#1mMho

Ostatnio spotkałem się z takim chamstwem, że mnie aż zatkało. Zacznę od początku.

Swoją pierwszą pracę miałem w wieku 19 lat, zaraz po liceum. Pracowałem jako kasjer. Wiadomo, że nie zbiję na tym majątku, ale chciałem już powoli zarabiać. Potem w trakcie studiów pracowałem jako kelner oraz w paru innych zawodach. Po skończonych studiach zatrudniłem się w swoim zawodzie.

Przez kilka lat zbierałem doświadczenie, uczyłem się, poznałem dwa dodatkowe języki (wcześniej znałem tylko angielski i rosyjski, douczyłem się niemieckiego i francuskiego, bo praca tego wymagała). Po przepracowaniu 7 lat postanowiłem złożyć coś swojego. Udało mi się. Firma nie jest duża, zatrudniam też paru pracowników. Dochody nie są jakieś ogromne, ale są większe, niż moja dawna pensja. Pracowników staram się dobrze traktować i płacić im godnie. Moja działalność poradziła sobie z "kryzysem koronawirusowym", głównie dlatego, że mogliśmy pracować zdalnie.

Zawsze jak jestem w sklepie, restauracji, itd, to zostawiam napiwek. Chociaż te 10 złotych. Dlaczego? Bo pracowałem w wielu tych zawodach i wiem jak ciężko się tam pracuje. Zwykle zostawiam więc jakieś 50 złotych, nawet jak nie jest to miła obsługa. Zdaję sobie sprawę, że mogą mieć gorszy dzień, jednak wtedy daje tylko coś koło tych 10 zlotych. Oczywiście czasem nic nie dam bo płacę kartą, bądź zapominam.

Ostatnio wracałem do domu taksówką, z pracy. Samochód był w naprawie, więc zostałem do tego zmuszony. Ubrany byłem w garnitur bo praca tego wymaga. Tylko taksówka ruszyła, a gość zaczął opowiadać historię swojego życia, jak to on nie miał lekko i źle w życiu. Potem mówił, że tacy jak jak go wyzyskują i powinienem się wstydzić (chyba po ubiorze stwierdził, że jestem wysoko postawiony w jakimś korpo), stwierdził, że jego rodzice nie mieli tyle pieniędzy aby zapewnić mu taki dobry start jak mi (od rodziców nie dostałam nawet złotówki, no nie byliśmy zamożną rodziną, ale nie mam im tego za złe) on to taki biedny jest. Typo miał może z 30 lat i gdyby naprawdę chciał to na pewno mógłby coś osiągnąć. Gdy dojechaliśmy rzuciłem mu pieniądze w twarz (wyliczone co do grosza) i bez słowa wysiadłem głośno zamykając drzwi.

Ja się staram być uczciwy, pomocny i moralny, a taki gość co mu w życiu nie wyszło (pewnie z jego winy) będzie mnie gnoić, bo zarabiam lepiej. Nigdy się z czymś takim nie spotykałem i dosłownie po tej gadce taksówkarza aż mnie zamurowało...
bezdomna Odpowiedz

Błagam, taksówkarze wożą dziennie dziesiątki ludzi, w przeróżnych ubraniach. Ludzie jeżdżą taksówkami na imprezy firmowe, wesela, czy w inne miejsca, które wymagają eleganckiego ubioru.
Ale tak, oczywiście, ze względu na twój garnitur, kierowca poleciał wszystkimi możliwymi stereotypami, a ty siedziałeś tam sobie grzecznie, nie odezwałeś się ani słowem, tylko odliczałeś pieniądze zgodnie z licznikiem, by na koniec rzucić je w twarz temu okropnemu chamowi.
Nie wiem co gorzej o tobie świadczy - jeśli to wyznanie jest prawdziwe, czy jeśli je zmyśliłeś.

margom Odpowiedz

Przeczysz sam sobie. Najpierw piszesz, że zostawiasz napiwki nawet jak ktoś był niemiły, bo mógł mieć zły dzień po czym krytykujesz kogoś kto był niemiły. Gdzie tu sens? Gdzie logika?

XDDyy

Logiki brak, bo taksówkarz najwyraźniej przegiął pałę, autor się wściekł i poniosły go emocje

Hvafaen

Niemiły kelner będzie robił miny i wzdychał. A niemiły taksówkarz krytykował całe twoje życie przez 10 min lub więcej.

Karboksyhemoglobina Odpowiedz

Autor zaszalał ze zmyślaniem. Napiwek w sklepie? Kasjerce? Przecież kasjerki nie mogą i tak tego sobie wziąć więc bardzo wątpie zeby ktoś w sklepie przyjął napiwek. Tym bardziej ze na nadwyzki w kasie nikt nie patrzy pozytywnie.

StaryTapczan

Parę razy widziałam w sklepie puszkę na napiwki dla kasjerów, może chodziło mu o napiwek do puszki, a nie taki do ręki, jak kelnerowi?

Karboksyhemoglobina

Ja w sklepie widziałam jedynie puszki ze zbiorek na leczenie chorego dziecka czy na schronisko. Nie znam zadnego sklepu, w ktorym kasjer moglby dostawac napiwki. Sama pracowalam na kasie i kazda zlotowka nadwyzki w kasertce skutkowala krzywymi spojrzeniami kierownictwa.

Karboksyhemoglobina

Ja pracowałam w sklepie, w którym kamery były wszędzie (oprócz lazienki ale tam przecież nie wejdziesz z kasetką) więc wzięcie nawet grosza dla siebie bylo zbyt ryzykowne. Jedna z dziewczyn zostala dyscyplinarnie zwolniona za to ze skasowala wlasną karte (chodzi o taką karte sklepu, za kazde zakupy dostaje sie punkty, ktore mozna wymieniac ma nagrody plus czasami jakis produkt z karta jest taniej). Ja raz mialam nadwyzke 15 zl i kierowniczka sklepu tylko sie zaśmiala ale kierownik regionalny krzywo na mnie patrzyl i poźniej za kazdym razem jak sie pojawial to chodzil i mi patrzyl mi na rece.

Waniliowabeza Odpowiedz

A nie mogles sie odezwać? I powiec mu, ze tez duzo przeszedles, ale jestes teraz tu gdzie jestes, bo chciales choc latwo nie bylo? Niee najlepiej rzucic pieniadze w twarz, jebnac drzwiami i pokazac jakim sie jest naprawdę! Wiesz dlaczego nikt nigdy mi nic takiego nie powiedział? Bo mimo wszystko zostalam ta skromna, usmiechnieta, dobra dziewczyną ktora bylam jak zaczynalam ponad 20lat temu swoja drogę. I nie strzelam fochów, bo ktos cos pomyślał, tylko place, usmiecham sie i wychodze.
Tobie sie tylko wydaje, ze taki jesteś

Wrath1 Odpowiedz

Garnitur i „wysoko postawiony w jakimś korpo” xD

Vemonis Odpowiedz

To kto w końcu w tym opowiadaniu był chamstwem?

rocanon Odpowiedz

Nie powinno się obwiniać o swoje niepowodzenia przypadkowo napotkanych ludzi i wyładowywać na nich swoją frustrację. Z drugiej strony bycie na stanowisku i przy kasie nie usprawiedliwia bycia nieuprzejmym. Może i się starasz być dobrym człowiekiem, ale zostawienie wysokiego napiwku to nie wszystko. Mogłeś mu opowiedzieć swoją historię, pokazując że nawet startując z najniższego poziomu jak się chce można coś osiągnąć.

StaryTapczan

Najlepiej jest zachować uprzejmość, to najbardziej zbija z tropu taką chamską osobę. Miałam kilka takich sytuacji, kiedy np. kasjerka była niemiła, kiedy coś fuknęła pod nosem, bo miałam czelność o coś zapytać czy poprosić o podanie czegoś, czego sama nie mogłam wziąć (bo stało na końcu sklepu, a sklep nie był samoobsługowy). Zawsze na koniec ładnie się uśmiecham, mówię „Bardzo dziękuję, do widzenia, miłego dnia”. Wyraz twarzy takiej kasjerki bezcenny, widać zmieszanie i to, że zrobiło się jej naprawdę głupio.

Malax Odpowiedz

Boże co za żenada 🙄

modanaczekolade Odpowiedz

"Zwykle zostawiam więc jakieś 50 złotych, nawet jak nie jest to miła obsługa. Zdaję sobie sprawę, że mogą mieć gorszy dzień, jednak wtedy daje tylko coś koło tych 10 zlotych"

Czyli normalnie dajesz 50, ale jak ktoś jest niemiły to dajesz tylko 10? Cóż za laska naprawdę.

Vito857 Odpowiedz

W restauracji to jeszcze rozumiem, ale kasjerce napiwek w sklepie?!

Anahi

A co to za różnica w sumie? Oba zawody nie są łatwe i przyjemne. Gdyby panie z kas mogły przyjmować pieniądze, sama chętnie bym im coś dorzuciła.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie