#8C6Vt
W naszym wieku takie pieniądze oczywiście by się przydały, moglibyśmy się za to bawić całą noc, a dokumenty wyrzucić do kosza. Bez jakiegoś dłuższego zastanawiania jednak postanowiliśmy oddać portfel z całą zawartością. Zjechaliśmy do kas, a tam ogłosili przez głośniki że został znaleziony portfel i że można go odebrać przy kasach. Postanowiliśmy poczekać, no bo myślimy może chociaż dostaniemy ze 100zł znaleźnego, w końcu oddajemy dużo więcej.
Po ponad 30min czekania w końcu zgłosił się po portfel młody chłopak. Pani z kasy powiedziała że to my znaleźliśmy ten portfel, on podszedł do nas, sprawdziliśmy czy to on faktycznie i to jego dokumenty, wszystko sie zgadzało. Daliśmy mu ten portfel z całą zawartością, on spojrzał do środka, popatrzył na nas i nawet nie usłyszeliśmy zwykłego "dziękuje" czy coś. Po prostu sobie poszedł bez słowa, a bez tego portfela pewnie miałby problemy żeby w ogólnie wrócić do domu, a później by spędził godziny w urzędach itp żeby załatwić wszystkie te sprawy z nowymi dokumentami.
Przez takie właśnie sytuacje człowiek traci chęć pomagania innym, więc pamiętajcie żeby doceniać to że ktoś wam pomógł.
Kiedyś moja babcia wracała z kościoła z jakąś swoją koleżanką i też znalazły portfel jakiejś pani. Postanowiły odnieść go z całą zawartością na podany w dokumentach adres. Nie spodziewały się od staruszki żadnego znaleźnego, jedynie jakiegoś podziękowania za dobre serduszka. Jednak to co tam zastały totalnie je zaskoczyło. Otóż ta baba zwyzywała je oraz oskarżyła o kradzież, bo podobno pieniędzy w portfelu było dużo, dużo więcej ;) także taka sytuacja. :)
całkiem możliwe, że było ich więcej i ktoś wcześniej je ukradł
ja znalazłam kiedyś na festynie telefon. Nowy, drogi model. Znajomy od razu zaproponował ze go ode mnie odkupi za niemałe pieniądze. ale wolałam jednak oddać, coby sumienie mieć czyste.. Właścicielka zadzwoniła z innego numeru, umowilam się z nią na spotkanie. Kiedy oddawalam jej telefon, powiedziała tylko, że telefon ma coś tam i mam szczęście, że nie próbowałam go sobie wziąć bo by go namierzyla.i poszła. Gdybym wiedziała jak bezczelnie zachowa się ta kobieta..
Ja też znalazłam portfel jakiegoś studencika, a byłam wtedy w gimnazjum. Przynoszę do domu, oglądam, kasy nie ma, ale wszystkie dokumenty, karty bankowe, legitymacja studencka, bilet miesięczny, prawo jazdy, dowód osobisty. Wszystkie dokumenty. Co powiedziała mi mama? Wyrzuć w krzaki, nie rób sobie problemów. Ale jako, że to były początki facebooka, wpisałam dane tego chłopaka i wyskoczył. Umówiłam się z nim oddałam mu, on podziękował i kupił mi czekoladki. Cieszę się, że tak postąpiłam, bo chłopak miałby dużo problemów z załatwianiem wszystkiego. Chociaż bałam się, że ktoś przede mną miał ten portfel i zabrał pieniądze, bo w środku były jakieś drobniaki, ale pomyślałam sobie, że chłopak nie pomyśli, że jestem taka durna, że pieniądze wzięłam, a dokumenty i drobniaki oddaję.
To ja kiedyś zostałam pozytywnie zaskoczona - znalazłam przy torach jakąś starą komórkę należącą, jak się później okazało, do młodego chłopaka. Oddając ją zostałam obdarowana wielką czekoladą i podziękowaniami :)
zdarzają się jeszcze mili ludzie :)
luby ma szczęście do zagubionych portfeli- znalazł dwa.za pierwszym razem wysłał pocztą do właściciela, jakiegoś studenta ,zero odezwu. za drugim razem był to portfel starszego pana, należącego do stowarzyszenia żydów. śmiałam się, by napisał do niego chociaż krótką notatkę, to może dostaniemy pół kamienicy ;) notatkę napisał. tydzień później dostał kartkę z podziękowaniami, z zaznaczeniem, że przy następnej wizycie w naszym mieście chciałby zrobić to osobiście + numer swojego telefonu. Trzeba będzie zadzwonić :)
Kiedyś bedac z kolezanka nad jeziorem znalazlysmy portfel. W nim wszystkie dokumenty i (jak dla nas) ogrom pieniedzy. Facet mial tam cala wyplate cos ok. 1600 zl. Zadzwonilysmy na policje, oni portfel zabrali nas spisali i czekalysmy na wiadomosci. Facet przyjechal do domu kazdej z nas i podarowal nam cala torbe slodyczy. Jednak uczciwosc poplaca. :)
Mój tata jakiś czas temu na parkingu przed sklepem znalazł klucze. Były między jego samochodem i jakimś innym. Pomyślał, że pewnie wypadły komuś z samochodu obok ( a ktoś mógłby ich nie zauważyć wracając ze sklepu) więc napisał kartkę i włożył za wycieraczkę owego samochodu, a klucze zabrał. Okazało się, że pan, który zgubił klucze mieszka w bloku obok, a klucze były od domu i firmy. Był bardzo wdzięczny za znalezienie i mój tata dostał od niego prezent (nie pamiętam co dokładnie, ale chyba jakieś czekoladki i alkohol), a liczył jedynie na podziękowanie :)
Też kiedyś zdarzyło mi się znaleźć talefon, zadzwoniłam na ostatnio wybierany numer, okazało się, że to był mąż właścicielki, zapytał gdzie jestem, po czym powiedział żebym tam poczekała będzie za dosłownie momencik bo jest w poblizu. Było już późno i trochę zimno, ale zgodziłam się, male miasto wiec spodziewałam się, że ten momencik to max 5 minut. Stałam tam 15 min i marzłam i stwierdziłam, że oddzwonie i powiem, że dłuzej nie będę czekać, nie odbierał, więc po prostu ruszyłam. A tu nagle od tylu wybiega przedemnie gosciu i pyta czy to ja dzownilam. Mowie ze tak, podaje mu telefon a on po prostu wziął i poszedł, ani dziękuję ani nic. No cóż. Ale za to kiedyś ja sama zgubiłam portfel, to było jeszcze przed 18 wiec ważnych dokumentów tam nie było, ale jednak legitymacja i wszystkie różne karty itp i 150 zł, które miałam na książki od rodziców. Więc się tym przejęłam, mama również nie była zadowolona. Aż tu nagle telefon ze szkoły, że ktoś znalazł ten portfel i chciał go oddać tam, jednak szkoła sie tym nie chciała zająć, to Pani zostawiła numer, żebym do niej zadzwoniła. Wiec przedzwoniłam, mieszkała nie daleko, po drodzę skoczyłam po jakąś bombonierkę, gdy przyszłam Pani nawet nie chciała jej przyjąć, ale ostatecznie ją wzięła. Podziękowałam i wyszłam, z portfela nie zginęłą ani złotówka. Także mimo wszystko warto być uczciwym, karma wraca :)
Bogaci są zepsuci, ot co.
Kilka lat temu znalazłam telefon, stara nokia, warta może ok 100 zł, zadzwoniłam na numer który się dobijał, odebrał chłopak, powiedziałam że jestem w teatrze, żeby przyszedł to oddam zgubę. Bardzo dziękował, dostałam od niego 10 zł, znaleźne jak wy to nazywacie. Taki bogaty skurczybyk nic nie da, ba nawet nie podziękuję.
Ja kiedyś znalazłam portfel swojego sąsiada. Był pusty, ale były w nim wszystkie dokumenty. Przeczuwalam, ze jeśli oddam mu go bezpośrednio to pomysli, ze wzięłam z niego pieniądze, wiec postanowiłam wrzucić mu go do skrzynki. Pech chciał, ze akurat jego sąsiadka wchodziła do klatki i wszystko widziała, doniosła do właściciela portfela no i fama poszła ze go okradlam i wrzuciłam pusty portfel do skrzynki. Jeszcze żądał zwrotu pieniędzy..
Yyyyygh,...,. Aż mi się gorąco zrobiło!