#1g0Je
Wtedy też nadszedł 6 grudnia - św. Mikołaj. Standardowo wstałem czym prędzej odszukać swój prezent. Jako że pochodzę z niezbyt zamożnej rodziny, to moje zdziwienie sięgnęło nieba, gdy ujrzałem nowiutki sterowany pilotem samochodzik. Jak go podniosłem myślałem, że ważny z tonę. Nigdy w życiu nie widziałem większego i fajniejszego. Nie mogłem dostać nic lepszego.
Wtedy to właśnie przypomniałem sobie o wypowiedzi mojej nauczycielki. Samochodzika nawet nie rozpakowałem, wziąłem go tego samego dnia do szkoły i oddałem na prezent dla dzieci z domu dziecka.
Do tej pory jestem z tego dumny i cieszę się, że tak zrobiłem. To była jedna z najlepszych chwil w moim życiu. Nic nie daje takiego szczęścia jak dzielenie się z innymi. :)
PS. Moi rodziciele dalej myślą, że prezent mi się po prostu nie podobał. Nie mogą uwierzyć, że było inaczej.
Aż się miło robi kiedy się czyta takie historie ;)
Aż się miło robi jak się czyta takie historie :) gratuluję ci tego co zrobiłeś :D
Prosimy o wiecej takich historii przed swietami Bozego Narodzenia! :)) Pozdrawiam :)
Rodzicom nie było przykro?
Warto pomagać! ;) Chocby dla samego poczucia, ze zrobiło sie dobrego dla drugiej osoby :)
Ja mam wrażenie, ze nie pasuję do swojej rodziny.. Jestem w szkolnym kole Caritas, w tym roku zgłosiłam się do szlachetnej paczki, kocham zwierzęta i jakbym mogła to bym przygarniała każdego biednego zwierzaka. A co moja rodzina na to? Wyśmiewa mnie, ze chcę iść na zakonnice bo jak to tak bezinteresownie komuś pomagać.. :)
PS. Nie, nie planuję być zakonnicą :)
jayorear: miło mi niezmiernie :) pozdrawiam! :)
Moja mama z siostrą również się śmieją ze mnie. Przykładowo, że chcę zostać zakonnicą (ale również nie chcę nią zostać). Tylko pomimo tego, że czasem mnie to trochę denerwuje, wiem, że po prostu sobie żartują i nie mają na celu mnie urazić. :)
Też kocham zwierzaki! Wszystkie, które mam są przygarnięte
wprost przeciwnie, właśnie dzieci z domów dziecka teraz są obsypywane w okolicach świąt prezentami, bo bardzo dużo tego typu zbiórek jest organizowanych, a także wiele osób lubi bawić się w wolontariusza. i nie hejtować mnie, że gówno się znam, bo sama byłam wychowywana w domu dziecka.
Trzeba pomagać, ale bez - nie kosztem siebie.
Jak by moje dziecko tak zrobiło, to bym się popłakała z dumy, a nie wymyślała, że się nei podobało. Szacun dla ciebie!
P.S.
dzieci jeszcze nie posiadam, ale chciałabym, żeby kiedyś były takie, jak ty ;)
Propsy dla Ciebie
"Więcej szczęścia wynika z dawania niż z otrzymywania" Dzieje 20:35