Miałem około 4 lat i jak każde dziecko pragnąłem jak najszybciej dorosnąć. Wielokrotnie widziałem mojego ojca golącego kilkudniowy zarost. Uznałem więc, że jest to oznaka dorosłości i aby zostać mężczyzną, również muszę zacząć się golić. Ale jak? Przecież nie mam brody ani wąsów...
Po chwili namysłu (i poszukiwań maszynki taty) stanąłem przed lustrem i kilkoma ruchami ogoliłem sobie brwi.
Za dzieciaka bardziej odpowiadało mi towarzystwo chłopców. Kiedyś byłam u koleżanki mojej mamy na caaalutki dzień, miała o rok młodszego ode mnie syna (mieliśmy wtedy mniej więcej po 10-11 lat), ależ to była frajda! Wygłupialiśmy się, łaziliśmy po drzewach, były wakacje, więc cały dzionek spędziliśmy na dworze.
Niestety, jak to zazwyczaj bywa, pomysły się wyczerpały. Hmmm... co by tu teraz porobić? Nagle oboje spojrzeliśmy na stary, ogrodniczy, metalowy wózek, koła ledwo się trzymały, ale ważne, że dało radę się w nim wozić! Wywlekliśmy go na uliczkę (bardzo rzadko jeździły tędy samochody, a że był położony dość nowy asfalt, super się śmigało). Najpierw ja woziłam kolegę, drąc przy tym gębę. Teraz moja kolej! Usadowiłam się w wózku i nagle kolega krzyknął: „Trzymaj się mocno! Pokażę ci iskry!”. WOOOOW, SUPER, DAWAAAJ! Wziął rozpęd i puścił ciężką rączkę wózka na asfalt, i faktycznie, były iskry, i było super zabawnie, dopóki wózek nie najechał na kamień i nie zrobił kilka fikołków ze mną w środku. Dodatkowo dostałam ramą od wózka po paluchach, tak że trzy palce były dosłownie zmasakrowane. Z płaczem udaliśmy się do domu, ja z całą zakrwawioną ręką, kolega przerażony.
Ale jak palce się zagoiły, to mieliśmy jeszcze lepsze pomysły!
Jak byłam w gimnazjum, wypiłam z koleżanką wódkę mojego taty, która stała w lodówce. Żeby się nie skapnął, uzupełniłyśmy butelkę wodą z kranu.
Pech chciał, że za wszystko została obwiniona babcia :(
Ostatnio spotkałem się z kilkoma wyznaniami o tym, jaka to zła służba zdrowia w Polsce. Tu wstawię coś od siebie.
Jakiś czas temu trafiłem do szpitala, bo byłem pocięty szkłem. Czekałem na wejście jakieś 2h i nie mam tego nikomu za złe. Wiecie dlaczego? Bo widziałem, jak pani chirurg, jedyna dostępna w szpitalu, miała tonę papierkowej roboty do wykonania i pacjentów z poważniejszymi urazami. Ale najgorsi w tym wszystkim byli Janusze – rodzice, których dzieci bolała głowa. Co 5 minut przychodzili i walili w drzwi, żeby przypomnieć, jakie to ich dziecko biedne.
Błagam was. Wiem, że to nie zawsze proste, ale bądźcie choć trochę wyrozumiali i pamiętajcie, że po prostu lekarze czasami nie mają jak wam szybko pomóc.
Pewnego razu rozbolał mnie żołądek. Zaparzyłam więc sobie miętę. Jak wiadomo, aby mięta się dobrze zaparzyła, należy ją odstawić na parę minut zalaną wrzątkiem.
Zaczęłam więc sprzątać.
Po pewnym czasie wróciłam po kubek. Byłam zdziwiona, że połowy zawartości nie ma. Pomyślałam, że to pewnie wiek robi swoje i po prostu nie pamiętam, że tyle już wypiłam, więc dokończyłam resztę wywaru.
Kilka dni temu znów zaparzyłam miętę. Przychodzę, a tu moja wspaniała kotka miała właśnie pół ryjka zanurzonego w moim kubku. Kiedy już nie mogła sięgnąć pyszczkiem, zamoczyła w kubku swoją łapkę i ją oblizywała...
Wtedy zorientowałam się, iż poprzednim razem ja to dopiłam :(
Z serii: polska służba zdrowia.
Sytuacja miała miejsce kilka lat temu. W owym czasie leżałem na jednym z oddziałów szpitalnych (nazwy nie podaję, by ktoś nie skojarzył). Jako że był to oddział dziecięcy, to po 2, może 3 dzieciakach w wieku około 10 lat do mojego pokoju trafiła dwójka chłopaków w wieku 15-16 lat, czyli mniej więcej tyle, ile ja wtedy miałem. Wszystko fajnie, rano badania, wieczorem wpierdzielanie niezdrowego żarcia i oglądanie filmów. Nie ma co, zakumplowaliśmy się dość szybko. Ale nadszedł dzień wypisu, w tym dniu szpital opuścić miała cała nasza trójka. Miała, ale tak się nie stało. Cały oddział stanął na nogi ze względu na naszego kolegę. Czekanie na lekarzy. Potwierdzanie wyników. Przeniesienie go do izolatki, a nas wyrzucenie z pokoju i odkażanie. Nawet nie pozwolono nam się z nim pożegnać. Tylko że do końca nie powiedziano nam, o co tak właściwie chodzi.
Jakiś czas później do niego napisałem, dowiedziałem się, że leży już w innym szpitalu.
Diagnoza: Gruźlica.
Zachorowałem. I pewnie gdyby nie fakt, że wiedziałem, jak chłopak się nazywa, to dowiedziałbym się o tym za późno. Bo w szpitalu nikt nie raczył nam o tym powiedzieć.
Było to około 10 lat temu. Ja i moja wielka, pierwsza miłość, oraz jego ojczym (dla mnie w tamtej chwili niczym sam Lucyfer). Miałam 16 lat, a mój wybranek 18. Wiadomo, że czasem lepiej niż w szkole spędzić czas na wagarach. I tak było właśnie w ten pamiętny dzień. W naszych głowach powstał plan, a na jego realizację wyznaczyliśmy mieszkanie chłopaka. Miało być pusto. Plan idealny.
Gdy radośnie spędzaliśmy czas, grając na konsoli, naszych uszu dobiegł straszliwy dźwięk. Dźwięk otwierania drzwi... Na co wpadła genialna para? Ano że schowam się do szafy w pokoju chłopaka. Poczekamy, aż ojczym wyjdzie.
Niespodzianką okazał się fakt, że ojczym również miał plany na ten dzień, mianowicie naprawienie skrzypiących desek. Czekanie okazało się 2-godzinnym siedzeniem w szafie. Szeptem zaczęliśmy kombinować co dalej. Nasz następny genialny plan polegał na przemyceniu mnie do szafy w korytarzu. A ostatecznie, gdy oczy ojczyma będą skierowane w inną stronę, na wolność, na obszar poza szafą.
Pierwsza część planu przebiegła bez komplikacji. Następny etap jednak wymagał cierpliwości. Znów siedzę w szafie. Siedzę i rozważam swoją sytuację. Siedzę i wypełniam sudoku w myślach. Mój chłopak gdzieś tam przy ojczymie się kręci. Próbuje odciągnąć go, abym ja mogła opuścić zepsute wejście do Narnii. Jeden jednak szczegół, bardzo ważny szczegół, został przegapiony przez nasze młode umysły. Szafa nr 2 była szafą na narzędzia. Ojczym mimo starań mego lubego postanowił zaopatrzyć się w ich większy zestaw...
Po długim czasie spędzonym w ciemnej szafie, wzrok mój potrzebował dłuższej chwili, aby ogarnąć, co widzi. A wyglądało to tak: drzwi szafy się otwierają, widzę ogromną postać, lecz nie dostrzegam rysów. Za jej plecami widzę oślepiający blask. Moich uszu dobiega głęboki głos.
– Co ty tutaj robisz?
– Czekam na chłopaka.
– W szafie?
– Tak...
W ten sposób na zawsze zostałam w ich rodzinie „dziewczyną, która wyszła z szafy” :D
Jest mocna burza z ulewą, a ja siedzę jak sparaliżowany w swoim pokoju.
Chce mi się siku, ale nie pójdę do łazienki, bo się boję...
Mam 18 lat.
Najgorsze uczucie na świecie? Kiedy poznajecie jakiegoś faceta i trafia Was od razu piorun miłości, wiesz, że to jest to! Wiesz także, że nic z tego nie będzie, bo facet jest przystojny, a Ty brałaś do tej pory sterydy i masz w zanadrzu dodatkowe 15 kg, i nie wyglądasz, jak chcesz.
Ludzie mówią, że „wygląd nie jest ważny”. Nieprawda, wygląd jest częścią nas, czy nam się to podoba, czy nie.
Mój najlepszy przyjaciel woli chłopców i na corocznym męskim wypadzie, który organizujemy w kilku kumpli, wyznał mi miłość, a potem totalnie zaczął niszczyć moje życie. Chyba wciąż nie rozumie, że orientacji się nie wybiera i „no chociaż spróbuj” w ogóle nie wchodzi w grę. W OGÓLE!
Dodaj anonimowe wyznanie