałaś do tej pory sterydy i masz w zanadrzu dodatkowe 15 kg, i nie wyglądasz, jak chcesz.
Ludzie mówią, że „wygląd nie jest ważny”. Nieprawda, wygląd jest częścią nas, czy nam się to podoba, czy nie.
Mój najlepszy przyjaciel woli chłopców i na corocznym męskim wypadzie, który organizujemy w kilku kumpli, wyznał mi miłość, a potem totalnie zaczął niszczyć moje życie. Chyba wciąż nie rozumie, że orientacji się nie wybiera i „no chociaż spróbuj” w ogóle nie wchodzi w grę. W OGÓLE!
Na studiach poznałam pewną dziewczynę. Została moją najlepszą przyjaciółką. Jest cudowna, mamy ten sam gust i podobny charakter. Zdążyła mi opowiedzieć o swojej trudnej sytuacji w domu, o przemocy, jakiej doznała w szkole, o swoim słabym zdrowiu, o chorych nerkach, o problemach z sercem, o wielu innych chorobach, które zostaną z nią do końca życia. Mimo to zawsze jest radosna, żartuje ze swoich ułomności, robi szalone rzeczy. Wszędzie jej pełno, jest po prostu urocza. Bardzo ją za to podziwiam, gdybym miała tyle problemów, nie potrafiłabym cieszyć się życiem. Nieraz jej to mówiłam, a ona zawsze zbywała mnie jakimś śmiesznym tekstem.
Tydzień temu byłyśmy na obiedzie, zapomniała portfela. Nic się nie stało, zapłaciłam za nią, następnym razem ona zapłaci za nas obie. Gdy szukała portfela, pisnęła, że jest beznadziejna i się popłakała. Nigdy jej takiej nie widziałam. Po chwili znowu była tą radosną dziewczyną i udawała, że to nie miało miejsca. Jeśli ktoś tego nie widział, nie domyśliłby się, że przed chwilą coś się stało. Nie wiedziałam, jak mam zareagować, więc nie drążyłam tematu, nie chciałam, by było jej głupio.
Te kilka sekund nie daje mi spokoju, nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji. Było mnóstwo wyznań o ludziach, którzy byli uważani za radosnych, a w głowie mieli czarne myśli... Ich bliscy wyrzucali sobie, że nic nie zauważyli... Czy to jest ten moment, w którym powinnam jakoś zareagować?
Boję się, jestem jedyną osobą, która zauważyła, że coś może być nie tak. Jej rodzina się od niej odcięła. Jeśli nic sobie nie uroiłam, tylko ja mogę ją wesprzeć... Sęk w tym, że nie wiem, co robić.
Nikt nie wie, że dokonałam kiedyś aborcji, 5 lat temu, chwilę po przeprowadzce do nowego kraju. Po prostu uznałam, że nie jestem w stanie dziecka urodzić, nienawidziłam go wręcz. Ojcem był mój były partner, który został w Polsce i nie chciałabym mieć z nim nic wspólnego. Usunęłam. I czuję się z tym bardzo dobrze. Nie zniszczyłam swojego życia ani temu dziecku, które na starcie miałoby przekichane i to bardzo, bo jak może się czuć porzucone, niekochane dziecko? Z pewnością nie tak wspaniale, jak przeciwnicy tych zabiegów to przedstawiają.
Pozdrawiam, obecnie szczęśliwa matka dwójki CHCIANYCH dzieci.
Kiedy byłam mała i chodziłam z mamą na cmentarz do grobu babci, zawsze myślałam, że napis „śp.” (Świętej Pamięci) znaczy „śpi”, ale ktoś zapomniał dodać „i”.
Moja starsza siostra od wielu lat walczy z uzależnieniem od alkoholu. Od kilku miesięcy zatrzymuje się w naszym domu. Nie zliczę, ile razy musiałam sprzątać jej wymiociny i myć ją, gdy wypróżniła się w majtki. Nie pomagają rozmowy ani wizyty u specjalistów, a w dodatku nauczyła się manipulować terapeutami do tego stopnia, że przypisują jej najróżniejsze środki na zmyślone schorzenia. Leki w połączeniu z alkoholem dają jej taką „fazę”, że niejednokrotnie baliśmy się o jej życie. Nigdy nie zgadzała się na pobyt w ośrodku leczenia uzależnień. Jednak ostatnio pojawił się przełom – udało się nam ją przekonać, żeby podjęła się leczenia. Wtedy cała rodzina zgodnie zaczęła jej to odradzać, wręcz wymuszać, żeby nie zamykać jej w klinice, bo „co ludzie sobie pomyślą”...
Podoba mi się dwóch chłopaków, obydwaj się kumplują.
Na szczęście żaden z nich mnie nie chce, więc nie muszę pomiędzy nimi wybierać :/
Czuję się nieatrakcyjna. Przestałam o siebie walczyć i dbać jakoś szczególnie o wizerunek. Ubieram się w luźne ciuchy w ciemnych kolorach (najczęściej ubrana jestem na czarno). Chowam się za fasadą z ironii, sarkazmu i czarnego humoru. Wolę być postrzegana jako chamska niż słaba. W ostatnim czasie przytyłam kilka kilogramów, co dodatkowo mnie zdołowało (mimo że mieszczę się w „widełkach” przewidzianych dla mojego wzrostu – około 60 kg przy 1,70 m wzrostu). Psychikę ryją mi najbliższe osoby. Mam pracę, która nie sprawia mi satysfakcji. Na studiach idzie jako tako. Nie podobam się facetowi, z którym jestem od prawie 3 lat. On też ostatnio jest wobec mnie jakiś taki oschły. Nie mam motywacji i siły do ćwiczeń, które kiedyś uwielbiałam.
Ale robię dobrą minę do złej gry. Bo na własne życzenie wzięłam na siebie za dużo rzeczy naraz.
Może jutro coś się zmieni i będzie lepiej?
Już wiem, skąd się biorą niektóre dowcipy...
Ostatnio mój tato zawiózł babcię (82 lata, słabo słyszy) i ciocię (siostra babci, 84 lata, początki demencji) do lekarza, a że musiał spieszyć się do pracy, zostawił je w przychodni, wrócić miały taksówką.
Wizyta się odbyła. Następnego dnia tato przyjechał do nich i pyta się, co im powiedział lekarz.
Babcia: Nie słyszałam...
Ciocia: Nie pamiętam...
No... tak że tego ;)
Na maturze ustnej z angielskiego tak się zestresowałam, że nazwałam moją mamę bardzo dobrą kuchenką.
Dodaj anonimowe wyznanie